Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orientana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orientana. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 stycznia 2017

400. AAAAaaa karnet na siłownie kupię - Orientana żel do mycia twarzy

To, że sflaczałam wiedziałam od jakiegoś czasu. Podczas ciąży nie za bardzo mogłam ćwiczyć, po cesarce również. Dopiero od jakieś czasu zbieram się do "kupy" i wiem, że droga przede mną jest daleka. Jednak mimo świadomości swojego poziomu stan sflaczenia i tak okazał się on dla mnie bardzo zaskakujący...




ORIENTANA

żel do mycia twarzy
aloes i jaśmin

Informacje podstawowe:


Pojemność: 205 ml
Termin zużycia: 6 m-cy po otwarciu

Zapach: mocny jaśminowy, drażniący
Konsystencja: niemalże stała



Info od producenta:



Skład:




Moja ocena:
  • butelka wyposażona jest w pompkę - bardzo lubię to rozwiązanie i byłam zachwycona widząc je tutaj. Niestety ten żel jest cholernie gęsty, pastowaty, niemalże stały i ta nieszczęsna pompka nie daje rady;
  • by cokolwiek wycisnąć muszę się sporo namęczyć - używając obydwu dłoni "w dobry dzień"  jestem w stanie wycisnąć potrzebną  mi ilość;
  • kiedy już osiągnę szczyt moich możliwości nałożony produkt na twarzy bardzo intensywnie pachnie; nie przewidziałam, że aromat będzie tak intensywny i widoczny. Niestety mi przeszkadza;
  • sam żel dobrze oczyszcza twarz, zostawia ją przyjemnie oczyszczoną i nawilżoną;
  • całkiem nieźle radzi sobie z demakijażem ale niestosuje go zbyt często z w/w powodów;
  • nie uczula, nie podrażnia;
  • jest mega wydajny, to opakowanie starczy mi na milion lat.




Bardzo długo chodziłam wokół tego produktu, ku swojemu zadowoleniu dostałam go w mikołajkowej paczce. Jeśli chodzi o działanie to nie mogę mu nic zarzucić - robi co ma robić, nie tworzy mi masakry uczuleniowej na twarzy. Niestety samo używanie powoduje ból pupy. Wyciśnięcie tej pasty jest totalnie frustrujące, wielokrotnie podczas siłowania się z butelką ona mi wyskoczyła, upadła na podłogę prysznica... No i ten zapach... lubię zapachy ale na ciele natomiast na twarzy jest po prostu zbyt obezwładniający, zbyt mdły. 


środa, 16 grudnia 2015

266. Ulubieni ulubieńcy 2015 roku - pielęgnacja

Nie przepadam za postami typu "Ulubieńcy", nie lubię ich pisać, nie szukam ich na innych blogach. U mnie tych postów jest jak na lekarstwo, a  takim małym ukłonem w tą stronę byli "Ulubieni ulubieńcy" podzieleni na poszczególne kategorie (ciało, włosy, twarz) .
Sądzę jednak, że grudzień to niezły moment na napisanie podsumowania mijającego roku.







źródło: http://stylowi.pl/14033718






AVA - olejek arganowy (recenzja)

Świetnie działający śmierdziuch :) Bardzo wydajny. Robił istne cuda z moją cerą podczas sezonu zimowego.


AVA - krem pod oczy (recenzja)

Fantastyczny produkt. Genialnie rozprawił się z moimi cieniami i opuchlizną. Wydajny, dobrze nawilża i zabezpiecza skórę pod oczami.

 



ZIAJA MED - emulsja do ciała z mocznikiem (recenzja)

Jako jedyny uspokaja moją skórę i przyspiesza gojenie istniejących już ranek i podrażnień. Przyjemnie pachnie, momentalnie się wchłania.

 


BIELENDA - masło do ciała z awokado (recenzja)
Przepięknie pachnie, szybko się wchłania. Dobrze i długotrwale nawilża skórę. To moje ulubione masło z tej firmy, szkoda że jego skład jest taki sobie, niemalże ideał.







