Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 września 2016

376. Wrześniowe śmietnisko

Nie wiem co ja robię z tymi kosmetykami - czy potajemnie w nocy je zjadam, wylewam, czy ktoś mi je podprowadza. Na prawdę nie wiem.... wiem jednak, że jest tego zarąbiście dużo.

Jak to dobrze, że wydaje tylko na kosmetyki a nie również na ciuchy. Poszłabym z torbami :)



Produkty podzieliłam jak zawsze na trzy grupy:

- produkty dobre, godne polecenia;
- produkty przeciętne, czegoś im brakuje;
- produkty słabe, nie warte mojej / waszej kasy



PRODUKTY DOBRE, GODNE POLECENIA


EFEKTIMA - MASŁO DO CIAŁA Z MASŁEM SHEA (recenzja)
Bardzo przyjemny zapach i genialne działanie. Z ogromną przyjemnością używałam tego produktu.  Długotrwale nawilża ciało, jest wydajne. Zdecydowanie kupię ponownie.


BIOLOVE - PEELING KAWOWY (recenzja)
Same plusy. Dobry zdzierak, wydajny, przepięknie pachnie, ma bardzo przyjemny skład. Polecam.



PERFECTA - PEELING ENZYMATYCZNY (recenzja)
Moja skóra polubiła się z tym produktem. Dobrze oczyszczał cerę i był bardzo wydajny. Miał przyjemny, delikatny zapach. Na razie poszukam sobie czegoś innego ale napewno do niego wrócę.





 YASUMI - GĄBKA KONJAC
Wielkie pozytywne zaskoczenie. Nie pomyślałabym, że tak bardzo przypadnie mi do gustu. Szybko i efektywnie radził sobie z oczyszczaniem skóry. Dobrze leży w dłoni, szybko się go czyści.


REVLON - LAKIER 680
Uwielbiałam ten kolor. Bardzo trwały, spokojnie trzymał się ponad tydzień. Jedynym małym minusem był zbyt cienki (jak na mój gust) pędzelek.


LIRENE - ŻEL MICELARNY (recenzja)
W sumie bardzo sympatyczny, lekki żel do mycia twarzy. Świetnie odświeżał skórę rano, całkiem nieźle zmywał makijaż. Niestety nie należy do najbardziej wydajnych produktów na świecie. 



SYLVECO - TONIK HIBISKUSOWY
To moje drugie albo trzecie opakowanie i zdecydowanie nie ostatnie. Bardzo go lubię. Świetnie odświeżał moją skórę, był mega wydajny.


OILLAN - BALSAM DO CIAŁA (recenzja)
Kolejny bardzo dobry produkt. Świetnie nawilża, był lekki i szybko się wchłaniał. Mimo lekkiego smużenia i średniej wydajności kupię ponownie.


EVELINE - TUSZ DO RZĘS
To moje kolejne już opakowanie. Bardzo przyjemny codzienny tusz do rzęs. Nie osypuje się, nie szczypie, nie drażni oczu i bardzo łatwo się zmywa. Fantastycznie wydłuża i podkręca rzęsy. 



RIVAL DE LOOP - NAWILŻAJĄCE I PRZECIWZMARSZCZKOWE "RYBKI"
Bardzo przyjemne produkty, aż żałuję że nie ma ich w jakimś większym opakowaniu. Dobrze nawilżały i odżywiały moją skórę. 


BIOLOVE - ŻEL POD PRYSZNIC (recenzja)
Genialny, świetny, uwielbiam. Przepięknie pachnie, nawilża ciało. Jest wydajny - nie ma się do czego przyczepić (no może poza tym, że do sklepu mam daleko :P)



PRODUKTY PRZECIĘTNE



 GOLDEN ROSE - KREM BB (recenzja)
Ogólnie niezły produkt ale to, że nie zawsze dogadywał się z niektórymi produktami i czasami smużył na twarzy (w szczególności pod koniec opakowania) lekko irytowało.  Całkiem niezłe krycie, które można budować do średniego. U mnie wytrzymywał na twarzy prawie cały dzień.

