Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bandi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bandi. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 czerwca 2022

432. Malutkie zakupy

Miały być mikroskopijne ale lekko " spuchły". 


 
 
1. SYLVECO - tonik hibiskusowy - teoretycznie nie potrzebuję toniku ale był na promocji w jakiej śmiesznej cenie i dałam się złapać. Płakać nie będę bo uwielbiam ten tonik i z przyjemnością będę go używać. 
Nie wiedziałam, że przeszli na szklane opakowania - bardzo mnie to cieszy
 
2. Płatki jak płatki - osobiście wolę duże i zawsze takie kupuję. Tych jeszcze nie miałam, mam nadzieję, że się sprawdzą.
 
3. BANDI - nawilżająca emulsja do twarzy -  szukam polskiego odpowiednika do emulsji z Mishy. Z tego co widzę ma podobną konsystencję i nie ukrywam, pokładam spore nadzieję w tym kosmetyku.
 
4. KATARZYNA BONDA - jedyny nie kosmetyczny zakup - polecona przez książkoholiczkę . Zaczęłam na razie się nie wypowiem, jedyne co powiem to nie lubię papieru, na którym został wydrukowana.

5. DERMEDIC - krem do rąk - odkryłam te kremy  może ze 2 lata temu i są zdecydowanie najlepsze dla moich rąk. Polecam każdemu który szuka szybkowchłaniającego się a zarazem odżywczego kremu. Mój must have
 
 
 
 

 
 
1, 3, 4 - BIOLOVE - peelingi do twarzy - najlepsze i jedyne. Zawsze w mojej łazience. 

2. ALL ABOUT ALOE - peeling do twarzy - Dla mnie jest zbyt płynny i za mało intensywny ale jest idealny dla mojej córy. Tak jak te z Biolove są wydajne jak cholera ten jest przeciętny , jeśli jednak ktoś chce naturalnego, niezbyt intensywnego peelingu ten może go zainteresować.

5. EVELINE - ujędrniający krem ze złotem  - szczerze śmieszą mnie te złote, bursztynowe itp dodatki do kremów i nie wiem czy ktokolwiek się na to łapie.  Krem przeciętny ale byłam w niedoczasie gdy go kupowałam i musi mi wystarczyć.
 
 


1. NIVEA - pianka do włosów - bardzo przeciętna, bardzo. Już wiem że będę się z nią męczyć i zdecydowanie nie polecam


I tyle.


środa, 26 sierpnia 2015

210. Hity i kity czyli sierpniowe denko




Korzystając z ostatniego dnia bez dzieciorów robię generalne porządki, nadszedł czas na wyrzucenie kolejnej partii pustych opakowań.

Jak ostatnio produkty podzieliłam na trzy kategorie:
  1. produkty bardzo dobre, godne polecenia;
  2. produkty takie sobie, przeciętne;
  3. buble, produkty, których nie polecam.

PRODUKTY BARDZO DOBRE, GODNE POLECENIA



DOVE - żel pod prysznic
Genialnie wpłynął na stan mojej skóry, przerzucenie się na żele bez SLSu było bardzo dobrym pomysłem. Bardzo wydajny, przepięknie pieniący się. Jedyne co mi przeszkadzało to jego zapach. Coś pomiędzy lekką starą esencją liściastej zielonej herbaty ale zwykłymi mokrymi liśćmi. W opakowaniu pachnie przyjemnie, na ciele już nie bardzo. Mimo to działa rewelacyjnie i inna wersja na pewno zagości jeszcze pod moim prysznicem.


ZIAJA - peeling gruboziarnisty re-modeling
Uwielbiam, genialny zdzierak (recenzja). Bardzo przyjemny zapach, wydajny. Jestem z niego bardzo zadowolona, to najlepszy peeling cukrowy jaki do tej pory miałam.


AA - żel peelingujący
To moje drugie lub trzecie opakowanie. Bardzo go lubię i cenię (recenzja). Dobry codzienny, skuteczny zdzierak. Nie wysusza, nie podrażnia, jest wydajny, nie mam się do czego przyczepić.


PANTENE - szampon aqua light
Ulubiony szampon moich córek, lekki, delikatny, można używać go codziennie, nie posiada SLSu. Dobrze się pieni, wydajny jak diabli. Włosy po nim się nie plączą, ładnie pachną, są mięciutkie.





BIAŁY JELEŃ - płyn do higieny intymnej
Kolejne opakowanie, bardzo lubię te płyny. Trochę żałuję, że posiadają SLSy ale nigdy nic złego mi nie zrobiły więc jeszcze nie raz u mnie zagości.


