wtorek, 18 września 2018

428. Wielkie odkurzanie - denko

Po cichutku, po malutku powracam tutaj, na swoje ukochane stare śmieci. 
Nie będę się tłumaczyć bo wydaje mi się, że nie będzie to miało większego sensu. Zaniedbałam bloga straszliwie i tyle.
Denko było zawsze moim ulubionym postem i mimo że zawsze długaśny i upierdliwy w edytowaniu, to właśnie ten post przyszedł mi pierwszy do głowy. 





CLARINS - krem pod oczy
 

O żesz ty orzeszku! Używanie tego badziewia kosztowało mnie sporo nerwów. Nie przesadzam, nie koloryzuje.
Nałożony w normalniej ilości ginął, znikał, nie robił nic. Po dwóch tygodniach moje okolice pod oczami były suche i nieprzyjemne w dotyku. Kiedy zaczęłam stosować go w większej ilości, wyglądałam jak kula disco. Nie dość, że zostawiał perłową poświatę to jeszcze rolował się jak tylko się go dotknęło. Nie ważne czy używałam podkładu, kremu bb czy był nałożony solo, po jakimś czasie rolował się jak wściekły.
Jedynym małym plusem był aplikator (srebrna końcówka) ale to nie w najmniejszym stopniu nie wystarcza, by wrócić to  tego koszmarku. 


AVENE - krem do rąk 


Bardzo przyjemny, treściwy krem do rąk. Pomógł mi niesamowicie, kiedy moje dłonie krzyczały o pomoc. Wydajny jak diabli. Polecam każdemu kto ma problem z suchością, pękaniem czy łuszczeniem się skóry na dłoniach.


B-LENS - płyn do soczewek


Mówiąc całkowicie szczerze nie pamiętam jak się u mnie znalazł, wiem jednak, że więcej nie zawita. 
 Wiele osób nie widzi różnicy między płynami, ja do nich jednak nie należę. Nie sprawdził mi się kompletnie. Soczewki po całonocnej kąpieli w tym płynie nie były komfortowe podczas noszenia. Po południu oczy mnie szczypały, czułam suchość a same soczewki jakby się odklejały od oka.


TBS - maski do twarzy



 Jest naprawdę niewiele produktów ze stajni TBS, które lubię, wracam, polecam. Te kupiłam z czystej ciekawości... Niestety ta zielona (z herbatą) zapchała mnie na dobre dwa tygodnie.
Drugą otworzyłam po jakimś miesiącu i kiedy nałożyłam na twarz ta zareagowała pieczeniem.


 ORIGINALS - krem do twarzy na noc


Produkt genialny ale nie dla mnie. Bardzo gęsty, bogaty w swojej formule.
Rewelacyjnie sprawdził się jako masło do ciała.
Jedyne co mnie wkurzało (mówię o całej linii) to opakowanie. W połowie krem zamienia się w prawdziwą "szklaną pułapkę". Trudno jest wydobyć produkt nie łamiąc sobie przy tym palców.


BIELENDA - masło do ciała



To masło jak i reszta z tej serii jest genialna. Polecam każdemu. Nie za ciężkie, nie za bogate, nie za tłuste. Przyjemnie pachnie, dobrze się wchłania. Same ochy i achy.


BUNA - płyn micelarny


.... nie wiem czy go polecać czy nie. Zmywał i odświeżał skórę. Nie mazał podkładu po twarzy podczas zmywania. Nie potrzebowałam tony wacików by zrobić demakijaż.... ALE ten zapach.... Mocny, wyraźny, wszechobecny. Niby przyjemny, wcale nie mdły ale w połowie butelki na samą myśl o nalaniu go na wacik doprowadzał mnie o bólu głowy.



UNDER 20 - antybakteryjny tonik


Dla mnie była to siekiera, nie byłam w stanie go używać. Nie mówię tu nawet o okazjonalnej aplikacji, nawet jednorazowa akcja była ryzykowna. Natomiast moja córa uwielbiała ten produkt. Bardzo ładnie oczyszczał i odświeżał jej cerę. W jej produkt całkowicie się sprawdził.