ISANA - KREM DO RĄK
Dość rzadki śmierdziuch. Na początku miałam problem z wytrzymaniem tego zapachu, z czasem się przyzwyczaiłam. Średnio radził sobie z nawilżaniem skóry.


LIRENE - FLUID KRYJĄCO-MATUJĄCY
Relacje z nim były dość trudne. Potrafił podkreślać suche skórki, te prawdziwe i te o których nie miałam pojęcia. Czasami osadzał się na nosie i płatkach. Dużo lepiej aplikowało się go gąbeczką. Czasami wyglądał świetnie, czasami tragicznie (w szczególności na nosie). Ogólnie miał niezłe krycie i wytrzymywał na twarzy cały dzień.




AVA - ROKIETNIKOWY KREM POD OCZY
Nie będę się pastwić nad tym kremem, on po prostu nie był dla mnie. Miał bardzo lekką formułę, która pod oczami kompletnie nie chciała mi się wchłonąć. Rolował się i ważył korektor. Dla mnie był zbyt bogaty, zbyt ciężki. Dobrze sprawił się na szyi, na dekolcie wałkował  się jak nienormalny.

PRÓBKI (każdej miałam po kilka sztuk):

NATURAL BEAUTY - chryste jak to śmierdziało alkoholem i jakimś sztucznym czymś. Żel do oczyszczania twarzy szczypał niemiłosiernie, krem był średni.

 VIANEK - krem na dzień i noc. Krem na dzień był taki sobie, krem na noc zapowiada się ciekawie. Akceptowalny zapach, ładnie nawilża i odżywia cerę.


ZIAJA MED - krem do stóp z mocznikiem. Interesujący produkt. Ma potencjał


PRODUKTY, NA KTÓRE SZKODA KASY



EVA - PŁYN MICELARNY (recenzja)
Słabiutki, na rynku jest tyle fajniejszych produktów, że ten spokojnie można sobie odpuścić. Dobrze sprawuje się w odświeżaniu cery, tak sobie przy demakijażu podkładów. 


EVELINE - KAWOWY PEELING DO CIAŁA (recenzja)
Bardzo przeciętny, taki do zużycia i zapomnienia. Słabo zdziera, niewydajny. Jedyny plus - ładnie pachnie.


BIOVAX - SZAMPON DO WŁOSÓW PRZETŁUSZCZAJĄCYCH SIĘ
Im dłużej go używałam tym gorzej się sprawował. Kompletnie nie przedłużał świeżości moich włosów, a nawet powodował przyklap do skalpu. 


MANHATTAN - LAKIER DO PAZNOKCI (recenzja)
Ech słabiutki. Wiem, że trudno dobrze zrobić jasny kolor. Mazia się, smuży, jest mega nietrwały.


środa, 25 listopada 2015

256. Pustakiem być, czyli listopadowe denko

Bez zbędnych wstępów dziś kolejna partia pustaków.

Jak zawsze podzieliłam je na trzy kategorie:
  • produkty dobre, godne polecenia;
  • produkty, które są dobre ale mają jakiś feler, coś co mi w nich przeszkadza;
  • buble, których stanowczo nie polecam.


PRODUKTY DOBRE, GODNE POLECENIA



ORGANIQUE - bomba do kąpieli
Córy były zachwycone, uwielbiały się kąpać z tymi kulami. Mam nakaz kupowania ich w każdej ilości. Całkiem fajny zapach, delikatnie zmiękczał wodę i nawilżał skórę.


EVELINE - krem do twarzy z arganem
Mój ulubieniec, to któreś już opakowanie. Na razie kupiłam co innego ale wiem, że jeszcze do niego wrócę. Przyjemna, lekka konsystencja, nadaje się pod makijaż. Mimo, że z olejem arganowym, ja jako posiadaczka cery mieszanej, bardzo sobie go chwaliłam.


ZIAJA - żel z peelingiem
Kolejny ulubieniec i kolejna butelka. Używając codziennie zauważyłam, że potrafił lekko wysuszyć cerę, był jednak genialny. Pomógł doprowadzić moją skórę do równowagi po katastrofie spowodowanej żelem z Bebeauty.