HERBAL CARE - odżywka do włosów
Bardzo przyjemny produkt. Wysypu włosów nie miałam po nim może wielkiego ale te, które się pojawiały były grubsze, takie konkretniejsze. Odnoszę wrażenie, że był mniej wydajny niż analogiczny produkt z Orientany ale i tak jest to dobry produkt.


DELIA - żel do twarzy
Również kolejne opakowanie. Bardzo wydajny, przyjemnie pachnący produkt. Dobrze oczyszcza twarz  (spokojnie zmywa makijaż  twarzy), nie wysusza, nie podrażnia, nie szczypie. Dla mnie ideał.


INNEL - patyczki do uszu
Nie pamiętam gdzie kupiłam ale pamiętam, że były tanie. Bardzo fajne patyczki, nie rozwarstwiały się, nie były ani zbyt twarde ani zbyt miękkie. No i te genialne opakowanie - mała rzecz a robi dużą różnicę.





BELL HYPOALLERGENIC - krem cc
Mój totalny ulubieniec. Genialny, wspaniały, ideał. Wydajny, o przyjemnej konsystencji. Dobrze wyrównuje koloryt, można budować krycie, całkiem nieźle utrzymuje się podczas dnia. Dodatkowo dostępny w jasnych kolorach / odcieniach, bardzo dobrze łączy się z innymi podkładami.


BELL - podpaski
Ostatnio dostałam maila (i chyba był komentarz) jak mogę takie rzeczy pokazywać :) Mogę i będę. Godny polecenia produkt, same plusy. Robią co ma robić i robią to dobrze.




PRODUKTY TAKIE SOBIE, PRZECIĘTNIAKI



AVENE - płyn micelarny
Płyn znalazłam w "Zwierciadle". Całkiem nieźle zmywa makijaż twarzy, delikatnie nawilża, odświeża. Niestety kompletnie nie sprawdza się przy demakijażu oczu - mazia się, jest niewydajny i przede wszystkim szczypie w oczy.


ALLTERRA - maska do włosów
Kiedyś mój ulubieniec teraz tylko przeciętniak. Nie do końca wiem co się zmieniło (czy potrzeby moich włosów, czy moje oczekiwania) ale nie sprawdza się tak jak kiedyś. Włosy są delikatniejsze i łatwiej było je rozczesać ale efekty utrzymywały się tylko w dniu mycia, następnego dnia znów miałam siano.


BANDI - krem nawilżający na dzień
Całkiem dobrze nawilżał, nie zapychał, nie podrażniał, przyjemnie pachniał. W sumie nie ma się czego czepiać tylko mówiąc szczerze nie widziałam żadnym różnic między tym kremem a dwa razy tańszym. Nie oczekuję cudów ale tu nie było efektu WOW.


FUSS WOHL - krem do stóp
Miało być pięknie a wyszło jak zawsze. Taki mały, przeciętny produkt. Zmiękczał ale na krótko i nie do końca tak jakbym chciała. Na plus mogę powiedzieć, że nie zostawiał filmu, dość szybko się wchłaniał.





ZIAJA - mleczko do ciała
Taki sobie zapach, takie sobie nawilżenie, mało wydajny przeciętniak. Krzywdy nie zrobił ale też nie poleciłabym tego mleczka.


EVELINE - lakier do paznokci
Nie jest zły ale również nie powala. Nie wybija się niczym niespotykanym, nie jest niesamowity. Wytrzymuje ok. 3 dni na moich paznokciach po czym robi się matowy, lekko odpryskuje. Przyjemny pędzelek, miłe dla oka małe opakowanie.


COLGATE - pasta do zębów
Nie wybieliła naszych zębów, ale jest wydajna, nadaje się na szczoteczkę elektryczną. Dużym plusem jest to, że utrzymuje na długo świeżość naszego oddechu i optymalnie doczyszcza zęby.


BUBLE, PRODUKTY KTÓRYCH NIE POLECAM



GOSH - tusz do rzęs
Jeszcze jest tam go sporo ale nie mam ochoty się męczyć (recenzja). Skleja rzęsy, strasznie się kruszy i jest generalnie pożeraczem czasu - by uzyskać przyjemny, dla oka, efekt trzeba poświęcić sporo czasu, siły i cierpliwości.


PUMEKS
Kupiony bodajże w Hebe - badziew normalnie nic nie robi. NIC NIC NIC.



Tylko dwa buble, mało, cieszy mnie to, dobrze by było jeszcze popracować nad mniejszą ilością przeciętniaków :)

A Wam jak poszło w tym miesiącu?

piątek, 24 lipca 2015

200. Lipcowe denko - czyli hity i kity tego miesiąca





Znów mam tego dużo, niedługo wybieramy się na wakacje więc trzymanie tego wszystkiego dłużej niż to potrzebne jest bez sensu.