źródło: http://stylowi.pl/14033718







DELIA - żel do twarzy (recenzja)
Bardzo wydajny, delikatnie pachnący żel. Nie podrażnia, nie wysusza skóry. Bardzo dobrze oczyszcza. Do tej pory zużyłam kilka butelek i jest to ideał, nie znalazłam niczego lepszego niż ten żel.





ZIAJA PRO - peeling z mikrogranulkami (recenzja)
Mocny, konkretny peeling. Bardzo dobrze oczyszcza skórę, nie podrażnia, nie wysusza. Jest porażająco wydajny (mam go od lipca i zużyłam może 1/3).





ZIAJA - peelingi do ciała (recenzja)
Obydwa są warte grzechu. Cukier nie rozpuszcza się szybko, przepięknie pachną, zdzierają wszystko co trzeba, nie podrażniając skóry. Są wydajne, mała ilość wystarcza na długi czas.


 


ORIENTANA - tonik to włosów (recenzja)

Mój wybawca. Kiedy włosy leciały mi jak szalone, on nie tylko spowodował, że wypadało mi ich mniej ale również to, że szybciej i więcej pojawiało się nowych. Bardzo wydajny, dziwacznie pachnący tonik. Nie sklejał włosów, nie obciążał.









BIOVAX - maska do włosów
Na dzień dzisiejszy jest to dla mnie najlepiej działająca maska do włosów. Bardzo wydajny, przepięknie pachnący produkt. Moje włosy po aplikacji są bardzo delikatne, miękkie i błyszczące.

 




OLD SPICE - desodorant

Porażająco wydajny. Działa dużo lepiej niż te wszystkie kobiece specyfiki. Nie klei się, nie brudzi ubrań, zabezpiecza na cały dzień.






BIOVAX - spray do włosów przetłuszczających się

Jeden z niewielu kosmetyków, których bardzo mi brakuje. Dzięki niemu moje włosy były co najmniej o jeden dzień dłużej "zdatne do noszenia". Bardzo wydajny, banalnie prosty w użyciu.




Oprócz peelingu z Ziai wszystkie te produkty zużyłam co najmniej raz. Nie ma tu produktów, które mnie zauroczyły czy też tych, do których mam jakieś "ale" pod względem działania. 


 Jestem ciekawa czy i Wy będziecie taką listę robić, jeśli tak dajcie znać, ten jeden raz i ja chętnie się zapoznam.


piątek, 8 maja 2015

164. Ulubieni ulubieńcy - włosy

Jakiś czas temu na kilku blogach pojawił się TAG: "Zaczynając od początku / zaczynając od nowa". Większość postów traktowało o kolorówce, kilka z nich dotyczyło pielęgnacji - ta wersja do mnie bardziej przemówiła i to od tej postanowiłam zacząć.
Kiedy jednak zaczęłam gromadzić kosmetyki okazało się, że ulubieńców mam bardzo dużo i nie chcąc tworzyć długiego elaboratu postanowiłam odrobinę zmodyfikować pierwotny TAG i podzielić go na poszczególne kategorie - dziś pokaże wam moich top włosowych ulubieńców. 


1. Orientana  - ajurwedyjski tonik do włosów
Jako jedyny produkt widocznie pomógł mi w pojawieniu się nowych włosków na głowie. Przyrost był bardzo widoczny i odczuwalny.  Więcej informacji znajdziecie tu.


2. Biovax - odżywka w spray'u do włosów przetłuszczających się
Genialna odżywka. Przyjemnie pachnie, jest niesamowicie wydajna i co najważniejsze dzięki niej moje włosy nie przetłuszczają się tak szybko jak kiedyś. Kiedyś moje włosy wymagały mycia co drugi dzień, teraz mogę przedłużyć to o 24h a włosy wyglądają przyzwoicie.


