Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Farmona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Farmona. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 września 2016

370. Lniane włosy - odżywka z Herbal Care

Marki Herbal Care byłam ciekawa od jakiegoś czasu, gdy tylko moja maska dokonała żywota postawiłam na nowość od Elfa Pharm.



HERBAL CARE
Odżywka do włosów suchych i łamliwych



Informacje podstawowe:

Pojemność: 200 ml
Zapach: delikatny, przyjemny dla nosa
Konsystencja: kremowa


Info od producenta:


Skład:




Moja ocena:
  • odżywka ma bardzo przyjemną kremową konsystencję, dobrze rozprowadza się na włosach;
  • nie spływa z nich, nie znika;
  • nakładałam ją zarówno na końcówki jak i na całe włosy - nie zauważyłam by je obciążał czy przyspieszał przetłuszczenie się skalpu;
  • zapach jest lekko wyczuwalny ale nie jest ani przytłaczający czy denerwujący;
  • produkt bardzo przyjemnie zabezpiecza końcówki, widać że wyglądają one dużo lepiej i "zdrowiej";
  • ułatwia rozczesywanie włosów;
  • nie zauważyłam by zwiększał objętość włosów (obietnica producenta) ale zdecydowanie włosy są bardziej błyszczące i milsze w dotyku;
  • jest diabelnie wydajny; te opakowanie wystarczy mi na bardzo długo.



To porządny produkt. Ja ze swoimi średnio zniszczonymi włosami jestem zadowolona. Czy osoba z bardzo suchymi i łamliwymi włosami zgodziłaby się ze mną. Nie wiem, być może byłby zbyt delikatny. Z drugiej zaś strony to odżywka nie maska, a przy bardzo zniszczonych włosach pomogą nożyczki a nie odżywka.

Produkt kosztuje w granicach 8 pln i uważam że to świetna cena - byłabym skłonna zapłacić kilka złoty więcej. 

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

158. Moje hity i kity - czyli kwietniowe denko



Co prawda miesiąc się jeszcze nie skończył a w łazience mam kilka dogorywających kosmetyków  ale nadszedł już czas pozbyć się tego wszystkiego - zapraszam na kwietniowo denko.


Legenda:
  • zdecydowanie kupię;
  • może kupię - produkt jest niezły ale chce spróbować czegoś innego lub znam już lepszy kosmetyk;
  • nie kupię - bubel, nie sprawdza się.

 

WŁOSY


1. Eva potrójna sił ziół - szampon łatwe rozczesywanie - niezgorszy produkt. Niby nie ma co wychwalać ale też nie ma co na niego psioczyć. Służył moim córom przez długi czas, myłam nim również swoje pędzle. Nie zauważyłam, by pomagał w rozczesywaniu włosów. Nie kupię.

2. Herbal Care - szampon pokrzywowy. Stosowałam go przez jakiś czas do swoich włosach ale je plątał. Dobrze się pienił, tak sobie mył włosy i pędzle. Nie kupię.

3. Apteczka Agafii - serum na porost włosów. Nie przyspieszył wzrostu, po sugestii Kamczatki z Kaczki z piekła rodem stosowałam jako wcierkę - tu też nie za bardzo się sprawdził - podrażnił mi skalp i pojawił się łupież. Więcej nie kupię.

4. Orientana - ajurwedyjski tonik do włosów - mój ulubieniec. Pisałam o nim tu. Wspaniale się sprawdził. Dzięki niemu pojawiło mi się mnóstwo małych włosków. Kupię ponownie.


CIAŁO


1. Apteczka Agafii - masło muszkatołowe. Super wydajny produkt. Bardzo gęsty, przepięknie pachnący, długo nawilżający. Mimo wielu plusów nie kupię, wolę masło z Planety Organica.

2. Isana - żel pod prysznic pomarańcza i wiśnia. Żel, który skradła mi starsza córa - przepięknie pachnie, ładnie się pieni, nie wysusza. Kupię - dostałam taki nakaz :)

3. Emolium - emulsja do ciała. Małe rozczarowanie, niestety niewydajny.Tak sobie radził sobie z nawilżeniem skóry, nie robił tego również na dłuższy czas. Starczył mi na trochę więcej niż 2 tygodnie. Nie kupię.

4. Biały Jeleń - żel do higieny intymnej. Bardzo fajny i wydajny produkt. Nie podrażniał, nie pienił się jak szalony. Zdecydowanie kupię.