Zapraszam na długi, choć mam nadzieję interesujący, post o śmieciach :)



PRODUKTY DOBRE, BARDZO DOBRE - GODNE POLECENIA



Biały Jeleń - kremowy żel pod prysznic
Co prawda zostało mi go jeszcze na jakieś dwa użycia ale nie chce go trzymać przez następny miesiąc, zużyję i od razu wyrzucę.
Bardzo fajny dobry i wydajny produkt. Delikatnie pachnie i nawilża (o ekstremalnym, jak napisał producent, nawilżeniu nie ma jednak mowy). Jeśli ktoś szuka żelu bez SLS i delikatnym zapachu to to jest dobry wybór. (recenzja).

Essence - puder transparentny
Boski produkt. Byłam niepocieszona, kiedy upadł mi na wykładzinę i pokruszył się na milion części. Dobrze trzyma mat, nie pyli za bardzo, jest wydajny jak diabli. Teraz, kiedy mam inny produkt, jeszcze bardziej go doceniam. 

Biovax - maska do włosów keratyna + jedwab
Przepotwornie wydajny, kupiłam ją jakoś w lutym i już myślałam, że w nocy się rozmnaża. Piękny zapach, a to co robił z moimi włosami było niesamowite. W porównaniu z tym co mam teraz już nie mogę się doczekać kiedy będę mogła ponownie ją kupić.

Bielenda - masło do ciała z awokado
Kolejny boski produkt. Lekka (jak na masło) formuła, niesamowity zapach. Bardzo wydajny. Jedno z niewielu maseł, które radzi sobie z moją suchą skórę a nawilżenie utrzymuje się cały boży dzień.




Eveline - regenerujący krem-opatrunek do rąk
Bardzo dobry krem. Rzeczywiście dobrze i na długo zabezpiecza moje dłonie. Wydajny o miłej i lekkiej konsystencji. Jedyne na co należy być przygotowanym to jego intensywny zapach. Na początku był dla mnie zbyt intensywny.

Evree - olejek do ciała
Genialny, acz niewydajny olejek do ciała. Niezbyt tłusty, w kolorze przypominający nieklarowny rosół (tiaaa :) ). Zachwyca zapachem (odczuwalnym na ciele).
W moim przypadku jego działanie nie było nawet o kapkę lepsze niż olejek do ciała z Vis Plantis (recenzja).

Ziaja - tonik liście zielonej oliwki
Fantastyczny tonik, o orzeźwiającym zapachu. Dobrze tonizuje, jest wydajny. Bardzo dobrze współgrał z moją cerą. Trafiony produkt w każdym calu.

Ziaja - peeling gruboziarnisty rebuild
Ohhh ostatnio rozpływałam się nad nim i kolegą (recenzja). Wspaniałe działanie, fantastycznie oczyszcza i pielęgnuje ciało. Mnie zapach nie do końca pasował (mocny eteryczny) ale jeśli chodzi o działanie to jest to najlepszy produkt z tej kategorii.




Soraya - 3w1 express bronze
Zastanawiałam się czy dać go tu czy w środkowej kategorii ale to naprawdę dobry produkt. Dzięki niemu opalenizna utrzymuje się dłużej, skóra wygląda na zdrowszą, bardziej promienną, zapach nie kojarzy się z typowymi produktami z tej kategorii (recenzja).

Bell - płyn micelarny
Przyjemny produkt, który może okazać się idealnym rozwiązaniem dla osób, które mają bardzo wrażliwe oczy. Może tak jak poprzednik powinien znaleźć się niżej ale darzę go pewną estymą. Nie należy do najbardziej wydajnych kosmetyków i więcej czasu potrzeba, by zmyć wszystko ale nigdy mnie nie podrażnił a to dużo znaczy.

Renu - płyn do soczewek
Bardzo dobry płyn. Używam go od wielu lat i nigdy mnie nie zawiódł. Zawsze do niego wracam i jak do tej pory nie znalazłam lepszego.

Bandi - maska drożdżowa
Nie chcę nawet sprawdzać ile go miałam, przerażająco wydajna maska. Wielokrotnie o niej pisałam, genialnie wpływała na moją skórę i pory. Przez ostatnie 2 miesiące używałam jej non stop - wybitny kosmetyk. Śmierdzi jak rozgnieciona pastylka witaminy C ale jak tylko zapomnę jak długo mi się jej używało z pewnością ponownie kupię.



