Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bubel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bubel. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 listopada 2015

251. Krótka piłka - Bebeauty i ich fluid matujący

Miało nie być tu już kosmetyków z Bebeauty, ale dostałam małą paczuszkę od koleżanki i właśnie tam znajdował się ten oto potworek:

BEBEAUTY
Make up
MATTE


Z zasady chcę by seria "Krótka piłka" była krótka i treściwa więc przechodzę do meritum.

Zdjęcia robiłam telefonem ale i tak widać o co chodzi - dodajcie większą głębię kolorów, którą zabiera telefon i macie pełen obraz

Po lewej stronie podkład po ok. 2 - 5 minutach na skórze, po prawej świeżo położony


Podkład najpierw robi się lekko szarawo-beżowy, by po kilku minutach zamienić się w pomarańcz.

Całe szczęście, że przed wyjściem zakuło mnie w oku, inaczej zaczęłabym karierę pomarańczy kalifornijskiej.


Nie będę opisywać samego produktu, możecie nabyć go za ok. 10 pln w Biedronie. Nie wiem co z nim zrobię, może oddam go, może wyrzucę. Wiem jednak, że na twarz (przynajmniej moją) się nie nadaje.


P.S. Od piątku do niedzieli jestem w Kraku więc może być mnie tu mało lub w ogóle.

Miłego weekendu

piątek, 16 października 2015

237. Dziad proszalny i moje relacje z kremowym żelem z Bebauty

Oskarżony:

 ŁAGODZĄCY ŻEL-KREM DO TWARZY
BEBEAUTY

Oskarżenie:
Uparte i ciągłe niedomywanie skóry twarzy, które w konsekwencji spowodowało duży wysyp małych dziadów, zaczerwienie nosa i pojawienie się jednego Dziada Proszalnego (aka pryszcza, wyprysku skórnego) na brodzie.





Kluczowy dowód rzeczowy:


Mowy końcowe:

Obrońca : mogła nie brać jak wiedziała, że na nią nie działa.
Oskarżyciel: „Wszyscy nie mogą się mylić” toż to hit blogosfery, cudo za 5 zeta. Tym razem na pewno zakocham się na zabój.

Werdykt:

Dożywotnia banicja członków rodziny i straszna śmierć, dla oskarżonego, w koszu na śmieci.



No dobra, teraz poważnie. Sądzę, że już od ok. rok czasu moja cera ma się dobrze, bardzo rzadko pojawiają mi się jakieś małe krostki, muszę nieźle pofolgować sobie z czekoladą, by coś się stało. Tym razem jednak pojawił się Dziad Proszalny (czyli: Bosze, proszę Cię, idź pryszczu stąd), który na tych zdjęciach wygląda dość łagodnie, dziś jest w pełnym rozkwicie. Nosz normalnie wyglądam jakby mi brat syjamski rósł na brodzie.

Dla mnie jest to rozczarowanie, więcej nie kupię, nie warto - najwyraźniej nie umiemy się dogadać.

środa, 19 sierpnia 2015

207. Darowanemu koniowi nie patrzy się w...

Dzisiejszego bohatera otrzymałam jako gratis do zakupów w sklepie Ziai. Wcześniej kompletnie nie zwrócił mojej uwagi ale lubię peelingi więc czemu nie, fajnie spróbować czegoś nowego.


ZIAJA
orzeźwiający peeling do twarzy i ciała



Informacje podstawowe

Pojemność: 200ml
Konsystencja: bardzo lejąca z przyzwoitą ilością drobinek
Zapach: przyjemny, cytrusowy