RIMMEL - podkład Lasting finish
Bardzo go lubiłam, krycie było takie jak chciałam, wytrzymałość też była odpowiednia. Wydajny. Irytowało mnie tylko opakowanie - podkład jest płynny i stojąc na nakrętce zawsze miałam wszystko wymaziane.




EVELINE - tusz do rzęs
Genialny tusz, służył mi długo i nawet pod koniec nie podrażniał mi oczu. Przepięknie rozdzielał i unosił rzęsy. Bardzo dobry produkt (recenzja).


KOBO - baza pod makijaż
Ekstremalnie wydajny produkt. Dobrze współpracował z moją cerą, widocznie przedłużał żywotność makijażu i co najważniejsze nie zapychał mnie, nie rolował się. Ładnie wypełniał zmarszczki na czole.


SYLVECO - balsam do ciała
Fantastyczny produkt. Dobrze nawilżał i lekko koił skórę. Miał przyjemny miętowy zapach i delikatnie chłodzący efekt. Pod koniec pompka zaczęła niedomagać, więc musiałam rozciąć opakowanie (recenzja).


WIBO - róż do policzków
Wspaniały produkt. Dobrze zmielony i upakowany (przeżył wyjmowanie z opakowania i dwa upadki). Delikatny kolor idealnie nadaje się dla żółtodziobów (takich jak ja :) ).


LOVELY - rozświetlacz
Resztkę przeniosłam do denka po innym cieniu. Piękny kolor, łatwa aplikacja. Lekki i dobrze zmielony. Świetny.




DOVE - żel pod prysznic
Po przelaniu go do opakowania z pompką okazał się bardzo wydajny, zużywałam go prawie 3 miesiące. Nie wysuszał a nawet lekko nawilżał skórę, dobrze mył. Niestety zapach nie umywał się do tych z Isany - mdły, ledwo wyczuwalny - nie zauroczył mnie w najmniejszym stopniu.


BIAŁY JELEŃ - płyn do higieny intymnej
Bardzo dobry, nieinwazyjny kosmetyk. Wydajny z bardzo dobrą pompką. Niestety posiada w składzie SLS.


ORGANIQUE - pianka do mycia ciała
Duże zaskoczenie. Myślałam, że tak małe opakowanie starczy mi na góra 3 mycia, skubaniec okazał się niezwykle wydajny. Bardzo fajne myjadło, które potrafiło zabarwić wszystko na zielono. Niestety posiada taki sobie skład i więcej nie kupię. Nie podrażniał, nie wysuszał.



PRODUKTY DOBRE, POSIADAJĄCE JAKIŚ FELER



GARNIER - odżywka do włosów z cudownymi olejkami
Pięknie pachnący całkiem nieźle działający produkt. Niestety potrafił obciążyć włosy a drugiego / trzeciego dnia (w najlepszym wypadku) włosy wyglądały sianowato. Wydajny w beznadziejnej twardej butelce. 


LIRENE - wygładzający olejek do ciała
Przepiękny, niezapomniany zapach. Wydajny jak diabli. Niestety butelka jest nieprzemyślana a działanie  na skórę (zarówno krótko jak i długotrwałe) bardzo przeciętne (recenzja).



BUBLE, PRODUKTY KTÓRYCH NIE POLECAM



APART - mydło w płynie
Bardzo przeciętny, ledwo wyczuwalny zapach. Wysuszał mi dłonie, a mycie pędzli za jego pomocą to była czysta udręka. Z cieniami radził sobie bardzo przeciętnie, z podkładem w ogóle.


LINDA - szare mydło z Biedronki
Koszmarny, koszmarek. Jasne cienie jeszcze można było sprać za jego pomocą, natomiast zmycie ciemnych cieni czy podkładu było niemożliwe. Totalna beznadzieja.



To był niezły miesiąc,  tylko dwa prawdziwe buble reszta była albo bardzo dobra albo znośna.
A wam jak idzie, robicie już miejsce na to, co przyniesie Mikołaj?