Golden Rose - paleta cieni
Trochę oszukiwane to denko, dwa cienie zostały przeze mnie przeniesione do palety magnetycznej ale chcę jej się już pozbyć. Wielokrotnie o niej pisałam - kilka (w szczególności jasnych) cieni było dość sypkich; reszta była dobrze napigmentowanych. Bardzo miło wspominam tą paletę i to ona przekonała mnie do wypróbowania innych cieni z tej firmy.

Ziaja - emulsja +50
Przyjemny produkt, wydajny. Minusem jest dość twarde opakowanie i lekko tępa konsystencja. Jest jednak świetny do zabezpieczenia skóry dzieci przed słońcem. I jest wodoodporny, widać i czuć go nawet po długiej kąpieli.

Wibo - pomadka do ust 05
Mój ulubieniec. Kolor: moje usta ale lepsze :) Dobrze nawilża, nie klei się.

Gillette - maszynka do golenia
Uwielbiam, uważam, że to najlepsze maszynki jakie miałam. Męskich maszynek używam od lat i te damskie przegrywają na każdym polu - są mniej efektywne, krócej wytrzymują, są irracjonalnie drogie.


DOBRE ALE COŚ W NICH NIE GRA I NIE FURCZY



Ziaja - kremowe mydło pod prysznic
Zapach jest totalnie nieziemski, kolor żarówiasty, niestety posiada SLS więc raczej nie zagości już u mnie (wielka szkoda). Nie wysusza ale i nie nawilża. Jest bardzo wydajny. Dobrze się pieni i oczyszcza skórę.

Carea - płatki kosmetyczne
Nie wiem, nie mogę się do nich przekonać. Nie są złe ale wolę Cleanic. Przy zmywaniu lakieru potrafi się rozwarstwić, czasami zostawia białe bawełniane kłaczki.

Soraya - peeling morelowy
Peeling mojego małża, tak długo go trzymał, że aż się przeterminował. Małż nie mógł już zdzierżyć  zapachu no i zaczął wysuszać mu skórę twarzy. Wykorzystałam go do peelingu stóp, sprawił się genialnie.

Apteczka Agafii - maska jajeczna
Coś tam robiła ale nie tyle ile potrzebowałam. Była bardzo płynna i zamykanie jej w pudełku jest kiepskim pomysłem (ja przelałam ją do butelki z pompką). Włosy, po masce były delikatnie bardziej puszyste i lepiej się rozczesywały ale nie były ani bardziej odżywione a na drugi dzień były suche jak siano.



Rimmel - wake me up
Nareszcie go skończyłam, chyba po roku od zakupu. Dla osoby z cerą mieszaną ten produkt nie jest idealny. Ja świeciłam się jak słoneczko, musiałam mieć puder zawsze gdzieś w pobliżu. Mimo że dobrze stapiał się ze skórą, był wydajny i długotrwały nie kupię go ponownie.

Bandi - 35+ energetyzujący krem nocny
ech niby wszystko z nim dobrze ale dla mnie to przeciętny krem. Nie do końca wsiąkał w skórę, nie mam pojęcia czy moja skóra cokolwiek wyniosła z niego. Przyjemne opakowanie airless, ładny zapach, wydajny. Może w zimie albo dla osób z suchą skórę byłby lepszy, mnie się nie do końca sprawdził. Nie zapchał, nie podrażnił, nie uczulił.

Biały Jeleń - żel do mycia dla aktywnych kobiet
Nie wydajny, o dość płynnej konsystencji. Dobrze mył, nie posiada SLSu, przyjemnie pachniał (choć kiedy miałam próbkę odniosłam wrażenie, że zapach był inny).

AA - krem matujący na dzień
Nie wydajny, na krótki czas matujący. Zawsze miałam wrażenie, że moja skóra była niedopieszczona, nie nawilżona do końca. Niby jak dotykałam skóry to czułam, że nie jest sucha ale po chwili czułam dyskomfort.



Garnier - żel peelingująco-rewitalizującymi
Niewydajny acz przepięknie pachnący żel do twarzy. To raczej kiepski peeling, może sprawdzi się dla osób z delikatną skórą albo lubiących bardzo delikatny złuszczanie. Dla mnie był zbyt delikatny.

Mac - tusz do rzęs
Mam do niego stosunek ambiwalentny - raz go lubię raz nie cierpię. Skleja rzęsy jak niewiele innych, czasami na szczoteczce produktu jest tyle, że nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. Z czasem zaczął się osypywać jak głupi więc wyrzucam mimo, że jeszcze tam go jest. Jak dla mnie nie jest wart tej kasy ale co kto lubi.



PRODUKTY ZŁE, BUBLE, NIE POLECAM



Elfa Pharm - szampon łopianowy
Tak, rzeczywiście zmniejsza wypadanie włosów ale chryste jak on wysusza włosy. Siano to mało powiedziane, włosy były bardzo trudne do opanowania, nie zużyłam go do końca.