Moja ocena
  • peeling bardzo przyjemnie pachnie, nie jest to ani sztuczny ani przytłaczający zapach;
  • niestety kompletnie się nie pieni (ostatnie zdjęcie powyżej), nawet po rozsmarowaniu nie pojawia się nawet ślad piany; 
  • co więcej on jakby znika, rozpływa się na twarzy. To niemalże tak jakbym miała lekko zapiaszczone dłonie i pocierała twarz - niby coś jest ale co, to trudno powiedzieć;
  • nie jestem w stanie stosować go solo, trochę lepiej sprawuje się w połączeniu z żelem do twarzy ale przez swoją lejącą konsystencję rozrzedza żel, co wpływa ujemnie na efektywność takiego produktu;
  • od biedy można go stosować na ciało ale to też musi być szybka akcja, po kilku chwilach mam wrażenie, że "peelinguje się" wodą;
  • zdecydowanie nie jest to wydajny kosmetyk;
  • po każdym użyciu zastanawiam się czy zrobił to co miał robić - czyli usunąć martwy naskórek i nadal nie umiem odpowiedzieć na to pytanie - pozostawiam więc tą kwestię otwartą.

Przyznam, że lekko bym się zirytowała, gdybym wydała swoje pieniądze na ten peeling. Oczywiście zużyję go , łącząc (z różnym skutkiem) z innymi produktami ale więcej nie chce go mieć w łazience. Przyjemny zapach i niska cena to trochę za mało bym ponownie dała się skusić na ten produkt.

poniedziałek, 6 lipca 2015

192. Krótko i na temat

Nie, po prostu nie. Tak mogłabym zacząć i skończyć tę recenzję.
A dlaczego nie, no cóż zaraz się dowiecie.

Bielenda
Aktywny tonik korygujący


Informacje podstawowe

Pojemność: 200 ml
Zapach: lekko kwiatowy, bardziej w stronę zapachu perfum
Info od producenta (więcej o produkcie) :
  • redukcja porów i błyszczenia skóry
  • rozjaśnienie przebarwień
  • dodawanie blasku i korekta jakości skóry
Składniki aktywne:
  • niskocząsteczkowy kwas hialuronowy
  • kwas migdałowy
  • kwas laktobionowy
 Skład:
Aqua, Niaciamide, glycerin, mandelic acid, lactobionic acid, sodium lactate, lactic acid, hyaluronic acid, hydrolyzed glycosaminoglycans, polysorbate 20, disodium EDTA, phenoxyethanol, ethylhexylglycerin, DMDM hydantoin, parfum, butyphenyl methylpropional, hydroxycitronellal, limonene.









 Moja ocena:

Czasami zdarza się tak, że ktoś / coś daje mi po łapach. Nie wiem po kij zmieniałam tonik, który uwielbiam, (Ziaja liście zielonej oliwki) na to coś.
Tonik niesamowicie pali mnie wszędzie na twarzy. Za pierwszym razem myślałam, że mi się zdaje, za drugim, że mam lekko podrażnioną słońcem skórę ale później było już tylko gorzej. Używam go tylko wieczorem od prawie dwóch tygodni i moje policzki palą, bolą, teraz mam takie wrażenie jakby ktoś wbijał mi małe igiełki.

Uwielbiam Bielendę, jest mnóstwo produktów, do których wracam i szczerze polecam wszystkim ten jednak wędruje w świat, może komuś przypasuje.

czwartek, 11 czerwca 2015

179. Miłości z tego nie będzie. Czyli youtubowe hity, które u mnie nie zagrzeją miejsca. Odsłona nr. 2

Dawno, dawno temu był już post o tym tytule - wtedy myślałam, że to jednorazowa historia, czas jednak zweryfikował mój tok rozumowania.


źródło: demotywatory.pl


1. Szczotka tangle teezer


Kupiłam a jakże - było to w czasach, kiedy włosy leciały mi zawsze i wszędzie. Zawiał zefirek i mogłam zbierać pukiel włosów z podłogi, szczotkowanie było traumatyczne. Przez wiele miesięcy starałam się odkryć fenomen tej szczotki, po roku go nie odkryłam, szczotka się zużyła i teraz służy moim kotom.
Absolutnie nie twierdzę, że to bubel, nie twierdzę, że jest do d...py ale nie rozumiem tej ekstazy, tych wszechobecnych ochów i achów....