środa, 18 listopada 2015

253. Promocyjne mini szaleństwo



Zakupy, jak widać nie porażają wielkością, ale będę używać ich długo więc należy im się chociaż krótka notka.

Na pierwszy ogień idzie:

LIRENE
Fluid kryjąco-matujący
ZIMA

Zdjęcia bez i z fleszem

Użyty kilka razy i jak na razie mam mieszane uczucia. Z całą pewnością jest lepszy od poprzednika ale coś jeszcze mi nie gra i nie furczy.

Na razie powiem tak:
- ma przyjemny jasny kolor,
- czasami potrafi podkreślić suche skórki,
- można budować krycie, niestety u mnie dwie warstwy dają efekt maski


EVELINE
Tusze do rzęs


Mascara Extension volume
Mój ulubieniec. Jak na razie to najlepsza maskara z całej bandy Eveline. Bardzo dobrze rozczesuje i unosi rzęsy, nie kruszy się, nie uczula.

Volumix Fiberlast Mascara
Używam od tygodnia i jak na razie spisuje się bardzo przyzwoicie. Genialna sylikonowa szczoteczka świetnie rozczesuje i unosi rzęsy.



BELL
Korektor pod oczy 01


Mój kolejny ulubieniec. Jasny, kremowy, wydajny. Jedynym minusem jest stosunek ceny regularnej do ilości produktu.



WIBO
Róż 
i
rozświetlacz

 Róż do policzków nr 06
Poprzednik niestety nie przetrwał spotkania z podłogą. Bardzo lubię ten kolor, dobrze współgra z moją cerą.


Rozświetlacz
Mój z Lovely wydaje już ostatnie piski, czas było się rozejrzeć za kolejnym. Rozświetlacz jest dobrze zmielony o lekko złotym kolorze. Jeszcze go nie używałam ale oczekiwania mam spore.


Przepraszam za wątpliwą jakość zdjęć ale mam szkolenia i tylko wieczorem mogłam je zrobić no i  aparat nadal kibluje w naprawie. Mam nadzieję, że oczy wam nie eksplodowały. :)


A Wam jak poszło. Popłynęłyście z ilością czy udało się zachować umiar?

środa, 10 czerwca 2015

178. Moje zabawy z Joybox'em - cz. 2

Ostatnio nie potrafię wyrobić się z postami, zawsze coś... Dziś obiecana druga część mini recenzji produktów, które znalazłam w swoim Joyboxie... Miłego czytania :)





1. Timotei - odżywka z olejkiem arganowym

Zanim powiem jak mi się sprawdziła, jeśli będziecie miały możliwość albo macie ten podukt spójrzcie na tył - ten kto wymyślił tak mikroskopijną czcionkę na tej butelce powinien spędzić wieczność na odczytywaniu tych mrówek - normalnie można "połamać" mózg i oczy próbując cokolwiek odczytać.

No dobra, jeśli chodzi o moje włosy to odżywka była słabiutka, coś tam robiła ale efekt był mizerny. Natomiast moja córa ją po prostu uwielbia, po zastosowaniu jej włosy są jedwabiste, podniesione, genialnie się rozczesują i przepięknie pachną.

Ocena: dla mnie mizeria, wg córy duża 6



2. Elair - lakier do paznokci

Przepiękny kolor, długo utrzymuje się na płytce, nie odpryskuje, nie ściera się. Jedna warstwa wystarcza, by pokryć paznokieć. Same plusy.


Ocena: genialny produkt, jak będę potrzebować większej ilości albo będę mogła podpiąć się pod czyjeś zamówienie na pewno skorzystam. Polecam



3.  Stenders - krem na dzień

Pisałam o nim w denku. Tak sobie nawilżał, nadawał się pod makijaż. Cena jednak nadal mnie odstrasza i po próbce (jak prawie zawsze) nie zauważyłam niczego tak zarąbistego, by wydać tyle kasy, na przeciętny krem.

