Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Perfecta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Perfecta. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 października 2016

378. Tropikalna krówka - peeling z Lidla

Od czasu do czasu w moje ręce trafiają produkty, których samodzielnie bym nie kupiła. Tym razem w tej niespodziewanej gromadce znalazł się peeling z Lidla.


 PLANET ESSENCE 
(PERFECTA)

Cukrowy peeling do ciała



Informacje podstawowe:

Pojemność: 225 g
Kolor: żarzysty pomarańcz
Konsystencja: gęsta, lepiąca
Zapach: owocowy, lekko mdły i może być męczący na dłuższą metę
Info od producenta:


Skład:



Moja ocena:

  • peeling po usunięciu sreberka intensywnie pachnie; zapach jest "tropikalny" ale trudno sprecyzować cóż to za owoc;
  • podczas aplikacji (i z czasem) zapach robi się odrobinę zbyt mdły, zbyt narzucający się;
  • nie pamiętam już jak to się miało w przypadku peelingów z Perfecty ale w przypadku tego produktu zanurzenie palców jest jak bawienie się krówką ciągutką - peeling jest lepki, dość gęsta -  ulepek;
  • ta dziwna konsystencja na ciele jest dość upierdliwa. Rozsmarowywany na sucho jest tak bardzo lepki i maziowaty, że trudno go rozprowadzić, natomiast nawet mała ilość wody powoduje, że cukier momentalnie się rozpuszcza i jedyne co zostaje na skórze to parafina;
  • właściwości złuszczające są mocno przeciętne, coś się tam dzieje, coś tam złuszcza ale jest to mocno umowne;
  • mimo że parafina jest tu na pierwszym miejscu w składzie na ciele nie zostawia zbyt mocnej oleistej powłoki, bardzo możliwe że spowodowane jest to tym że cukier który szybko się rozpuszcza sprawia że dość szybko zmywam produkt ze skóry;
  • nie zauważyłam, by moja skóra była bardziej miękka czy elastyczna;
  • peeling nie zapewnia nawilżenia skóry, balsam jest koniecznością;
  • trudno mi jednoznacznie wypowiedzieć się na temat wydajności; jeśli wystarczy nam lekkie złuszczenie normalna ilość produktu spokojnie wystarczy, jeśli chcemy czegoś więcej (i nawet nie mówię o mocnym złuszczeniu) musimy użyć sporej ilości produktu.



Nie wiem ile kosztował ten peeling, sądzę że nie więcej niż kilka złoty.  Moim zdaniem jest to bardzo, bardzo przeciętny produkt. Zapach jest ciekawy ale na dłuższą metę może być męczący. Konsystencja i działanie jest naprawdę takie sobie. Trudno mi wyczuć jak go używać, by wykorzystać wszystkie jego możliwości a przecież to nie powinno być takie trudne.
Ostatecznie, uważam że można go sobie odpuścić.

czwartek, 29 września 2016

376. Wrześniowe śmietnisko

Nie wiem co ja robię z tymi kosmetykami - czy potajemnie w nocy je zjadam, wylewam, czy ktoś mi je podprowadza. Na prawdę nie wiem.... wiem jednak, że jest tego zarąbiście dużo.

Jak to dobrze, że wydaje tylko na kosmetyki a nie również na ciuchy. Poszłabym z torbami :)



Produkty podzieliłam jak zawsze na trzy grupy:

- produkty dobre, godne polecenia;
- produkty przeciętne, czegoś im brakuje;
- produkty słabe, nie warte mojej / waszej kasy



PRODUKTY DOBRE, GODNE POLECENIA


EFEKTIMA - MASŁO DO CIAŁA Z MASŁEM SHEA (recenzja)
Bardzo przyjemny zapach i genialne działanie. Z ogromną przyjemnością używałam tego produktu.  Długotrwale nawilża ciało, jest wydajne. Zdecydowanie kupię ponownie.


BIOLOVE - PEELING KAWOWY (recenzja)
Same plusy. Dobry zdzierak, wydajny, przepięknie pachnie, ma bardzo przyjemny skład. Polecam.



PERFECTA - PEELING ENZYMATYCZNY (recenzja)
Moja skóra polubiła się z tym produktem. Dobrze oczyszczał cerę i był bardzo wydajny. Miał przyjemny, delikatny zapach. Na razie poszukam sobie czegoś innego ale napewno do niego wrócę.





 YASUMI - GĄBKA KONJAC
Wielkie pozytywne zaskoczenie. Nie pomyślałabym, że tak bardzo przypadnie mi do gustu. Szybko i efektywnie radził sobie z oczyszczaniem skóry. Dobrze leży w dłoni, szybko się go czyści.


REVLON - LAKIER 680
Uwielbiałam ten kolor. Bardzo trwały, spokojnie trzymał się ponad tydzień. Jedynym małym minusem był zbyt cienki (jak na mój gust) pędzelek.


LIRENE - ŻEL MICELARNY (recenzja)
W sumie bardzo sympatyczny, lekki żel do mycia twarzy. Świetnie odświeżał skórę rano, całkiem nieźle zmywał makijaż. Niestety nie należy do najbardziej wydajnych produktów na świecie. 



SYLVECO - TONIK HIBISKUSOWY
To moje drugie albo trzecie opakowanie i zdecydowanie nie ostatnie. Bardzo go lubię. Świetnie odświeżał moją skórę, był mega wydajny.


OILLAN - BALSAM DO CIAŁA (recenzja)
Kolejny bardzo dobry produkt. Świetnie nawilża, był lekki i szybko się wchłaniał. Mimo lekkiego smużenia i średniej wydajności kupię ponownie.


EVELINE - TUSZ DO RZĘS
To moje kolejne już opakowanie. Bardzo przyjemny codzienny tusz do rzęs. Nie osypuje się, nie szczypie, nie drażni oczu i bardzo łatwo się zmywa. Fantastycznie wydłuża i podkręca rzęsy. 



RIVAL DE LOOP - NAWILŻAJĄCE I PRZECIWZMARSZCZKOWE "RYBKI"
Bardzo przyjemne produkty, aż żałuję że nie ma ich w jakimś większym opakowaniu. Dobrze nawilżały i odżywiały moją skórę. 


