Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do rąk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do rąk. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 lutego 2016

291. Ziaja Med krem do rąk z mocznikiem

Krem kupiłam „lata świetlne temu”, zdjęcia zrobiłam tygodnie temu. Zamysł posta był ale jakoś mnie nie przekonywał. Data publikacji płynęła a recenzja się nie pojawiała. Krem niedługo się skończy więc czas najwyższy choć na małą skromna notkę.


ZIAJA MED

Krem z mocznikiem 10%
na dysfunkcje skóry suchej



Informacje podstawowe:

Pojemność:  100 ml
Konsystencja: gęsta, treściwa
Zapach: bardzo delikatny, ledwo wyczuwalny
Opis producenta i skład:



Moja opinia:

  • krem jest gęsty ale dobrze rozprowadza się na dłoniach;
  • to wydajny skurczybyk, niewiele go potrzeba, by pokryć produktem całe dłonie;
  • zostawia wyczuwalny film zabezpieczający, który transferuje się trochę np. na klawiaturę komputera, ale nie na tyle by było to wkurzające;
  • dłonie są na długo zabezpieczone, nie straszny im mróz czy inne czynniki drażniące;
  • skóra po aplikacji jest miękka, delikatna;
  • kiedy dłonie się pocą, to jakby pot wychodzi na powierzchnię tej warstwy zabezpieczającej, co mnie akurat irytuje;
  • delikatnie koi zmiany atopowe, nie robi tego tak jak kolega z serii (balsam do ciała) ale zmiana jest widoczna;
  • nie do końca zgadzam się z obietnicą, że dogłębnie nawilża - robi to nieźle ale jakby tak na pół gwizdka.



Trudno mi jednoznacznie ocenić ten produkt. Na pewno nie jest tak rewelacyjny jak balsam do ciała z tej samej serii. Sądzę, że będzie interesujący dla osób, które szukają kremu zabezpieczającego, otulającego ręce. Jednak by nazwać go genialnym brakuje mu tego idealnego, optymalnego nawilżenia. Jak napisałam wyżej, robi to jakby na pół gwizdka, od niechcenia i nie do końca. I o ile w zimie jako zabezpieczenie przez mrozem to strzał w 10. to na cieplejsze dni może być już upierdliwy i zbyt ciężki.

sobota, 26 września 2015

226. Hity i kity czyli wrześniowe denko

Niby to samo a jednak inaczej - dziś sporo bardzo dobrych, godnych polecenia produktów i jeszcze więcej totalnych przeciętniaków lub niemalże bubli. Zapraszam do mojego śmietniska :)
 



DOBRE, GODNE POLECENIA


ZIAJA - SZAMPON WZMACNIAJĄCY
Pisałam o nim wielokrotnie, więc by oszczędzić Wam scrolowania a mi pisania, powiem tylko, że jest genialny. Robi to co ma robić (czyli ograniczać wypadanie) i robi to bardzo dobrze. (recenzja)


EVREE - KREM DO RĄK
Z trójki produktów z Evree ten był najlepszy. Na początku oceniałam go dobrze, z czasem coraz bardziej się do niego przekonywałam. Nadal nie uważam by był najlepszy na świecie ale to dobry produkt, który z przyjemnością używałam. (recenzja)


EVELINE - POMADKA OCHRONNA
Jestem totalnie beznadziejna jeśli chodzi o pomadki ochronne, nie lubię ich używać, zapominam o nich, gubię itp. itd. Zużywałam ją coś koło roku, byłam z niej bardzo zadowolona. Jest gęsta, treściwa i moim zdaniem idealna dla osób z bardzo suchymi, spierzchniętymi ustami. (recenzja)


AVA - KREM-SERUM POD OCZY
O nim też pisałam, to moje drugie opakowanie. Uwielbiam ten produkt. Rozwiązał mój problem z cieniami i workami pod oczami. Jedyny minus to buteleczka. Pod koniec bardzo trudno wydobyć produkt, pompka nie działa a patyczkiem trzeba się namęczyć. (recenzja)




GOLDEN ROSE - TUSZ DO RZĘS
Fantastyczna maskara, która niemalże do końca była idealna. Pod koniec zaczęła się trochę kruszyć (po 4 miesiącach używania). Do końca nie szczypała mnie w oczy, co innym zdarza się praktycznie zawsze. (recenzja)


CATRICE - LAKIER DO PAZNOKCI 
Genialny do ostatniej kropelki. Kameleon, przy dwóch warstwach efekt jest totalnie nieziemski. Dość trwały (ok. 3-4 dni). Dobrze się zmywał, miał przyjemny grubszy pędzelek.