3. Biovax - odżywka BB - 6o sekund
Na początku oceniałam ją na "4" z czasem widzę, że to na prawdę niezły produkt. Oprócz wydajności, konsystencji i zapachu dużym plusem jest to, że włosy, dzięki niej, lepiej się rozczesują, są miękkie i przyjemne w dotyku. No i to, że mogę trzymać ją tylko minutę jest również przyjemnym dodatkiem.


4. Biovax - maska jedwab + keratyna
Moje ostatnie odkrycie - to trzecia maska z Biovaxu i jak dla mnie jest to najlepszy wariant. Jest gęsta, przepięknie pachnie i genialnie wpływa na moje włosy. Włosy stają się jedwabiste jak po żadnym produkcie, przepięknie pachną i tu kompletnie nie mam mowy o problemach z rozczesaniem. Nie zauważyłam również by je obciążała.


5. Ziaja Med - szampon przeciw wypadaniu włosów
Odpowiada mi wszystko w tym produkcie - przyjemnie pachnie (lekko mentolowo); jest wydajny jak mało który; ładnie oczyszcza skalp. Włosy po nim nie są splątane, ani matowe (jak przy czerwonym Pharmaceris) i widocznie mniej włosów trafia do odpływu prysznica.


Oto moja złota piątka, co interesujące dużo znalazło się tu Biovax'u.
Jestem ciekawa, czy któryś z produktów Wam się sprawdził, lubicie czy wręcz przeciwnie nie lubicie i odradzacie?

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

158. Moje hity i kity - czyli kwietniowe denko



Co prawda miesiąc się jeszcze nie skończył a w łazience mam kilka dogorywających kosmetyków  ale nadszedł już czas pozbyć się tego wszystkiego - zapraszam na kwietniowo denko.


Legenda:
  • zdecydowanie kupię;
  • może kupię - produkt jest niezły ale chce spróbować czegoś innego lub znam już lepszy kosmetyk;
  • nie kupię - bubel, nie sprawdza się.

 

WŁOSY


1. Eva potrójna sił ziół - szampon łatwe rozczesywanie - niezgorszy produkt. Niby nie ma co wychwalać ale też nie ma co na niego psioczyć. Służył moim córom przez długi czas, myłam nim również swoje pędzle. Nie zauważyłam, by pomagał w rozczesywaniu włosów. Nie kupię.

2. Herbal Care - szampon pokrzywowy. Stosowałam go przez jakiś czas do swoich włosach ale je plątał. Dobrze się pienił, tak sobie mył włosy i pędzle. Nie kupię.

3. Apteczka Agafii - serum na porost włosów. Nie przyspieszył wzrostu, po sugestii Kamczatki z Kaczki z piekła rodem stosowałam jako wcierkę - tu też nie za bardzo się sprawdził - podrażnił mi skalp i pojawił się łupież. Więcej nie kupię.

4. Orientana - ajurwedyjski tonik do włosów - mój ulubieniec. Pisałam o nim tu. Wspaniale się sprawdził. Dzięki niemu pojawiło mi się mnóstwo małych włosków. Kupię ponownie.


CIAŁO


1. Apteczka Agafii - masło muszkatołowe. Super wydajny produkt. Bardzo gęsty, przepięknie pachnący, długo nawilżający. Mimo wielu plusów nie kupię, wolę masło z Planety Organica.

2. Isana - żel pod prysznic pomarańcza i wiśnia. Żel, który skradła mi starsza córa - przepięknie pachnie, ładnie się pieni, nie wysusza. Kupię - dostałam taki nakaz :)

3. Emolium - emulsja do ciała. Małe rozczarowanie, niestety niewydajny.Tak sobie radził sobie z nawilżeniem skóry, nie robił tego również na dłuższy czas. Starczył mi na trochę więcej niż 2 tygodnie. Nie kupię.

4. Biały Jeleń - żel do higieny intymnej. Bardzo fajny i wydajny produkt. Nie podrażniał, nie pienił się jak szalony. Zdecydowanie kupię.

