Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L'oreal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L'oreal. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 marca 2016

304. Hity i kity mijającego miesiąca - marcowe denko

W tym miesiącu trochę wcześniej ale nagromadziło mi się śmiecia już tyle, że czas się z nim pożegnać. 

Zapraszam na hity i kity tego miesiąca.


PRODUKTY DOBRE, GODNE POLECENIA



 GO CRANBERRY - PEELING
Bardzo przyjemny, dobrze działający peeling. Można stosować go na sucho (mocniejszy) i na mokro (delikatniejszy), usuwa wszystko skutecznie i na długo. Lekko natłuszcza skórę, przyjemnie pachnie.


DEMSA - KREM NA SWĘDZENIE
Genialny, mały śmierdziuszek. Świetnie łagodził swędzenie na podrażnionych partiach ciała. Niesamowicie wydajny, lekki dermokosmetyk.


ZIAJA - KREM Z 10% PANTHENOLEM
Fantastycznie działa na oparzenia słoneczne, świetnie też sprawdził się przy lekko zaleczonym AZS. Wydajny.


EVELINE - TUSZ DO RZĘS
Mój ulubiony tusz. Nie kruszy się, jest czarny, długo przydatny do użytku. Daje przepiękny naturalny efekt który można zmienić w mocniejszy dodając drugą warstwę. Ładnie podkręca rzęsy, dobrze się zmywa.





YVES ROCHER - LAKIER DO PAZNOKCI
Świetny, kryjący lakier. Potrafi bez odprysku wytrzymać na moich paznokciach do 5 dni. Piękny kolor, dobra formuła, przyjemny pędzelek.


ISADORA - BRĄZOWY EYELINER
Została mi połowa ale czas przydatności już minął i nie czuję się komfortowo nakładając go na powieki. Świetny, przepiękny brązowy kolor, genialna konsystencja. Nie kruszy się, wytrzymuje cały dzień, dobrze się zmywa.


GOLDEN ROSE - POMADKA DO UST
Bardzo przyjemny produkt. Nie widzę różnicy między tą pomadką a produktami z Nvea. Delikatnie barwi usta, dobrze je natłuszcza, jest wydajny.



PRODUKTY TAKIE SOBIE, ZWYKLAKI



DOVE - ŻEL POD PRYSZNIC
Z całej plejady, która się u mnie przewinęła, ten najbardziej mi odpowiadał. Mimo to, nadal uważam, że to bardzo przereklamowane żele i są to po prostu zwykłe, najzwyklejsze produkty pod prysznic.


GO CRANBERRY -MASŁO DO CIAŁA
Jest niezłe, dobrze odżywia skórę ale nie służy mi. Odkryłam że olejek z migdałów nie dogaduje się z moją skórą i powoduje mega klejenie się i niewchłanianie. Jak widać połowa mi została, pójdzie w świat, jestem zmęczona czekaniem 40 minut, by móc się spokojnie ubrać. 


BIOLOVE - MASŁO DO CIAŁA
Kolejny całkiem nieźle działający produkt. Niestety trudno się rozprowadza, nie pachnie tak przyjemnie jakbym się spodziewała. Jest ok, ale drżenia kolan przy nim nie mam.






ZIAJA - KREM Z 10% MOCZNIKIEM
Niezły ale nie powalający. To bardziej zabezpieczający niż nawilżający produkt. Niestety zostawia tłustą warstwę na dłoniach i trochę czasu potrzeba, by się wchłonął. Dobry na zimę, kiepski na cieplejsze miesiące.


ZIAJA - KURACJA WYBIELAJĄCA
Będę o nim pisać osobny post. Powiem tylko, że nie warto wydawać kasy.


GOLDENROSE - POMADKA 
Lubię je, mam kilka, zużyłam kilka ale ten kolor jest totalnie nie dla mnie. Na moich ustach jest ceglano-neonowy.


GORGIO ARMANI - ACQUA DI GIO
Genialne opakowanie do torby lub plecaka. Zapach fajny ale nie mój - jest zbyt mocny, zbyt duszący.