EVELINE - BŁYSZCZYK LOVERS ULTRA SHINE
Jeszcze go tam trochę jest ale chyba przez gorąc no i czas używania zrobił się trochę glutowaty. Nadawał błysk i lekki kolor, genialnie działał na usta. Często stosowałam zamiast pomadki ochronnej.


GOLDEN ROSE - KONTURÓWKA (NR. 211)
Jak widać na zdjęciu końcówka się rozwaliła (co utrudniało temperowanie), a sama konturówka  po prostu rozpuściła. Podczas temperowania wszystko pływało. Próbowałam ją ratować trzymaniem w lodówce, niestety pomagało to na krótko. Odcień jest bardzo ładny, nie zmieniał się, nie transferował. Przy codziennym używaniu lekko wysuszała, można było tego uniknąć przy używaniu pomadki ochronnej.




ESSENCE - KONTURÓWKA DO UST  (NR. 08)
Przepiękna czerwień, lubiłam łączyć ją z konturówką z GR. Trwała, nie przenosiła się na kubek itp. Miałam wrażenie, że ta nie wysuszała ust. Lepiej się temperowała niż poprzednika, niestety upał również spowodował, że zmieniła konsystencję.


ZIAJA - ŻEL DO MYCIA CIAŁA I WŁOSÓW
Bez SLS, mydła i barwników. Wydajny (używałam go ponad 2 m-ce), o delikatnym zapachu. Dobrze oczyszczał, stosowany regularnie lekko nawilżał skórę. Fantastyczna pompka, która wydobyła wszystko z opakowania.


PRODUKTY TAKIE SOBIE, Z JAKIMŚ FELEREM


ISANA - BALSAM DO CIAŁA
Trochę się zastanawiałam - wsadzić go do bubli czy nie. Jest na granicy. Ledwo, ledwo mu się udało. Krzywdy nie robił ale minusów w nim sporo. Tempa konsystencja, bardzo przeciętne nawilżenie, smużenie. Więcej go nie kupię. (recenzja)


YVES ROCHER - ŻELE POD PRYSZNIC
Przepiękne zapachy, karambola jest totalnie nieziemska. Niestety są niewydajne. 
Ja sobie nie żałuję, kąpie się i 3 razy dziennie no i córy mi pomogły ale tyle żeli w jeden miesiąc?
Dużym, pozytywnym zaskoczeniem jest to, że nie posiadają SLSów (ALS).
Tylko żel z grejpfrutem lekko przesuszył mi skórę.




MIXA - ŁAGODZĄCY TONIK DO TWARZY
Sprawował się nieźle kiedy miałam podrażnioną cerę. Niestety kiedy moje kłopoty się skończyły okazał się po prostu zbyt słaby. No i ten sztuczny zapach i kretyńska pompka. (recenzja)


RIVAL DE LOOP - ŻEL DO MYCIA TWARZY
Ech, on też był blisko bubli ale uratowało go to, że do porannego odświeżenia skóry nadawał się całkiem nieźle. Niestety nie bardzo radził sobie ze zmywaniem makijażu, był cholernie niewydajny no i felerne zamknięcie powoduje, że to bardzo przeciętny produkt. (recenzja)


ZIAJA - ODŚWIEŻAJĄCY PEELING DO CIAŁA I TWARZY
Produkt dziwny i dziwny :) Zapach ładny o bardzo lejącej konsystencji. Kompletnie niewydajny a nazwanie go peelingiem jest sporym ukłonem w jego stronę. Lepiej sprawował się gdy był zmieszany z innymi produktami. Nadawał się również do delikatnego peelingu ramion i dekoltu. (recenzja)


YOSKINE - PŁYN MICELARNY
To nie jest zły produkt, on jest po prostu kompletnie zwyczajny. Ma genialne opakowanie ale nic więcej. Jest przeciętny i to wszystko (recenzja)