EVELINE - krem do twarzy



Lubię ich produkty. Nie przypominam sobie bym była rozczarowana, którymś kremem od nich. Wiem, że składy są delikatnie mówiąc różne ale nie zmienia to faktu, że krem świetnie się wchłaniał, pięknie współpracował z innymi produktami i przyjemnie mi się go używało.
Teraz mam coś innego ale nie wykluczam, że skuszę nie na kolejny krem z tej firmy.



AVA - serum pod oczy



Ich krem pod oczy ma u mnie status legendy, uwielbiam go, polecam każdemu. Ten produkt natomiast jest totalnie przeciętny. Krzywdy nie zrobił ale pozytywów również nie widziałam. To produkt z kategorii czy użyjesz czy zapomnisz to i tak nie ma różnicy.


BIAŁY JELEŃ - serum do twarzy


Uwielbiam tą serię, uwielbiam ten produkt. Lekki w formule, zostawia cerę przyjemnie nawilżoną, sprężystą pod palcami. To jest produkt, do którego się tęskni po skończeniu.
Nie byłabym jednak sobą gdybym nie popsioczyła na pompkę. Mniej więcej po zużyciu 2/3 pompka nie daje rady, trzeba się nieźle napocić by wydobyć produkt.
Nie należy również do najbardziej wydajnych ale za tą cenę (ok. 30 pln) i rezultaty jakie daje jestem w stanie przeboleć problemy z opakowaniem.



ORGANIQUE - masło do ciała


Teoretycznie to bardzo dobry produkt. Jednak zapach, (szczególnie po nałożeniu masła na całe ciało), jest mdły i ciężki do przebrnięcia.
 Nie mogę mu jednak odmówić tego, że świetnie nawilża i odżywia skórę. Trochę się maże i nie wnika w skórę zbyt szybko ale jeśli nie przeszkadza Wam zapach to polecam.


ORIGINALS - scrub do twarzy


Trochę mydlany zapach, zastrzeżenia do opakowania mam takie same jak w przypadku kremu do twarzy. Jest to jednak świetny produkt, który bardzo lubiłam używać. Skóra zarówno moja jak i mojej córki była zawsze gładka i przyjemna w dotyku po peelingu tym produktem.


DOLL FACE - gąbeczka konjac


Gdzieś zapodziało mi się opakowanie od konjaca z zieloną herbatą. Nieważne. Ten biały jest bardzo, bardzo przeciętny. Miałam już wiele gąbeczek i ta pierwsza twardniała tak szybko i ta pierwsza  tak dużo czasu potrzebowała by zmięknąć. Białej więc nie polecam. Natomiast tą z zieloną herbatą wspominam bardzo dobrze i jak tylko ją znajdę kupię kilka sztuk.



EVA SIMPLE - płyn micelarny


Zadziwiająco dobry micel. Nie pachnie jak perfumeria, nie jest "wodą", która bardziej maże niż zmywa. Kupiony z ciekawości za pierwszym razem, kupię z przyjemnością następnym.



ISANA YOUNG - peeling do twarzy


Chryste jak to pachnie różowym plastikiem ( o ile plastik może mieć różowy zapach). Lepkie paskudztwo z zatopionymi znikomą ilością drobinek. Nie polecam.
 

BUNA - płyn pod prysznic / do kąpieli 


Świetny płyn do kąpieli. Dobrze się pieni, jest wydajny jak diabli. Całkiem nieźle radzi sobie ze zmiękczeniem wody, W tym momencie jestem w trakcie testowania płynów dla mojego syna i do tej pory ten jest najlepszy z całej bandy.