BIOLOVE - ŻEL POD PRYSZNIC (recenzja)
Genialny, świetny, uwielbiam. Przepięknie pachnie, nawilża ciało. Jest wydajny - nie ma się do czego przyczepić (no może poza tym, że do sklepu mam daleko :P)



PRODUKTY PRZECIĘTNE



 GOLDEN ROSE - KREM BB (recenzja)
Ogólnie niezły produkt ale to, że nie zawsze dogadywał się z niektórymi produktami i czasami smużył na twarzy (w szczególności pod koniec opakowania) lekko irytowało.  Całkiem niezłe krycie, które można budować do średniego. U mnie wytrzymywał na twarzy prawie cały dzień.

ISANA - KREM DO RĄK
Dość rzadki śmierdziuch. Na początku miałam problem z wytrzymaniem tego zapachu, z czasem się przyzwyczaiłam. Średnio radził sobie z nawilżaniem skóry.


LIRENE - FLUID KRYJĄCO-MATUJĄCY
Relacje z nim były dość trudne. Potrafił podkreślać suche skórki, te prawdziwe i te o których nie miałam pojęcia. Czasami osadzał się na nosie i płatkach. Dużo lepiej aplikowało się go gąbeczką. Czasami wyglądał świetnie, czasami tragicznie (w szczególności na nosie). Ogólnie miał niezłe krycie i wytrzymywał na twarzy cały dzień.




AVA - ROKIETNIKOWY KREM POD OCZY
Nie będę się pastwić nad tym kremem, on po prostu nie był dla mnie. Miał bardzo lekką formułę, która pod oczami kompletnie nie chciała mi się wchłonąć. Rolował się i ważył korektor. Dla mnie był zbyt bogaty, zbyt ciężki. Dobrze sprawił się na szyi, na dekolcie wałkował  się jak nienormalny.

PRÓBKI (każdej miałam po kilka sztuk):

NATURAL BEAUTY - chryste jak to śmierdziało alkoholem i jakimś sztucznym czymś. Żel do oczyszczania twarzy szczypał niemiłosiernie, krem był średni.

 VIANEK - krem na dzień i noc. Krem na dzień był taki sobie, krem na noc zapowiada się ciekawie. Akceptowalny zapach, ładnie nawilża i odżywia cerę.


ZIAJA MED - krem do stóp z mocznikiem. Interesujący produkt. Ma potencjał


PRODUKTY, NA KTÓRE SZKODA KASY



EVA - PŁYN MICELARNY (recenzja)
Słabiutki, na rynku jest tyle fajniejszych produktów, że ten spokojnie można sobie odpuścić. Dobrze sprawuje się w odświeżaniu cery, tak sobie przy demakijażu podkładów. 


EVELINE - KAWOWY PEELING DO CIAŁA (recenzja)
Bardzo przeciętny, taki do zużycia i zapomnienia. Słabo zdziera, niewydajny. Jedyny plus - ładnie pachnie.


BIOVAX - SZAMPON DO WŁOSÓW PRZETŁUSZCZAJĄCYCH SIĘ
Im dłużej go używałam tym gorzej się sprawował. Kompletnie nie przedłużał świeżości moich włosów, a nawet powodował przyklap do skalpu. 


MANHATTAN - LAKIER DO PAZNOKCI (recenzja)
Ech słabiutki. Wiem, że trudno dobrze zrobić jasny kolor. Mazia się, smuży, jest mega nietrwały.


środa, 16 marca 2016

302. Godny następca - peeling z Perfecty

Kiedy tylko mój ulubieniec z Bandi osiągnął dno rozpoczęłam poszukiwania godnego następcy - super hiper genialnego peelingu enzymatycznego. Po kilku niskich wzlotach i głębokich dolinach, natrafiłam na tego oto gagatka:


PERFECTA
Mineralny peeling enzymatyczny


Informacje podstawowe:

Pojemność: 60 ml
Przydatność po otworzeniu: 9 m-cy
Kolor i konsystencja: Biały krem


Zapach: delikatny, lekko chemiczny, nie wyczuwalny na twarzy
Obietnice producenta:


Skład: 



Moja ocena:

  • peeling ma genialną konsystencję - jest kremowy, dobrze się rozprowadza na twarzy, nie roluje się, nie waży;
  • twarz po całonocnym działaniu kremu jest przyjemnie delikatna i odżywiona;
  • nie wysusza, nie podrażnia - jedyne co zauważyłam to potrafił kilka razy zaszczypać mnie delikatnie w okolicach policzków;
  • nie zauważyłam, by koił moje podrażnienia (jak obiecuje producent) ale jeśli położyłam go na podrażnionym miejscu nie szczypał, dodatkowo nie podrażniał;
  • fantastycznie oczyszcza skórę, rezultaty widać już po pierwszym użyciu;
  • widocznie wygładza skórę twarzy;
  • jest wydajny, nie jestem pewna czy uda mi się skończyć opakowanie w ciągu 9 miesięcy;
  • używam go 2-3 razy w tygodniu i to zdecydowanie wystarczy, by utrzymać skórę w dobrym stanie.


Jestem pod ogromnym wrażeniem tego peelingu - za niewielką cenę otrzymałam bardzo dobry, skuteczny kosmetyk. Moja skóra po aplikacji jest miękka, delikatna i przyjemnie oczyszczona. Jeśli szukacie takiego właśnie kosmetyku ten może okazać się strzałem w 10.



poniedziałek, 25 stycznia 2016

283. Hity i kity ostatnich dwóch miesięcy - denko cz. 2

Bez wstępów i przeciągania dziś zapraszam na drugą część dwumiesięcznego denka.




PRODUKTY DOBRE, GODNE POLECENIA




SKIN 79 - maska oczyszczająca

Bardzo przyjemna maska. Idealna do odstresowania się. Skóra rzeczywiście jest przyjemnie oczyszczona, odświeżona. Dla mnie odrobinę zbyt mokra ale to dobry produkt.


ATOPERAL -  żel pod prysznic

Przyjemny, nieinwazyjny produkt pod prysznic. Wydajny, o  żelowej konsystencji. Wydaje mi się, że zmienili trochę zapach (na plus) ale może się mylę. Jedynym zdziwieniem, jest fakt, że na drugim miejscu jest SLS.