SORAYA - BALSAM ROZŚWIETLAJĄCY
Całkiem niegłupi pomysł na produkt, niestety brokat spowodował, że dałam go córom. Oprócz tego co napisałam w recenzji mogę dodać jeszcze jedne spostrzeżenie - niekiedy brokat wbijał się w ubranie, co powodowało swędzenie (drobiny drażniły skórę).(recenzja)


ZIAJA - PASTA DO ZĘBÓW BEZ FLUORU
Wydajna, gęsta pasta. Niestety zawsze miałam wrażenie, że moje zęby są niedoczyszczone. Dodatkowo po kilku krótkich godzinach mój oddech też nie należał do najświeższych. Nie powodował żółcenia się zębów.


MY SECRET - PUDER MATUJĄCY
Bardzo niewydajny, śmierdzący produkt. Na szczęście ten babciny zapach pod koniec był niemalże niewyczuwalny. Bardzo szybko go skończyłam - uważam, że niecałe 3 miesiące (przy niecodziennym używaniu) to krótko. Pod koniec skruszył się i nie nadawał się do normalnego użytku. (recenzja)


NYX - MATOWA POMADKA (SMLC04)
Generalnie fajny produkt, wydajny, trwały. ALE jeśli używałam go przez kilka dni pod rząd wysuszał moje usta jak cholera. Po drugie jego kolor po wyschnięciu zmieniał się, stawał się jaśniejszy, wpadał w rude tony, co wyglądało mało atrakcyjnie.





BIOVAX - MASECZKA Z ARGANEM
Pierwszego dnia włosy były mięciutkie, sypkie, miłe w dotyku. Niestety już następnego dnia włosy wydawały się tłuste i oklapnięte. Przyjemny zapach, działanie takie sobie.


L'OREAL - ODŻYWKA Z OLEJKAMI
Obciążała włosy jeśli dałam ją na całą długość. Przyjemnie pachniała, była tak sobie wydajna. Włosy były miękkie tylko wtedy kiedy nawaliłam jej dużo albo dwa razy - potrafiła spłynąć z włosów.


 14 przeciętniaków (z kilkoma niemalże bublami) i 10 ulubieńców - taki sobie ten miesiąc. Wiem, że nie można co miesiąc znajdować kosmetyczne perełki, ale byłoby miło znaleźć coś z efektem WOW. Może w następnym miesiącu.


P.S. Skusi się ktoś - oddam za darmochę? :D



sobota, 11 lipca 2015

195. Ulubieni ulubieńcy - ciało

Przyznam, że z tą częścią zwlekałam długo. Miałam kilka nowych, jeszcze nieprzetestowanych produktów, którym chciałam dać równe szanse. To moja ostatnia część z pielęgnacji i przedostatnia jeśli chodzi o ulubieńców. Została mi jeszcze kolorówka, którą mimo kilku luk również pokażę w osobnym poście.

Poprzednie części znajdziecie tu:

 OCZYSZCZANIE




Delia - arganowy peeling solny
Do tej pory tylko ten jeden peeling solny sprawdził mi się w 100%. 
Zbita, gęsta konsystencja. Duże drobiny, które usuwają wszystko, szybko i na długo. Mimo, że jest to peeling solny nie podrażnia mojej skóry. Jest szalenie wydajny. Pełną informację znajdziecie tu.

 
Ziaja - peeling gruboziarniste - Multimodeling i rebuild
Nie chce wiele o nich pisać, na dniach będzie o nich osobny post. Jestem maniaczką peelingów, jakbym mogła używałabym ich codziennie. Jednoznacznie mogę stwierdzić, że są to najlepsze zdzieraki jakie do tej pory miałam.



 NAWILŻANIE I PIELĘGNACJA




Bielenda - masło do ciała z awokado

Produkt idealny w każdym wymiarze. Ma lekką (jak na masło oczywiście) konsystencję, dobrze się wchłania, zostawia odżywioną skórę na cały dzień. Wydajny, używam go nawet w cieplejsze dni. No i ten zapach.... (recenzja).