JOANNA - spray do włosów


.... Ogromne, przeogromne rozczarowanie. Po raz pierwszy spotkałam się z tym produktem u fryzjerki. Byłam zachwycona. Przepięknie podnosił i utrzymywał włosy, nie robił z nich chrupiących suchelców. Ideał. Niestety w połowie opakowania coś się stało. Nie wiem czy to moje włosy czy sam produkt. Po spryskaniu włosy niemalże natychmiastowo wyglądały na nieumyte, tłuste, oklapłe i nie miłe w dotyku. Próbowałam na kilka sposobów wrócić do fazy ochów i achów ale po jakichś 6 miesiącach prób dałam sobie spokój. Szkoda



BANDA PRZECIĘTNIAKÓW








Szczerze to nie chce mi się o nich pisać. Nie robiły zbyt wiele, poświęcanie im kilku zdań uważam za zbytnią uprzejmość. Jak ktoś chce więcej proszę o pytanko w komentarzach.



CIEKAWOSTKA




Dostałam kilka sztuk podczas zakupów. Ekologiczny, wegański płyn do kąpieli. Przyjemne cudeńko, widocznie zmiękcza wodę, skóra mojego potworka była delikatna po kąpieli. Nie pamiętam dokładnie ale cena jest z kosmosu.




Uff... mam nadzieję, że nie zanudziłam Was zbytnio :)

piątek, 20 kwietnia 2018

427. Ciekawostka

Bry :)

Uwielbiam gościa, jego filmy są zawsze krótkie i na temat. Wiem, że nie wszyscy znają angielski ale nie powinniście mieć problemu ze zrozumieniem o co biega.

Miłego oglądania :)




poniedziałek, 11 grudnia 2017

426. Rozczarownia

Lubię testować nowe produkty, czasami znajdę perełkę czasami wręcz przeciwnie.








Resibo - serum do twarzy

Zaczynam z grubej rury bo to duże rozczarowanie. Przyznam nastawiłam się, miałam ogromne oczekiwania. Mogłabym przyczepić się do zapachu, który jest niezmiernie nieprzyjemny ale gdyby działanie było świetne najpewniej bym jakoś przyzwyczaiła. Niestety tu chodzi o działanie. Mam mieszaną cerę (poza strefą T normalną) i niestety on jest dla mnie zbyt bogaty. Siedzi na skórze jak kwoka na grzędzie przez bardzo długi czas. Mam wrażenie, że moja skóra nie czerpie z niego żadnych korzyści.... choć może czerpie ale nie to co potrzeba. Po kilku razach (nie stosowałam go codziennie) na czole wywaliło mi takie gule, że bez charakteryzacji mogłam robić za jelenia.

Organique - serum do twarzy i ciała

Kupiłam dwa produkty w Organique i obydwa znalazły się w tym zestawieniu. Poddaje się... Uwielbiam ich masła do ciała, niestety wszystkie inne produkty są po prostu rozczarowujące. Nie będę do nich już wracać, nie chcę się denerwować.
Te serum nie dość, że klei się na twarzy i na ciele to jeszcze kompletnie nie daje mi pożądanych rezultatów. Moja cera jak wyglądała tak wygląda, swobodnie mogłabym darować sobie używanie tego kosmetyku.


Holika Holika - aloes

Tu oczekiwania były również ogromne. Ponownie mnie to zgubiło. Mój tata przez lata robił swoją "maść" z aloesu, bardzo ją lubiłam, ta skusiła mnie tymi wszystkimi ochami i achami ....  niestety ten produkt jest totalnie przeciętny. Spisywał się lepiej w połączeniu z olejkiem z awokado ale solo to po prostu dość średnie mazidło. Szkoda.


Piotr i Paweł - płatni do demakijażu

Głupia rzecz a potrafi wkurzyć. Podczas używania wałkuje się przez co demakijaż staje się lekko niekomfortowy. Potrafi zostawić kłaczki na rzęsach czy twarzy.






Declare - krem do rąk

Dostałam w prezencie. I w sumie nie jest to zły krem, powiedziałabym nawet, że dobry ale przy porównaniu cena vs działanie to ten krem wypada blado. Za 50 ml przychodzi nam zapłacić ok. 27 pl.