Ocena: przeciętniak



4. Rimmel - podkład - Lasting finish 25 hr






Muszę się przyznać, że za pierwszym razem trochę z nim popłynęłam i jak zobaczyłam się w lustrze pobiegłam do łazienki, by natychmiast umyć twarz - całkowicie i z lekką ręką zrobiłam sobie totalną tapetę.
Następnym razem byłam już bardziej świadoma i zakochałam się w tym podkładzie. Jest genialny: dobrze się rozprowadza, nie smuży, jest długotrwały. Jego krycie można budować (na górze widzicie kawałek mojego polika bez i z jedną dość cienką warstwą); nie podkreśla suchych skórek. No i dodatkowo daje mat ale nie ten płaski, tapetowaty (który czasami można było sobie sprawić przy Revlon colorstay) tylko taki przyjemny, lekko satynowy. Przy chłodniejszych dniach nie muszę go w ogóle przypudrować, twarz zostaje przez cały dzień miła dla oka.

Ocena: genialny produkt, bardzo mi się podoba


5. MAC - tusz do rzęs



Tusz ma dość mokrą formułę i szczoteczka wyjęta z opakowania zawsze jest umazana dużą ilością tuszu. Sama szczoteczka jest silikonowa, dość duża z małymi kolcami.


Góra - bez tuszu; środek - 1 warstwa tuszu; dół - 2 warstwy tuszu



Góra - bez tuszu; środek - 1 warstwa tuszu; dół - 2 warstwy tuszu


Góra - bez tuszu; środek - 1 warstwa tuszu; dół - 2 warstwy tuszu

Mam "love - hate relationship" z tym produktem - raz go lubię i cenię, raz nienawidzę. Jednego dnia szybko i bezproblemowo mogę się nim pomalować: ładnie podkreśli, podkręci, nie sklei ani nie zostawi grudek, których nienawidzę. Następnego dnia cholera mnie bierze, nie dość, że ubrudzę się jak dziecko przy malowaniu, to wyczesanie grudek i sklejonych rzęs zajmuje mi milion minut i po czymś takim mam ochotę wyrzucić tusz do kosza.

Same możecie ocenić czy efekt Wam się podoba czy nie - uważam, że przy jednej warstwie jest całkiem nieźle.


Ocena: niezły produkt ale nie jest wart prawie 100 pln. Taki efekt mogę uzyskać o wiele tańszymi maskarami


A i jeszcze jedno - nie wiem czy tak też macie - ale zmycie tego tuszu jest długim procesem. Zmywając go miałam wrażenie, że on nigdy się nie kończy - po 2-3 wacikach czarnych jak węgiel  maskara nadal była widoczna na i pod oczami.



Podsumowanie

Bardzo przyjemne produkty trafiły się w tej części :) Jestem zadowolona. Każdy z nich znalazł swoje miejsce i swoje użycie.
Bardzo pozytywnie, bardzo przyjemnie i zdecydowanie spojrzę na następne pudełko Joy.

Część 1




środa, 3 czerwca 2015

175. Project Pan 11 - koniec akcji

"To jest już koniec nie ma już nic...." - no w sumie coś tam zostało ale uszczerbek w moich zapasach jest znaczący.

 

TWARZ


zaczynałam z:



zużyłam:



stan na dziś:


Wszystkie produkty są dobre albo bardzo dobre. Nie mam się do czego przyczepić. Polecam.


OCZY


zaczynałam z:



zużyłam:



stan na dziś:







Jedynym bublem okazał się eyeliner z L'oreal'a - łamał się notorycznie, znikał, odbijał się - tragedia.
Reszta miała swoje lepsze i trochę gorsze dni ale to dobre, przyjemne w użytkowaniu produkty.

 

USTA


zaczynałam z:



zużyłam:




stan na dziś:


Poza moim ulubiony Wibo, który zmarł śmiercią tragiczną i przedwczesną (złamany na dywanie) większość służyła mi bardzo dobrze.... Jedynie pomadka z Bebauty podkreślała mi suche skórki, była tępa w użyciu i generalnie uprzykrzała mi codzienny makijaż.

