Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AA. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 grudnia 2015

261. Więcej znaczy lepiej? - AA olejek do twarzy

Swoją przygodę z olejkami do twarzy zaczęłam ponad rok temu. Do tej pory wypróbowałam już kilka i wiem jak moja skóra reaguje, czego się po niej spodziewać.

Jakiś czas temu zdecydowałam się na dzisiejszego bohatera i dziś chciałabym podzielić się kilkoma spostrzeżeniami na jego temat.

AA oil infusion
Olejek do twarzy 



Informacje podstawowe:

Pojemność: 15 ml
Konsystencja i kolor: standardowy o lekko żółtym kolorze
Zapach: ledwo wyczuwalny, taki sam jak w innych kosmetykach z tej serii
Obietnice producenta i składniki aktywne:



Skład:





Moja opinia:
  • olejek dobrze rozprowadza się na twarzy, ale w porównaniu z innymi produktami z tej kategorii potrzebowałam go w większej ilości;
  • sama pipeta jest taka sobie, na początku potrafi samoistnie kapać, później trochę trzeba się namachać, by wyciągnąć pożądaną ilość produktu;
  • bardzo ale to bardzo długo wchłania się na twarzy (bez względu ile tego nałożymy) - u mnie było to ponad 30 minut;
  • kompletnie nie zauważyłam zmian w mojej cerze / skórze na ciele. Mogłabym go nie stosować i rezultat miałabym dokładnie taki sam;
  • nie zapycha, nie podrażnia, nie uczula.




Ostatecznie nie jest to produkt, który mogłabym z czystym sercem i umysłem wam polecić. Krzywdy nie robi ale nie robi też swojej roboty. Używam teraz innego produkt i tu różnica jest widoczna po kilku użyciach.

Jeśli szukacie czegoś podobnego to polecam wam albo argan oil z Avy albo olejek sebum control z Bielendy - są o niebo lepsze.

P.S. Czy Wy też macie problem z bloggerem - od rana próbowałam dodać tu zdjęcia i wyskakiwał mi błąd za każdym razem. A kilka dni temu zniknęli mi Obsewatorzy i nie jestem w stanie ich naprawić. Ktoś coś poleci / podpowie?

środa, 26 sierpnia 2015

210. Hity i kity czyli sierpniowe denko




Korzystając z ostatniego dnia bez dzieciorów robię generalne porządki, nadszedł czas na wyrzucenie kolejnej partii pustych opakowań.

Jak ostatnio produkty podzieliłam na trzy kategorie:
  1. produkty bardzo dobre, godne polecenia;
  2. produkty takie sobie, przeciętne;
  3. buble, produkty, których nie polecam.

PRODUKTY BARDZO DOBRE, GODNE POLECENIA



DOVE - żel pod prysznic
Genialnie wpłynął na stan mojej skóry, przerzucenie się na żele bez SLSu było bardzo dobrym pomysłem. Bardzo wydajny, przepięknie pieniący się. Jedyne co mi przeszkadzało to jego zapach. Coś pomiędzy lekką starą esencją liściastej zielonej herbaty ale zwykłymi mokrymi liśćmi. W opakowaniu pachnie przyjemnie, na ciele już nie bardzo. Mimo to działa rewelacyjnie i inna wersja na pewno zagości jeszcze pod moim prysznicem.


ZIAJA - peeling gruboziarnisty re-modeling
Uwielbiam, genialny zdzierak (recenzja). Bardzo przyjemny zapach, wydajny. Jestem z niego bardzo zadowolona, to najlepszy peeling cukrowy jaki do tej pory miałam.


AA - żel peelingujący
To moje drugie lub trzecie opakowanie. Bardzo go lubię i cenię (recenzja). Dobry codzienny, skuteczny zdzierak. Nie wysusza, nie podrażnia, jest wydajny, nie mam się do czego przyczepić.


PANTENE - szampon aqua light
Ulubiony szampon moich córek, lekki, delikatny, można używać go codziennie, nie posiada SLSu. Dobrze się pieni, wydajny jak diabli. Włosy po nim się nie plączą, ładnie pachną, są mięciutkie.





BIAŁY JELEŃ - płyn do higieny intymnej
Kolejne opakowanie, bardzo lubię te płyny. Trochę żałuję, że posiadają SLSy ale nigdy nic złego mi nie zrobiły więc jeszcze nie raz u mnie zagości.


HERBAL CARE - odżywka do włosów
Bardzo przyjemny produkt. Wysypu włosów nie miałam po nim może wielkiego ale te, które się pojawiały były grubsze, takie konkretniejsze. Odnoszę wrażenie, że był mniej wydajny niż analogiczny produkt z Orientany ale i tak jest to dobry produkt.


DELIA - żel do twarzy
Również kolejne opakowanie. Bardzo wydajny, przyjemnie pachnący produkt. Dobrze oczyszcza twarz  (spokojnie zmywa makijaż  twarzy), nie wysusza, nie podrażnia, nie szczypie. Dla mnie ideał.


INNEL - patyczki do uszu
Nie pamiętam gdzie kupiłam ale pamiętam, że były tanie. Bardzo fajne patyczki, nie rozwarstwiały się, nie były ani zbyt twarde ani zbyt miękkie. No i te genialne opakowanie - mała rzecz a robi dużą różnicę.





BELL HYPOALLERGENIC - krem cc
Mój totalny ulubieniec. Genialny, wspaniały, ideał. Wydajny, o przyjemnej konsystencji. Dobrze wyrównuje koloryt, można budować krycie, całkiem nieźle utrzymuje się podczas dnia. Dodatkowo dostępny w jasnych kolorach / odcieniach, bardzo dobrze łączy się z innymi podkładami.


BELL - podpaski
Ostatnio dostałam maila (i chyba był komentarz) jak mogę takie rzeczy pokazywać :) Mogę i będę. Godny polecenia produkt, same plusy. Robią co ma robić i robią to dobrze.




PRODUKTY TAKIE SOBIE, PRZECIĘTNIAKI



AVENE - płyn micelarny
Płyn znalazłam w "Zwierciadle". Całkiem nieźle zmywa makijaż twarzy, delikatnie nawilża, odświeża. Niestety kompletnie nie sprawdza się przy demakijażu oczu - mazia się, jest niewydajny i przede wszystkim szczypie w oczy.


ALLTERRA - maska do włosów
Kiedyś mój ulubieniec teraz tylko przeciętniak. Nie do końca wiem co się zmieniło (czy potrzeby moich włosów, czy moje oczekiwania) ale nie sprawdza się tak jak kiedyś. Włosy są delikatniejsze i łatwiej było je rozczesać ale efekty utrzymywały się tylko w dniu mycia, następnego dnia znów miałam siano.


BANDI - krem nawilżający na dzień
Całkiem dobrze nawilżał, nie zapychał, nie podrażniał, przyjemnie pachniał. W sumie nie ma się czego czepiać tylko mówiąc szczerze nie widziałam żadnym różnic między tym kremem a dwa razy tańszym. Nie oczekuję cudów ale tu nie było efektu WOW.


FUSS WOHL - krem do stóp
Miało być pięknie a wyszło jak zawsze. Taki mały, przeciętny produkt. Zmiękczał ale na krótko i nie do końca tak jakbym chciała. Na plus mogę powiedzieć, że nie zostawiał filmu, dość szybko się wchłaniał.





ZIAJA - mleczko do ciała
Taki sobie zapach, takie sobie nawilżenie, mało wydajny przeciętniak. Krzywdy nie zrobił ale też nie poleciłabym tego mleczka.