BUBLE




LOREAL - ŻEL KREM OCZYSZCZAJĄCY
Teoretycznie skierowany do skóry wrażliwej, niestety po zużyciu połowy opakowania uczulił mnie. Wysuszone partie skóry na powiekach i było niezwykle trudno ją wyleczyć. Nigdy więcej nie kupię tego produktu.


PACO RABANNE - 1 MILLION
Śmierdziuch, nie byłam w stanie zużyć nawet tej małej próbki. Do tego nie utrzymuje się na mnie nawet 2 godzin.


No dobra tyle ode mnie. Znacie, lubicie, a może wręcz przeciwnie?

piątek, 5 lutego 2016

286. Z pewną dozą nieśmiałości - żel do twarzy z L'oreal ideal soft

Kiedy na jednym z blogów przeczytałam, że żel, który właśnie kupiłam wysusza cerę i generalnie jest słaby, witki mi opadły. Pomyślałam: pięknie, właśnie zostałam posiadaczką idiotycznego badziewia, które będę zużywać przez milion lat.
To, czy zamienię się w wiedźmę i rzucę klątwę na producenta czy nie, dowiecie się z dzisiejszego posta. Zapraszam.


L'OREAL

Ideal soft
Żel - krem oczyszczający do twarzy


Informacje podstawowe:

Pojemność: 200 ml
Data przydatności: 6 m-cy od otwarcia
Kolor i konsystencja:  biały, lekko rozwarstwiający się krem
Zapach: ledwo wyczuwalny, nie nachalny ale nie do końca "naturalny"
Info od producenta:


Skierowany do: cery suchej i wrażliwej
Skład:



Moja opinia:

  • nie przepadam za kremami do mycia twarzy, są podobne do mleczek, mam wrażenie że maziają się, ślizgają po mojej twarzy. W tym przypadku produkt w kontakcie ze skórą i wodą zamienia się w bardzo delikatną emulsję, która o dziwo bardzo ładnie czyści twarz;
  • jest wydajny, mała ilość nie tylko usunie zanieczyszczenia  i odświeży cerę;
  • zapach nie do końca można powiedzieć, że jest naturalny ale jest na tyle delikatny, że nie odrzuca, nie zniechęca do używania;
  • przy porannym używaniu nie zauważyłam, by wysuszał czy podrażniał moją twarz;
  • mimo lekkiej konsystencji dobrze zmywa makijaż. Potrafi jednak lekko przesuszyć cerę. Nie na tyle by odczuwać dyskomfort ale ja mam cerę mieszaną, osoby z cerą suchą mogą mieć całkowicie inne odczucia w tej kwestii.



Jak widzicie wiedźmy nie będzie, klątw na producenta również. Jestem mile zaskoczona jego działaniem i wydajnością.  To całkiem niezły produkt, myje, odświeża, zmywa makijaż. Gdyby jeszcze nie ściągał skóry przy demakijażu mogłabym go z ręku na sercu polecić każdej osobie.
Sądzę, że prawdziwe suchelce i wrażliwce powinni poszukać próbek, opakowań podróżnych, z dużą prawdopodobieństwem może okazać się, że pokochają ten kosmetyk do porannej pielęgnacji.

środa, 12 sierpnia 2015

205. Zakupy i gratisy - czyli co wpadło do mojej kosmetyczki przez ostatnie dwa miesiące


 Pielęgnacja


Ziajka - płyn do mycia
Płyn nieźle wpisuje się w kategorię myjadeł bez SLSu. Czeka sobie dzielnie w kolejce, jestem ciekawa jak mi się sprawdzi.

Isana - balsam do ciała 
Nie jestem w stanie powiedzieć dlaczego kupiłam ten a nie inny balsam. To był totalnie szybki, bez zastanowienia zakup, mam nadzieję, że nie będę żałować.

Ziaja pro - peeling z mikrogranulkami
Oooo to jest produkt, który na pewno będzie miał swoją recenzję - do tej pory użyłam 3-4 razy i jest wyjątkowy.

Mixa - tonik do twarzy
Hmmm najpewniej i tu będzie recenzja, to bardzo specyficzny produkt.

Loreal - odżywka do włosów
To też dość nietypowy, jak dla mnie, zakup, mojego biovaxu nie było więc stwierdziłam, że może warto zaryzykować.