BABUSZKA AGAFII - odżywiający szampon do włosów

Dość rzadki i przez to mniej wydajny szampon do włosów. Nie zauważyłam może jakiejś odbudowy ale włosy wyglądają atrakcyjnie po jego użyciu. Są uniesione u nasady, bardzo puszyste, miłe w dotyku. Dłużej zachowują świeżość i puszystość.


ZIAJA - szampon przeciw wypadaniu włosów

Jakaś zapomniana butelka mojego ulubieńca. Lubię i polecam. Na razie nie będzie powrotu, wypadanie w moim przypadku już się skończyło i nie czuję potrzeby ponownego zakupu. Ale jeśli ktoś ma problem polecam.


 


SYLVECO - tonik do twarzy

Nie będę oryginalna, świetny produkt. Niezwykle wydajny o nieinwazyjnym zapachu. Dobrze odświeżał moją cerę. Same plusy.


DYI - egzotyczny peeling do ciała

Prezent od Nie Bieskiej. Genialny, zbity, przyjemny. Świetnie oczyszczał skórę, zostawiał tłustą warstwę (ale do przeżycia).


DELIA - żel do twarzy

Któreś już moje opakowanie. Bardzo go lubię - nie podrażnia, nie wysusza, zmywa makijaż, jest piekielnie wydajny. Na razie chce od niego odpocząć ale jest to produkt, do którego zawsze wracam.


BIELENDA - płyn micelarny

Kolejny ulubieniec. Świetnie zmywa, jest całkiem wydajny. Nie podrażnia, nie uczula, nie szczypie w oczy. Jedyne co mnie zdziwiło to jego zapach. Nie pamiętałam, że jest on tak zauważalny. Jeśli ktoś tego nie lubi, lepiej najpierw powąchać.





BJOBJ - masło do ciała

Bardzo dobry produkt. Dość intensywnie pachniał więc nie był to dla mnie codzienny kosmetyk, ale genialnie odżywiał moją skórę, dobrze się wchłaniał (choć trochę maział). Godny polecenia.


TBS - olejek z drzewa herbacianego

Jeszcze coś tam jest ale już dawno się przeterminował i nie chciałam dawać go już na twarz. Świetnie rozprawiał się z moimi wypryskami, ratował mnie gdy jakiś potwór zamierzał się pojawić. Wydajny śmierdziuch.




TAKIE SOBIE, NIBY DOBRE ALE COŚ MI W NICH NIE PASUJE




BLANX - pasta wybielająca

Zużyłam połowę opakowania i niestety muszę puścić w świat. Ja nie mam problemów z dziąsłami, niezwykle rzadko mi krwawią przy szczotkowaniu, niestety za każdym razem kiedy używałam tej pasty pojawiała się krew w umywalce. Możliwe, że spróbuję innej wersji ale ta nie jest dla mnie.


FRUCTIS - odżywka do włosów 3 olejki

Kolejny dziwak - przy szmponie z Ziai nie robiła nic, mogłam nawalić jej dużo i trzymać długo i nie widziałam żadnych rezultatów. Przy szamponie z Alterry coś się tam działo ale to chyba było bardziej na zasadzie efektu placebo. Przy szamponie z Babuszki widziałam rezultaty i podobała mi się. Nie wiem co o niej ostatecznie myśleć.


PERFECTA - krem BB

Taki sobie, przeciętny krem. Spisywał się niezgorzej przy chłodzie i krótkim noszeniu. Przy cieplejszej pogodzie czy całodniowym noszeniu miałam wrażenie, że  moja skóra się dusi, szybciej przetłuszcza i generalnie nie za bardzo się polubiliśmy. Jest dość ciemny, napewno nie dla bladziochów.


CETAPHIL - balsam do ciała i twarzy

Niewydajny, starczył mi na niecały miesiąc. Niezły ale nie dla bardzo suchej skóry. Tragedii nie ma ale nie wrócę, nie zauroczył mnie na tyle by go szukać i polecać.





ALTERRA - szampon z kofeiną

Niezgorszy ale, puszył moje włosy. Na drugi dzień miałam wrażenie niezbyt świeżych, niedomytych włosów. Nie był również zbyt wydajny. Przeleciałam przez niego w dość ekspresowym tempie.


BIELENDA - masło do ciała

Średniak, tak jak uwielbiam masła z Bielendy (choć ubolewam, że wysoko mają parafinę) to ten jest bardzo średni. Jest skierowany do skóry suchej i to uważam za lekkie nieporozumienie, nie zapewnia dobrego, całodniowego nawilżenia. Jest też tak sobie wydajny.


AA - olejek do twarzy

Olejek nieporozumienie, nie jest bublem, bo krzywdy mi nie zrobił ale ja kompletnie nie widziałam by zrobił cokolwiek. Równie dobrze mogłabym go nie używać i efekt byłby taki sam. 


LIRENE - krem do stóp z mocznikiem 30%

Działał nieźle ale denerwował mnie ten "talk", który zostawiał na stopach a zapach drzewa herbacianego mnie irytował. Wolę 20% wersję, działa tak samo a nie ma tych irytujących cech.





SNESIQUE - puder do twarzy

Przeciętniak, niezły ale nie ma co się o nim zbytnio rozpisywać. Beznadziejne opakowanie, które rozpadało mi się od dnia pierwszego. 


EVELINE - tusz po rzęs

Pierwszy tusz z tej firmy, który nie do końca spełnił moje oczekiwania. Miałam o nim pisać ale nie zdąrzyłam. Dawał przepiękny efekt, który niestety nie utrzymywał się do końca dnia. Po miesiącu, mimo że nadal był mokry, osypywał się jak szalony. Efekt pandy to mało powiedziane. Kruszył się, bez różnicy ile go nałożyłam.



PRÓBKI



Próbek użyłam bardzo dużo ale tylko te zasługują na małą notkę.