KOLORÓWKA




1. Eveline - Art scenic - korektor. Przez długi czas był moim ulubieńcem, teraz trochę mi się przejadł. Dobrze kryje, czasami potrafi się zebrać w załamaniach. Trwały. Na razie nie kupię, chce wypróbować coś innego.

2. Eveline - błyszczyk do ust. Bardzo przyjemny kosmetyk. Przyjemnie pachniał, nadawał lekki połysk i delikatnie podbijał kolor ust. Na razie nie kupię - mam przesyt błyszczyków.

3. Bell - lakier do paznokci. Użyty 3-4 razy. Nie mam cierpliwości. Skubaniec potrafi zejść z paznokcia godzinę po pomalowaniu płytki. Tworzy smugi i jest generalnie upierdliwy w używaniu. Nie kupię.

4. Celia - duo cieni. Jaśniejszy kolor zużyłam, ciemniejszy przeniosłam do palety. Przepięknie napigmentowane, trwałe cienie. Miło wspominam używanie go mimo, że to produkt zdeka oszukany (przy samym denku jaśniejszy kolor zanikał i pojawiała się warstwa ciemniejszego koloru). Kupię.

5. Maybelline - color tattoo. Skończony jakiś czas temu, nie wiem dlaczego wcześniej nie pojawił się w denku. Kultowy produkt. Opisałam go wielokrotnie w swoim Project Pan. Na razie nie kupię.

6. Bourjois - puder prasowany. Genialny produkt. Bardzo wydajny. Pomagał mi w trzymaniu matu (choć moim zdaniem w miesiącach letnich jest zbyt słaby). Kiedyś kupię.


INNE



1. Specjalista - wybielająca pasta do zębów. Dostałam tę pastę przy jakichś zakupach. Totalny przeciętniak, nie zauważyłam, by wybielił zęby, był średnio wydajny. Nie kupię.

2. Colgate.  Bardzo lubię tą pastę. Wydajna, w konsystencji trochę bardziej ścisła, dobrze sprawdza się na szczoteczce elektrycznej. Kupię.

3. Gilette - maszynka do golenia. Bardzo dobry produkt. Maszynki dla kobiet mogą się schować. Kupię ponownie.

4. Bella - podpaski na noc i ultra. Używam od bardzo dawna, świetne produkty. Kupię.

5. Myjka z Rossmanna. Uwielbiam te myjki - nie rozwalają się, dobrze myją. Kupię.


Małe podsumowanie:
  • 9 kosmetyków - kupię;
  • 5 kosmetyków - może kupię;
  • 5 kosmetyków - nie kupię.

Całkiem nieźle.....

wtorek, 30 grudnia 2014

104. Grudniowe denko

Nie powiem bym się ogarnęła ale już bliżej niż dalej. By nie trzymać niepotrzebnych opakowań, dziś przygotowałam dla Was swoje, ostatnie w tym roku, denko.

Zapraszam serdecznie






Na początek króciutka legenda.

  • Kupię  na pewno - bo to bardzo dobry produkt, bo się sprawdził w 100%, bo się na nim zafiksowałam :-)
  • Nie wiem czy kupię - bo nie do końca jestem zadowolona, bo nie do końca jest to kosmetyk dla mnie, bo mam coś lepszego
  • Zdecydowanie nie kupię - bo bubel, bo mnie uczuliło, bo się kompletnie nie sprawdziło.

GŁOWA

Pharmaceris H - dla włosów słabych, wypadających. Kiedyś częsty bywalec w mojej łazience. Pomagał mi opanować wypadanie włosów, bardzo dobrze je oczyszczał, był niesamowicie wydajny - nie wiem ile miesięcy go miałam ale był to długi okres. Szampon niestety wysuszał moje włosy i  odżywka była zdecydowaną koniecznością. 
Nie kupię - już nie potrzebuję, moje włosy były zbyt sianowate. Trzeba mu jednak przyznać, że obok szamponu z Ziaji Pharmaceris był bardzo skutecznym produktem w zwalczaniu wypadania włosów.

Radical - serum ziołowo witaminowe. Pisałam już o nim tu. Produkt w całej swojej prezencji przeciętny - przeciętnie radził sobie z sianem na głowie, przeciętnie wydajny - taka 3 z minusem
Nie kupię.