EVELINE - lakier do paznokci
Nie jest zły ale również nie powala. Nie wybija się niczym niespotykanym, nie jest niesamowity. Wytrzymuje ok. 3 dni na moich paznokciach po czym robi się matowy, lekko odpryskuje. Przyjemny pędzelek, miłe dla oka małe opakowanie.


COLGATE - pasta do zębów
Nie wybieliła naszych zębów, ale jest wydajna, nadaje się na szczoteczkę elektryczną. Dużym plusem jest to, że utrzymuje na długo świeżość naszego oddechu i optymalnie doczyszcza zęby.


BUBLE, PRODUKTY KTÓRYCH NIE POLECAM



GOSH - tusz do rzęs
Jeszcze jest tam go sporo ale nie mam ochoty się męczyć (recenzja). Skleja rzęsy, strasznie się kruszy i jest generalnie pożeraczem czasu - by uzyskać przyjemny, dla oka, efekt trzeba poświęcić sporo czasu, siły i cierpliwości.


PUMEKS
Kupiony bodajże w Hebe - badziew normalnie nic nie robi. NIC NIC NIC.



Tylko dwa buble, mało, cieszy mnie to, dobrze by było jeszcze popracować nad mniejszą ilością przeciętniaków :)

A Wam jak poszło w tym miesiącu?

piątek, 24 lipca 2015

200. Lipcowe denko - czyli hity i kity tego miesiąca





Znów mam tego dużo, niedługo wybieramy się na wakacje więc trzymanie tego wszystkiego dłużej niż to potrzebne jest bez sensu.

Zapraszam na długi, choć mam nadzieję interesujący, post o śmieciach :)



PRODUKTY DOBRE, BARDZO DOBRE - GODNE POLECENIA



Biały Jeleń - kremowy żel pod prysznic
Co prawda zostało mi go jeszcze na jakieś dwa użycia ale nie chce go trzymać przez następny miesiąc, zużyję i od razu wyrzucę.
Bardzo fajny dobry i wydajny produkt. Delikatnie pachnie i nawilża (o ekstremalnym, jak napisał producent, nawilżeniu nie ma jednak mowy). Jeśli ktoś szuka żelu bez SLS i delikatnym zapachu to to jest dobry wybór. (recenzja).

Essence - puder transparentny
Boski produkt. Byłam niepocieszona, kiedy upadł mi na wykładzinę i pokruszył się na milion części. Dobrze trzyma mat, nie pyli za bardzo, jest wydajny jak diabli. Teraz, kiedy mam inny produkt, jeszcze bardziej go doceniam. 

Biovax - maska do włosów keratyna + jedwab
Przepotwornie wydajny, kupiłam ją jakoś w lutym i już myślałam, że w nocy się rozmnaża. Piękny zapach, a to co robił z moimi włosami było niesamowite. W porównaniu z tym co mam teraz już nie mogę się doczekać kiedy będę mogła ponownie ją kupić.

Bielenda - masło do ciała z awokado
Kolejny boski produkt. Lekka (jak na masło) formuła, niesamowity zapach. Bardzo wydajny. Jedno z niewielu maseł, które radzi sobie z moją suchą skórę a nawilżenie utrzymuje się cały boży dzień.




Eveline - regenerujący krem-opatrunek do rąk
Bardzo dobry krem. Rzeczywiście dobrze i na długo zabezpiecza moje dłonie. Wydajny o miłej i lekkiej konsystencji. Jedyne na co należy być przygotowanym to jego intensywny zapach. Na początku był dla mnie zbyt intensywny.

Evree - olejek do ciała
Genialny, acz niewydajny olejek do ciała. Niezbyt tłusty, w kolorze przypominający nieklarowny rosół (tiaaa :) ). Zachwyca zapachem (odczuwalnym na ciele).
W moim przypadku jego działanie nie było nawet o kapkę lepsze niż olejek do ciała z Vis Plantis (recenzja).

Ziaja - tonik liście zielonej oliwki
Fantastyczny tonik, o orzeźwiającym zapachu. Dobrze tonizuje, jest wydajny. Bardzo dobrze współgrał z moją cerą. Trafiony produkt w każdym calu.

Ziaja - peeling gruboziarnisty rebuild
Ohhh ostatnio rozpływałam się nad nim i kolegą (recenzja). Wspaniałe działanie, fantastycznie oczyszcza i pielęgnuje ciało. Mnie zapach nie do końca pasował (mocny eteryczny) ale jeśli chodzi o działanie to jest to najlepszy produkt z tej kategorii.




Soraya - 3w1 express bronze
Zastanawiałam się czy dać go tu czy w środkowej kategorii ale to naprawdę dobry produkt. Dzięki niemu opalenizna utrzymuje się dłużej, skóra wygląda na zdrowszą, bardziej promienną, zapach nie kojarzy się z typowymi produktami z tej kategorii (recenzja).

Bell - płyn micelarny
Przyjemny produkt, który może okazać się idealnym rozwiązaniem dla osób, które mają bardzo wrażliwe oczy. Może tak jak poprzednik powinien znaleźć się niżej ale darzę go pewną estymą. Nie należy do najbardziej wydajnych kosmetyków i więcej czasu potrzeba, by zmyć wszystko ale nigdy mnie nie podrażnił a to dużo znaczy.

Renu - płyn do soczewek
Bardzo dobry płyn. Używam go od wielu lat i nigdy mnie nie zawiódł. Zawsze do niego wracam i jak do tej pory nie znalazłam lepszego.

Bandi - maska drożdżowa
Nie chcę nawet sprawdzać ile go miałam, przerażająco wydajna maska. Wielokrotnie o niej pisałam, genialnie wpływała na moją skórę i pory. Przez ostatnie 2 miesiące używałam jej non stop - wybitny kosmetyk. Śmierdzi jak rozgnieciona pastylka witaminy C ale jak tylko zapomnę jak długo mi się jej używało z pewnością ponownie kupię.



Golden Rose - paleta cieni
Trochę oszukiwane to denko, dwa cienie zostały przeze mnie przeniesione do palety magnetycznej ale chcę jej się już pozbyć. Wielokrotnie o niej pisałam - kilka (w szczególności jasnych) cieni było dość sypkich; reszta była dobrze napigmentowanych. Bardzo miło wspominam tą paletę i to ona przekonała mnie do wypróbowania innych cieni z tej firmy.

Ziaja - emulsja +50
Przyjemny produkt, wydajny. Minusem jest dość twarde opakowanie i lekko tępa konsystencja. Jest jednak świetny do zabezpieczenia skóry dzieci przed słońcem. I jest wodoodporny, widać i czuć go nawet po długiej kąpieli.

Wibo - pomadka do ust 05
Mój ulubieniec. Kolor: moje usta ale lepsze :) Dobrze nawilża, nie klei się.

Gillette - maszynka do golenia
Uwielbiam, uważam, że to najlepsze maszynki jakie miałam. Męskich maszynek używam od lat i te damskie przegrywają na każdym polu - są mniej efektywne, krócej wytrzymują, są irracjonalnie drogie.


DOBRE ALE COŚ W NICH NIE GRA I NIE FURCZY



Ziaja - kremowe mydło pod prysznic
Zapach jest totalnie nieziemski, kolor żarówiasty, niestety posiada SLS więc raczej nie zagości już u mnie (wielka szkoda). Nie wysusza ale i nie nawilża. Jest bardzo wydajny. Dobrze się pieni i oczyszcza skórę.

Carea - płatki kosmetyczne
Nie wiem, nie mogę się do nich przekonać. Nie są złe ale wolę Cleanic. Przy zmywaniu lakieru potrafi się rozwarstwić, czasami zostawia białe bawełniane kłaczki.