  • KNEIPP - jakimś trafem miałam z 10 saszetek - genialny, bardzo dobrze nawilżający i natłuszczający olejek. Ma bardzo przyjemny i zapach i szczerze go polecam. Jeśli miała bym porównać go do olejku z Evree to pod względem zapachu trochę ustępuje polskiemu odpowiednikowi ale działanie ma niezwykle zbliżone;
  • AQULIBRA - przyjemny zapach, ale ani działaniem ani trwałością nie umywa się do poprzednika;
  • SKIN 79 - krem BB - bardzo przyjemna próbka (choć trochę mała) - zachęciła mnie do przyjrzenia się tej firmie;
  • TEN - maska nawilżająca - niby mała ale bardzo wydajna. Bardzo przyjemny produkt. Nie do końca jestem przekonana czy posiadaczki cery suchej byłyby zadowolone ale ja (cera mieszana) muszę przyznać, że robiła dobrą robotę.



Ufff dużo tego wszystkiego. Do następnego :)





środa, 30 grudnia 2015

272. Kokieteryjna perfekcja z Perfectą


"Kokieteryjna perfekcja" zarąbisty slogan, nieprawdaż?. Przynam, że dopiero teraz go zauważyłam... chyba coś ze mną nie tak.... :D No dobra, dziś na tapecie:


UPIĘKSZAJĄCY MINERALNY
KREM BB

PERFECTA


Informacje podstawowe:

Pojemność: 30 ml
Konsystencja: standardowa, niezbyt lejąca
Zapach: delikatny, perfumowany; niewyczuwalny na twarzy po aplikacji
Info od producenta: SPF 10, zawiera minerały i witaminy A, E i C

Moja cera: wrażliwa, mieszana z normalnymi policzkami





Moje zdanie:

  • jest dość ciemny, wpada w pomarańczowe tony. Mimo to,  jestem w stanie sprawić, by wyglądał dobrze na mojej twarzy;
  • dużo lepiej nakłada się go palcami (mam wrażenie, że przy użyciu pędzla "ginie"), na końcu najlepiej go lekko przyklepać bo niestety potrafi zostawić smugi;
  • jeśli chodzi o krycie to jest ono słabsze niż przy innych kremach BB, teoretycznie można dodać drugą warstwę ale po pierwsze nie bardzo widać różnicę, po drugie potrafi dziwnie się maziać, ścierać;
  • podkreśla suche skórki, wyolbrzymia je, po kilku godzinach wyglądam jakbym miała suchą, odwodnioną skórę;
  • nałożony daje miłą dla oku poświatę, niestety szybko zamienia się ono u mnie w mocne świecenie;
  • przypudrowany wygląda nieciekawie, mat staje się bardzo płaski, ciastkowy, sztuczny (próbowałam dwóch różnych pudrów);
  • przypudrowana czy też nie po jakichś 30 minutach mam wrażenie, że moja skóra zaczyna się dziwnie zachowywać. Coś jak przy nałożeniu niektórych kremów z wysokim filtrem, kiedy skóra poci się jakby na zewnątrz. Kropelki potu zbierają mi się na powierzchni i mam wrażenie, że płynę; w strefie T (w szczególności na czole) wygląda to kuriozalnie;
  • niezbyt dobrze współpracuje z moim bronzerem (jakby go zjadał) natomiast bardzo fajne współgra z różem i rozświetlaczem;
  • wyciera się po 5-6 godzinach, ale robi to dość subtelnie, nie tworzy plam;
  • znika pod noskami okularów w bardzo szybkim czasie;
  • nie zapycha, nie uczula, nie podrażnia;
  • trochę się transferuje na telefon ale poziom jest akceptowalny;
  • dobrze się zmywa.






Czytając sekcję z "moim zdaniem", stwierdzam, że wyszło trochę bardziej negatywnie niż się spodziewałam. Krem jest baaardzo średni, na krótkie wyjścia jest akceptowalny ale wiem, że nie mogę spokojnie wyjść na spotkanie mając go na twarzy. Z godzinę na godzinę wygląda gorzej, nigdy nie wiem, co zobaczę w lustrze. A te "pocenie" jest totalnie wkurzające. Zużyć go zużyję, ale z całą pewnością do niego już nie powrócę.

wtorek, 1 grudnia 2015

259. Kolorowe boxowe Mikołajki z Hello Kitty - box od Marty

INTERENDO

Teoretycznie powinnam poczekać do Mikołajek, jak to powiedziała Nie Bieska "ćwiczyć cierpliwość" ale jedną z zalet bycia dorosłych jest to że można od czasu do czasu złamać zasady :)


Wcześniej nie brałam udziału w tego rodzaju zabawach, w tym roku zaryzykowałam i los sparował mnie z Martą z blogu Pielęgnacja zawsze spoko!

Przy kawie porozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym. Marta okazała się niezwykle inteligentną, zabawną i śliczną dziewczyną :)

Wymieniłyśmy się paczkami i każda z nas poszła w swoją stronę w domu zobaczyłam to:




A w pudełku znalazły się:


SKIN 79 - krem BB
Odżywczy krem BB ze śluzem koreańskiego ślimaka.
Jak dla mnie bomba - nie miałam a chcę zacząć przygodę z azjatyckimi produktami. Będę mogła wypróbować i sprawdzić czy mi odpowiada.

Perfecta - mineralny krem BB
Nie miałam ale takich nigdy za wiele. Na pierwszy rzut oka trochę za ciemny ale jeszcze zobaczę czy dopasuje się do skóry. W razie czego będzie jak znalazł na wiosnę / lato.




 AVA - serum z witaminą C
Bardzo trafiony produkt. Był na mojej liście. Jestem zadowolona z Avy a te serum bardzo mnie ciekawiło. Co śmieszne to kupiłam je Marcie :D


GoCramberry- płyn micelarny
Następny bardzo ciekawy produkt. Uwielbiam micele, a firma zbiera bardzo dobre recenzje. Mój płyn ledwo dyszy co akurat w tym momencie cieszy.




Lovely -  lakier do paznokci
Lakiery z Lovely miałam ale białego i to matowego jeszcze nie. Przyznam, że nie wiem jak mi przypasuje, ale może będzie to miłość od pierwszego noszenia?

Lizak / kubek
Tu mnie zaskoczyła.  Słodkości nigdy za wiele a kubków u nas zawsze za mało :)





Wszystkie te próbki zdecydowanie znajdą swoje zastosowanie, raz bo często wyjeżdżamy a dwa to dobry sposób na sprawdzenie przed zakupem pełnowymiarowego produktu.