 

PIELĘGNACJA


zaczęłam z:



zużyłam:



stan na dziś:


Dużo mi się tego namnożyło w tej kategorii.... I tak, oprócz oliwki do paznokci, która wkurzała mnie za każdym razem, wszystkie produkty sprawowały się tak, jak powinny.




No dobra wrzuciłam już piedziliard zdjęć czas na krótkie wnioski :)

  • W najbliższym czasie nie zamierzam robić podobnych projektów - przede wszystkim dlatego, że jestem trochę zmęczona używaniem tych samych cieni czy szminek;
  • przekonałam się, że np. cienie zużywa się długo albo jeszcze dłużej i nie bardzo jest sens posiadanie kilku takich samych kolorów czy kupowanie "na zapas";
  • przekonałam się do niektórych kolorów (np. brzoskwiniowego, srebrnego cienia czy różowej szminki);
  • w niektórych przypadkach ten projekt uchronił produkty przed przedwczesnym wyrzuceniem i uznaniem za 100% bubla;
  • zużyłam starsze kosmetyki, które by się przeterminowały;
  • poległam jednak w wyrabieniu nawyku używania kremu do stóp - nadal jestem w tym beznadziejna, jest lepiej ale nadal źle

Zaklinać rzeczywistości nie mam zamiaru, oczywiście, że większość z nich zużyłabym i bez tego projektu. Jestem jednak przekonana, że byłoby tego mniej lub dużo mniej (jak np. w przypadku kremu do stóp); niektóre bym wyrzuciła (oliwka do paznokci) a inne oszczędzała do momentu przeterminowania (maska drożdżowa i puder Bourjois).

No i jak, ciekawie było czy wręcz przeciwnie?



P.S. Jak widzicie zainstalowałam disqus'a - niestety wszystkie Wasze wcześniejsze komentarze zniknęły, będę starała się je opublikować ale to ręczna robota więc muszę mieć sporo czasu... Czasu, którego teraz nie mam....

czwartek, 30 kwietnia 2015

160. Ulegając szałowi - WIosenny Joy Box.

Jak wszyscy to i ja!
Uległam szałowi i postanowiłam zobaczyć o co w ogóle chodzi, kupiłam sobie Joy Boxa. Nie obyło się bez długiego oczekiwania, lekkiego poślizgu w punkcie Ruchu i całkiem sporego spaceru ale nareszcie mam go już w domu.


Mimo, że najpewniej już każda z Was zna / rozpoznaje poszczególne produkty, pokrótce je opiszę.


  1. AA - Hydro Algi - krem matujący intensywnie nawilżający dla cery mieszanej i normalnej (dzień i noc)
  2. Timotei - odżywka z olejkiem arganowym do włosów normalnych i suchych
  3. Stenders - mydełko żurawinowe
  4. Rimmel - podkład lasting finish - nude 100 ivory
  5. Tołpa - nawilżające mleczko łagodzące - nawilża i wygładza łagodzi podrażnienia i uleastycznie 


  1. Glov - mała ściereczka do demakijażu
  2. Embryolisse - Krem BB SPF 20
  3. Etre Belle - Maska kolagenowa i aloesowa
  4. Eclair - lakier do paznokci nr 48
  5. MAC - pogrubiający i podkręcający tusz do rzęs

Dodatkowo w paczce znalazłam: majowy Joy,  próbkę kremu na dzień z Stenders i kupon promocyjny 15% do Embryolisse.


Moje pierwsze wrażenia? ---> mydełko żurawinowe wspaniale pachnie, nie zgadłabym, że to żurawina ale zapach jest przyjemny, krem BB jest tak mały, że aż uroczy i ściereczka Glov - no cóż nie wiem, na co ją będę używać -- może na jedno oko wystarczy.... nawet nie wiedziałam, że robią aż tak małe ściereczki :P

Obiecałam, że napiszę jak mi się sprawdził Ruch i ich odbiór paczek.... No cóż taka mała historia z tego wyszła ale od początku..