Soraya - peeling morelowy
Peeling mojego małża, tak długo go trzymał, że aż się przeterminował. Małż nie mógł już zdzierżyć  zapachu no i zaczął wysuszać mu skórę twarzy. Wykorzystałam go do peelingu stóp, sprawił się genialnie.

Apteczka Agafii - maska jajeczna
Coś tam robiła ale nie tyle ile potrzebowałam. Była bardzo płynna i zamykanie jej w pudełku jest kiepskim pomysłem (ja przelałam ją do butelki z pompką). Włosy, po masce były delikatnie bardziej puszyste i lepiej się rozczesywały ale nie były ani bardziej odżywione a na drugi dzień były suche jak siano.



Rimmel - wake me up
Nareszcie go skończyłam, chyba po roku od zakupu. Dla osoby z cerą mieszaną ten produkt nie jest idealny. Ja świeciłam się jak słoneczko, musiałam mieć puder zawsze gdzieś w pobliżu. Mimo że dobrze stapiał się ze skórą, był wydajny i długotrwały nie kupię go ponownie.

Bandi - 35+ energetyzujący krem nocny
ech niby wszystko z nim dobrze ale dla mnie to przeciętny krem. Nie do końca wsiąkał w skórę, nie mam pojęcia czy moja skóra cokolwiek wyniosła z niego. Przyjemne opakowanie airless, ładny zapach, wydajny. Może w zimie albo dla osób z suchą skórę byłby lepszy, mnie się nie do końca sprawdził. Nie zapchał, nie podrażnił, nie uczulił.

Biały Jeleń - żel do mycia dla aktywnych kobiet
Nie wydajny, o dość płynnej konsystencji. Dobrze mył, nie posiada SLSu, przyjemnie pachniał (choć kiedy miałam próbkę odniosłam wrażenie, że zapach był inny).

AA - krem matujący na dzień
Nie wydajny, na krótki czas matujący. Zawsze miałam wrażenie, że moja skóra była niedopieszczona, nie nawilżona do końca. Niby jak dotykałam skóry to czułam, że nie jest sucha ale po chwili czułam dyskomfort.



Garnier - żel peelingująco-rewitalizującymi
Niewydajny acz przepięknie pachnący żel do twarzy. To raczej kiepski peeling, może sprawdzi się dla osób z delikatną skórą albo lubiących bardzo delikatny złuszczanie. Dla mnie był zbyt delikatny.

Mac - tusz do rzęs
Mam do niego stosunek ambiwalentny - raz go lubię raz nie cierpię. Skleja rzęsy jak niewiele innych, czasami na szczoteczce produktu jest tyle, że nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. Z czasem zaczął się osypywać jak głupi więc wyrzucam mimo, że jeszcze tam go jest. Jak dla mnie nie jest wart tej kasy ale co kto lubi.



PRODUKTY ZŁE, BUBLE, NIE POLECAM



Elfa Pharm - szampon łopianowy
Tak, rzeczywiście zmniejsza wypadanie włosów ale chryste jak on wysusza włosy. Siano to mało powiedziane, włosy były bardzo trudne do opanowania, nie zużyłam go do końca.

Evree - krem do rąk
Na początku miał być przeciętniakiem ale zauważyłam coś co skłoniło mnie do umieszczenia go tu. Na dłoni zrobił mi się suchy placek skóry, myślałam, że krem pomoże mi go wyleczyć (jest bardzo tłusty), niestety nic się nie działo, plama wyglądała gorzej. Po ukończeniu kremu plama momentalnie zniknęła. Nie wiem czy krem spowodował podrażnienie ale wiem, że kiedy skończyłam go używać, podrażnienie znikło.

Beauty - pędzel do twarzy
Kupiony z ciekawości na jakiejś promocji. Przez krótki czas sprawował się całkiem nieźle, niestety przy praniu bardzo farbował a później zrobił się bardzo szorstki i nieprzyjemny.

Eveline - bioagranowy balsam do ciała
Też miał być przeciętniakiem - jest niewydajny, przyjemnie pachnie, całkiem nieźle się wchłania. Niestety ten badziew klei się jak szalony. Siedząc na kanapie czułam jak nogi kleją mi się do siebie. Nawet kiedy wsiąkł i się spociłam klejenie powracało. Miałam z tej serii masło, nie było może genialne ale było zdecydowanie lepsze niż to.


Uff tyle - 16 dobrych, 10 takich sobie i 4 buble - niezły wynik nie ma co. :)

piątek, 19 czerwca 2015

184. Moje nowości z ostatnich miesięcy

Przyznam od razu, że ilość zakupionych produktów w ostatnich 3 miesiącach mnie przeraża. Po przeszło roku bardzo oszczędnego kupowania taka ilość jest porażająca (wiem, że się powtarzam, trudno). Długo zastanawiałam się czy w ogóle to pokazywać ale to będzie taka "terapia wstrząsowa" - najwyraźniej mi potrzebna.....




Bell Hypoallergenic - korektor pod oczy 01
Podczas promocji w Rossmannie kupiłam najpierw jeden, tak na próbę, następnego wróciłam po następny - jest świetny, kremowy, kryjący, długotrwały. Idealny. Ten odcień jest bardzo jasny, jeśli szukacie czegoś bardzo jasnego ten może być strzałem w 10.


Golden Rose - szminka matowa nr 27
Nie wiem co o niej powiedzieć, jednego dnia uważam, że to najlepszy odcień z możliwych, następnego nie jestem w stanie zdzierżyć jej na swoich ustach.


Garnier - żel peelingujaco-rewitalizujący
Żel przeznaczony dla cery tłustej z niedoskonałościami. Przepięknie pachnący, niezbyt wydajny kosmetyk. W najbliższym czasie planuję recenzję.


Eveline - luksusowy balsam odżywczo-energizujący
Szukałam tego w złotym opakowaniu, był tylko ten. Z tej linii miałam już masło. Balsam jest niezmiernie  podobny w działaniu i identyczny w zapachu. Nieznośnie niewydajny ale jednak przyjemny kosmetyk.

Lovely - rozświetlacz (gold)
Przepiękny rozświetlacz w cholernie badziewnym opakowaniu, po miesiącu użytkowania rozpadło mi się w rękach.

Eveline - arganowa oliwka do paznokci 8 w 1
Na razie nie powiem dużo o tym produkcie, zbyt krótko go używam. Na pewno pięknie pachnie i całkiem szybko się aplikuje i wysycha na płytce.

Bielenda -aktywny tonik korygujący
Jeden z niewielu kosmetyków tutaj, który czeka na swoją kolej. Tonik z Ziai już dogorywa ale chciałam już coś mieć. Obietnice producenta: redukcja porów i błyszczenia skóry; rozjaśnienie przebarwień; dodanie blasku i korekta jakości skóry.


Bandi - delicate care - krem z algami morskimi na dzień
Kupiony z jakąś gazetą, na pamiętam którą. Nówka nie śmigana ale to już niedługo się zmieni. Obietnice producenta: krem nawilżający koi i łagodzi podrażnienia.


Bandi - +35 - energetyzujący krem na noc
Też dorwany w jakiejś gazecie (chyba Avanti). Używam od prawie dwóch tygodni i na razie nie wiem, co o nim sądzić. Obietnice producenta: krem przeciwzmarszczkowy o bogatej formule, wspomaga w nocnej regeneracji komórek skóry.