 DO CIAŁA

Farmona - Peeling cukrowy do ciała. O nim również pisałam. Produkt przeciętny, lepszy niż poprzednik (recenzja) ale nadal nie jest to produkt, który mógłby zdobyć moje serce. Lejący, niezbyt dobrze zdzierający martwy naskórek,z małą ilością cukru - totalny przeciętniak.
Nie kupię - są inne, lepsze.

Lirene - miodowy nektar. Boski produkt, boski w każdym calu. Przepiękny zapach, wydajny, dobrze się pienił, nie wysuszał.  Wiem, że krótko ale na temat.
Zdecydowanie kupię ponownie.


 DO CIAŁA

 Lirene - balsam do ciała - papaja. To produkt, co do którego mam mieszane odczucia. Ma przepiękny zapach, bardzo dobrze się wchłania, skóra na długi czas jest mięciutka, aksamitna. ALE dużym, ogromnym minusem jest opakowanie - ten, który je wymyślił chyba się przeliczył - jest niewygodne, nieergonomiczne - totalna skucha. Nie do końca jestem również przekona do jego wydajności - starczył mi na prawie 1,5 miesiąca. Używałam go rano i wieczorem ale szybko się skoczył.
Nie wiem czy go kupię - zniechęca mnie te opakowanie i wydajność.

Bielenda - masło do ciała - czekolada i karmel. Ten produkt był na wykończeniu już w zeszłym miesiącu. Lubiłam i to bardzo te masło, pod koniec jednak ten zapach mi się znudził - był słodki i tylko słodki. Bardzo przyzwoicie nawilżał i odżywiał moją skórę, był całkiem wydajny.
Nie kupię w najbliższym czasie - gdyby zmienili trochę zapach kupiłabym każde wersję.


RESZTA

Maszynka Gillette. Przez jakiś czas kupowałam maszynki dla kobiet ale te dla facetów są zdecydowanie lepsze. Dłużej są ostre, lepiej się trzymają - nie wrócę już do damskich.
Kupię.

Eveline - płyn micelarny. Bardzo fajny produkt, trochę mu brakuję do najlepszego ale był bardziej niż przyzwoity. Z jedną warstwą tuszu radził sobie śpiewająco, z dwoma zajmowało mu to więcej czasu ale też dawał radę. Nie uczulał, nie piekł w oczy. Przeciętnie wydajny.
Kupię - mam jeszcze w zapasie swój ulubiony więc może jak skończę....

Lirene - peeling drobnoziarnisty. Bardzo lubię ten produkt, mój faworyt. Po kilku opakowaniach zauważył jednak, że nie jest zbyt wydajny i przez kolejne opakowania przechodzę jak burza.
Na razie nie kupię, chcę zmniejszyć ilość używanych przeze mnie kosmetyków więc zastąpiłam go żelem peelingującym z Ziaji.

Ziaja - krem na dzień - liście zielonej oliwki. Przez ostatni miesiąc dorobiłam się 8 próbek tego kremu. Sprawował mi się lepiej niż analogiczny krem z liści manuka ALE ma dziwny zapach - nie jest on bardzo "widoczny" ale jest. Dodatkowo moja twarz  świeci się po nim niemiłosiernie. Zdecydowanie nie nadaje się dla mnie na dzień, on jakby nie wchłaniał się tylko osadzał się na mojej twarzy i sobie po prostu był. Nie nadawał się również pod makijaż, nie rolował się ale nawet Revlon nie radził sobie w 100% - po nałożeniu podkładu świeciłam się w taki nieprzyjemny, tłusty sposób.
Nie kupię.

Rexona - desodorant. Bardzo dobry produkt jedyne małe ale mam do tego zapachu. Czasami kolidował z moimi perfumami. Nie brudził , nie kleił się.
Mam już - wersję z aloesem.

Eveline - tusz do rzęs. Bardzo lubiłam fioletową wersję, ta niestety nie przypadła mi do gustu.  Zostało mi go trochę ale nie chcę go już używać. Ciężko się nakładał, lekko poczerniał rzęsy. 
Nie jest to jednak bubel, kiedy już się namachałam i znalazł się na rzęsach, przepięknie je podkręcał, nie kruszył się, nie rozmazywał i bezproblemowo się zmywał.
Nie kupię - jak zużyje te które kupiłam w promocji w Rossmannie (1+1) to wrócę do filetowej wersji.