Wtorek - popołudniu otrzymałam info, że paczka wyszła z Joy;
Środa - info z Ruchu, że paczka dociera do nich i jest procesowana. O 14 miałam status z 9:44, że paczka  jest przygotowywana do wysłania do punktu odbioru;
Czwartek - rano otrzymałam sms z kodem i informacją o odbiorze.

Jest piękna pogoda więc poszłam na spacer i trafiłam pod numer 144


Pod numerem 144 (wg mapy zumi i mojego gps) jest myjnia autokarów :-) - a moja paczka (po dwóch rozmowach telefonicznych z infolinią (bo za pierwszym razem kobieta nie potrafiła odnaleźć mojej paczki) znajdowała się na dworcu (który na mapie nie ma numeru) Zachodnim (czerwona strzałka).

Generalnie nie mam zażaleń - to mój błąd, nie spojrzałam dokładnie ale mając lokalizację w telefonie stwierdziłam, że to wystarczy.

Jeśli zdecyduje się na następne pudełko, mocno rozważę wbór Ruchu - nie dlatego, że nie do końca zgadza się lokalizacja (bo już wszystko wiem) ale dlatego, że to wszystkozabiera więcej czasu - cały jeden dzień Ruch procesował przesyłkę, moim zdaniem to całkiem sporo.

czwartek, 2 kwietnia 2015

149. Project Pan 11 - 3 aktualizacja

Marzec a w szczególności ostatni tydzień był dość ciężki, zbyt dużo się działo, no i odczuwam "zmęczenie materiału" jeśli chodzi o monotematykę w makijażu. Moje oczy "tęsknią" już za jakimś nowym kolorem.
Jeśli chcecie dowiedzieć się jak wygląda i czy w ogóle zrobiłam jakiś postęp w wytypowanych produktach to zapraszam poniżej.





TWARZ


1. Podkład Rimmel Wake me up


Co raz trudniej mi się używa tego produktu -  jest zdecydowanie za ciemny dla mnie w tej chwili, no i jak co roku o tej porze grawituje w kierunku kremów BB / CC i nie sięgam po niego zbyt często. Sądze, że powrócę do niego po wakacjach.


2. Kobo - baza pod makijaż


Jak widać zużycie widoczne. Bardzo fajny produkt, nie zapycha, ładnie niweluje moje pory i zmarszczkę na czole. Lubię i doceniam.


3. Eveline - korektor pod oczy


Bardzo go lubię, nadal sprawdza się genialnie. Ładnie łączy się z moimi kremami BB, nie wałkuje się, nie podkreśla suchych skórek. Planuję skończyć go w tym miesiącu.


OCZY


6a. Golden Rose - paleta cieni 02

Górny rząd


1 i 2

3 i 4

5 i 6

 Dolny rząd
7 i 8

9 i 10
11 i 12

Zdjęcie zrobione w normalnym świetle


Zdjęcie zrobione w świetle.
W całości zdenkowałam 3 cienie, w jednym widać maleńkie denko. W tym miesiącu chcę skończyć pierwszy cień w górnym rzędzie i mocno skupię się na trzech pozostałych oznaczonych gwiazdką.
Jestem lekko zmęczona tymi kolorami, uwielbiam i preferuje brązy ale trochę mi się przejadło.
W marcu używałam wszystkich kolorów oprócz czarnego i szarego (czyli ostatnich w górnym i dolnym rzędzie).

USTA


8a - Golden Rose 02


W poprzednim miesiącu skupiałam się nad błyszczykiem więc tu ubytek jest symboliczny. Zdecydowanie jest to pomadka godna polecenia ale przyznaję, że kolor również trochę mi się przejadł. Nie sądzę bym ją skończyła ale płakać z tego powodu nie będę.


PIELĘGNACJA


9. Bandi - oczyszczająca maska drożdżowa


Na Zeusa pogrzebią mnie z tą maską. Co prawda powinnam używać jej częściej niż 1-2 w tygodniu ale ta ilość jest nie do przejścia. Tak mało jej potrzebuję, że w tym miesiącu nie było co zaznaczać.