Ziaja - kremowe mydło pod prysznic - pomarańcza
Genialny kremowy żel o wściekle pomarańczowym kolorze. Zapach jest przepiękny, umila mi czas pod prysznicem :)

AA - oil infusion - olejek do twarzy
Nówka sztuka, raz jeżdżona. Na razie jedynie zauważyłam, że pipeta nie dochodzi do końca buteleczki, więc najpewniej będzie problem z wydobyciem wszystkiego pod sam koniec.

Ava - krem pod oczy
Moja druga buteleczka, mój ulubieniec. Więcej o nim tu. Jak na razie to najlepszy krem pod oczy jaki miałam, nie zamierzam szukać niczego innego.


Elfa Pharm - szampon łopianowy przeciw wypadaniu włosów
Miła, gęsta konsystencja i ziołowy zapach. Szampon bardzo dobrze oczyszcza włosy i skalp i niestety wysusza moje końcówki. Mimo, że zmniejsza ilość wypadających włosów po jego skończeniu wracam do Ziai med.



Ziaja - krem łagodzący dla dzieci i dorosłych z 10% d-pantenolem
Produkt dla moich dzieciaków. Miła lekka formuła, widocznie zmniejsza uczucie pieczenia i swędzenia skóry.


Old Spice - desodorant
Moje odkrycie. Genialny produkt. Pachnie ale na tyle subtelnie, że nie koliduje z perfumami. Zmniejsza potliwość i całkowicie eliminuje przykry zapach. Niezwykle wydajny, nieklejący kosmetyk.


Bell Hypoallergenic - płyn micelarny
O nim też chce napisać. Zużyłam prawie pół opakowania i wart jest osobnego posta. Informacje od producenta: płyn przeznaczony do skóry wrażliwej, skłonnej do podrażnień skóry. Wzbogacony aktywnym kompleksem roślinnym.


Fuss wohl - krem do stóp złoju jelenia
Jeszcze go nie użyłam, ale słyszałam wiele dobrego o tym produkcie. Zobaczymy. Informacje od producenta: produkt przeznaczony do skóry suchej i popękanej z olejem migdałowym, alantoinę, wyciąg z białej herbaty.


Ziaja liście zielonej oliwki - płyn dwufazowy
Już go oddałam, nie polecam. Bubel a więcej przeczytacie tu.


Biały Jeleń - płyn pod prysznic
Leżał sobie samotny, przeceniony. Bardzo lubię tą serię a żeli pod prysznic nigdy nie za dużo :). Informacje od producenta: delikatnie oczyszcza skórę, bez podrażniania jej. Nawilża, łagodzi.

Biały Jeleń - żel pod prysznic
Miałam kilka próbek, które przypadły mi do gusty, zarówno pod względem działania jak i zapachu. Dobrze się pieni, nie wysusza skóry, ma bardzo przyjemne miękkie opakowanie.


AA oil infusion - żel peelingujący
Mój kolejny ulubieniec. Pisałam już o nim tu . Bardzo przyjemnie pachnie, jest wydajny i nadaje się do codziennego stosowania.


Evree - olejek do ciała
Skusiłam się, mimo że mam czym się maziać. Dziś będzie jego premiera i mam nadzieję, że się sprawdzi.

Yoskine - płyn micelarny
O nim również słyszałam dużo dobrego, kupiłam podczas promocji w Rossmannie. Jak tylko skończę płyn z Bell ten będzie miał swoje pięć minut. Obietnice producenta: oczyszcza, nawilża, wygładza, skutecznie orzeźwia i łagodzi podrażnienia.


Pytanko: czy Wy lubicie czytać takie posty? Czy dla Was jest to interesujące?

poniedziałek, 15 czerwca 2015

181. Ulubieni ulubieńcy - twarz

Z moimi włosowymi ulubieńcami mieliście możliwość zaznajomić się w tym poście, dziś przyszła pora na drugą odsłonę. Dziś po krótce przedstawię Wam produkty, którymi maziam się po mojej pięknej facjacie :) Zapraszam.

KREMY




1. Eveline - krem na dzień - argan i mleko kozie

Już kilka razy zabierałam się do napisania osobnego postu na temat tych kremów, zawsze wychodziło to zbyt długie, zbyt lukrowane, nie byłam przekonana.
Bezapelacyjnie jest to genialny produkt: lekka formuła, momentalnie się wchłania, jest absurdalnie wydajny.
Składniki aktywne: olej arganowy, mleko kozie, mocznik, olejek z pestek winogron, ekstrakt z rumianku, ekstrakt z żeń-szenia, witamina A.


2. Eveline - krem na noc - argan i mleko kozie

Bardzo dobry i równie wydajny, jak ten na dzień, krem. Konsystencją przypomina gęste masło do ciała, lekko matowi skórę. Fantastycznie odżywia, skóra po nim jest miękka, jędrna.
Składniki aktywne: olej arganowy, mleko kozie, masło shea, bioHyaluron Complex, naturalna betaina, d-panthenol, witamina E.

Informacje dodatkowe:
  • Idealny dla osób z cerą mieszaną i normalną;
  • ma dość silny zapach, coś jak słodkie mleko;
  • przy drugim opakowaniu zauważyłam, że moje zmarszczki na czole widocznie się zmniejszyły.

3. Ava - krem-serum pod oczy - rozjaśniający cienie pod oczami

To moje drugie opakowanie. Pisałam o nim tu. Fantastyczna lekka formuła, dość długo się wchłania i na początku trzeba się przyzwyczaić do zapachu ale jako jedyny, do tej pory, rozjaśnił moje cienie i to w stopniu tak dużym, że w normalne dni nie potrzebuję korektora pod oczy (co nigdy mi się nie zdarzało).

DEMAKIJAŻ




1. AA - żel peelingujący

Moje drugie opakowanie, o nim również już pisałam. Bardzo przyjemnie pachnie, drobiny peelingujące są dla mnie wystarczające - stosuje go codziennie i nie odczuwam ani ściągnięcia ani podrażnienia. Jest wydajny i mimo, że testuje inne produkty ten jest jedynym, do którego wracam i wiem, że będę zadowolona.


2. Delia - żel odświeżający

To druga lub trzecia butelka. Jest potwornie wydajny, ma delikatny bardzo przyjemny zapach. Zmywa makijaż (oprócz oczu), nie szczypie, nie podrażnia, nie ściąga skóry.


3. Bandi - płyn micelarny

Już kilkakrotnie się nad nim rozpływałam. Rozpuszcza wszystko - tusz, produkty wodoodporne; nie szczypie, nie podrażnia. Nie umiem się nad nim nie rozpływać, moim zdaniem jest najlepszy na rynku... no dobra nadal cena mi nie odpowiada ale w promocji zawsze się na niego skuszę.


4. Ziaja - oliwkowa woda tonizująca z witaminą C

Przepiękny lekki zapach, fantastycznie tonizuje i współgra z moją cerą. To pierwszy produkt, który przekonał mnie, że toniki coś robią i mają sens.


DODATKI





Produktów tych używam tylko od czasu do czasu, to moje takie małe dodatki, ważne w pielęgnacji ale tylko w sytuacjach awaryjnych.


1. Bandi -maska drożdżowa

O niej pisałam już milion razy. Czasowo zwęża moje pory, jest idealny do oczyszczania skóry policzków i nosa. Jest tak wydajny, że chyba umrę i nadal go będę miała. Jedyne co to mam mu za złe to zapach - śmierdzi jak rozgnieciona witamina C....


2. AVA - olej arganowy

Ukochany śmierdziuszek - przepięknie wpływał na moją skórę. Teraz jest dla mnie zbyt ciężki ale na pewno do niego wrócę jak nie będzie już tak gorąco. W połączeniu z mleczkiem do ciała z Tołpy genialnie działał na moją suchą skórę ciała. Fantastyczny produkt, którego im dłużej używałam tym bardziej go doceniałam....