Ziaja - pasta do zębów bez flouru
Byłam ciekawa tego produktu, nie jestem pod jego wrażeniem. Jestem w połowie więc w denku pojawi się już wkrótce.

Eveline - krem na noc (argan i kozie mleko)
Nie wiem które to już moje opakowanie, ulubieniec i tyle.

Rival de Loop - żel do mycia twarzy
Nie znalazłam ani jednego sensownego żelu do twarzy bez drobinek, to był jedyny produkt z tej kategorii. Nie miałam, nie słyszałam o nim wiele, zobaczymy co będzie.

Lirene - krem do stóp 30% mocznika
Po zachwytach nad kremem z 20% mocznikiem kupiłam to cudo. Na razie mogę powiedzieć, że jestem bardzo zaskoczona obecnością olejku z drzewa herbacianego.




Kolorówka
 


 My secret - puder transparentny
Po tragicznej śmierci pudru z Essence zdecydowałam się na ten produkt. Recenzja wkrótce.

Sensique - puder matujący
Nie planowałam tego zakupu ale wyszło jak wyszło i jego recenzja również niedługo.

Maybelline - color tattoo 
Matowy brązowy cień w kremie - bardzo przyjemny produkt. Jak na razie jest dobrze.

Eveline - róż
Bardzo fajny produkt, jestem z niego bardzo zadowolona. Jak na razie wypada lepiej niż się spodziewałam.


 Prezenty / gratisy


Ziaja - peeling do twarzy i ciała
Dostałam w gratisie, nie miałam jeszcze możliwości go użyć, mam nadzieję, że się sprawdzi.

Yves Rocher- żele pod prysznic
Prezent od Kosmetykoholiczki
Niestety posiadają SLS więc nie wiem co z nimi będzie. Przepięknie pachną i wyglądają.... więc najpewniej się skuszę....:)

Lirene - wygładzający multi olejek
Też prezent, też od Kosmetykoholiczki :)
Ten produkt to wielka zagadka, a takie właśnie rzeczy lubię.

Avene - płyn micelarny
Dodatek do gazety.
Sam produkt jest powiedziałabym przeciętny, natomiast butelka to kompletny bubel. Jest bardzo twarda i by nalać płynu na płatek muszę odkręcić korek. 


No i tyle tych zakupów, całkiem sporo ale i denka mam spore więc powinno się wyrównać :)

środa, 3 czerwca 2015

175. Project Pan 11 - koniec akcji

"To jest już koniec nie ma już nic...." - no w sumie coś tam zostało ale uszczerbek w moich zapasach jest znaczący.

 

TWARZ


zaczynałam z:



zużyłam:



stan na dziś:


Wszystkie produkty są dobre albo bardzo dobre. Nie mam się do czego przyczepić. Polecam.


OCZY


zaczynałam z:



zużyłam:



stan na dziś:







Jedynym bublem okazał się eyeliner z L'oreal'a - łamał się notorycznie, znikał, odbijał się - tragedia.
Reszta miała swoje lepsze i trochę gorsze dni ale to dobre, przyjemne w użytkowaniu produkty.

 

USTA


zaczynałam z:



zużyłam:




stan na dziś:


Poza moim ulubiony Wibo, który zmarł śmiercią tragiczną i przedwczesną (złamany na dywanie) większość służyła mi bardzo dobrze.... Jedynie pomadka z Bebauty podkreślała mi suche skórki, była tępa w użyciu i generalnie uprzykrzała mi codzienny makijaż.

 

PIELĘGNACJA


zaczęłam z:



zużyłam:



stan na dziś:


Dużo mi się tego namnożyło w tej kategorii.... I tak, oprócz oliwki do paznokci, która wkurzała mnie za każdym razem, wszystkie produkty sprawowały się tak, jak powinny.