2. Płyn micelarny - Bebeauty



Tak naprawdę to właśnie ten produkt skłonił mnie do napisania postu. Kupiłam go coś koło dwóch tygodni temu, niestety od pierwszego użycia nie polubiliśmy się.  Zmyć zmywał (wcale nie tak genialnie jakbym się spodziewała po tym trylionie postów i filmików, które widziałam) ale dodatkowo piekł jak skurczysyn, z oczu płynęły mi łzy jakich chyba nie wylałam nawet zobaczywszy swoje córy po narodzinach.....
W przypływie irytacji wylałam go do zlewu... nie przypominam sobie bym postąpiła tak z innym produktem.



3. Płyn na skórki - Sally Hansen



Większość moich skórek jest bardzo łatwych w użyciu, niestety ze 3 z nich to totalna porażka. Są szerokie, twarde i mocno przylegają do płytki. Kupując, osławiony już płyn, miałam nadzieję, że moje problemy właśnie się skończyły. Płyn rzeczywiście pomaga ale taki sam skutek osiągnę trzymając dłonie w ciepłej wodzie przez kilka minut więc trochę się rozczarowałam....


No i  taki mały dodatek - to w sumie dość szczególny przypadek = jedni je zachwalają inni wręcz przeciwnie.



4. Cienie liquid metal /  pure chrome - Catrice





Dwa z nich zostały wyrzucone przeze mnie w ostatnim denku. Wczoraj zdecydowałam się wyrzucić ostatni z nich - srebrny.
Wszystkie z nich mają przepiękne kolory, zeswatchowane wyglądają niesamowicie, konsystencję mają genialną.... niestety na powiece giną, kruszą, zbierają w załamaniu bez względu na użytą bazę.... Szary dodatkowo potrafi całkowicie zniknąć podczas blendowania... same minusy... są niemalże nowe ale nie chce już się z nimi bawić.


No dobra tyle, więcej nie mam..... A Wy macie takie produkty u siebie w toaletce?

piątek, 27 marca 2015

146. Powiew młodości z kremem BB z Under20

 Krem BB
Under20

Od jakiegoś czasu szukam idealnego kremu BB, więc kiedy  podczas zakupów w Biedronce zobaczyłam te krem z Under20 stwierdziłam, że warto zaryzykować - a nuż się sprawdzi...
Przez dłuższy czas testowałam go zarówno solo jak i w połączeniu z podkładem Rimmel Wake me up.
Jeśli jesteście ciekawe czy się sprawdził czy nie zapraszam na posta poniżej.


Informacje podstawowe

Pojemność: 75 ml
Kolor: 01
Konsystencja: dość płynna
Dodatkowo: krem posiada algi, kwas hialuronowy, pigmenty, filtry UV, antybakteryjny






Skład
 
  • Za pierwszym razem nakładałam go palcami, okazało się to dużym błędem - krem maział się, zostawiał smugi, generalnie kiepsko to wyglądało --> dużo lepiej nakłada się go pędzlem
  • Bardzo dobrze łączy się z podkładem z Rimmela 
  • Kolor jest idealny z moim kolorem cery
  • Krycie jest typowe dla kremów BB, zakrywa jaśniejsze piegi i niedoskonałości
  • Nie podkreśla suchych skórek
  • Dziwacznie osadzał się na moim nosie i brodzie - jaśniejsze kropeczki pojawiały się na porach i nie dało się ich usunąć, nie spotkałam się z tym przy innych produktach
  • Wyciera się dość równomiernie, trwałość typowa dla kremów BB
  • Matuje ale dość delikatnie, świecić zaczynałam się po 2-3 godzinach noszenia
  • Krem BB zapchał mnie i to bardzo - ja generalnie nie mam problemów z zapychaniem, niestety w tym przypadku ilość krost (w szczególności przy płatkach nosa) była przeogromna - dzięki niemu znów poczułam się jak nastolatka z trądzikiem - tu totalna i w 200% skucha


Krem kilka dni temu powędrował w świat, nie miałam ochoty ani próbować ani kombinować, nie warto, przeżyłabym przypudrowywanie czy używanie pędzla przy nakładaniu ale za stara jestem na trądzik i tu kompromisu nie będzie.