I to by było na tyle - miałyście może któryś z tych produktów,  lubiłyście czy wręcz przeciwnie?

poniedziałek, 8 grudnia 2014

97. Cosmo żurawina

Kupowanie na bieżąco ma swoje plusy i minusy. Niewątpliwym plusem jest to, że dany produkt nie musi u mnie leżakować nie wiadomo ile, kupuję i używam go niemalże natychmiast.
Niestety czasami pojawiają się małe niedogodności - jedną z nich może być brak lub mały wybór produktów, których w danej chwili poszukujemy.
Tym razem przekonałam się o tym, kiedy potrzebowałam peelingu do ciała.
Jak nigdy obeszłam wszystkie dostępne u mnie drogerie i nic mnie nie zaciekawiło. Lubię wyszukiwać i próbować nowe produkty a tu pucha, nic ciekawego. W związku z tym, że potrzebowałam peelingu na "już" dałam drugą szansę produktom z Farmony.

Do mojego koszyka trafiło to właśnie cudo



Podstawowe informacje o produkcie
  • Pojemność: 320 ml
  • Zapach: żurawina i cytryna
  • Konsystencja: nie lejąca ale i nie ścisła
  • Opakowanie: plastikowe, kolorowe
  • Skład: Paraffinum liquidum (mineral oil), sucrose, sodium chloride, PEG-40, hydrogenated castrol oil, cyprylic / capric triglyceride, petrolatum, silica parfum (fragrance), propylene glycol, vaccinium macroarpon (cranberry) fruit extract, tocopheryl acetate, syntetic wax, caprylic / capric glycerides, Cl 16255, phenoxyethanol, ethylhexylglycerin, BHA, Cln16255, Cl 45100

 Pierwsze wrażenia

  • Pudełko przyciąga wzrok, zarówno ten jak i inne produkty z tej serii są kolorowe, optycznie przyjemne, atrakcyjne
  • Po ściągnięciu sreberka można wyczuć całkiem przyjemny żurawinowy zapach, cytryny tu niewiele, da się ją wyczuć ale nie jest to równy partner dla żurawiny
  • Zapach nie do końca jest "prawdziwy" czy naturalny ale nie jest też sztuczny
  • Konsystencja to taka lekko przejrzała truskawka, nie do końca mi się to podoba - nie jest nieprzyjemna ale jest delikatnie irytująco miękka.



Moja ocena

  • Rozczarowałam się ilością i działaniem cukru. Po nałożeniu na ciało dość szybko znika, rozpuszcza się. Może by mi to nie przeszkadzało, gdyby drobiny peelingujące  były widoczne - niestety tych czerwonych drobinek jest jak na lekarstwo, można policzyć na palcach jednej ręki - totalna mizeria
  • zapach nie zmienia się, jest przyjemny, co jest miłym zaskoczeniem (Farmona owocowa rozkosz)
  • peeling przeciętne ściera martwy naskórek - nie jest tragicznie ale mistrzostwo świata to nie jest
  • produkt po zmyciu zostawia tłustą warstewkę na skórze, w pewnym stopniu zmywa się pod ciepłą wodą ale nie w 100% - tu wrażenia mam dość ambiwaletne - niby mi to nie przeszkadza ale wolałabym tego uniknąć
  • Nawilża dość przeciętnie, nie zostawia zapachu na skórze.

Podsumowując nie jest to produkt, którego będę poszukiwać i pożądać za wszelką cenę. Jest to przyjemny przeciętniaczek, którego całkiem przyjemnie się używa ale to TYLKO przeciętniaczek.

Jestem ciekawa czy któraś z Was miała ten lub inny produkt z tej serii?


    poniedziałek, 29 września 2014

    69. Duże wrześniowe denko

    Miałam robić denka co dwa miesiące, niestety ilość pustaków jest przeogromna i zdecydowałam, że już jest czas na pozbycie się tych wszystkich śmieci.