3. Bandi - krem złuszczający na noc

To drugi tutaj produkt, którego nie mam w tym momencie ale jedyny, którego bardzo, bardzo mi brakuje. Próbowałam już wielu podobnych produktów i jak na razie tylko ten tak dobrze wpływał na moją skórę. Zaaplikowany wieczorem nie dość, że delikatnie złuszczał moją skórę to jeszcze ją odżywiał. No i nie musiałam go zmywać, pamiętać o nim itp. Dodatkowo nie podrażniał, nie szczypał i był bardzo wydajny. Jak tylko zużyję to co mam z całą pewnością kupię ponownie.


4. The Body Shop - olejek z drzewa herbacianego

Śmierdzi jak cholera, genialnie rozprawia się ze wszystkimi pryszczami. Sięgam po niego rzadko ale jeśli tylko widzę, że coś się dzieje olejek rozprawia się z tym z szybkością światła.


5 i 6 - Golden Rose i Eveline - pomadki do ust

Teraz używam ich kilka razy w tygodniu, obydwie są niezastąpione - ta z GR jest bardzo dobra na dzień. Ta z Eveline bardzo dobrze sprawdza się na noc - nałożona wieczorem zostaje na ustach do rana. 

Macie, znacie, lubiecie?

piątek, 29 maja 2015

173. Duuże majowe denko

Zanim przejdę do meritum dwa ogłoszenia parafialne.

Po pierwsze - tak, wiem dużo pustaków mi się nagromadziło ALE do tej ilości mocno przyłożyli się moi goście, którzy w tym miesiącu nawiedzali mnie w ilości hurtowej.

Pod drugie - jak się zaraz przekonacie zmieniłam trochę formułę. Wypatrzyłam to rozwiązanie u Marty (z zakręconego świata Marty) i po lekkim tuningu tak właśnie pokaże swoje zużyte produkty.

Na początek zacznę pozytywnie. 


PRODUKTY DOBRE, BARDZO DOBRE, GODNE POLECENIA

Przepraszam za brak ostrości na Biovaxie ale kiedy się zorientowałam śmieci miałam już wyrzucone

1. Biovax - odżywka w spray dla włosów przetłuszczających się
Znalazł się w moich ulubieńcach włosowych. Genialny produkt, bardzo wydajny, przedłuża świeżość  włosów, nie obciąża ich.


2. Planeta Organica - masło do ciała z arganem
Długo go miałam, nie tylko dlatego, że musiałam przerzucić się na dermokosmetyki ale również dlatego, że jest niesamowicie wydajny. Gęsty, przepięknie pachnący (recenzja), wspaniale nawilżający produkt.

 
3. Renu - płyn do soczewek
Używam od lat, kilka razy próbowałam znaleźć zamiennik ale zawsze kończyło się powrotem do tego produktu. Dla mnie jest niezastąpiony.



4. Bebeauty - regenerujący krem do rąk
Bardzo dobry, wydajny produkt. Wypada trochę gorzej niż mój ulubieniec z Eveline (porównanie) ale to bardzo dobry produkt za kilka złotych. Jedyny minus to wytrzymałość zamknięcia - najpierw odpadł ten mały wewn. dzyndel, który powstrzymywał krem przed wypływaniem a potem kiedy spadł ze stolika kawowego na dywan, zamknięcie rozpadło się na milion kawałków.


5. Lirene - krem do stóp - 20% urea
Następny genialny produkt. Wydajny, nie zostawia tłustej warstwy, dość szybko się wchłania. Nie mam się do czego przyczepić. Polecam każdemu.


6. Glov - ściereczka do demakijażu
Ten egzemplarz miałam prawie 1,5 roku (recenzja). Bardzo fajny, przydatny gadżet. Dobrze sprawdza się na wyjazdach albo w przypływie lenistwa :)


7. Bandi - płyn micelarny
To już moja trzecia butelka. Szybko i w 100% zmywa tusz, wodoodporny eyeliner - wszystko co dusza zapragnie. Wydajny, lekko się pieni, delikatnie pachnie.




8. Pumeks
Bardzo twardy i trwały produkt.  Jeden z lepszych pumeksów jaki miałam. Odkąd mam przeciętniaka z Hebe jego akcje dodatkowo wzrosły.

 
9. Miss sporty - róż 
Dostałam go jakiś czas temu od koleżanki, pokruszył się i była konieczna reanimacja, nie wypowiem się więc co do jego wydajności. Produkt bardzo dobry, daje delikatny kolor. Ze zdziwieniem stwierdzam, że był lepszy od różu z Wibo, którego aktualnie używam.


10. Kobo - baza pod cienie
Mój pierwszy produkt z Kobo i od razu strzał w10. Wydłuża długość cieni, nie podbija może ich koloru ale jest niesamowicie przyjemny w użytkowaniu. Bardzo dobry produkt, który służył mi do ostatniego kawałeczka.

 
11. Golden Rose - eyeliner
Super produkt. Trzymany do dołu nie wysechł mi na końcówce (co na początku miało czasami miejsce). Długotrwały o intensywnym brązowym kolorze.  No i łatwy w obsłudze, co w moim przypadku, było równie ważne jak kolor.



12. Eveline - tusz do rzęs
Idealny na co dzień, nadaje naturalny wygląd rzęs. Statystycznie wymieniam tusz co 3 miesiące, ten nie tylko po tym czasie mnie nie szczypał mnie w oczy ale również nie kruszył, nie osypywał.  Nie zmienił również konsystencji, nie robił grudek, nie sklejał. Dobry tani tusz.


13. For your beauty - przyrząd do wycinania skórek
Genialny produkt, który służył mi przez kilka dobrych miesięcy. Ostry, precyzyjny niedrogi ulubieniec.


14. Emolium - kremowy żel do mycia
Wydajny jak diabli, nieźle pieniący się i dobrze myjący kosmetyk. Nie podrażniał, miał dobrej jakości pompkę.


15. Biovax - 60 sekundowa odżywka do włosów
Wydajna, przyjemnie pachnąca i przede wszystkim dobrze działająca odżywka. Włosy dzięki niej były miękkie, lejące, nieobciążone. Lepiej również się rozczesywały.




16. Isana - mydło w płynie
Pięknie pachnie, dobrze myje i się pieni. Robi to co ma robić mydło w płynie.


17. AA - żel peelingujący
Mój totalny ulubieniec. Fantastyczny codzienny peeling do twarzy, dekoltu. Przepięknie pachnie, dobrze pielęgnuje cerę. Można stosować go codziennie bez obaw, że skóra ulegnie wysuszeniu czy podrażnieniu. Całkowicie zdetronizował Ziaję liście manuka.



NI PIES NI WYDRA - czyli niby dobre ale nie do końca



1. Bielenda - nawilżający peeling solny do ciała
Dobry zdzierak, wydajny, zapach do przeżycia. Niestety podrażniał moją skórę i zostawiał delikatną, dość trwałą powłoczkę na ciele.


2. Bielenda - wyszczuplający peeling solny do ciała
Dobry zdzierak, wydajny, niestety zapach taki sobie - czasami przypominał kostkę do toalety. Jak poprzednik podrażniał skórę i zostawiał delikatną, dość trwałą powłoczkę na ciele.


3. Bebeauty - normalizujący żel-peeling do twarzy
Totalny przeciętniak, myje, peelinguje w stopniu średnim. Jest dla mnie zdecydowanie zbyt płynny w konsystencji.