Evree - krem do rąk
Na początku miał być przeciętniakiem ale zauważyłam coś co skłoniło mnie do umieszczenia go tu. Na dłoni zrobił mi się suchy placek skóry, myślałam, że krem pomoże mi go wyleczyć (jest bardzo tłusty), niestety nic się nie działo, plama wyglądała gorzej. Po ukończeniu kremu plama momentalnie zniknęła. Nie wiem czy krem spowodował podrażnienie ale wiem, że kiedy skończyłam go używać, podrażnienie znikło.

Beauty - pędzel do twarzy
Kupiony z ciekawości na jakiejś promocji. Przez krótki czas sprawował się całkiem nieźle, niestety przy praniu bardzo farbował a później zrobił się bardzo szorstki i nieprzyjemny.

Eveline - bioagranowy balsam do ciała
Też miał być przeciętniakiem - jest niewydajny, przyjemnie pachnie, całkiem nieźle się wchłania. Niestety ten badziew klei się jak szalony. Siedząc na kanapie czułam jak nogi kleją mi się do siebie. Nawet kiedy wsiąkł i się spociłam klejenie powracało. Miałam z tej serii masło, nie było może genialne ale było zdecydowanie lepsze niż to.


Uff tyle - 16 dobrych, 10 takich sobie i 4 buble - niezły wynik nie ma co. :)

czwartek, 2 lipca 2015

191. Energetyzujący gagatek

Dzisiejszego bohatera wyczaiłam w którejś gazecie (bodajże Avanti) i jak nie zdarza mi się kupować gazety tylko dla dodatku to w tym przypadku zrobiłam wyjątek.

Firmę Bandi bardzo lubię i bardzo cenię, do tej pory żaden, z zakupionych przeze mnie produktów, mnie nie zawiódł a czy tak będzie również w tym przypadku dowiecie się z poniższego postu.

BANDI 

35+ energetyzujący krem nocny
Female


Informacje podstawowe:

Pojemność: 15 ml
Konsystencja: lekki krem w białym kolorze
Opakowanie: pompka airless
Zapach: delikatny, lekko kwiatowy
Info od producenta (info ze strony www.bandi.pl):
• wygładza zmarszczki
• przyspiesza produkcję kolagenu
• poprawia jędrność i elastyczność skóry
• chroni skórę przed atakiem wolnych rodników
• hamuje objawy przyspieszonego starzenia
• wygładza i rozświetla cerę
• odbudowuje naruszony działaniem środowiska płaszcz hydrolipidowy naskórka
• wzmacnia procesy regeneracyjne komórek skóry
Moja skóra: mieszana z normalnymi policzkami
Skład: Aqua/Water, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Passiflora Incarnata Seed Oil, Hydrogenated Polydecene, Squalane, Glycerin, Cera Alba, Ceteareth-20, Borago Officinalis Seed Oil, Decyl Cocoate, Panthenol, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil Unsaponifiables, Glyceryl Stearate, Lactic Acid, Palmitoyl Tripeptide-5, Sodium Carboxymethyl Beta-glucan, Mica, Cetearyl Alcohol, PEG-100 Stearate, Triethanoloamine, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Disodium EDTA, Diethylhexyl Syringylidene Malonate, Caprylic/Capric Triglyceride, Parfum/Fragrance, Phenoxyethanol, Caprylhydroxamic Acid, Methylpropanediol, PEG-8, Citric Acid, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Citronnellol, Geraniol, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Linalool, CI 77891

Inne kosmetyki z tej serii:
balsam pod oczy; krem nocny; krem SPF15; multiaktywny koktail; zestaw do demakijażu: olejek do demakijażu i pianka myjąca
Składniki aktywne:






Moja ocena
  • po pierwsze opakowanie - mała, zgrabna buteleczka z pompką typu airless - uwielbiam takie rozwiązania, sprawdzają się w niemalże każdym produkcie;
  • kiedy pierwszy raz zaczęłam rozsmarowywać krem na twarzy byłam zaskoczona jego lekkością i delikatnością - to nie jest typowy gęsty krem;
  • drugie zaskoczenie nastąpiło niemalże natychmiast po aplikacji - krem, który wydawał się bardzo lekki już po chwili stał się bardzo "ciężki" i widocznie oblepiający skórę. Po kilku minutach miałam wrażenie jakbym na twarzy miała bardzo tłusty krem a pod nim niewchłonięty jeszcze olejek; 
  • Do tej pory nie do końca wykombinowałam ile go dawać, by nie czuć się "tłusto". Krem niby wsiąka ale nie do końca, jakby osadza się na skórze i po prostu jest. Rano budzę się z "masłem" na twarzy, na czole świecę się przeokrutnie, mogłabym otworzyć fabrykę tłuszczu;
  • Jest bardzo wydajny, ilość pokazana na ostatnim zdjęciu wystarcza mi spokojnie na połowę twarzy;
  • Nie zauważyłam, by działał przeciwzmarszczkowo, ale używam go od ok. 5 tygodni więc może być to zbyt krótki okres;
  • Nie zauważyłam również, by rozświetlał moją cerę, no chyba, że chodzi o ilość sebum / niewchłoniętego kremu to tak, świecę się przepisowo;
  • Nie zapycha, nie podrażnia, nie uczula.