No dobra wrzuciłam już piedziliard zdjęć czas na krótkie wnioski :)

  • W najbliższym czasie nie zamierzam robić podobnych projektów - przede wszystkim dlatego, że jestem trochę zmęczona używaniem tych samych cieni czy szminek;
  • przekonałam się, że np. cienie zużywa się długo albo jeszcze dłużej i nie bardzo jest sens posiadanie kilku takich samych kolorów czy kupowanie "na zapas";
  • przekonałam się do niektórych kolorów (np. brzoskwiniowego, srebrnego cienia czy różowej szminki);
  • w niektórych przypadkach ten projekt uchronił produkty przed przedwczesnym wyrzuceniem i uznaniem za 100% bubla;
  • zużyłam starsze kosmetyki, które by się przeterminowały;
  • poległam jednak w wyrabieniu nawyku używania kremu do stóp - nadal jestem w tym beznadziejna, jest lepiej ale nadal źle

Zaklinać rzeczywistości nie mam zamiaru, oczywiście, że większość z nich zużyłabym i bez tego projektu. Jestem jednak przekonana, że byłoby tego mniej lub dużo mniej (jak np. w przypadku kremu do stóp); niektóre bym wyrzuciła (oliwka do paznokci) a inne oszczędzała do momentu przeterminowania (maska drożdżowa i puder Bourjois).

No i jak, ciekawie było czy wręcz przeciwnie?



P.S. Jak widzicie zainstalowałam disqus'a - niestety wszystkie Wasze wcześniejsze komentarze zniknęły, będę starała się je opublikować ale to ręczna robota więc muszę mieć sporo czasu... Czasu, którego teraz nie mam....

wtorek, 3 lutego 2015

122. Project Pan 11 - aktualizacja nr.1

No dobra "nadeszła wiekopomna chwila" by zobaczyć jak wyglądają kosmetyki, których używałam przez ostatni miesiąc.

Jeśli jesteście również zainteresowane zapraszam do lektury.

TWARZ


1. Rimmel - wake me up


Jeden z niewielu produktów, który nie był przeze mnie oznaczony - był prawie nowy i kompletnie nie było widać co się tam dzieje w środku. Po miesiącu nareszcie jest co zaznaczać. Ubytek jest duży (jak na moje oko) ale jak patrzyłam pod światło to właśnie na tej wysokości zaznaczała się linia produktu. Dobrze się sprawuje, nie jest mega trwały ale teraz mi to wystarcza.


2. Kobo -baza pod makijaż






Trudno mi obiektywnie powiedzieć jak duże jest zużycie ale jest całkiem nieźle. Bardzo dobry produkt, jestem z niego bardzo zadowolona. Nadal zapominam o nim ale już coraz częściej sięgam po niego. Postaram się napisać o nim osobny post, bo warto.


3. Eveline - korektor pod oczy



Korektor wygląda jakbym go ciągała po asfalcie, wszystko się pościerało, wygląda nieciekawie. Sam produkt jest bardzo dobry, lubię go już od kilku opakowań :-) Krycie średnie, jest wydajny, ładnie się zachowuje pod oczami. Choć jeśli da się go za dużo potrafi się zebrać w załamaniach.


4. Bourjois - puder do twarzy

zdjęcie kota w gratisie :-)

Ooo bardzo lubię ten puder, aż mi szkoda, że już widać pierwszy pierścień. Nie dotarłam jeszcze do denka ale nie zajmie mi to chyba bardzo długo. Puder jest fantastyczny, ładnie się nakłada jest wydajny, moja buzia trzyma mat przez kilka godzin. Czasami używam go samodzielnie i też nieźle sobie radzi - same plusy.


OCZY


5. L'oreal - automatyczny eyeliner


Skończył mi się jako pierwszy.  Nie lubiłam go, nałożenie go na cienie to była katorga, nie nakładał się równo, bladł, znikał. Samodzielnie (ale na bazie) znikał po 2-3 godzinach. Ble, więcej nie kupię.


6. Golden Rose - paleta do cieni 02


Górny rząd cieni




Dolny rząd




Jak widać cienie jaśniejsze mają większe wgłębienie - wynika to nie tylko z tego, że częściej ich używam ale również dlatego, że bardziej się pylą i delikatnie kruszą. Dodatkowo zauważyłam, że te cienie "nie lubią" się z niektórymi pędzlami - na niektórych tylko się osadzają i delikatnie otrzepanie pędzla powoduje, że nic na nim nie zostaje, wszystko spada.

Używam wszystkich ceni z tej palety (co jest świetne bo samodzielnie nie sięgnęłam bym po niektóre z nich) i te bardziej matowe są świetnie napigmentowane (nie potrzebuję ich tak dużo jak tych jaśniejszych) i nie pylą się tak jak reszta.