KOLORÓWKA




1. Eveline - Art scenic - korektor. Przez długi czas był moim ulubieńcem, teraz trochę mi się przejadł. Dobrze kryje, czasami potrafi się zebrać w załamaniach. Trwały. Na razie nie kupię, chce wypróbować coś innego.

2. Eveline - błyszczyk do ust. Bardzo przyjemny kosmetyk. Przyjemnie pachniał, nadawał lekki połysk i delikatnie podbijał kolor ust. Na razie nie kupię - mam przesyt błyszczyków.

3. Bell - lakier do paznokci. Użyty 3-4 razy. Nie mam cierpliwości. Skubaniec potrafi zejść z paznokcia godzinę po pomalowaniu płytki. Tworzy smugi i jest generalnie upierdliwy w używaniu. Nie kupię.

4. Celia - duo cieni. Jaśniejszy kolor zużyłam, ciemniejszy przeniosłam do palety. Przepięknie napigmentowane, trwałe cienie. Miło wspominam używanie go mimo, że to produkt zdeka oszukany (przy samym denku jaśniejszy kolor zanikał i pojawiała się warstwa ciemniejszego koloru). Kupię.

5. Maybelline - color tattoo. Skończony jakiś czas temu, nie wiem dlaczego wcześniej nie pojawił się w denku. Kultowy produkt. Opisałam go wielokrotnie w swoim Project Pan. Na razie nie kupię.

6. Bourjois - puder prasowany. Genialny produkt. Bardzo wydajny. Pomagał mi w trzymaniu matu (choć moim zdaniem w miesiącach letnich jest zbyt słaby). Kiedyś kupię.


INNE



1. Specjalista - wybielająca pasta do zębów. Dostałam tę pastę przy jakichś zakupach. Totalny przeciętniak, nie zauważyłam, by wybielił zęby, był średnio wydajny. Nie kupię.

2. Colgate.  Bardzo lubię tą pastę. Wydajna, w konsystencji trochę bardziej ścisła, dobrze sprawdza się na szczoteczce elektrycznej. Kupię.

3. Gilette - maszynka do golenia. Bardzo dobry produkt. Maszynki dla kobiet mogą się schować. Kupię ponownie.

4. Bella - podpaski na noc i ultra. Używam od bardzo dawna, świetne produkty. Kupię.

5. Myjka z Rossmanna. Uwielbiam te myjki - nie rozwalają się, dobrze myją. Kupię.


Małe podsumowanie:
  • 9 kosmetyków - kupię;
  • 5 kosmetyków - może kupię;
  • 5 kosmetyków - nie kupię.

Całkiem nieźle.....

piątek, 10 kwietnia 2015

151. Babcine papryczki

Apteczka Agafii
Aktywne ziołowe serum
na porost włosów


Pierwszym produktem z tej kategorii była Orientana i ich tonik do włosów. Sprawdził się genialnie i bardzo żałowałam kiedy się skończył. Miałam nadzieję, że zakupione przeze mnie serum ziołowe z Apteczki Agafii będzie co najmniej równie dobre jak poprzednik. Czy tak się stało, dowiecie się z tego posta.

Informacje podstawowe


Pojemność: 150 ml
Pojemnik: plastikowa butelka
 Kolor: czerwony, nie barwił skóry
 Zapach: przyjemny cytrusowo-ziołowy, delikatny





 
Skład

Sposób użycia


 Moja ocena 

  • serum spryskiwałam zarówno mokre jak i suche włosy - nie były ani: obciążone, niemiłe w dotyku, posklejane czy tłuste
  • tak jak i w przypadku toniku z Orientany, produkt wyciekał z butelki podczas aplikacji i trochę się kleił
  • w przeciwieństwie do Orientany serum wydobywało się z butelki w postaci bardzo delikatnej mgiełki, przez co nie spływał z głowy / włosów
  • przez 6 tygodni używania specyfik nie spowodował ani szybszego porostu istniejących już włosków ani nie pomógł w pojawieniu się nowych

Trzeba przyznać, że serum jest wydajne, zostało mi 2/3 opakowania i w tym momencie zastanawiam się co z nim zrobić. Krzywdy mi nie robi ale jakoś nie bardzo chcę trzymać produkt, który kompletnie nic nie robi... W szczególności, że znam produkt, który działa tak jak tego oczekuje....