Zabawa jest przednia, ja miałam ogromną radochę podczas kompletowania boxa dla Marty (oby się spodobał), takiego dreszczyku dawno nie czułam.
Przyjemnie, nawet bardzo przyjemnie było dostać coś od osoby, która też interesuje się kosmetykami. Z cała pewnością, następnym razem wezmę udział w takiej zabawie. Polecam.

wtorek, 27 października 2015

243. Hity i kity - czyli październikowe denko






Jak co miesiąc, nadeszła pora na wyrzucenie kosmetycznych śmieci. Październik nie dość, że okazał się mniejszy w zużyciu, to jeszcze uboższy o naprawdę dobre produkty.

Jak zawsze produkty podzieliłam na trzy kategorie:
  • produkty świetne, godne polecenia;
  • produkty przeciętne, którym czegoś brakuje, coś w nich nie gra;
  • buble, nieporozumienie kosmetyczne.



PRODUKTY ŚWIETNE, GODNE POLECENIA



BRONZER - W7
Dostałam go jakiś czas temu od Kosmetykoholiczki, bardzo dobry produkt. Świetnie współpracował i z moją karnacją i skórą. Wkurzało mnie tylko opakowanie (w szczególności pod koniec), szybko się go pozbyłam.

BALSAM DO CIAŁA Z MOCZNIKIEM - ZIAJA MED (recenzja)
Świetny produkt, to moje kolejne opakowanie. Fantastycznie koi i nawilża. Przyjemnie pachnie, ma ładne i minimalistyczne opakowanie. Popracowałabym nad pompką - nie wydobywa produktu do końca. 

ZMYWACZ DO PAZNOKCI - ISANA
Cóż mówić, chyba wszyscy znają ten produkt. Świetny. Robi dokładnie to, co ma robić.

ŻEL POD PRYSZNIC - ISANA
Żel mojej córy. Uwielbiała go. Słodki i zarazem delikatny zapach. Dobrze się pienił, nie wysuszał jej skóry.



PRODUKTY PRZECIĘTNE, KTÓRYM CZEGOŚ BRAKUJE, COŚ W NICH NIE GRA



PŁYN MICELARNY - PERFECTA
Niezły, całkiem niezły. Zmywał, nie szczypał w oczy. Niestety od czasu do czasu szczypał pod oczami (na szczycie kości policzkowych); moja córa skarżyła się, że jej skóra była po nim lepka. Nie jest zły ale szukać go specjalnie nie będę.

TONIK DO TWARZY - GARNIER
Niezgorszy, ale teraz kiedy używam Sylveco widzę jego przeciętność. Spory plus, bo nie pachniał sztuczną różą - dla mnie to bardziej delikatna gardenia. Wydajny ale trochę słaby. Nie kupię ale też specjalnie nie odradzam.

OLEJEK DO CIAŁA - BIO-OIL (recenzja)
Ech, trochę na pograniczu bubla. Coś tam robił ale jak dla mnie to bardziej efekt placebo niż prawdziwe działanie. Nie zużyłam go,  wyrzucam 1/3. Na twarz go nie zamierzam używać, na blizny nie chce.

PEELING DO CIAŁA - WELLNESS&BEAUTY (recenzja)
Jeśli chodzi o właściwości peelingujące i zapach to są one genialne. Niestety, zostawia tłustą warstwę, której szczerze nie trawię. Mogli by też popracować nad opakowaniem i konsystencją.



BUBLE, NIEPOROZUMIENIE KOSMETYCZNE




BAZA POD MAKIJAŻ - HEAN
Długo i namiętnie starałam się polubić tą bazę. Zużyłam prawie połowę. Nie umiem sprawić, by działała, tak jak trzeba (a jest to jakoś 4 moja baza). Dziwnie zbiera mi się w załamaniach, nie ważne ile bym jej dała, i jak nałożyła. Cenie nie wyglądają tak jak przy innych bazach - barwa ich jest widocznie gorsza, nie są tak trwałe. Wiem, że sporo osób ją lubi i ceni ale ja do nich się nie zaliczę.

ŻEL DO TWARZY - BEBEAUTY (recenzja)
Zrobił mi masakrę na twarzy. Teraz wyglądam poprawnie, ale nadal gorzej niż przed używaniem tego żelu. Koszmarek jakich mało.

OLIWKA DO DEMAKIJAŻU - EVREE (recenzja)
Och chryste, jakiż to taki badziew. Trudno zmywał tusz, zostawiał mgłę, był tłusty. Nie, nie i jeszcze raz nie.


A Wam jak upłynął ten miesiąc. Znacie któregoś z moich bohaterów?

piątek, 10 października 2014

76. Na miły początek weekendu - mini zakupy

Generalnie nie ogarniam rzeczywistości - nie wiem gdzie i kiedy podziały mi się dni tego tygodnia - z lekkim przerażeniem odkryłam, że mamy już prawie połowę piątku za sobą.

By nie było tak pesymistycznie pochwalę się swoimi mikro zakupami. Mikro bo kupiłam tylko to, czego potrzebowałam.
Nie wiem jak Wy ale ja lubię kupować tylko to, czego aktualnie potrzebuję. Zdarza mi się kupować jakiś dodatkowy kosmetyk na zapas ale  zazwyczaj jest to jedna sztuka czegoś tam.
Preferuję takie rozwiązanie, bo wiem, że zaraz już za chwileczkę będę używać tego specyfiku, nie będę musiała czekać miesiąc / dwa jak wykończę te, których właśnie użyję, czy czekają w kolejce.

Poza tym uważam, że w tym momencie mamy tak dużo różnorakich promocji i trochę bez sensu jest kupować na zapas.

A więc jedziemy:

1. Perfecta - jagodowa muffinka - cukrowy peeling do ciała. To już któryś tam z rzędu peeling z Perfecty, bardzo je lubię i dobrze nam się współpracuje :-). Zapach, jak zawsze bardzo słodki, przyjemny, wprost smakowity.