    PEELINGI I MAZIDŁA


    Masła do ciała

    Tutti Frutti - owoce leśne. W opakowaniu masło pachnie obłędnie. Niestety zapach nie utrzymuje się zbyt długo i czasami, jeśli jest trochę cieplej, zapach zmienia się i ciało zaczyna pachnieć masłem spożywczym, niezbyt przyjemne odczucie. 
    Nawilżenie jest całkiem przyzwoite, nie ma co szaleć ale nie jest źle.
    Czy kupię ponownie - nie, są inne lepsze

    Perfecta - pomarańcza i wanilia.  Uwielbiam ten kosmetyk. Nie dość, że przepięknie i długotrwale pachnie, bardzo przyzwoicie nawilża to jeszcze konsystencja jest taka jaka powinna. Nie wiem czy macie podobnie w kwestii używania ulubieńców ale ja to masło oszczędzałam - nie wiem dlaczego, przecież jest dostępne w każdej drogerii ale miałam je bardzo długo, chciałam by wystarczyło na jak najdłuższy czas.
    Czy kupię ponownie - tak, zdecydowanie!

     Peelingi

    Farmona - owocowa rozkosz. O tym peelingu pisałam już wcześniej. I niestety moja opinia, co do niego, nie zmieniła się. Jego skończenie zabrało mi około 2 miesięcy, co jak na mnie, jest bardzo długim okresem. Podobnie jak w przypadku masła z Tutti Frutti zapach w opakowaniu jest totalnie odjazdowy. Przepiękny, soczysty - no sama rozkosz, niestety zmienia się on podczas wcierania w ciało. Totalna porażka - cholernie chemiczny, duszący smrodek. Bardzo ciężko mi było używać tego kosmetyku. W jego przypadku nie zwracałam zbytniej uwagi na inne potencjalne zalety ten smrodek kompletnie mnie do niego zniechęcił. 
    Czy kupię ponownie - nie, zdecydowanie nie!

    Delia - argan care. Mój ulubieniec. Nie pachnie może tak owocowo jak inne (choć coś tam jest cytrusowego) ale jest idealny dla mojej skóry. Jego konsystencja jest bardziej zbita niż w standardowym peelingu, cukier rozpuszcza się dość wolno. Peeling przepięknie wygładza i nawilża skórę - w moim mniemaniu nawilża lepiej niż ten z Perfecty i mimo, że nie pachnie tak niesamowicie jak niektóre ich produkty to właśnie ten jest moim hitem.
    Czy kupię ponownie - tak, zdecydowanie!

    Body shop - mięta. Bardzo dobry produkt. Bardzo wydajny, mała ilość tej galaretki wystarczy na pozbycie się martwego naskórka. Mile zaskoczył mnie ten produkt, stał się moim ulubieńcem od pierwszego użycia. Zabójczy zapach.
    Czy kupię ponownie - tak, zdecydowanie!


    SZAMPONY I ŻEL

    Babydream  - szampon. Nie sprawdził się kompletnie (mini recenzja). Włosy moich córek były szorstkie, niemiłe w dotyku, jednym słowem niewypał.
    Czy kupię ponownie - nie, zdecydowanie nie!


    Pantene - szampon. Dobry szampon do codziennego użytku. Dobrze się pieni, dobrze myje. Nie ma zadatków na produkt wybitny ale nie jest to też bubel.
    Czy kupię ponownie - tak, jeśli tylko moje włosy przestaną wypadać.


    Biały Jeleń - żel pod prysznic. Bardzo lubię ten żel, odpowiada mi zarówno konsystencja, zapach jak i działanie. Nie podrażnia, nie wysysza, dobrze myje. Nie ma się do czego przyczepić.
    Czy kupię ponownie - tak.

    PIELĘGNACJA

    Lirene - peeling drobnoziarnisty. Kolejny ulubieniec. Fantastycznie sprawuje się przy oczyszczaniu mojego dekoltu i szyi, odkąd go stosuje nie mam problemów ze skórą. Przepięknie pachnie. Krótko i na temat - super kosmetyk.
    Czy kupię ponownie - tak, już mam kolejne opakowanie.

    Biały Jeleń - płyn micelarny. Następny ulubieniec, coś ich sporo w tym denku. Fantastycznie zmywa makijaż, delikatny, nie podrażnia, nie uczula. Jedny mały feler jaki ma to zapach, trochę zbyt mocny jak dla mnie, da się przyzwyczaić ale wolałabym by go nie było.
    Czy kupię ponownie - tak, jak skończę te, które mam.

    Lady speedstick - antyperspirant. Przepraszam, że taki zmaltretowany ale niestety w tym opakowaniu kompletnie nie widać ile go jeszcze zostało. Zużyłam go całego i nadal mam zagwozdkę czy nazwać go bublem czy tylko mocnym przeciętniakiem. Napiszę więc tak: w dni gorące, lub ciepłe nie zapobiega poceniu się, nie pachnie się potem to fakt ale i tak się pociłam jak mysz. To raz a dwa długo schnie, trwa to równie długo jak przy kulce i po trzecie brudzi ubrania. 
    Czy kupię ponownie - nie!