7. Maybelline - color tatoo - bronze on an on


Jeden z produktów, którego używa się mało i ubytku po nim nie widać. Używam kilka dni w tygodniu i sądzę, że starczy mi do starości - mojej albo tego produktu. Bardzo go lubię, fajnie byłoby mieć możliwość kupienia analogicznego produktu matowego i trochę jaśniejszego. Nie boli mnie, że mam go tak dużo, chętnie go używam.


USTA


8a. Golden Rose - matowa szminka 02


Następny dobry produkt. Zużycie może nie jest spektakularne ale kompletnie mi to nie przeszkadza. Lubię jej używać, nie przesusza mi ust (nie używam jej codziennie), kolor jest przepiękny, dobrze się trzyma ust, nie klei się, nie przemieszcza się - same plusy.


8b. XXXL Essence - true love 15


Lubię ten błyszczyk aczkolwiek używając go codziennie zaczynam widzieć kilka wad: jeśli nałożę trochę więcej (by kolor był wyraźniejszy) potrafi "wylewać" się z moich ust, niestety również potrafi się kleić -  w poprzednim błyszczyku tego nie zaobserwowałam.


8c. Wibo - 02


O tak właśnie, na dzień dzisiejszy, wygląda moje Wibo. Pewnego dnia wykręcając ją powoli, wypadła z opakowania na dywan i niestety wylądowała w koszy na śmieci. Wielka szkoda bo była niemalże nowa ale zdecydowałam, że nie będę jej reanimować.

Zastąpiłam ją więc - POMADKĄ Z BEBEAUTY - 02





Kiedy ją zaczynałam sięgała do końca litery "E" teraz sięga do brzuszka litery "B" - więc postęp jest ale nieduży.
Zauważyłam, że te szminki są niesamowicie wydajne, niestety ich trwałość na ustach jest lekko przeciętna. Teraz, kiedy moje usta są w lepszej kondycji, nie wysusza mi już tak masakrycznie ust, nie podkreśla też suchych miejsc ale będę się cieszyć jak ją skończę i ich szukać nie będę.

Od lewej: Bebeauty, Golden Rose, Essence

PIELĘGNACJA


9. Bandi - oczyszczająca maska drożdżowa



Uch... to niesamowicie wydajny produkt, używam go 2x w tygodniu i zużycie jest minimalne. Stwierdziłam, że zaznaczanie czegokolwiek jest bezsensowne -  zaznaczę za miesiąc / dwa.
Fantastyczny produkt, dobrze zmniejsza pory, pomaga mi w ograniczeniu zaskórników. Szkoda tylko że tak śmierdzi, nie lubię tego zapachu, na szczęście jego działanie mi to wynagradza.


10. Bielenda - krem do stóp


Na początku  chyba trochę źle go zaznaczyłam, sądzę, że pierwsza kreska powinna być trochę niżej. W sumie nie jest to tak istotne. Produkt dobry, nawet bardzo dobry. Problem z nim polega na moim braku systematyczności - teraz się pilnuję i staram się używać go codziennie ale nadal nie jest to produkt, po który sięgam intuicyjnie.


11. Mr. Nal - odżywczy olejek do paznokci


Był prawie nowy kiedy z nim zaczynałam. Teraz widać już lekkie zużycie. Im dłużej go używam tym bardziej widzę, że to niezły produkt. Oczywiście nadal ma wady (mały pędzelek, dłuuuuugo schnie) ale samo działanie jest naprawdę godne polecenia.
Nie pamiętam kiedy ale jakieś 1,5 roku temu przygniotłam sobie paznokieć kciuka drzwiami przesuwnymi szafy - paznokieć nie zszedł ale od tej pory jak rósł to falował, nie był prosty. Dzięki tej odżywce mój paznokieć dużo lepiej wygląda - może nie jest super prosty i standardowy ale różnica, w moim mniemaniu, jest kolosalna.

Chryste ale dużo tego wyszło - a to tylko kilka zdań o każdym produkcie. Mam nadzieję, że było chociaż ciekawie.