Może ktoś chciałby go wypróbować, może dla Was okaże się strzałem w 10?


czwartek, 26 marca 2015

145. Marcowe denko - czyli moje hity i kity

Legenda
Lubię - kupię na pewno
Ok - może kupię ale nie jest to produkt super, znam lepsze
Nie - zdecydowanie produkt nie jest dla mnie


ŻELE POD PRYSZNIC

 Atoperal - żel do ciała z mocznikiem - bardzo fajny, przyjemny dermokosmetyk. Opowiadałam o nim (jak i o koledze) w tym poście.
Wrócę jeśli moje problemy ze skórą powrócą.

Physiogel - również przyjemny kosmetyk, mniej wydajny od Atoperala i trochę z mniej przyjemny jeśli chodzi o zapach.
Dobry, ale wolę poprzednika.


 WŁOSY


Ziaja - szampon przeciw wypadaniu włosów. Mój ulubieniec jeśli chodzi o szampony z tej kategorii. Bardzo wydajny. W sumie wystarczył by mi na trochę dłużej ale rano w amoku 2x użyłam go jako żelu pod prysznic. Przyjemny zapach z ledwo wyczuwalną miętą. Pozostawiony na głowie lekko mrowi skórę. Ładnie oczyszcza włosy, nie zostawiając ich jednak sianowatych czy nieprzyjemnych w dotyku.
Mam już kupione następne opakowanie.

Orientana - ajurwedyjski tonik do włosów. Super kosmetyk, bardzo go lubiłam za działanie i zapach trochę mniej za ślimaczenie się na butelce. Pisałam o nim tutaj.
Co ciekawe mam wrażenie, że obok wspomagania wzrostu włosa przeciwdziałał również wypadaniu.
Kupię jak wykończę analogiczny tonik z Apeczki Agafii.



 TWARZ
 

Kolastyna - żel do mycia twarzy. Na szczęście go skończyłam. Czasami ściągał czasami przesuszał, pod sam koniec nie miałam przyjemności w korzystaniu z niego. Więcej przeczytacie tu. 
Nie kupię, znam kilka dużo lepszych niż ten.

Ziaja - płyn micelarny liście zielonej oliwki - przyznam, że końcówkę wylałam. Miałam go dość, szczypał mnie w oczy i generalnie mnie irytował. Krótki opis znalazł się w poście zalinkowanym powyżej.
Nie kupię, nie warto.

Carea - płatki kosmetyczne - zazwyczaj wyrzucam opakowanie, tym razem pamiętałam, by je zostawić. Wiem, że są to popularne płatki, ja jednak uważam, że są totalnie przeciętne. Nie lubię ich do zmywania lakieru z moich paznokci (a zmywanie brokatu kończy się przeklinanie ich przy równoczesnych wyrywaniu kłaczków). Nie, nie, nie....
Nie kupię więcej.


 CIAŁO
  


Isana Med - balsam do ciała z 10% mocznikiem. Genialny produkt, mimo mało przyjemnego zapachu jest moim ulubieńcem. Moja skóra była niesamowicie przyjemna, bardzo żałowałam, że się skończył.
Kupię jak tylko skończę masła do ciała, które mam już otwarte.

Lipobase - krem do ciała. Idealny do zabezpieczenia przed wysuszeniem skóry. Bardzo gęsty, pastowaty, tłusty, dobrze się wchłania.
Wrócę przy dużych problemach ze skórą, ogólnie jednak wolę Isanę.

Jardins de Provance - peeling do ciała. Dość przyjemny w zapachu, przeciętny peeling. Nie żałuję, że go kupiłam ale raczej nie będę do niego wracać.
Raczej nie kupię.


POZOSTAŁE

Bella - wkładki. Bardzo przyzwoity produkt. Są cienkie, robią co mają robić.
Mam już kupione następne opakowanie.