2. Bielenda - awokado - masło do ciała. Swojego czasu miałam peeling i bardzo mi się podobał, przyszedł czas na masło. Zapach jest wprost przepiękny, słodki ale nie za słodki - mam nadzieję, że zostanie na mojej skórze po aplikacji.

3. Eveline - bio olejek arganowy ze złotem Maroka - krem do ciała. Nigdy nie miałam tego produktu, ale zapach przebija zapach produktów powyżej. Cytrusowy, orzeźwiający. Zdecydowanie ma coś w sobie. Przypomina mi oranżadkę w proszku z dzieciństwa, która strzelała na języku.... Mam teraz dylemat, którego kosmetyku używać najpierw....


4. Green Pharmacy - szałwia lekarska i Alantoina -  żel do higieny intymnej - mój z Sylveco już się kończy a tego jeszcze nie miałam więc zobaczymy jak się będzie sprawował. Nie wiem jak określić zapach, przyjemny, zdecydowanie daje się wyczuć szałwię ale nie wiem co tam jest jeszcze.

5. Ados cosmetics - cytyrusowy olejek do skórek i paznokci z witaminą E. Miałam do wyboru Eveline, które mi nie służą i ten oto specyfik. Pierwszy raz widzę tą firmę ale w sumie czemu nie, warto spróbować.

6. Fresh Juice (Elfa Pharma) - marakuja i magnolia - żel pod prysznic. Postanowiłam dać tym żelom drugą szansę. FJ ma w swojej ofercie dużo, różnych zapachów - wybrałam ten, bo jest absolutnie niesamowity. Zdecydowanie daje się wyczuć tu i marakuje i magnolię. Nie jest zbyt słodki, mdły, ma w sobie tą lekko cierpką nutę, którą lubię. Zobaczymy jak sprawi się ten kolega.

poniedziałek, 29 września 2014

69. Duże wrześniowe denko

Miałam robić denka co dwa miesiące, niestety ilość pustaków jest przeogromna i zdecydowałam, że już jest czas na pozbycie się tych wszystkich śmieci.


PEELINGI I MAZIDŁA


Masła do ciała

Tutti Frutti - owoce leśne. W opakowaniu masło pachnie obłędnie. Niestety zapach nie utrzymuje się zbyt długo i czasami, jeśli jest trochę cieplej, zapach zmienia się i ciało zaczyna pachnieć masłem spożywczym, niezbyt przyjemne odczucie. 
Nawilżenie jest całkiem przyzwoite, nie ma co szaleć ale nie jest źle.
Czy kupię ponownie - nie, są inne lepsze

Perfecta - pomarańcza i wanilia.  Uwielbiam ten kosmetyk. Nie dość, że przepięknie i długotrwale pachnie, bardzo przyzwoicie nawilża to jeszcze konsystencja jest taka jaka powinna. Nie wiem czy macie podobnie w kwestii używania ulubieńców ale ja to masło oszczędzałam - nie wiem dlaczego, przecież jest dostępne w każdej drogerii ale miałam je bardzo długo, chciałam by wystarczyło na jak najdłuższy czas.
Czy kupię ponownie - tak, zdecydowanie!

 Peelingi

Farmona - owocowa rozkosz. O tym peelingu pisałam już wcześniej. I niestety moja opinia, co do niego, nie zmieniła się. Jego skończenie zabrało mi około 2 miesięcy, co jak na mnie, jest bardzo długim okresem. Podobnie jak w przypadku masła z Tutti Frutti zapach w opakowaniu jest totalnie odjazdowy. Przepiękny, soczysty - no sama rozkosz, niestety zmienia się on podczas wcierania w ciało. Totalna porażka - cholernie chemiczny, duszący smrodek. Bardzo ciężko mi było używać tego kosmetyku. W jego przypadku nie zwracałam zbytniej uwagi na inne potencjalne zalety ten smrodek kompletnie mnie do niego zniechęcił. 
Czy kupię ponownie - nie, zdecydowanie nie!

Delia - argan care. Mój ulubieniec. Nie pachnie może tak owocowo jak inne (choć coś tam jest cytrusowego) ale jest idealny dla mojej skóry. Jego konsystencja jest bardziej zbita niż w standardowym peelingu, cukier rozpuszcza się dość wolno. Peeling przepięknie wygładza i nawilża skórę - w moim mniemaniu nawilża lepiej niż ten z Perfecty i mimo, że nie pachnie tak niesamowicie jak niektóre ich produkty to właśnie ten jest moim hitem.
Czy kupię ponownie - tak, zdecydowanie!

Body shop - mięta. Bardzo dobry produkt. Bardzo wydajny, mała ilość tej galaretki wystarczy na pozbycie się martwego naskórka. Mile zaskoczył mnie ten produkt, stał się moim ulubieńcem od pierwszego użycia. Zabójczy zapach.
Czy kupię ponownie - tak, zdecydowanie!


SZAMPONY I ŻEL

Babydream  - szampon. Nie sprawdził się kompletnie (mini recenzja). Włosy moich córek były szorstkie, niemiłe w dotyku, jednym słowem niewypał.
Czy kupię ponownie - nie, zdecydowanie nie!


Pantene - szampon. Dobry szampon do codziennego użytku. Dobrze się pieni, dobrze myje. Nie ma zadatków na produkt wybitny ale nie jest to też bubel.
Czy kupię ponownie - tak, jeśli tylko moje włosy przestaną wypadać.


Biały Jeleń - żel pod prysznic. Bardzo lubię ten żel, odpowiada mi zarówno konsystencja, zapach jak i działanie. Nie podrażnia, nie wysysza, dobrze myje. Nie ma się do czego przyczepić.
Czy kupię ponownie - tak.

PIELĘGNACJA

Lirene - peeling drobnoziarnisty. Kolejny ulubieniec. Fantastycznie sprawuje się przy oczyszczaniu mojego dekoltu i szyi, odkąd go stosuje nie mam problemów ze skórą. Przepięknie pachnie. Krótko i na temat - super kosmetyk.
Czy kupię ponownie - tak, już mam kolejne opakowanie.

Biały Jeleń - płyn micelarny. Następny ulubieniec, coś ich sporo w tym denku. Fantastycznie zmywa makijaż, delikatny, nie podrażnia, nie uczula. Jedny mały feler jaki ma to zapach, trochę zbyt mocny jak dla mnie, da się przyzwyczaić ale wolałabym by go nie było.
Czy kupię ponownie - tak, jak skończę te, które mam.