P.S. Zapomniałam dodać linka do pierwszego posta z tej serii  - znajdziecie go tu.

sobota, 3 stycznia 2015

107. Project Pan 11 - A.D. 2015 - początek

Zaczynam z małym poślizgiem, dziś mamy 3.01, ale lepiej późno niż później :-P

Dlaczego Project Pan?

Należę do osób, które preferują posiadanie małej ilości kosmetyków, w szczególności kolorówki. Dodatkowo są to produkty, które nie schodzą szybko więc to po pierwsze.
Po drugie zaczyna mi się robić tłoczno, mam malutko miejsca na swoje kosmetyki i nie lubię, nie toleruję, nie chcę mieć "50-ciu" cieni do oczu czy "30-tu" szminek. Przeszkadza mi to, jest to dla mnie przytłaczające no i moja racjonalna część kobiecego mózgu stwierdza, że" przecież mam tyle tego wszystkiego, że nie powinnam już niczego kupować".
Po trzecie, na rynku pojawiło się tyle fajnych, ciekawych produktów a ja nie chcę już powiększać swojej kolekcji.

 Co i jak?

Jak zobaczycie poniżej, odrobinę oszukiwałam -  jest więcej produktów niż planowałam. Dałam 10 produktów i 1 pozycję, składającą się z trzech produktów do ust. Mam nadzieję, że to brzmi sensownie.

Aktualizację będę robić raz w miesiącu a sam Projekt Pan będzie trwał 5 miesięcy (czyli do 3.06).


Twarz



1. Rimmel Wake me up - podkład
Do tej pory użyłam go 4 razy, jest niemalże pełny i nie ma czego zaznaczać. Produkt kultowy i bardzo znany - nie będę więc zbytnio się o nim rozpisywać. Na mnie sprawdza się całkiem nieźle, zobaczymy co będzie za miesiąc.

2. Kobo - primer
Sam produkt mi się podoba, działa zgodnie z obietnicami, nie zapycha mnie. Niestety kompletnie o nim zapominam, najczęściej zauważam go jak już mam podkład na buzi.
Wątpię bym go zużyła w całości ale mam ogromną nadzieję, że wyrobie nawyk sięgania po niego przed podkładem.

3. Eveline - korektor pod oczy
Mój ulubieniec, który niestety ostatnio mnie irytuje. Sądzę, że to zmęczenie materiału, to bodajże 3 opakowanie i chyba czas poszukać czegoś innego.
Krem pod oczy, którego teraz używam ograniczył moje sińce bardzo mocno, nadal jednak powinnam używać korektora. Mimo to nie chce mi się go używać, drażni mnie. Najczęściej ląduje gdzieś nie użyty w rogu toaletki a w ciągu dnia pluję sobie w brodę bo jednak bardzo by się przydał.

4. Bourjois - puder do twarzy
Uwielbiam ten puder, przefantastyczny produkt, niestety ma już ponad rok i chyba czas jest już mu się bardziej przyjrzeć. Zużycie jak widać nie jest zbyt wielkie, w miesiącach ciepłych i bardzo ciepłych wolę używać pudru ryżowego z Essence ten wtedy sobie siedzi i się starzeje.

Oczy




5. L'oreal - automatyczny eyeliner
Tą paskudę mam już ponad rok - jakoś mnie nie zachwycił. Kolor jest ładny, coś pomiędzy czernią a bardzo ciemnym szarym ale to nie jest to. Moje "ale" dotyczy przede wszystkim jego trwałości, blednie już po 2-3 godzinach a znika po kolejnych dwóch. Nie pomaga baza czy cień - znika i już.
W tym momencie produkt sięga do narysowanego na opakowaniu wieczka, zostało mi ok. połowa.

6. Golden rose - paleta 02
12 całkiem przyzwoitych (a czasami bardzo dobrych) cieni - więcej pisałam o nich tutaj. Największe (bo ok. 1/3) zużycie widać w jasnych kolorach: 1, 2 i 5 u góry i 3 u dołu.
Lubię tą paletę, jednak używając jej coraz bardziej dochodzę do wniosku, że nie jestem osobą, która będzie kupować gotowe palety (przynajmniej nie takie duże). Lubię i preferuję sama komponować cienie. Nie tylko dlatego, że wybieram tylko te kolory, które mnie interesują ale również dlatego, że mam większą, jak nie całkowitą kontrolę nad jakością wybieranych cieni. Oczywiście, jest to droższe rozwiązanie, czasami nie jest one możliwe (bo pojedyncze nie są dostępne) ale właśnie to mnie w tym momencie kręci.