Podsumowując

Mam 35 lat i teoretycznie krem przeznaczony jest właśnie dla mnie. Sądzę jednak, że przy mojej mieszanej cerze, on nie może się sprawdzić, bez względu na długość i ilość produktu jaką będę stosować. Jego formuła jest tak bogata i "ciężka" dla mojej cery, że aż nieodpowiednia. Uważam, że będzie to dobry krem dla osób z suchą, może normalną skórę. Może też lepiej będzie się sprawdzał w zimowych miesiącach.

Czy jest to bubel? Nie. Bublem nazwałabym produkt, który mnie zapchał, uczulił lub zrobił jakąś inną krzywdę mojej cerze. Ten produkt po prostu mi się nie sprawdził. Nie wrócę do niego z całą pewnością, ale chętnie wypróbowałabym olejku i pianki do demakijażu.

Jestem ciekawa Waszej opinii. Czy używałyście może ich dua do demakijażu?

    piątek, 19 czerwca 2015

    184. Moje nowości z ostatnich miesięcy

    Przyznam od razu, że ilość zakupionych produktów w ostatnich 3 miesiącach mnie przeraża. Po przeszło roku bardzo oszczędnego kupowania taka ilość jest porażająca (wiem, że się powtarzam, trudno). Długo zastanawiałam się czy w ogóle to pokazywać ale to będzie taka "terapia wstrząsowa" - najwyraźniej mi potrzebna.....




    Bell Hypoallergenic - korektor pod oczy 01
    Podczas promocji w Rossmannie kupiłam najpierw jeden, tak na próbę, następnego wróciłam po następny - jest świetny, kremowy, kryjący, długotrwały. Idealny. Ten odcień jest bardzo jasny, jeśli szukacie czegoś bardzo jasnego ten może być strzałem w 10.


    Golden Rose - szminka matowa nr 27
    Nie wiem co o niej powiedzieć, jednego dnia uważam, że to najlepszy odcień z możliwych, następnego nie jestem w stanie zdzierżyć jej na swoich ustach.


    Garnier - żel peelingujaco-rewitalizujący
    Żel przeznaczony dla cery tłustej z niedoskonałościami. Przepięknie pachnący, niezbyt wydajny kosmetyk. W najbliższym czasie planuję recenzję.


    Eveline - luksusowy balsam odżywczo-energizujący
    Szukałam tego w złotym opakowaniu, był tylko ten. Z tej linii miałam już masło. Balsam jest niezmiernie  podobny w działaniu i identyczny w zapachu. Nieznośnie niewydajny ale jednak przyjemny kosmetyk.

    Lovely - rozświetlacz (gold)
    Przepiękny rozświetlacz w cholernie badziewnym opakowaniu, po miesiącu użytkowania rozpadło mi się w rękach.

    Eveline - arganowa oliwka do paznokci 8 w 1
    Na razie nie powiem dużo o tym produkcie, zbyt krótko go używam. Na pewno pięknie pachnie i całkiem szybko się aplikuje i wysycha na płytce.

    Bielenda -aktywny tonik korygujący
    Jeden z niewielu kosmetyków tutaj, który czeka na swoją kolej. Tonik z Ziai już dogorywa ale chciałam już coś mieć. Obietnice producenta: redukcja porów i błyszczenia skóry; rozjaśnienie przebarwień; dodanie blasku i korekta jakości skóry.


    Bandi - delicate care - krem z algami morskimi na dzień
    Kupiony z jakąś gazetą, na pamiętam którą. Nówka nie śmigana ale to już niedługo się zmieni. Obietnice producenta: krem nawilżający koi i łagodzi podrażnienia.


    Bandi - +35 - energetyzujący krem na noc
    Też dorwany w jakiejś gazecie (chyba Avanti). Używam od prawie dwóch tygodni i na razie nie wiem, co o nim sądzić. Obietnice producenta: krem przeciwzmarszczkowy o bogatej formule, wspomaga w nocnej regeneracji komórek skóry.