Eco receptura - tonik do twarzy i ciała

Tu pójdę odrobiną w innym kierunku. Produkt jest niezły. Nie najlepszy z najlepszych ale trzyma poziom. Tu przyczepię się do opakowania. Pierwsze użycie było sporym zaskoczeniem. Zamiast delikatnej, przyjemnej mgiełki dostałam w twarz sporym strumieniem produktu. Po wielokrotnych próbach dałam sobie spokój i przelałam resztę do opakowania po toniku z Ziai.


Lavera - krem pod oczy

Produkt kupiony kompletnie przypadkowo. Miałam do wyboru krem z Vianka (który jest dla mnie zbyt lekki) i Laverę. Marki byłam ciekawa od jakiegoś czasu więc nie przeżywałam kryzysu wieku średniego kupując go. Niestety nie spełnił moich oczekiwać. Po pierwsze nałożony w rozsądnej ilości nie wiele robi pod oczami (a ja nie mam tam suchej czy odwodnionej skóry) dopiero przy dużej ilości widzę rezultaty. Niestety zarówno w jednym jak i drugim przypadku denerwuje mnie bycie latarnią...


Krem po wchłonięciu zostawia białą połyskującą taflę, która wygląda wprost idiotycznie pod oczami. Nie ważne czy wklepuje rozsmarowuje.... Pół biedy gdyby była ona niewidoczna pod makijażem, niestety z większością kremów bb, podkładów czy korektora on po prostu się "kruszy" po kilku godzinach.Teoretycznie mogłabym go używać w ilości hurtowej na noc ale niestety ta świecąca warstwa jest widoczna rano i niezmiernie trudno się zmywa.



Eco receptura - dwufazowy płyn micelarny

Tu przyznaje się kupując przez internet nie zauważyłam, że to dwufazówka. Koncept dwufazowego płynu micelarnego to nie moja bajka. Jeśli chodzi o zmywanie makijażu / resztek to robi to świetnie. Niestety, mimo że dobrze rozpuszcza tusz to również zostawia tłustą warstewkę czego bardzo nie lubię. Inną sprawą jest to, że warstwy kiepsko się łączą i trzeba długo i intensywnie wstrząsach by połączyły się jak należy. Czasami podczas demakijażu trzeba robić do kilkukrotnie.


TBS - krem do rąk


Tu również cena jest niedostosowana do działania produktu. Jest niezły ale nie świetny. To nie jest krem który "urywa 4 litery".


Organique - tonik oczarowy

Zwyklak totalny zwykły tonik. Nie umywa się do toniku hibiskusowego czy też toniku z liści manuka z Zai. Przynam jednak, że sam dozownik o niebo lepszy od opisanego wyżej ale też nie idealny.


Nivea - pianka do włosów

Tragedia.... Może powinnam wziąć 6 ale wydawało mi się, że 4 na moje krótkie i niezbyt gęste włosy wystarczy. Nie utrwala fryzury, nie unosi nie robi nic, w sumie to całkowicie niepotrzebnie irytujący produkt.


No... wyżaliłam się i jakoś mi lepiej. Szkoda, że jest ich aż tyle ale przy nowych produktach już tak czasami bywa jak wielki poeta kiedyś powiedział:







wtorek, 5 grudnia 2017

425. Ruch na rzecz obrony maliny

Jakiś czas temu popełniłam zakupy na stronie Starej mydlarni. Do tej pory nie miałam nic z tej firmy a kusiła mnie od bardzo dawna.  Paczka przyszła niezmiernie szybko, zapakowana jak marzenie. Tu nie miało być prawa nic się wylać, otworzyć czy zniszczyć.