    Celia - lekki krem - baza matująca.  Pisałam już o tym kemie. Za tą cenę całkiem niezgorszy. Nieźle matuje, jest lekki i dobrze się rozprowadza po twarzy. Niestety ma jeden mankament - śmierdzi chemią- zapaszek nie utrzymuje się na twarzy szybko wietrzeje ale aplikacja jest lekko nieprzyjemna.
    Czy kupię ponownie - nie, bo są inne dobre i nie śmierdzące.

    Biały Jeleń - emulsja do mycia. Miałam również niebieską wersję. Bardzo dobry kosmetyk do porannej pielęgnacji cery. Nie podrażnia, nie wysusza. Jedyną różnicą między tym a niebieską wersją jest to, że ta bardziej się pieni.
    Czy kupię ponownie - tak, ale niebieską wersję.

     
    PRÓBKI

    Nadal mam akcję zużywania próbek.
    O dwóch z nich warto napisać.

    Ziaja - 50+ - bardzo dobry krem matujący z wysokim filtrem. Dobrze matuje, bardzo fajna lekka konsystencja. Kolorem przypomina krem BB, ładnie wtapia się w skórę i spokojnie po jego nałożeniu można zrezygnować z podkładu.

    Perfecta - peeling gruboziarnisty. O matko, jeśli ktoś szuka mega zdzieraka do twarzy to to jest idealny produkt. Dla mnie jest zbyt agresywny ale nie mogę mu odmówić bardzo dogłębnego oczyszczania.

    KOLORÓWKA

    Ostatnimi czasu udało mi się wykończyć trochę kosmetyków z szeroko rozumianej kolorówki.

    Eveline - korektor pod oczy. Niestety jakość napisów jest kiepściutka (jak widać to jest ten pierwszy sfotografowany kosmetyk) - na szczęście sam kosmetyk jest świetny. Świetnie zakrywa moje cienie i niedoskonałości, które ewentualnie pojawiają się na twarzy. Nie waży się, nie znika, nie roluje.
    Czy kupię ponownie - tak, już nawet mam następne opakowanie.

    Essence - baza pod cienie. Wyrzucam bo już dziwnie pachnie i podrażniał mi oczy. Dobry kosmetyk ale odkąd kupiłam bazę z Kobo nie sądzę bym wróciła do tego kosmetyku. Przedłuża żywotność cieni, dobrze się rozprowadza (choć łatwo jest przesadzić z ilością bazy). Podbija kolor ale bez efektu WOW.
    Czy kupię ponownie - nie, bo znalazłam lepszą.

    Dior - tusz do rzęs. Używałam go już jakieś 4 miesiące i nadal go mam. W tej półce cenowej powiedziałabym, że lepszy jest Giorgio Armani - eyes to kill - pamiętam, że tamtej robił cuda z moimi rzęsami - ten jest w porządku (nie skleja, całkiem nieźle podkreśla i wydłuża rzęsy), uważam że spokojnie można kupić tak samo dobre, a nawet lepsze tusze, w dużo bardziej przystępnej cenie.
    Czy kupię ponownie - nie, za drogi na to co robi z rzęsami.

    Bourjois -  lakier do paznokci. Dostałam go przy jakiś zakupach. Fantastyczny lakier, bardzo długo trzyma się na paznokciach, kolor jest wprost zabójczy. Wystarczy jedna warstwa, szybko wysycha.
    Czy kupię ponownie - tak, zdecydowanie!

    Guerlain - próbka  Shalimar. Piękny, bogaty zapach. Bardzo trwały, czasami bywał zbyt duszny, niemalże przytłaczający swoim charakterem. Warto powąchać i wypróbować ale nie jest to zapach dla wszystkich.
    Czy kupię ponownie - może kiedyś, jest trochę zbyt bogaty.

    Dużo się tego nazbierało - nie licząc próbek było tego 18 sztuk.

    środa, 16 lipca 2014

    35. Owocowe zdzieraki

    Lekko się obijałam ostatnio i było mi z tym całkiem dobrze :-) ale przyszedł czas wyprodukować coś, nad czym ostatnio siedziałam.