Colgate - pasta do zębów. Bardzo fajna pasta. Jest bardzo wydajna, dobrze myje, ma łagodny smak a świeżość oddechu utrzymuje się długo, choć krócej niż w przypadku pasty w czerwonym opakowaniu (optic z niebieskimi drobinkami).
Kupiłam pełne opakowanie

Acuvue - soczewki 2 tygodniowe. Od wielu lat właśnie tych używam, jakiś diabeł podkusił mnie wypróbować innych i bardzo żałuję. Ogromnym ich plusem jest to, że długo utrzymują miękkość, mogę nosić cały dzień i wieczór i nie mam wrażenia suchych oczu. Najlepsze jakie miałam do tej pory.
Wrócę jak zmęczę te, które mam teraz.

Rexona - desodorant. Przyjemny kosmetyk, aczkolwiek wolałam bodajże niebieską wersję. Czasami brudził ubrania.
Nie kupię, wolę te przeznaczone dla facetów.

Eveline - krem do rąk z 5% mocznikiem - uwielbiam ten krem. Bardzo fajny zapach, dobrze nawilża. Nie mam się do czego przyczepić.
Kupię jak znajdę.

Eveline - tusz do rzęs - 3D Glam - pod koniec kruszyła się już i trochę piekła w oczy. Dobra codzienna maskara. Więcej napisałam tu.
Nie wiem czy wrócę, nadal szukam maskary, która poza wydłużeniem da mi jeszcze pogrubienie.


Małe podsumowanie:
Kupię: 8 produktów
Raczej nie kupię: 5 produktów
Nie kupię: 3 produkty

Nie jest źle więcej produktów mi przypasowało niż było odpychających.

wtorek, 10 lutego 2015

125. Małe wielkie odkrycia - 1/2015

Dawno nie było tego rodzaju postu i muszę przyznać, że mi tego brakowało.
Nadrabiam więc zaległości i zapraszam   :-)



1. Orientana - tonik do włosów. Moje odkrycie i ulubieniec. Pisałam o nim tutaj. Dla mnie kosmetyk genialny i jak na razie nie do zastąpienia. Fantastycznie wspomaga wzrost nowych włosów, jest wydajny, przyjemnie pachnie.

2. Bandi - płyn micelarny. O nim również pisałam. Genialny produkt. Dzięki zawartości olejków i panthenolu nie dość, że fantastycznie i szybko rozpuszcza tusz to jeszcze ukoi podrażnioną skórę.

3. Makeup Revolution - pigment. Jeden z kosmetyków otrzymanych przeze mnie od Kosmetykoholiczki. To również jeden z produktów, z którym "zdradzam" swoją paletę cieni z Golden Rose. Przepiękny kolor, potrafi zmienić zwykły makijaż w coś niesamowitego. Do tej pory nie przepadałam za pigmentami, ten jednak jest totalnie niesamowity. Starczy mi najpewniej na milion lat ale kompletnie nie mam z tym problemu.



4. IsaDora - brązowy eyeliner. Przez długi czas szukałam eyelinera w kolorze brązowym. Wszystkie, które znalazłam kompletnie mnie nie zachwycały. Ten  kosztował sporo ale wart jest każdej złotówki. Kolor jest głęboki, zachwycający. Bardzo dobrze rozprowadza się po powiece, trzyma się cały dzień. Mimo że jest wodoodporny nie mam problemu ze zmyciem go podczas demakijażu.

5. W7 - Honolulu brązer. Kolejny produkt otrzymany od Kosmetykoholiczki. Dzięki niemu przekonałam się do brązerów. Fantastycznie współpracuje z pędzlem z Glam Brush. Dobrze i bezproblemowo rozprowadza się po twarzy, jest dobrze napigmentowany.

6. Pasta Lassari. Mój zbawiciel. Po nieprzyjemnej przygodzie z żelem pod prysznic z LPM, to właśnie ta pasta pomogła mi wyprowadzić moją skórę na prostą. Prosty skład (cynk i kwas salicylowy), gęsta konsystencja, bardzo wydajny produkt, który starczy mi na długi czas.