4. AA - żel micelarny
Tu idealnie pasuje ni pies ni wydra - nie jest to micel, który można dać na wacik ani do końca żel o zwartej konsystencji.  Radzi sobie ze zmyciem makijażu i odświeżeniem twarzy rano ale to nie moja bajka. Wolę zdecydowane produkty.



5. Ziaja - pasta liście manuka
Zdzierak jakich mało, mogłam go używać raz w tygodniu, inaczej miałam saharę na buzi. Wydajny. Oczyszczał ładnie moją twarz ale był za mocny.

 
6. AVA - aktywator młodości Hyrdanov
Do bubla mało mu brakuje. Nie wydajny, nie widziałam żadnej zmiany w swojej twarzy. Więcej napisałam tu.

 
7. Embryolisse - krem BB
Totalnie przeciętny krem BB o irytującym zapachu (recenzja).


8. Bandi - kojący krem-żel pod oczy
Przeciętniak, tak sobie nawilżał, tak sobie koił. Sądzę, że lepiej sprawdził by się na młodszej skórze.



9. Eveline -  lakier do paznokci
Do zdenkowania mało mi zabrakło, niestety pędzelek oderwał  się od nakrętki i bardzo trudno było mi się nim posługiwać. By uzyskać kolor potrzebowałam dwóch warstw, odpryskiwał po 2 dniach. Miał przyjemny pędzelek i przepiękny kolor. Szybko sechł.

 
10. Mr. Nail - oliwka do paznokci
Produkt, który naprawdę działał na moje paznokcie i skórki. Niestety długo sechł, co doprowadzało mnie do szału. Przy cienkiej warstwie zajmowało mu to nawet 15 minut.


11. Stenders - krem na dzień
Przeciętniak, tak sobie nawilża, nadawał się pod makijaż. Przy cenie ok. 100 pln za krem muszę przyznać, że radzi sobie bardzo podobnie jak krem z AA (algi) za kilkanaście złoty.


12. Isana - maska do włosów
Niezgorsza maska. Wydajna, pomagała mi w okiełznaniu włosów i szybszym ich rozczesaniu. Wolałam jednak tą z Biovax'u.



13. Tangle teezer - szczotka do włosów
Nie wiem, nie rozumiem zachwytów. Lubię ale dla mnie do zwykła szczotka. Tolerują ją moje koty więc będzie im służyła jeszcze przez jakiś czas.


14. Ziaja - kuracja dermatologiczna AZS - natłuszczający olejek myjący do kąpieli i pod prysznic
Paskudy zapach. Wydajny, dobrze pieniący, nie podrażniający kosmetyk. Dobrze natłuszczał i koił skórę. Gdyby nie ten zapach wylądowałby w pierwszej kategorii.


15. Apteczka Agafii - maska do włosów
Przepięknie pachniał, był całkiem wydajny. Włosy były bardziej miękkie i sypkie ale w sumie to niczym się nie wybijał, zdecydowanie nie jest to rewolucyjny produkt.



PRODUKTY ZŁE, KIEPSKIE, KTÓRE MI SIĘ NIE SPRAWDZIŁY


1. Etre belle - maska do twarzy
Pisałam o niej tu. Maska wysuszyła mi skórę na policzkach, piekła po 10 minutach od nałożenia. Generalnie nie polecam.

2. Isana - krem rumiankowy do rąk
Niezbyt przyjemny zapach, totalnie krótkotrwałe nawilżenie. Maział się i kleił. Nie wart nawet tych kilku złoty, które za niego zapłaciłam. Mimo małej pojemności długo go męczyłam.

3. Intimea - płyn do higieny intymnej
Uczulił mnie a tego nie lubię i nie akceptuję. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie.



4 i 5 Catrice - cienie do oczu
Dostałam swego czasu od Kosmetykoholiczki. Niestety mimo wielu prób i podejść nie umiem dogadać się z tymi cieniami. Osypują się, znikają, na oku nie są intensywne. No i jeszcze ten niżej skruszył się i w momencie otworzenia opakowania wypadł mi na dywan.

6. Bic - maszynka do golenia
Podczas porządków znalazłam skitrane 6 sztuk, pierwotnie chciałam je zużyć ale straciłam cierpliwość. Bardzo niewydajne badziewne maszynki. Nie lubię wyrzucać ale kurde ja mam bardzo małe owłosienie na nogach a nawet z tym sobie nie radził. Tragedia.


Chryste ale długie to wyszło.... normalnie ciekawa jestem ile z Was dotarło do końca :/

środa, 27 maja 2015

171. Moje zabawy z Joybox'em - cz.1

Na Joyboxa napaliłam się niemalże jak szczerbaty na suchary, może nie do poziomu siedzenia przed komputerem z zaciśniętą szczęką czekając, aż się pojawią ale byłam bardzo ciekawa jak to wyjdzie i ostatecznie czy złapię bakcyla. Od otrzymania boxa minęło już miesiąc, czas więc na małe podsumowanie. Dziś przestawię 6 produktów, które do tej pory przetestowałam.


1. Embryolisse - krem BB
  • krycie jest standardowe;
  • przy jednej warstwie nie widać na skórze, dobrze się z nią stapia;
  • przy dwóch warstwach zaczyna być widoczny i odcina się;
  • nie podkreśla suchych skórek;
  • nie podobał mi się zapach, różany, pudrowy, babciny, co prawda wietrzeje po kilkunastu minutach ale nie, to nie moja bajka;
  • trwałość jest taka sama jak w innych kremach BB
Ocena: nie kupiłabym, ze względu na zapach i zbyt ciemny kolor


2. Etre belle - maseczka do twarzy
  • bardzo mocno nasączona;
  • po nałożeniu czuć przyjemne chłodzenie i nawilżenie;
  • niestety po jakichś 10 minutach zaczęła mnie piec na żuchwie i policzkach;
  • kiedy ją zdjęłam nie miałam czerwonej skóry, po chwili jednak zauważyłam małe suche placki na policzkach, jedna z nich została ze mną 2 dni.
Ocena: produkt nie dla mnie, nie podobało mi się co stało się z moją cerą


3. Tołpa - nawilżające mleczko łagodzące
  • po pierwsze bardzo zdziwił mnie intensywny zapach - zostaje na bardzo długo;
  • daje nawilżenie ale nie na długo - mam suchą skórę na ciele i jak dla mnie to co oferował było niewystarczające;
  • zapach mimo, że intensywny, jest przyjemny dla nosa - pachnie bawełną, kwiatami;
  • dość szybko się wchłania, nie zostawia smug, nie klei się;
  • jest wydajny.
Ocena: przyjemny produkt gdyby jeszcze nawilżał na dłużej to może byłoby super





4. AA - krem do twarzy cera wrażliwa i skłonna do alergii
  • zapach jest wyczuwalny ale bardzo delikatny, nie przeszkadza;
  • by dobrze, trwale nawilżył muszę nałożyć całkiem pokaźną ilość kremu a najlepiej dwie warstwy;
  • nie wałkuje się, nie waży, nie zapycha, nie podrażnia;
  • całkiem nieźle nadaje się pod makijaż.
Ocena: niezły produkt ale mógłby dawać większe nawilżenie


5. Stenders - mydło żurawinowe

Wg mojego taty, który dostał ode mnie to mydełko produkt:
  • nie wysusza rąk;
  • całkiem nieźle się pieni;
  • dobrze myje;
  • przyjemnie pachnie.
Ocena: niezły produkt ale nic rewolucyjnego


6. Glov - ściereczka do demakijażu
  • genialnie zmywa produkty z brwi, jeśli zrobimy się na drag quenn można liczyć, że bez zepsucia reszty makijażu zmyjemy tylko to, co potrzebujemy;
  • całkiem nieźle zmywa makijaż oka ale tu ta wielkość trochę przeszkadza, bardziej trzeba uważać
  •  dobrze się myje i ekspresowo schnie
Ocena: niestety to największe rozczarowanie. Gdybym nie znała kompletnie produktów Glov  i nie miała wcześniej dwóch dużych wersji, to po tej na pewno nie sięgnęłabym / nie szukałabym innych produktów. Jak dla mnie, to już nawet nie gadżet to zbędny produkt a to chyba najgorsze, co może być.