INFORMACJE PODSTAWOWE:

Pojemność: 200 ml
Zapach: malina bez dwóch zdań ale z dużą dozą teiny… wiem, że brzmi to dziwacznie ale no nie da ująć się tego inaczej
Konsystencja: galaretka  z dużą ilością drobinek
Info od producenta:
 


Gdy otworzyłam opakowanie mój nos zwariował. Wyczułam genialną, prawdziwą malinę z tą przedziwną teiną. Coś nieziemskiego, niespodziewanego…
Niestety dalej jest tylko gorzej… chociaż nie.... zmywanie produktu jest również proste i bezbolesne (tzn. nie zostaje na skórze, nie brudzi itp. itd.)
Produkt dobrze się nakłada ale to bardziej mizianie się po nogach niż usuwanie martwego naskórka. Kompletnie bez znaczenia jest czy nakładam go w dużej ilości czy małej, czy masuje minutę czy jak zaleca producent 3 rezultat jest zawsze taki sam…. Coś tam czuję ale to naprawdę jest „mizeria”, efekt placebo.
Nie wiem czy napisać czy produkt jest wydajny czy nie, on nie działa w żadnej ilości więc nie ma znaczenia ile dacie.
Dodatkowo SLS wysoko w składzie skutecznie mnie zniechęcił do pomysłu przetestowania go jako peeling do twarzy.


Przy każdym użyciu mam uczucie rozczarowania i lekkiego bezsensu. Tak przepiękne owoce jak maliny skończyły bezsensownie w czymś takim…. Czy nie lepiej byłoby zrobić z nich dżemu, herbaty owocowej czy chociażby zjeść  … szkoda , po prostu szkoda……


Nie wydaje mi się, bym musiała się powtarzać ale kompletnie nie polecam tego produktu…. No może jedynie do powąchania ale by wydać (niemałą) kasę na to to już nie. Nie warto. Odpuście sobie.


czwartek, 12 października 2017

424. Dobry, lepsiejszy i najlepsiejszy

Z oferty TBS niewiele kosmetyków mi odpowiada, niewiele pozycji mogę polecić z ręką na sercu. Kiedy jednak, przy jakichś zakupach, otrzymałam próbkę masła do ciała z nowej serii wiedziałam, że trafiłam na coś niezwykłego.




ŻEL POD PRYSZNIC





To niezły produkt. Dobrze nawilża skórę, jest całkiem wydajny. Kwestią sporną może być jego zapach (dla mnie odrobinę zbyt mydlany) no i wysoka cena.
Jeśli jednak ktoś lubi żele z TBS i szuka czegoś bez SLS-ów (o ile mi wiadomo jedyny żel z TBS bez tego składnika) to szczerze polecam.

MASŁO DO CIAŁA








Bardzo dobry, lekki w swojej konsystencji, produkt. Przyjemny, mało inwazyjny zapach, wydajny jak diabli. Masełko szybko się wchłania i nawilża skórę na długie godziny. Miałam szansę wypróbować również inne masła z tej firmy i jak dla mnie jest to najlepszy produkt w tej kategorii.


BALSAM DO CIAŁA






Moja miłość. Trudno mi zaimponować, jestem totalnym neredem jeśli chodzi o balsamy do ciała ale, ten produkt zauroczył mnie totalnie.
Lekka i jednocześnie treściwa formuła. Bardzo dobrze nawilża i zabezpiecza skórę. Powiedziałabym, że robi to lepiej niż masło opisane wyżej. Bardzo wydajny, genialnie się rozsmarowuje. Jednym słowem ideał.


Każdy z tych produktów jest dobry, warty wypróbowania. Jeśli szukacie czegoś o delikatnym zapachu i genialnym działaniu warto przyjrzeć się tej trójce.

niedziela, 8 października 2017

423. Popełniłam zakupy

Jakiś czas temu rzuciłam się jak szczerbata na suchary i zrobiłam mega (w moim odczuciu) zakupy w Kontigo. Na ich stronie internetowej kupiłam żele pod prysznic:



Maski do twarzy i peelingi do ciała otrzymałam w promocji, która w tym czasie obowiązywała.

Minął już ponad miesiąc i to dobry czas na kilka przemyśleń.....