Jestem ciekawa czy któryś z tych produktów miałyście, polubiłyście czy wręcz odwrotnie.


czwartek, 5 lutego 2015

123. Akcja reanimacja - ciąg dalszy

Dziś gościem honorowym będzie mały niepozorny tonik z Orientany - mój mały zbawca i totalny ulubieniec ostatnich tygodni.



Kiedy opanowałam wypadania włosów nadszedł czas na zapełnienie mojej łysej łepetyny całkiem nowymi włoskami. Długo zastanawiałam się nad tonikiem z Apteczki Agafii ale na moje szczęście najpierw znalazłam Tonik Ajurwedyjski z Orientany. 





Informacje podstawowe

Pojemność: 100ml
Zapach: płyn o lekkim zapachu amolu

Skład: Aqua, Aloe Barbadensis leaf extract, Emblica officinalis fruit powder, melia azadirachta extract, glycerin, simmondsia chinensis seed extract,centella asiatica extract, eclipta alba extract, acacia concinna fruit powder, trigonella foenum-graecum seed extract, nymphaea lotus flower extract, polysorbate 20, lawsoria inemis extract, ociumum sanctum leaf extract, lavandula angustifolia extract, amica montana flower extract, rosmarinum officinalis extract, thymus serpyllum extract, camphor, menthol, sodium benzoate, potassium sorbate, benzyl alcohol.



Toniku zaczęłam używać 24 grudnia, na początku byłam dość sceptyczna, w szczególności kiedy przeczytałam, że preparat należy wcierać w skórę głowy przez 2-3 minuty.
Wiem, że dla włosomaniaczek mogę okazać się "mięczakiem" ale dla mnie wcieranie czegoś aktywnie nawet przez minutę jest trudne a czasami nawet awykonalne. No ale coś za coś - chciałam mieć włosy na głowie więc trzeba się poświęcić.

Aplikacja bez banalnie prosta (spryskać i wcierać) ale co mnie wkurza, to fakt, że płyn ścieka po aplikatorze (celowo wstawiłam zdjęcie powyżej, tak by pokazać jak wygląda butelka po użyciu). Nie wiem czy jest to wada mojej butelki czy tak to wygląda ale z lekka mnie to irytuje. Mam mokre palce, które później się kleją a butelka jest mało estetyczna i brudzi inne rzeczy w kosmetyczce.

Można pisać wiele o działaniu ale wydaje mi się, że poniższe zdjęcia pokażą więcej i dobitniej, co się dzieje na mojej głowie.


Zdjęcie z 4.01 - 10 dzień używania



Zdjęcie z 15.01 - 21 dzień używania



Zdjęcie z 5.02 - 44  dzień używania. Tu nie widać, aż tak dobrze ale większość włosków już tak nie sterczy, pojawiły się natomiast nowe włoski.

Zdjęcie z 5.02 - 44  dzień używania

Ja jestem zadowolona, nawet bardzo. Włosy pojawiają się w każdym miejscu - z tyłu stoi mi mnóstwo małych włosków, pojawiły mi się również przy bakach (zdjęcie powyżej).
Dodatkowo widzę, że mój przedziałek, kiedyś ogromny, widoczny i łysy, zapełnia się nowymi włosami.

Nie ukrywam, że jest mi czasami bardzo trudno opanować moje antenki ale kompletnie mi to nie przeszkadza, nareszcie ma mi co odstawać a nie tylko zapychać odpływu w prysznicu.

W swojej łazience mam również analogiczny kosmetyk z Apeczki Agafii, jemu również dam szansę. Mam nadzieję, że będzie sprawował się równie dobrze co tonik z Orientany, który Wam szczerze, z całego serca polecam.

No i na koniec - jestem ciekawa czy go miałyście, polubiłyście czy może jesteście w stanie polecić coś jeszcze lepszego.