    Ziaja - kremowe mydło pod prysznic - pomarańcza
    Genialny kremowy żel o wściekle pomarańczowym kolorze. Zapach jest przepiękny, umila mi czas pod prysznicem :)

    AA - oil infusion - olejek do twarzy
    Nówka sztuka, raz jeżdżona. Na razie jedynie zauważyłam, że pipeta nie dochodzi do końca buteleczki, więc najpewniej będzie problem z wydobyciem wszystkiego pod sam koniec.

    Ava - krem pod oczy
    Moja druga buteleczka, mój ulubieniec. Więcej o nim tu. Jak na razie to najlepszy krem pod oczy jaki miałam, nie zamierzam szukać niczego innego.


    Elfa Pharm - szampon łopianowy przeciw wypadaniu włosów
    Miła, gęsta konsystencja i ziołowy zapach. Szampon bardzo dobrze oczyszcza włosy i skalp i niestety wysusza moje końcówki. Mimo, że zmniejsza ilość wypadających włosów po jego skończeniu wracam do Ziai med.



    Ziaja - krem łagodzący dla dzieci i dorosłych z 10% d-pantenolem
    Produkt dla moich dzieciaków. Miła lekka formuła, widocznie zmniejsza uczucie pieczenia i swędzenia skóry.


    Old Spice - desodorant
    Moje odkrycie. Genialny produkt. Pachnie ale na tyle subtelnie, że nie koliduje z perfumami. Zmniejsza potliwość i całkowicie eliminuje przykry zapach. Niezwykle wydajny, nieklejący kosmetyk.


    Bell Hypoallergenic - płyn micelarny
    O nim też chce napisać. Zużyłam prawie pół opakowania i wart jest osobnego posta. Informacje od producenta: płyn przeznaczony do skóry wrażliwej, skłonnej do podrażnień skóry. Wzbogacony aktywnym kompleksem roślinnym.


    Fuss wohl - krem do stóp złoju jelenia
    Jeszcze go nie użyłam, ale słyszałam wiele dobrego o tym produkcie. Zobaczymy. Informacje od producenta: produkt przeznaczony do skóry suchej i popękanej z olejem migdałowym, alantoinę, wyciąg z białej herbaty.


    Ziaja liście zielonej oliwki - płyn dwufazowy
    Już go oddałam, nie polecam. Bubel a więcej przeczytacie tu.


    Biały Jeleń - płyn pod prysznic
    Leżał sobie samotny, przeceniony. Bardzo lubię tą serię a żeli pod prysznic nigdy nie za dużo :). Informacje od producenta: delikatnie oczyszcza skórę, bez podrażniania jej. Nawilża, łagodzi.

    Biały Jeleń - żel pod prysznic
    Miałam kilka próbek, które przypadły mi do gusty, zarówno pod względem działania jak i zapachu. Dobrze się pieni, nie wysusza skóry, ma bardzo przyjemne miękkie opakowanie.


    AA oil infusion - żel peelingujący
    Mój kolejny ulubieniec. Pisałam już o nim tu . Bardzo przyjemnie pachnie, jest wydajny i nadaje się do codziennego stosowania.


    Evree - olejek do ciała
    Skusiłam się, mimo że mam czym się maziać. Dziś będzie jego premiera i mam nadzieję, że się sprawdzi.

    Yoskine - płyn micelarny
    O nim również słyszałam dużo dobrego, kupiłam podczas promocji w Rossmannie. Jak tylko skończę płyn z Bell ten będzie miał swoje pięć minut. Obietnice producenta: oczyszcza, nawilża, wygładza, skutecznie orzeźwia i łagodzi podrażnienia.


    Pytanko: czy Wy lubicie czytać takie posty? Czy dla Was jest to interesujące?

    poniedziałek, 15 czerwca 2015

    181. Ulubieni ulubieńcy - twarz

    Z moimi włosowymi ulubieńcami mieliście możliwość zaznajomić się w tym poście, dziś przyszła pora na drugą odsłonę. Dziś po krótce przedstawię Wam produkty, którymi maziam się po mojej pięknej facjacie :) Zapraszam.

    KREMY




    1. Eveline - krem na dzień - argan i mleko kozie

    Już kilka razy zabierałam się do napisania osobnego postu na temat tych kremów, zawsze wychodziło to zbyt długie, zbyt lukrowane, nie byłam przekonana.
    Bezapelacyjnie jest to genialny produkt: lekka formuła, momentalnie się wchłania, jest absurdalnie wydajny.
    Składniki aktywne: olej arganowy, mleko kozie, mocznik, olejek z pestek winogron, ekstrakt z rumianku, ekstrakt z żeń-szenia, witamina A.