1. Maski do twarzy

Przyznaję, spróbowałam tylko tej różowej wersji i to mi wystarczyło by obydwie oddać w obce ręce.....
Różowa maska oczyszczająca po pierwsze pachnie hmmm powiedzmy, że mało przyjemnie.... po drugie daje koszmarnie nieprzyjemne uczucie zaklejenia skóry po zmyciu maski. Potrzebowałam toniku lub płynu micelarnego, by skóra była "normalna" w dotyku. No i po trzecie, ona nic, kompletnie nic nie robiła... Dawałam jej szansę po szansie i za każdym razem rezultaty były delikatnie mówiąc mizerne....
Nie wiem jak sprawowałaby się zielona wersja i szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie to

2. Peelingi do ciała

Uwielbiam... Nie jestem obiektywna, w mojej ocenie są to jedne z najlepszych peelingów do ciała na rynku.  Polecam każdemu.


3. Żele pod prysznic



Tych trzech oznaczonych gwiazdką jeszcze nie próbowałam ale:

  • kaktus - hmmm to typowy zapach kaktusa, cierpki, nieprzyjemny, mocny. Ja używałam go jedynie w połączeniu z brzoskwinią;
  • marakuja, karambola - świetne, niesamowite, bardzo przyjemnie orzeźwiające;
  • kiwi - ooo moje odkrycie, nie wiedziałam, że kiwi może mnie tak zauroczyć,genialna wersja;
  • jabłko - no cóż... bardzo intensywny zapach, który na początku jest totalnie czarujący. Niestety w miarę powstawania piany wyłazi z tego zapachu coś mega sztucznego, syntetycznego, duszącego; chemiczny bubel;
  • brzoskwinia - piękny zapach, który niestety na mnie się nie utrzymuje. U moich dzieci pachnie nieziemsko, u mnie znika zaraz po wytarciu się ręcznikiem.

Zarówno żele jak i peelingi polecam z całego serca. Przyjemna cena, dobry skład i przepiękne zapachy.

poniedziałek, 5 czerwca 2017

422. Sylveco...czemu Ty mi to robisz... - enzymatyczny peeling do twarzy

SYLVECO

Peeling enzymatyczny




Informacje podstawowe:

Pojemność:
Konsystencja: gęsta, miękka
Zapach: no cóż, śmierdzi niemiłosiernie
Info od producenta:




Sposób użycia oraz skład:




Moja opinia:
  • Nie przepadam za opakowaniem - zamykany plastikowy słoiczek nie jest moim ulubionym opakowaniem na peeling ; zdecydowanie wolałabym coś wyciskanego;
  • po drugie przyczepię się do tego, że na opakowaniu nie ma ani słowa jak używać produktu, wiem, że nie jest to skomplikowane ale do jasnej ciasnej, ja lubię takie rzeczy mieć w zasięgu wzroku;
  • po otworzeniu opakowanie pierwsze co się rzuca to zapach...niestety nie jestem zwolenniczką mocnych "naturalnych" zapachów, ten peeling pieruńsko śmierdzi... śmierdzi tak intensywnie, że mam problem z wytrzymaniem tych kilku minut z nim na twarzy;
  • nie mogę jednak ukryć, że on działa, moja skóra polubiła się z tym produktem, po aplikacji wygląda świetnie; jest miła w dotyku, jest oczyszczona... 
  • tylko, w sumie co z tego, jak każda aplikacja przyprawia mnie o mdłości...
  • to wydajny produkt;
  • nie uczula, nie podrażnia.


Tak sobie inteligentnie myślę, że to dobrze działający produkt. Jeśli komuś nie przeszkadza albo wręcz lubi takie zapachy to naprawdę warto zainwestować kilka złoty na ten produkt. Niestety dla mnie, każda aplikacja, to istna mordęga.... Gdyby na rynku nie było innych równie dobrze działających produktów najpewniej bym się przemogła i go używała... niestety lub stety na rynku znalazłam kilka bardzo ciekawych produktów, które powodują że nie chce mi się próbować go używać... nie odczuwam przyjemności, odstrasza mnie....