Ostatecznie, tylko maska Etre belle okazała się bublem - inne może nie powalają, nie staną się moimi ulubieńcami ale nie jest źle.... mimo wszystko mam pozytywne odczucia.

Część 2 opublikuje w przyszłym tygodniu, muszę jeszcze pobawić się trochę z podkładem Rimmel.


czwartek, 30 kwietnia 2015

160. Ulegając szałowi - WIosenny Joy Box.

Jak wszyscy to i ja!
Uległam szałowi i postanowiłam zobaczyć o co w ogóle chodzi, kupiłam sobie Joy Boxa. Nie obyło się bez długiego oczekiwania, lekkiego poślizgu w punkcie Ruchu i całkiem sporego spaceru ale nareszcie mam go już w domu.


Mimo, że najpewniej już każda z Was zna / rozpoznaje poszczególne produkty, pokrótce je opiszę.


  1. AA - Hydro Algi - krem matujący intensywnie nawilżający dla cery mieszanej i normalnej (dzień i noc)
  2. Timotei - odżywka z olejkiem arganowym do włosów normalnych i suchych
  3. Stenders - mydełko żurawinowe
  4. Rimmel - podkład lasting finish - nude 100 ivory
  5. Tołpa - nawilżające mleczko łagodzące - nawilża i wygładza łagodzi podrażnienia i uleastycznie 


  1. Glov - mała ściereczka do demakijażu
  2. Embryolisse - Krem BB SPF 20
  3. Etre Belle - Maska kolagenowa i aloesowa
  4. Eclair - lakier do paznokci nr 48
  5. MAC - pogrubiający i podkręcający tusz do rzęs

Dodatkowo w paczce znalazłam: majowy Joy,  próbkę kremu na dzień z Stenders i kupon promocyjny 15% do Embryolisse.


Moje pierwsze wrażenia? ---> mydełko żurawinowe wspaniale pachnie, nie zgadłabym, że to żurawina ale zapach jest przyjemny, krem BB jest tak mały, że aż uroczy i ściereczka Glov - no cóż nie wiem, na co ją będę używać -- może na jedno oko wystarczy.... nawet nie wiedziałam, że robią aż tak małe ściereczki :P

Obiecałam, że napiszę jak mi się sprawdził Ruch i ich odbiór paczek.... No cóż taka mała historia z tego wyszła ale od początku..

Wtorek - popołudniu otrzymałam info, że paczka wyszła z Joy;
Środa - info z Ruchu, że paczka dociera do nich i jest procesowana. O 14 miałam status z 9:44, że paczka  jest przygotowywana do wysłania do punktu odbioru;
Czwartek - rano otrzymałam sms z kodem i informacją o odbiorze.

Jest piękna pogoda więc poszłam na spacer i trafiłam pod numer 144


Pod numerem 144 (wg mapy zumi i mojego gps) jest myjnia autokarów :-) - a moja paczka (po dwóch rozmowach telefonicznych z infolinią (bo za pierwszym razem kobieta nie potrafiła odnaleźć mojej paczki) znajdowała się na dworcu (który na mapie nie ma numeru) Zachodnim (czerwona strzałka).

Generalnie nie mam zażaleń - to mój błąd, nie spojrzałam dokładnie ale mając lokalizację w telefonie stwierdziłam, że to wystarczy.

Jeśli zdecyduje się na następne pudełko, mocno rozważę wbór Ruchu - nie dlatego, że nie do końca zgadza się lokalizacja (bo już wszystko wiem) ale dlatego, że to wszystkozabiera więcej czasu - cały jeden dzień Ruch procesował przesyłkę, moim zdaniem to całkiem sporo.

środa, 18 marca 2015

141. AA: jedno małe rozczarowanie i jedno małe zaskoczenie


Kiedy byłam młodsza kosmetyków AA miałam mnóstwo - uwielbiałam ich balsamy do ciała, kremy do rąk czy twarzy. Z czasem odkrywałam coraz więcej innych, ciekawszych produktów i AA poszło w zapomnienie. Kiedy jednak zauważyłam na którymś z blogów zapowiedź nowych produktów, wiedziałam, że muszę na nie zapolować. Koniecznie chciałam wypróbować żel micelarny, peeling był koniecznością wynikającą ze skończenia żelu peelingującego z Ziai.


Żel micelarny  
AA oil infusion


Informacje podstawowe

Pojemność: 200 ml
Zapach: brak
Konsystencja: nie żel ale też nie płyn, coś pomiędzy
Kolor: przezroczysty z widocznymi bąbelkami
Info dodatkowe: olej awokado (8. miejsce), olejek babassu (7. miejsce)



Moja opinia
  • Obok braku zapachu zaskoczyła mnie konsystencja tego produktu. To coś pomiędzy żelem a płynem micelarnym. Przyznam, że nie do końca mi to odpowiada, preferuję bardziej zdecydowane konsystencje.
  • Produkt nie pieni się, mycie twarzy jest dość dziwnym doświadczeniem. Niby się czymś myję i coś tam czuję ale tak nie do końca wierzę, że dostatecznie oczyszczę twarz.
  • Używając większej ilości żelu spokojnie można zmyć cały podkład i resztki tuszu.
  • Nie podrażnia, nie szczypie w oczy, nie ściąga skóry.
  • Nie zauważyłam, by nawilżał skórę - nie ściąga jej ale na pewno nie nawilża.

 Żel peelingujący 
AA oil infusion




Informacje podstawowe

Pojemność: 150 ml
Zapach: dość intensywny, zostaje po użyciu.
Konsystencja: dość płynna, średnia ilość drobin peelingujących
Info dodatkowe: olejek awokado (8. miejsce), pantenol (9. miejsce),  olejek babassu (11. miejsce)


Moja ocena
  • Zapach jest totalnie przepiękny. Bardzo mi się podoba, zapach zostaje na twarzy na kilka dobrych chwil po aplikacji. Aromat jest niesamowicie zbliżony do masła z Planeta Organica.
  • Drobin mogłoby być więcej, ale w sumie daje radę. Skóra wygląda bardzo ładnie i jest przyjemnie gładka.
  • Peeling nie podrażnia, nie powoduje ściągnięcia, nie szczypie w oczy. 
  • Można używać go codziennie.
  • Nie zauważyłam by, dzięki olejkom, jakoś specjalnie nawilżył.



Podsumowanie

Jak dla mnie żel micelarny okazał się lekkim niewypałem - nie tylko konsystencja mi nie odpowiada ale również samo działanie. Taki syndrom "ni to pies ni to wydra" - no przecież myje, zmywa, nie podrażnia no ale to wszystko jest takie wymuszone, takie niedopracowane. Dla mnie to produkt, który jest na pół gwizdka, taki średniak do zapomnienia.