To mój pierwszy produkt z tej firmy i szczerze zastanawiam się nad kolejnymi, jakoś straciłam zainteresowanie...


A czy Wy używałyście takich bubli, które zniechęciły Was do innych produktów danej marki?


środa, 21 stycznia 2015

116. Temu Panu już dziękujemy!

Rzadko piszę posty o samych żelach pod prysznic. Zdarzało się, nie powiem ale generalnie uważam, że pisanie tylko o nich jest trochę bezcelowe. Produkty z tej grupy mają przede wszystkim dobrze myć, nie przesuszać, dobrze jeśli ładnie pachną.

No ale właśnie mają nie przesuszać, nie robić krzywdy skórze.

Dzisiejszy post będzie poświęcony skurczybykowi, który zrobił spustoszenie na mojej skórze.

Przestawiam Wam mojego skurczybyka


Żel otrzymałam od koleżanki na Mikołajki. Produkt pachnie przepięknie - tego mu nie odbiorę, zapach jest cudowny, takie lubię najbardziej - jest owocowy, orzeźwiający.




Używałam go przez ostatnie 2 tygodnie, no może trochę więcej. Na początku nie miałam żadnych problemów, po jakimś tygodniu codziennego używania moja skóra zaczęła być kapryśna. Trochę się wysuszyła, trochę swędziała. Nie skojarzyłam tego z żelem bo dzień wcześniej objadałam się pistacjami i czasami one tak właśnie na mnie działają. Niestety z dnia na dzień problem pogarszał się.
Nie zrobiłam zdjęć swoich nóg czy ramion ale zaczęły pojawiać się, w ilości hurtowej, duże, ciepłe, czerwone placki z grudkami. Placki swędziały tak, że drapałam się jakbym miała wszy.


Oczywiście widziałam skład i wiem co on oznacza ale: po pierwsze wcześniej miałam ze 4 próbki białej wersji i nie wywołał u mnie takiej reakcji a po drugie używam różnych żeli z najróżniejszym składem i jeszcze nigdy nie miałam takiej reakcji alergicznej.

Irytuje mnie nie tylko moja głupota, czy zbyt późne zorientowanie się w czym jest problem ale również to, że dałam się zwieść pięknemu zapachowi, marce.

Skutek jest taki, że musiałam odstawić wszystkie kosmetyki, przestawić pielęgnację na dermokosmetyki i maści od dermatologa.

Delikatnie mówiąc jestem wkurzona....

sobota, 6 września 2014

59. Co w trawie piszczy - żel z Elfa Pharma

Boże, nie wiedziałam, że pierwszy przedszkolno / szkolny tydzień mnie tak sponiewiera. Ale niestety stało się to faktem - jestem odmóżdżona i zmęczona, w weekend będę jeszcze słomianą wdową więc z wypoczynku nici. No cóż tak też bywa. Notka będzie lekka i mam nadzieję, że całkiem sensowna.

Kilka ładnych tygodni temu przy kasie otrzymałam nowy żel pod prysznic z firmy Elfa Pharma - fresh Juice (tej samej, która produkuje kosmetyki Green Pharmacy).



 Zapach -trawa cytrynowa i wanilia




Nie wiem jak u Was ale dla mnie zapach w żelu jest bardzo istotny - żel ma ładnie pachnieć, dobrze myć i nie wysuszać (w takiej właśnie kolejności. Jestem w stanie wybaczyć pięknie pachnącemu i myjącemu żelowi to, że mnie wysusza ale nie zdzierżę śmierdziucha, który nawilża).