    2. Eveline - krem na noc - argan i mleko kozie

    Bardzo dobry i równie wydajny, jak ten na dzień, krem. Konsystencją przypomina gęste masło do ciała, lekko matowi skórę. Fantastycznie odżywia, skóra po nim jest miękka, jędrna.
    Składniki aktywne: olej arganowy, mleko kozie, masło shea, bioHyaluron Complex, naturalna betaina, d-panthenol, witamina E.

    Informacje dodatkowe:
    • Idealny dla osób z cerą mieszaną i normalną;
    • ma dość silny zapach, coś jak słodkie mleko;
    • przy drugim opakowaniu zauważyłam, że moje zmarszczki na czole widocznie się zmniejszyły.

    3. Ava - krem-serum pod oczy - rozjaśniający cienie pod oczami

    To moje drugie opakowanie. Pisałam o nim tu. Fantastyczna lekka formuła, dość długo się wchłania i na początku trzeba się przyzwyczaić do zapachu ale jako jedyny, do tej pory, rozjaśnił moje cienie i to w stopniu tak dużym, że w normalne dni nie potrzebuję korektora pod oczy (co nigdy mi się nie zdarzało).

    DEMAKIJAŻ




    1. AA - żel peelingujący

    Moje drugie opakowanie, o nim również już pisałam. Bardzo przyjemnie pachnie, drobiny peelingujące są dla mnie wystarczające - stosuje go codziennie i nie odczuwam ani ściągnięcia ani podrażnienia. Jest wydajny i mimo, że testuje inne produkty ten jest jedynym, do którego wracam i wiem, że będę zadowolona.


    2. Delia - żel odświeżający

    To druga lub trzecia butelka. Jest potwornie wydajny, ma delikatny bardzo przyjemny zapach. Zmywa makijaż (oprócz oczu), nie szczypie, nie podrażnia, nie ściąga skóry.


    3. Bandi - płyn micelarny

    Już kilkakrotnie się nad nim rozpływałam. Rozpuszcza wszystko - tusz, produkty wodoodporne; nie szczypie, nie podrażnia. Nie umiem się nad nim nie rozpływać, moim zdaniem jest najlepszy na rynku... no dobra nadal cena mi nie odpowiada ale w promocji zawsze się na niego skuszę.


    4. Ziaja - oliwkowa woda tonizująca z witaminą C

    Przepiękny lekki zapach, fantastycznie tonizuje i współgra z moją cerą. To pierwszy produkt, który przekonał mnie, że toniki coś robią i mają sens.


    DODATKI





    Produktów tych używam tylko od czasu do czasu, to moje takie małe dodatki, ważne w pielęgnacji ale tylko w sytuacjach awaryjnych.


    1. Bandi -maska drożdżowa

    O niej pisałam już milion razy. Czasowo zwęża moje pory, jest idealny do oczyszczania skóry policzków i nosa. Jest tak wydajny, że chyba umrę i nadal go będę miała. Jedyne co to mam mu za złe to zapach - śmierdzi jak rozgnieciona witamina C....


    2. AVA - olej arganowy

    Ukochany śmierdziuszek - przepięknie wpływał na moją skórę. Teraz jest dla mnie zbyt ciężki ale na pewno do niego wrócę jak nie będzie już tak gorąco. W połączeniu z mleczkiem do ciała z Tołpy genialnie działał na moją suchą skórę ciała. Fantastyczny produkt, którego im dłużej używałam tym bardziej go doceniałam....


    3. Bandi - krem złuszczający na noc

    To drugi tutaj produkt, którego nie mam w tym momencie ale jedyny, którego bardzo, bardzo mi brakuje. Próbowałam już wielu podobnych produktów i jak na razie tylko ten tak dobrze wpływał na moją skórę. Zaaplikowany wieczorem nie dość, że delikatnie złuszczał moją skórę to jeszcze ją odżywiał. No i nie musiałam go zmywać, pamiętać o nim itp. Dodatkowo nie podrażniał, nie szczypał i był bardzo wydajny. Jak tylko zużyję to co mam z całą pewnością kupię ponownie.


    4. The Body Shop - olejek z drzewa herbacianego

    Śmierdzi jak cholera, genialnie rozprawia się ze wszystkimi pryszczami. Sięgam po niego rzadko ale jeśli tylko widzę, że coś się dzieje olejek rozprawia się z tym z szybkością światła.


    5 i 6 - Golden Rose i Eveline - pomadki do ust

    Teraz używam ich kilka razy w tygodniu, obydwie są niezastąpione - ta z GR jest bardzo dobra na dzień. Ta z Eveline bardzo dobrze sprawdza się na noc - nałożona wieczorem zostaje na ustach do rana. 

    Macie, znacie, lubiecie?