Natomiast żel peelingujący jest fajnym, wartym wypróbowania produktem. Dobrze i zarazem delikatnie peelinguje, przepięknie pachnie, nie podrażnia. Nie jest to produkt, który zastąpi mi ulubionego z Ziai ale jest zdecydowanie produktem, który z przyjemnością będę używać przez najbliższy czas.


P.S. W serii znajdziecie również kremy do twarzy, olejek do twarzy i krem pod oczy.


No i pytanie dnia :) : Miałyście te produkty, przymierzacie się do któregoś czy kompletnie Was one nie interesują?


środa, 27 sierpnia 2014

52. Projekt denko: lipiec - sierpień

Z pewnym  zdziwieniem zauważyłam, że nazbierało mi się mnóstwo pustych opakowań. Nie lubię trzymać ich w domu więc czas się tego pozbyć.


Legenda: kupię; nie kupię; produkt dobry ale...


Pielęgnacja twarzy i ciała




1. Isana – peelingujący żel pod prysznic. Pierwsza pozycja i od razu bubel i to koszmarny. Długo się z nim męczyłam i już nigdy przenigdy go nie kupię. Śmierdzi jak szare mydło, drobinki peelingujące są tak małe, że nie spełniają żadnej roli. Totalne paskudztwo. Nie kupię z całą pewnością.

2.  Bebeauty – żel peelingujący – dobry, porządny produkt. Z całej trójki ten najbardziej przypadł mi do gustu.  Nie jest mocny, nie wysuszał, całkiem przyzwoicie oczyszczał. Za tą cenę to dobry produkt. Nie kupię go, nie dlatego że jest zły a dlatego, że znalazłam już swój ideał (Ziaja liście manuka).

3. Bebeauty – żel nawilżający – jak dla mnie  produkt średni. Myć mył ale zawsze miałam wrażenie, jakby nie domywał skóry. Nie kupię. Moim zdaniem Biały Jeleń (emulsja do mycia) jest lepszy.

4. Ziaja – peeling enzymatyczny. Produkt kupiony przez pomyłkę. Szukałam peelingu mechanicznego.  Produkt jest dość  delikatny, nigdy nie wywołał u mnie podrażnień czy szczypania. Tak jak i w poprzednich przypadkach znalazłam już produkt, który mi się sprawdza (Bandi) i tego już nie kupię. 

5. Tutti Frutti – peeling do ciała. Mój boże jak ktoś lubi mega zdzieraki to jest to idealny produkt dla niego.  Konsystencja jest bardziej płynna niż w standardowych peelingach, ma przyjemny zapach. Maniaczką mega zdzieraków nie jestem ale czasami warto mieć taki produkt – tak, kupię ponownie.

6. Bielenda – peeling z awokado. Cudowny produkt, niezgorszy  zdzierak. Przepięknie pachnie, jest wydajny i całkiem nieźle nawilża. Kupię ponownie. 



 Włosy



1. Pharmaceris – czerwony dla osłabionych włosów. Bardzo wydajny produkt o przyjemnym zapachu. Dobrze oczyszcza włosy. Nie używałam go za każdym razem gdyż moje włosy robiły się sianowate. Zmniejszał wypadanie włosów. Teraz testuje analogiczny szampon z Ziaji, raczej kupię ponownie. 

2. Pharmaceris – zielony z cynkiem – bardzo dobry produkt. Mój mąż używa go od wielu lat i działa cuda. Włosy mniej się przetłuszczają, skóra głowy jest zdrowsza, liczba wyprysków i zaognień zmniejsza się bardzo mocno lub znika całkowicie. Bardzo wydajny. Produkt jest zawsze u nas.

3.  Garnier – drożdżowa odżywka do włosów. Bardzo przeciętna odżywka, nic nie robiła z moimi włosami. Nie kupię ponownie. 



Pielęgnacja ciała



1. Bielenda –  nawilżający balsam do ciała. Jak dla mnie najlepszy balsam do ciała. Jest lekki, szybko się wchłania. Bardzo ładnie i delikatnie pachnie. Jest mega wydajny. Zdecydowanie go kupię.

2. Elo-baza – balsam do ciała. Balsam do zadań specjalnych. Nie zawiera żadnych drażniących składników, poleciła mi go moja Pani dermatolog. Bardzo dobry produkt. Ma bardziej zwartą konsystencję niż większość balsamów, dobrze się wchłania i trwale odżywia skórę. Jeśli skóra jest podrażniona skutecznie ją wycisza.  Zdecydowanie kupię.




Żele pod prysznic


1. AA men – 3w1, żel do mycia twarzy, włosów i ciała. Kolejny ulubiony kosmetyk mojego małżona. Stosuje go do włosów i ciała. Kupuję go od wielu lat. Ładny, delikatny zapach, wydajny. Tak, kupię ponownie.


2. Biały Jeleń – żel pod prysznic. Bardzo fajny żel.  Ładny, lekko męski zapach. Niezbyt lejąca konsystencja. Wydajny. Kupię ponownie.
 



Różności



1. Ziajka – pasta do zębów. Moje dzieci nie polubiły się z tą pastą. Jak dla mnie jest super. Nie jest mega słodka, nie jest miętowa – ma przyjemny wiśniowy smak.  Jeśli ktoś szuka niezbyt słodkiej pasty do zębów bez fluoru to jest to dobry wybór.

2. Ziaja – krem z wit C . Mam lekki dylemat jeśli chodzi o ten krem.  Przyjemnie pachnie, ma dobrą niezbyt lejącą czy zbitą konsystencję ALE jak dla mnie na dzień był za tłusty jak na krem na noc jest za słaby.  Krem fajny ale nie dla mnie. Nie kupię.

3. No36 – peeling do stóp.  Bardzo dobry produkt. Fajnie ściera, nie wysusza, wydajny. Porównywalny z innym moim ulubieńcem z Body Shop ale ten jest tańszy. Na pewno kupię.



Kolorówka



1. Gorgio Armani – krem pod oczy. Nie polubiliśmy się. Szczypał mnie w oczy, nawet jeśli nie dostał się do oczu. Nie kupię.
 
2. L’biotica – aktywne serum do rzęs. Bardzo dobry produkt. Polecam, warto wypróbować. Kupię ponownie.

3.  Eveline – 3w1 top coat. Bubel. Nie lubię, wyrzucam prawie cały i więcej nie kupię. 

4. Dior – podkład. Strasznie ciemny. Mimo że jestem opalona to i tak był za ciemny. Dobre krycie, ładnie stapia się z cerą. Nie kupię ponownie. 


 Próbki


Trzy z nich są warte komentarza.

Lirene – DNA protect.  Przypadł mi do gustu. Lekka konsystencja, dobrze i  szybko się wchłania. Dobrze nawilżył moją skórę. Dobrze ją matowił.

Ziaja – ulga. Kolejny krem, który mi się spodobał. Dobrze współgra z moją cerą, warto spróbować go. 

Ziaja – krem na dzień i na noc dla suchej i zmęczonej skóry. Niesamowity krem. Bardzo go lubię i stosuję go zawsze po zastosowaniu maski  oczyszczającej. 





Le Petit Marseillais – żel pod prysznic - kwiat pomarańczy. Kompletnie mi nie przypasował, próbowałam kilka razy i nie potrafię zrozumieć dlaczego firma wypuściła ten zapach jako pierwszy. O wiele lepsze są ich inne zapachy: uwiodła mnie biała brzoskwinia i mandarynka;  morela i orzech laskowy;  czy mandarynka i limonka.

Le Petit Marseillais – mleczko do ciała – masło shea, słodki migdał, olej arganowy. Zapach jest całkiem w porządku, nawilżenie jako takie. Produkt przeciętny ale na pewno lepszy niż produkt powyżej.