Lady speedstick - antyperspirant. Przepraszam, że taki zmaltretowany ale niestety w tym opakowaniu kompletnie nie widać ile go jeszcze zostało. Zużyłam go całego i nadal mam zagwozdkę czy nazwać go bublem czy tylko mocnym przeciętniakiem. Napiszę więc tak: w dni gorące, lub ciepłe nie zapobiega poceniu się, nie pachnie się potem to fakt ale i tak się pociłam jak mysz. To raz a dwa długo schnie, trwa to równie długo jak przy kulce i po trzecie brudzi ubrania. 
Czy kupię ponownie - nie!


Celia - lekki krem - baza matująca.  Pisałam już o tym kemie. Za tą cenę całkiem niezgorszy. Nieźle matuje, jest lekki i dobrze się rozprowadza po twarzy. Niestety ma jeden mankament - śmierdzi chemią- zapaszek nie utrzymuje się na twarzy szybko wietrzeje ale aplikacja jest lekko nieprzyjemna.
Czy kupię ponownie - nie, bo są inne dobre i nie śmierdzące.

Biały Jeleń - emulsja do mycia. Miałam również niebieską wersję. Bardzo dobry kosmetyk do porannej pielęgnacji cery. Nie podrażnia, nie wysusza. Jedyną różnicą między tym a niebieską wersją jest to, że ta bardziej się pieni.
Czy kupię ponownie - tak, ale niebieską wersję.

 
PRÓBKI

Nadal mam akcję zużywania próbek.
O dwóch z nich warto napisać.

Ziaja - 50+ - bardzo dobry krem matujący z wysokim filtrem. Dobrze matuje, bardzo fajna lekka konsystencja. Kolorem przypomina krem BB, ładnie wtapia się w skórę i spokojnie po jego nałożeniu można zrezygnować z podkładu.

Perfecta - peeling gruboziarnisty. O matko, jeśli ktoś szuka mega zdzieraka do twarzy to to jest idealny produkt. Dla mnie jest zbyt agresywny ale nie mogę mu odmówić bardzo dogłębnego oczyszczania.

KOLORÓWKA

Ostatnimi czasu udało mi się wykończyć trochę kosmetyków z szeroko rozumianej kolorówki.

Eveline - korektor pod oczy. Niestety jakość napisów jest kiepściutka (jak widać to jest ten pierwszy sfotografowany kosmetyk) - na szczęście sam kosmetyk jest świetny. Świetnie zakrywa moje cienie i niedoskonałości, które ewentualnie pojawiają się na twarzy. Nie waży się, nie znika, nie roluje.
Czy kupię ponownie - tak, już nawet mam następne opakowanie.

Essence - baza pod cienie. Wyrzucam bo już dziwnie pachnie i podrażniał mi oczy. Dobry kosmetyk ale odkąd kupiłam bazę z Kobo nie sądzę bym wróciła do tego kosmetyku. Przedłuża żywotność cieni, dobrze się rozprowadza (choć łatwo jest przesadzić z ilością bazy). Podbija kolor ale bez efektu WOW.
Czy kupię ponownie - nie, bo znalazłam lepszą.

Dior - tusz do rzęs. Używałam go już jakieś 4 miesiące i nadal go mam. W tej półce cenowej powiedziałabym, że lepszy jest Giorgio Armani - eyes to kill - pamiętam, że tamtej robił cuda z moimi rzęsami - ten jest w porządku (nie skleja, całkiem nieźle podkreśla i wydłuża rzęsy), uważam że spokojnie można kupić tak samo dobre, a nawet lepsze tusze, w dużo bardziej przystępnej cenie.
Czy kupię ponownie - nie, za drogi na to co robi z rzęsami.

Bourjois -  lakier do paznokci. Dostałam go przy jakiś zakupach. Fantastyczny lakier, bardzo długo trzyma się na paznokciach, kolor jest wprost zabójczy. Wystarczy jedna warstwa, szybko wysycha.
Czy kupię ponownie - tak, zdecydowanie!

Guerlain - próbka  Shalimar. Piękny, bogaty zapach. Bardzo trwały, czasami bywał zbyt duszny, niemalże przytłaczający swoim charakterem. Warto powąchać i wypróbować ale nie jest to zapach dla wszystkich.
Czy kupię ponownie - może kiedyś, jest trochę zbyt bogaty.

Dużo się tego nazbierało - nie licząc próbek było tego 18 sztuk.

czwartek, 17 lipca 2014

37. Hity i kity czyli kosmetyczny recykling

Nie robiłam denka w zeszłym miesiącu bo było tego niewiele i tak niepostrzeżenie kilka tygodni później nazbierało się tego dużo więc czas się tego pozbyć.

A więc zaczynamy.


 Żele pod prysznic


Biały Jeleń - dziewanna i rokitnik - bardzo fajny i przyjemny żel. Nie każdemu będzie odpowiadał zapach, gdyż jest odrobinę ziołowy ALE ładnie myje, nie wysusza, jest ekonomiczny - mała ilość spokojnie wystarcza do umycia całego ciała.

Bebeauty - Bali - zapach jest niesamowity, zniewalający, orzeźwiający, zostaje na skórze. Żel ma w sobie drobinki peelingujące, które dobrze peelingują ciało. Jest niesamowicie wydajny, bardzo długo był w mojej łazience. 

Czy kupię ponownie? Tak, w szczególności żel z Biedronki - to świetny produkt.



 Peelingi do ciała


O nich już pisałam w poprzednim poście, nie chciałabym się powtarzać więc krótko: wszystkie były dobre i warte spróbowania. Każde z nich bardzo przyjemnie pachnie i przywozicie peelingują.

Czy kupię ponownie? To dobre produkty ale na razie znalazłam swojego faworyta więc chyba nie, no chyba, że ze względu na zapach albo promocję.