10. Lirene - krem do stóp


Jednym zdaniem - to jest genialny produkt. Jeszcze jak by sam się nakładał to zdecydowanie wyszła bym  za niego za mąż. Polecam.


11. Mr. Nail - odżywczy olejek do paznokci


Widzę, że ewidentnie mam problem z normalnym zaznaczaniem zużycia :-)
Zdania co do niego nie zmieniłam, gdyby szybciej sechł byłby genialny. Dobrze wpływa zarówno na moje paznokcie jak i  na skórki wokół płytki.



DENKA


8b, 7 i 4


Tadam - udało mi się wykończyć 3 produkty.


8b - Eveline błyszczyk
Boże jak dobrze, że go skończyłam. Nie był to bubel w sumie to wręcz przeciwnie ale używałam go przez cały miesiąc dzień w dzień i to okazało się być zbyt dużo jak dla mnie. 


7. Maybelline - color tattoo - bronze on and on
Byłam zaskoczona, kiedy pewnego dnia postanowiłam zebrać go w jedno miejsce w słoiczku. Okazało się, że produktu było tyle co kot napłakał (przykrywał tylko cienką wartstwą denko) więc zużyłam całkiem szybko.
Co ciekawe zauważyłam, że pod koniec zarówno kolor jak i jego długotrwałość się zmieniła - kolor był jakby mniej intensywny a trwałość cienia też była znacząco krótsza.
Na razie nie powrócę. Gdyby ten sam kolor był w macie kupiłabym na pewno, błyszczące cienie coraz mniej mnie interesują.


4. Bourjois - puder do twarzy
Mój ukochany puder, ulubieniec. Zużyłam go z przyjemnością i nie wykluczam ponownego zakupu.


ZASTĘPSTWA I DODATKI

 6b. Celia Women - duo brązów

W związku z tym, że nie miałam już jaśniejszych cieni wyciągnęłam duo z Celii Women i chciałam Wam pokazać jak wygląda po trzech tygodniach użytkowania.



Obydwa kolory są dobrze napigmentowane, satynowe, ładnie się nakładają i blendują. Ciekawostką o której się niedawno przekonałam jest to, co znalazłam pod jaśniejszym kolorem.  Okazuje się, że jaśniejszego koloru dostajemy mniej, pod spodem tuż nad denkiem jest całkiem gruba powłoczka ciemniejszego cienia - nie jest to może mega oszustwo ale czuje pewną irytację.


 6c. My Secret - kwartet cieni - Party time



Cienie są przepiękne napigmentowane, ten złoto-miedziany na dole jest totalnie obłędny - mięciutki a zarazem trwały - niesamowicie wygląda jako eyeliner. Fantastyczna mała paletka za kosmicznie śmieszne pieniądze. Zamierzam skupić się na dwóch cieniach w górnym rzędzie ale będę również używać dwóch dolnych.


8b. Eveline - błyszczyk



Przez jakiś czas leżakował sobie u mnie w szufladzie - to mój ostatni błyszczyk i chce go skończyć. Coraz bardziej zmierzam w kierunku szminek i ich właśnie chce używać.  
Błyszczyk przepięknie, smakowicie pachnie, nadaje ustom delikatny błysk i kolor. Usta się nie kleją, włosy niestety już tak. Ubytek jest marginalny, używam go od jakichś 10 dni.


 4. Essence - puder ryżowy prasowany



Ech uwielbiam ten puder, mam go już prawie dwa lata i  już czas mu się bliżej przyjrzeć. Na zdjęciu tego nie widać ale z bliska można dostrzec kółko pod produktem, nie sądzę jednak bym szybko go skończyła. Jest bardzo wydajny i niewiele go potrzeba, używając dużego pędzla ładnie się rozprowadza nie zostawiając białego nalotu (choć potrafi to zrobić jeśli użyjemy mocniejszej ręki).


Chryste znowu wyszła epopeja - przykro mi.  Mam nadzieję że jeszcze nie padłyście tam przed komputerem albo się nie zestarzałyście.

Linki do poprzednich części:

Project Pan - początek
Project Pan - 1 aktualizacja
Project Pan - 2 aktualizacja