Ale do rzeczy. Płyn o pojemności 500 ml jest zamknięty w dość elastycznej plastikowej butelce z korkiem, który można otworzyć przyciskając z jednej strony.

Dobrze się pieni, całkiem przyzwoicie oczyszcza moją skórę. Nie jest mistrzem nawilżania ale i nie wysusza. Więc spełnia dwa, istotne dla mnie, warunki.

Niestety muszę przyczepić się do zapachu. Kiedy wąchałam go w drogerii i później w domu, czułam trawę cytrynową - zapach nie był ani przesadnie sztuczny ani przytłaczający. Teoretycznie mogło ten zapach mógł wypalić, mógł być miłą odskocznią od oczywistych zapachów żeli.

Niestety zapach lub może moje odbieranie zapachu nie jest równe - czasami żel pachnie trawą cytrynową: przyjemnie, inaczej, z takim lekkim zadziorem (wanilii to ja tam w życiu nie wyczułam) a czasami pachnie jak kostka do toalety - pachnie jak detergent, którym czyszczę łazienkę - co chyba nie muszę tłumaczyć, że jest mało pożądaną wonią podczas kąpieli.

Wykorzystać go wykorzystam, jak przemęczyłam się z peelingiem z Farmony to już nic nie jest mi straszne. Lubię testować różne, czasami dziwne żele ale obawiam się że zastanowię się trzy razy nim sięgnę po inny produkt z tej linii.

A Wy spotkałyście się może z tymi produktami, może macie jakieś inne zapachy, które się Wam sprawdziły?

wtorek, 29 lipca 2014

41. Księga skarg i zażaleń

Coś ostatnio nie mam szczęśliwej ręki do produktów z Eveline. Tym razem będę spioczyć na top coat (utwardzacz z efektem  UV)  3w1.



Używam go od jakiegoś czasu i miałam pewne podejrzenia  ale dopiero wczoraj zwróciłam baczniejszą uwagę na to co się dzieje.

Przepraszam za stan moich paznokci i skórek ale wielokrotne zmywanie lakieru i 4 godzinne moczenie się w basenie odbiło się na nich dość znacząco.

1. Tylko lakier Lovely

Po nałożeniu top coat'u



2. Tylko lakier Bourjois

Po nałożeniu top coat'u


3. Tylko lakier z Softer

Po nałożeniu top coat'u


4. Tylko lakier z Softer

Po nałożeniu top coat'u

Jak widać czasami zmiany w kolorze są bardzo duże a czasami są mniej spektakularne ale zawsze można zauważyć różnicę między paznokciami z i bez top coat'u.

Czy spotkałyście się z czymś takim? Czy po prostu ja mam jakieś dziwne paznokcie, lakiery?

wtorek, 17 czerwca 2014

19. Bubel, bubelek

Rzadko kiedy zdarza mi się kupić coś czego nie lubię, co mogę spokojnie nazwać bublem. Niestety rzadko nie oznacza nigdy - moim bublem okazał się ten oto kosmetyk z Isany.



Teoretycznie ma mieć delikatny zapach i teoretycznie jest to peeling. Słowa "teoretycznie" celowo użyłam kilka razy, gdyż zapach, jak dla mnie, jest mdły, otumaniający, jak stare, szare mydło, brr .... kompletna porażka. Co do właściwości peelingujących to tu też producenci popłyneli w sobie w krainę fantazji i iluzji - są tam jakieś drobinki ale wątpię, by miały właściwości peelingujące. Właśnie skończyłam żel peelingujący z Biedronki i ci z Isany mogliby się sporo od nich nauczyć w tej kwestii.

Pomyślałam, że będę zużywać go pół na pół z żelem z Białego Jelenia i tym samym chociaż trochę przytłumię zapach ale próba wypadła niepomyślnie - normalnie zemdliło mnie pod prysznicem.
Nie bardzo wiem co z tym kosmetykiem zrobię...

Jakieś sugestie?