Emulsja do mycia twarzy

Biały Jeleń - hipoalergiczna emulsja do mycia. Produkt jest świetny, używałam go do oczyszczenia twarzy rano. Bardzo delikatny, nie podrażnia, nie ściąga skóry. Można nim zmyć makijaż ale trzeba się trochę namachać i kilka razy powtarzać mycie. Jest niesamowicie ekonomiczny, tę butelkę używałam codziennie od lutego i jak widać jeszcze trochę zostało. Niestety jak widać na załączonym zdjęciu pod korkiem i w środku pompki pojawiła się brązowa maź - nie wiem czy za długo stał w wilgotnej łazience czy coś się tam zadziało ale nie chciałam już go używać. Nie pieni się zbyt intensywnie ma bardziej aksamitną konsystencję.
Jedyne co mam mu do zarzucenia to irytująca butelka - w momencie używania pompki butelka się zasysa i wciąga do środka, co doprowadzało mnie do szału.

Czy kupię go ponownie? Tak, już kupiłam czerwoną wersję.


Kremy do rąk

AA zmysłowa malina - przepiękny, niesamowity zapach. Dobrze nawilża, szybko się wchłania. Wg mnie nie jest to krem na jesień, albo na ekstremalnie suche ręce ale bardzo dobrze radzi sobie z lekko przesuszoną skórą. Jedyny problem jaki z nim miałam to pod koniec zepsuła się zatyczka i non stop wypadała, co bardzo utrudniło mi wydobywanie produktu z tubki.
4 pory roku - czerwona wersja - rewelacyjny krem, bardzo dobrze radził sobie z mocno przesuszonymi dłońmi. Jest również niezwykle wydajny, ten krem był u mnie bardzo długo. Przepięknie pachnie.

Czy kupię go ponownie? Tak, 4 pory już mam a serii zmysłowa malina chciałabym spróbować balsamu do ciała.


Antyperspirant

Ziaja activ - dobry ale nie rewelacyjny. Jak dla mnie nie nadaje się na gorące, upalne dni. Odpowiada mi na jesieni lub w zimie.

Czy go kupię ponownie? Może na jesieni, na pewno nie teraz.


Balsam brązujący

Dove - balsam brązujący. Z całą pewnością lepszy niż jego odpowiednik z Lirene, który całkowicie nie robił żadnej różnicy na skórze. Przyjemna miękka konsystencja. Ładnie się rozprowadza. Po kilku dniach widać różnicę na skórze. W opakowaniu i podczas aplikacji przyjemnie pachnie, niestety później to już inna historia. Po kilku godzinach śmierdzi dosłownie jak stare skarpety.

Czy kupię ponownie? Raczej nie, będę szukać czegoś innego.


Masło do ciała

Masło do ciała - winogrono. O nim już też pisałam. Ładny, niezbyt intensywny zapach. Taki przyjemny średniaczek.

Czy go kupię ponownie? Może ale nie ten zapach.



Kremy do twarzy

Eveline - krem do twarzy na dzień - argan oil - fantastyczny produkt. Żałowałam, że go skończyłam. Miła lekka i nawilżająca formuła. Zapach jest wyczuwalny ale jest bardzo delikatny i nienarzucający się. Moja skóra bardzo go lubiła i dobrze z nim współgrała. Bardzo dobry pod makijaż.

Eveline - krem do twarzy na noc - argan oil - równie fantastyczny, chyba nawet lepszy od kolegi na dzień. Krem jest ciemno żółty i zbity. Niesamowicie wydajny. Krem na dzień dawno mi się skończył a na noc starczył mi jeszcze na tydzień więcej. Krem widocznie matuje skórę i ją napina.
Obydwa kremy pomogły mi wyrównać koloryt i stan mojej skóry. Bardzo, bardzo dobre produkty. Spokojnie mogą rywalizować z moim ulubieńcem – Bielendą 30+

Czy kupię ponownie? Tak, zdecydowanie


Oczy - krem po oczy, tusz do rzęs

Ziaja Sopot - krem pod oczy - to jest najlepszy krem pod oczy jaki ostatnio miałam. Bardzo dobrze nawilżał skórę pod oczami. Lekka  formuła. U mnie nie zmniejszył obrzęków ale wystarczająco dobrze zmniejszył moje cienie.

Czy kupię ponownie? Tak. Jak tylko wykorzystam ten który mam teraz na pewno kupię. 

Wibo - tusz do rzęs - dobry, czasami nawet bardzo dobry ale zawsze było coś z nim nie tak. Przez pierwsze dwa tygodnie był dla mnie zbyt płynny, wszystko mi się odbijało na górnej i w dolnej okolicy oka. Pod koniec, mimo że jeszcze był i mogłabym go używać, powodował że szczypały mnie oczy.

Czy kupię ponownie? Nie raczej nie. Spróbuję inne np. Lovely czy Miss sporty.
.

Krem BB

Soraya - ultralekki krem BB. To moje drugie opakowanie tego kremu. Całkiem nieźle wyrównuje koloryt, całkiem przyjemnie pachnie. Wydajny. Na początku nie przeszkadzały mi te świecące drobinki ale pod koniec drugiego już mnie denerwowały.

Czy kupię ponownie? Raczej nie, za dużo brokatu.


Lakier do paznokci

Miss Sporty - lakier do paznokci. Świetny produkt. Bardzo przyjemnie mi się go używało. Długo wytrzymywał, ładnie wyglądał na paznokciu, nie odpryskiwał, nie ścierał się na końcówkach.

Czy kupię go ponownie? Tak, już nawet go mam.

Próbki

Z zasady nie zatrzymuję takich rzeczy, większość wyrzuciłam bez zastanowienia. Te jednak chciałam pokazać.

Le petit Marseillais - kwiat pomarańczy - no cóż jak dla mnie to zwykły przeciętniak. Tak sobie pachnie, tak sobie się pieni, tak sobie nawilża. Nie kupię.

Biały Jeleń - żel do mycia dla aktywnych. Bardzo fajny zapach, trochę męski ale przyjemny. Ładnie się pieni, dobrze oczyszcza skórę, całkiem rozsądnie nawilża.



Nie wiem jak to się dzieje ale zawsze wychodzą mi tasiemce, zawsze obiecuję sobie by było krótko na temat a później patrzę i jest długości serialu bralizyjskiego.

Mam jedynie nadzieję że dobrze się czytało ;-)