    Na wstępie przyznam, że sporo frajdy dało mi testowanie tych wszystkich skrobaków. Uwielbiam peelingi, używam ich dużo, bardzo dużo i bardzo lubię efekt jaki dają.
    Dla mnie peeling idealny to taki, który przede wszystkich dobrze usuwa martwy naskórek, dobrze nawilża i ładnie pachnie. W takiej właśnie kolejności. 


     I.



    Na pierwszy ogień idzie Farmona i ich owocowa rozkosz. To mój pierwszy kosmetyk tej firmy (linii) i nie ukrywam, że miałam duże oczekiwania, które były jeszcze dodatkowo podsycane przez sprzedawczynię z drogerii. 




    Czy kupię go ponownie?  Nie.

    Odstrasza mnie ten smrodek. Używanie tego peelingu w taki małej przestrzeni jaką jest prysznic jest mało przyjemnym przeżyciem. Smrodek dość szybko znika ale ten moment aplikacji jest odpychający.

    P.S. Farmona to jedyny peeling w tej grupie, który przy spłukiwaniu ma czerwony kolor, tzn. przy spłukiwaniu woda jest czerwona.


    II.

     
    Znane i lubiane peelingi od Perfecty. Przerobiłam już kilka wersji i moje zdanie się nie zmieniło, jak dla mnie produkty z tej linii są bardzo podobne do siebie.Trzymają przyzwoity poziom.


     
    Czy kupię ponownie? Tak, aczkolwiek lubię zmieniać i jeśli rzuci mi się coś innego w gałkę to na pewno sięgnę po nowość. Ten produkt jest moim pewniakiem, po który sięgam jak nie mam czasu / chęci na poszukiwanie czegoś innego.


    III.


    Papaja wraz z masłem winogronowym została przeze mnie upolowana w Biedronce. Awokado kupiłam bo kiedyś byłam z niego bardzo zadowolona i miałam ochotę do niego wrócić.

     Czy kupię ponownie? Tak. 

    Uważam, że są równie dobre w działaniu co Perfecta i dodatkowo w przypadku Bielendy zapachy bardziej do mnie przemawiają. Są ciekawsze, nie takie słodkie i cukierkowe.


    IV.


    Po niewypale jakim jest dla mnie masło do ciała, postanowiłam dać jeszcze jedną szansę tej linii i kupiłam peeling do ciała.... i tym razem nie pożałowałam zakupu.




    Czy kupię ponownie? Tak, ale inny zapach.

    Ten peeling, jak dla mnie, jest dla ludzi, którzy lubią się podrapać i dosłownie "zrzucić" skórę. 
    W porównaniu z resztą ten jest kompletnie z innej półki - to zawodnik ciężkiej wagi. 


    V.


    Do tej pory jedynym kosmetykiem z firmy Delia był dwufazowy płyn do demakijażu, moja wiedza o tej firmie i produktach jest dość znikoma. Zakup Delii nie był zaplanowany ale nie żałuję, że dałam się na niego skusić.

    Czy go kupię ponownie? Tak, zdecydowanie. 

    Bardzo spodobał mi się ten peeling.Mogę trochę narzekać, że nie pachnie owocami jak inne ale jego konsystencja, aplikacja i nawilżenie jest dokładnie takie jakiego bym sobie życzyła.


     VI.


    Znane i lubiane. To były pierwsze peelingi, które kupowałam będąc nastolatką. Używałam wielu wersji zapachowych, ostatnio była to czarna porzeczka, kawa i żurawina.

    Czy kupię je ponownie? Nie, raczej nie.

    Nie są złe ale są lepsze. A nawet jeśli się skuszę to na pewno nie na żurawinę. Odradzam również wszystkim, którzy mają choćby przeciętny zmysł węchu.


    Podsumowując:

    Dla mnie zwycięzcą jest Delia. To czarny koń w tej grupie. Cieszę się, że na niego trafiłam i jestem pewna, że jeszcze nie raz go kupię. 

    Bielenda czy Perfecta zdecydowanie nie wiele ustępują Delii ale, jak dla mnie, nie zagrażają jej pozycji. 

    Zdecydowanie odradzam Wam Farmonę. Może inne wersje są przyjemniesze i nie śmierdzą tak mocno jak moja owocowa "rozkosz" ale dla mnie ten produkt jest skreślony. 

    A Wy jakich używacie? Które są Wasze ulubione? Które warte są spróbowania?