 Ziaja Med - emulsja do ciała z 10% mocznikiem

Genialny, choć trochę niewydajny. Odpowiada mi w jego działaniu wszystko i to jak koi i regeneruje moją skórę i to jak pięknie i szybko się wchłania nawilżając jednocześnie moją skórę na długie godziny. Przyjemnie pachnie i rozprowadza się po skórze. Pisałam o nim tu.


 Eveline i Ziaja - kremy do rąk

Nie mogłam się zdecydować, który bardziej mnie zauroczył. Obydwa fantastycznie nawilżają, koją i regenerują skórę dłoni. Są wydajne i po prostu przyjemne w użytkowaniu. Nie mam im nic do zarzucenia.

 


Kiedy spisywałam wszystkie kosmetyki, o których chciałam tu napisać, wymieniłam również cudowne żele pod prysznic z Isany. Ostatecznie zrezygnowałam z opisywania ich, gdyż przechodzę na produkty bez SLS. Mimo, że znalazłam kilka bardzo przekonujących produktów żadne w 100% nie skradł jeszcze moje serca, sądzę jednak, że to dość szybko się zmieni.

piątek, 12 czerwca 2015

180. Spotkanie trzeciego stopnia

O Evree mówi się ostatnio sporo... olejek do ciała, olejki do twarzy czy balsam do ciała przewija się na wielu blogach i kanałach youtuba.... powyższe produkty z czasem najpewniej zagoszczą w mojej łazience, na razie jednak potrzebowałam innych produktów i to właśnie o nich będzie dzisiejszy post.


EVREE

Regenerujący krem do stóp 
Odżywczy krem do rąk
Krem ratunek dla rąk



Regenerujący krem do stóp
do bardzo suchej i szorstkiej skóry


Informacje podstawowe

Pojemność: 75 ml
Konsystencja i kolor: biały i dość gęsty krem
Zapach: dość silny, widoczny, eteryczny
Składniki czynne: alantoina, urea d-pantenol, witamina E, lawendowy olejek eteryczny, emolienty;


Moja ocena

  • nie będę czarować i się rozpisywać - to zwyklak - jest widocznie gorszy od kremu do stóp np.  z Lirene;
  • trochę nawilża i odżywia stopy ale rezultaty ani nie są powalające ani długotrwałe - stopy rano posmarowane po kilku godzinach wyglądają tylko poprawnie;
  • nie odpowiada mi również do końca zapach - czuć tu olejek eteryczny - dla mnie to zdecydowanie nie lawenda, bliżej mu eukaliptusa. Kiedy za pierwszym razem posmarowałam stopy ledwo zdzierżyłam - można się przyzwyczaić ale to nie moja bajka;
  • zostawia lekką powłoczkę na stopach, nie do końca wsiąka albo robi to bardzo długo ... z jednej strony to dobrze, zabezpiecza stopy ale z drugiej strony kiedy kilka razy zdarzyło mi się szybciej wstać i pójść do innego pokoju to nie dość, że zostawiłam ślady na drewnianej podłodze to jeszcze o mało się nie zabiłam na zakręcie;
  • ostatecznie uważam, że nie jest to krem do stóp suchych czy bardzo suchych (które ja posiadam) to może być idealny produkt dla osób bez większych problemów... tylko czy takie osoby kupują tak opisane produkty?


Krem ratunek dla rąk
natychmiastowa ulga dla mocno przesuszonej i popękanej skóry


Informacje podstawowe

Pojemność: 75 ml
Konsystencja i kolor: dość zwarty biały krem
Zapach: bardzo delikatny, niemalże niezauważalnie owocowy
Składniki aktywne: gliceryna, masło mango, tlenek cynku, alantoina


Moja ocena

  • mam wrażenie, że nie wsiąka całkowicie w skórę, nie nadaje się gdy pracujemy przy komputerze (z całą pewnością zostawimy tłustą warstewkę na klawiaturze);
  •  używam od przeszło dwóch tygodni i nie zauważyłam, by poprawił stan mojej skóry - nie widzę trwałego odżywienia
  • nie zauważyłam również, by koił moją skórę - raczej utrzymuje constans


Odżywczy krem do rąk
do bardzo suchej i wrażliwej skóry


Informacje podstawowe:

Pojemność: 100 ml
Konsystencja i kolor: biały standardowy krem
Zapach: wyczuwalny ale nie nachalny, lekko wyczuwalny olejke makadamia
Składniki aktywne: olejek makadamia, olejek migdałowy, kompleks witamin (E i F), emolienty roślinne


Moja ocena
  • szybko się wchłania
  • nie zostawia filmu, dłonie nie lepią się
  • nawilża i odżywia skórę rąk na całkiem niezłym poziomie;
  • dłonie po użyciu są przyjemnie gładkie i jedwabiste;
  • przyjemnie pachnie;
  • dobrze się rozmarowuje, nie zostawia smug.


Mam mieszane uczucia co do tych trzech gagatków. Z tej gromadki tylko ten w różowym opakowaniu  poleciłabym innym.... choć też nie w 100%....  jest niezły ale znam lepsze - np. Ziaja z ceramidami, 4 pory roku czy Eveline.  Różnica nie jest dramatyczna ale jednak widoczna...
Odczuwam lekki zgrzyt czytając również o wydajności. Krem do stóp w mniejszej ilości jest dla mnie niewystarczający a w większej ilości w ogóle i absolutnie nie wsiąka w skórę. Biały krem do rąk bardziej zabezpiecza dłonie niż je odżywia no i w mniejszej ilości pozostawia ręce suche, a w większej wszystko się mazia, klei i nie jest to efekt, którego szukam.

Rzadko odczuwam tak mieszane odczucia. Intryguje mnie ta firma i chciałam, by te produkty mnie oczarowały...tak niestety się nie stało.... szkoda....

Miałyście może kogoś z tej trójcy, może u Was się bardziej sprawdziły?

piątek, 6 marca 2015

136. O dwóch takich........do rąk

Nie wiem jak jest u Was ale ja zawsze posiadam kilka otwartych kremów do rąk. Ostatnimi czasy dwoma delikwentami, którymi się raczę są: regenerujacy krem do rąk z Bebeauty oraz krem-koncentrat do rąk i paznokci z Eveline. Tego z BeBeauty najpewniej kojarzy sporo osób, ten z Eveline to bardziej nieznane smarowidło - czy się u mnie sprawdziły czy wręcz przeciwnie dowiecie się z poniższego posta.



Na pierwszy ogień pójdzie

 Regenerujacy krem do rąk z Bebeauty





Zakupiłam go z myślą o mojej córce, niestety jest różowy i dziecię mi zaprotestowało argumentując, że to kolor dla maluchów :-).

Krem z Biedronki:
  • szybko się wchłania,
  • nie zostawia powłoczki na skórze,
  • nawilża na całkiem przyzwoitym poziomie
  • przyjemnie pachnie
  • w składzie widzimy m.in: glicerynę, parafinę, alantolinę i  mocznik (na niemalże samym końcu)
Lekko mnie rozbawił zielony wykres więc pozwoliłam sobie go tu wastawić - wszystko na 100% no normalnie SUPER kosmetyk. Niestety ja trochę zaniżyłabym im te wyniki - rzeczywiście nawilża i to na całkiem długi czas ale tylko jeśli macie ręce w niezłym stanie, jeśli są totalnie przesuszone albo były narażone na środki czyszczące to krem ledwo ledwo sobie radzi.
Te 100% to czcze przechwałki - to dobry krem ale dla przeciętnie suchych czy zniszczonych dłoni, to zdecydowanie nie kosmetyk do zadań specjalnych.


Drugi w kolejce jest

Krem-koncentrat z Eveline Cosmetics





  • szybko się wchłania,
  • zostawia lekką powłoczkę zabezpieczającą - nie przenosi się jednak  gdy dotykamy np. telefonu
  • skutecznie nawilża dłonie
  • przyjemnie pachnie
  • oprócz wyróżnionych powyżej w składzie znajdują się m.in: olej mineralny, glicerynę, lanolinę.
Nie przepadam za kremami, które zostawiają powłoczkę, nie przeszkadza mi może jakoś dramatycznie ale wolałabym jej nie mieć. Muszę jednak przyznać, że dzięki tej powłoczce moje dłonie są  zabezpieczone na dłuższy okres czasu. Są również dłużej miękkie.