7. Maybelline - color tattoo - on and on bronze
Następny produkt, który ma już prawie rok. Nie wysechł, trzyma się zaskakująco dobrze ale już jest jego czas. Kolor jest przepiękny, podoba mi się, trzyma się genialnie. Jest to jeden z tych produktów, którego będę używać i używać i nie wiem czy skończę w wyznaczonym czasie.

Golden Rose - paleta 02



 

Usta




8a. Golden Rose - matowa szminka 02
Super produkt, nie wysusza mi ust, przepięknie się rozprowadza, nie podkreśla suchych skórek (co Bebeauty robił non stop). Przyznam, że nie zwróciłam uwagi ile wytrzymuje na ustach ale zauważyłam, że delikatnie je barwi po zniknięciu samej szminki.

8b. XXXL Essence - true love 15
Kolor na zdjęciu wyszedł odrobinę dziwny ale to bardzo fajny czerwony błyszczyk. Do gustu przypadła mi zarówno formuła jak i kolor - będę go używać z przyjemnością.

8c. Wibo Eliksir - 02
Pierwotnie nie planowałam go tu umieszczać ale wczoraj kiedy go wyjęłam wszystkie swoje pomadki zauważyłam, że wygląda tragicznie. Nie wiem co się stało i kiedy, ale jest totalnie zmasakrowana. Mam kilka innych Eliksirów i to pierwszy, który tak wygląda.
Kolor na zdjęciu wyszedł również dziwacznie, nie oddaje rzeczywistej barwy, na ustach prezentuje się bardziej atrakcyjnie.

Pielęgnacja




9. Bandi  - oczyszczająca maska drożdżowa
Uwielbiam ten produkt, fantastycznie działa na zmniejszenie porów (recenzja). Na początku musiałam kilka razy go używać, by zauważyć zmniejszenie teraz, chyba moja twarz się przyzwyczaiła i już po pierwszym użyciu widzę poprawę.
Nie wiem czy Wy podobnie postępujecie z niektórymi kosmetykami ale ja go oszczędzam - nie wiem po co i dlaczego, przecież jest dostępny w każdej chwili ale jakoś irracjonalnie i podświadomie staram się go nie używać bo przecież mi się skończy?! Głupie, wiem o tym doskonale.

10. Bielenda - krem do stóp
Kolejny super produkt, którego nie używam regularnie. Krem ma paskudną, w moim mniemaniu, szatę graficzną, działanie jest jednak niesamowite. Nie zdziała może cudów już po pierwszym użyciu, wystarczą jednak kilka dni, by doprowadzić stopy do genialnej kondycji. Niestety nie lubię używać tego rodzaju kremów, używam go albo od święta albo kiedy moje stopy wołają o ratunek. Chciałabym wyrobić sobie nawyk pamiętania o nim częściej niż w tej chwili.

11. Nail - odżywczy olejek do paznokci
Kolejny produkt, o którym zapominam. Swego czasu miałam bardzo duże problemy z łamiącymi się i rozdwojonymi paznokciami, kupiłam ten olejek by temu zaradzić. Okazało się, że wystarczyło odstawić odżywki z Eveline i moje paznokcie odżyły. Produkt jednak został. Użyłam go raptem 3 razy.
Nie lubię tego produktu. Ładnie pachnie i przyjemnie nabłyszcza moje paznokcie ale ma lekko wodnistą konsystencję co mnie irytuje. Podczas nakładania nie spływa może masakrycznie z płytki ale ucieka no i schnie miliard lat.
Nie wiem ile i czy w ogóle go zużyje - na pewno będę się starać, przekonać do tego produktu.


Bardzo starałam się by ten post nie był bardzo długi ale jak widać znów mi się nie udało. Nie wiem jak robią to inne dziewczyny, wydaje mi się, że dałam tylko podstawowe informacje a tu taka epopeja.

I jak zapowiada się ciekawie?

Z tym postem - drugą częścią "widzimy" się w 3. lutego.