Kremy: różowy to Bebeauty, biały to Eveline

 Oba kremy są warte zakupu. Jeśli nie borykamy się z przesadną suchością to krem z Bebeauty będzie rozwiązaniem idealnym. Dobrze nawilża, szybko się wchłania mało kosztuje - to dobry produkt.Jeśli jednak mamy większe wymagania i zależy nam na czasie to radziłabym wybrać Eveline. Moim zdaniem bardzo przypomina, niedawno przeze mnie skończony, krem z Isany z 5,5% mocznikiem. Bardzo podobnie zmiękcza i nalwilża dłonie, szybko regeneruje skórę na dłoniach - jedyną wyraźną różnicą jest to, że lepiej pachnie.

czwartek, 13 listopada 2014

88. Arganowy przyjemniaczek



źródło: www.demotywatory.pl


Spora część kobiet tak właśnie wyobraża sobie mężczyzn na samodzielnych zakupach, w szczególności, kiedy mają kupić określony produkt: szampon do włosów, odżywkę czy krem do rąk.
Przez krótki moment ja również zaliczałam się do tej grupy kobiet. Kiedy małż był na zakupach odbierałam jakieś milion dwieście telefonów, po których chciałam go zabić jego własną pięścią (oczywiście po wniesieniu tych wszystkich toreb na trzecie piętro). 
Wiele się od tego czasu zmieniło  - teraz spokojnie mogę napisać "kup krem, balsam czy proszek do prania" i wiem, że będzie ok.
Kilka zakupów wcześniej małż dostał zadanie kupienia kremu do rąk. Było mi kompletnie obojętne co kupi, kremy należą do tej kategorii produktów, które wcześniej czy później i tak zużyję, może mi to zabrać więcej czasu ale zejdzie zawsze.

Moja, czasami lepsza, połowa powróciła po kilku godzinach z zakupów z 3 torbami, a w jednej z nich był ten oto niepozorny kurczaczek.



Arganowy krem do rąk i paznokci (ochronny, odżywczy)

Green Pharmacy 


Pojemność: 100 ml

Skład: Aqua, paraffinum liquidum, glycerides, stearic acid, glycerin, argania spinosa kernel oil, cetearyl alcohol, cera alba, lanolin, dimethicone, hippophae rhaminoides oil, chelidonium majus extract, plantago major leaf extract, hydrolyzed keratin, allantoin, propylene glycol, PEG-40 hydrogenated castrol oil, alcohol, hammelis virginiana distillate, Panthenol, butylene glycol, arnica montana flower water, niacinamide, thiamine HCI, tocopheryl acetate, retinyl palmitate, retinyl  acetate, biotin, acrylates/C10-30, alkyl acrylate crosspolymer, sodium hydroxide, parfum,  phenoxyethanol, caprylyl glycol, benzyl salicylate, linalol, coumarin, limonene.





 

Obietnice producenta: 

  • zatrzymuje młodość skóry; odżywia i regeneruje; 
  • Alantoina przyspiesza gojenie ubytków i uszkodzeń naskórka, działa przeciwzapalnie, koi, nawilża i wygładza; 
  • keratyna i witaminy z grupy B wzmacniają płytkę paznokciową, chronią przed łamliwością i rozwarstwianiem; 
  • gliceryna nawilża i uelastycznia skórę.



 Pierwsze wrażenia i opinia

  • Po pierwsze krem przepięknie pachnie, nie jest to zapach zbyt mocny, czy narzucający się ale na prawdę przyjemnie się go wącha. Zapach zostaje  na czas wchłaniania się kremu, co robi całkiem szybko, i później zostaje z nami przez dłuższą chwilę.
  • Jak widać, na zdjęciu powyżej, konsystencja jest bardziej stała niż u większości kremów do rąk. Nie wpływa to jednak ani na aplikację czy wchłanianie samego produktu.
  • Krem nie klei się, nie lepi i nie zostawia powłoczki na skórze. 

  •  Zdecydowanie nawilża i odżywia - nie używam przy pracach domowych rękawiczek więc moje ręce są ciągle narażone na wysuszenie i zniszczenie a krem z Green Pharmacy zdecydowanie pomaga mi utrzymać dłonie w dobrej kondycji.
  •  nie mam problemów z płytką paznokcia więc nie wiem jakby, ewentualnie, działał na odbudowę płytki ale przy moim częstym malowaniu i zmywaniu paznokci widzę, że nic złego się nie dzieje. Paznokcie nie są wysuszone, łamliwe czy odwarstwione. 

  • Moja skóra jest zdecydowanie bardziej elastyczna i miła w dotyku.


Podsumowanie

Używam tego kremu od przeszło 2 tygodni, jak na razie nie zdetronizował mojego ulubieńca (Ziaja z ceramidami) ale jest to naprawdę porządny krem. 
Zadziwiła mnie długość składu kremu - nie będę udawać tu eksperta ale wydaje mi się, że mogłoby być lepiej. Krem zdecydowanie podbił moje serce zarówno jeśli chodzi o zapach jak i działanie i poza wspomnianym już składem nie mam mu nic do zarzucenia.
Jeśli ktoś poszukuje kremu, który przyjemnie pachnie i dobrze działa to jest to produkt, któremu warto się przyjrzeć i dać szansę.

Jestem ciekawa czy używałyście tego kremu? A może jakiś inny podbił Wasze serca?

środa, 5 listopada 2014

86. Skok na żurawinę

Moja córa miała niecny plan, który się powiódł dobrze, a nawet bardzo dobrze. Jestem chora i niestety mój zapchany mózg nie chce myśleć, wyduszenie jednej sensownej myśli kosztuje mnie bardzo dużo.

W związku z tym post prosty i krótki.

Nie wiem czy wiedziałyście ale Green Pharmacy wprowadziło kolejny zapach do linii swoich kosmetyków. To już wspomniana w tytule żurawina.


Anti-aging krem odżywczy ŻURAWINA
Krem odżywczy - skóra dojrzała, wymagająca odnowy, wrażliwej.

Zawiera olejek różany, olej z oliwek, masło shea i pantenol.
Ekstrakt z owoców żurawiny i liczi działa przeciwstarzeniowo i delikatnie rozjaśnia przebarwienia.
Peeling cukrowo - solny ŻURAWINA i MALINA MOROSZKA








Peeling cukrowo-solny Żurawina i Malina moroszka.


 Delikatne  złuszczanie naskórka i poprawa mikrokrążenia. Gładka, miękka skóra. Ochrona jej młodości, odżywienie i wzmocnienie dzięki owocowym ekstraktom z żurawiny i maliny moroszki.


Pharma Care Ochronny żel do higieny intymnej Kora Dębu, Żurawina




Żel do higieny intymnej

  Zawiera kwas mlekowy i ekstrakt kory dębu, sprawdzone składniki w pielęgnacji miejsc intymnych. Ekstrakt z żurawiny, naturalny składnik przeciwbakteryjny i przeciwzapalny, sprzyja profilaktyce dróg moczowych i wspomaga pielęgnację intymną. Pantenol i gliceryna nawilżają.




Krem do rąk i paznokci nawilżający z efektem rozjaśniania ŻURAWINA
   

Krem do rąk i paznokci

Nawilża, chroni przed wysuszaniem i podrażnieniami, odżywia. Przywraca gładkość i miękkość. Lekko rozjaśnia przebarwienia.

Masło do ciała ŻURAWINA i MALINA MOROSZKA









 Masło do ciała

Aromatyczne, lekkie masło do ciała wspaniale pielęgnuje skórę, przywraca naturalną miękkość i elastyczność. Skóra staje się gładka, jędrna i przyjemna w dotyku.











Znalazłyście coś ciekawego?

poniedziałek, 8 września 2014

60. Miodowy duet



Dzisiaj chciałabym przedstawić dwa kosmetyki z mało znanej mi firmy Korana (www.korana.pl)
Kosmetyki trafiły do mnie przez całkowity przypadek. Dorwałam je w Bałtowie w małym uroczym sklepiku koło Parku dinozaurów.

Krem do rąk z propolisem

Informacje od producenta:
„Zawiera skoncentrowany wyciąg z korzenia białej lukrecji, ekstrakt z miodu, olej ze słodkich migdałów, wosk pszczeli oraz propolis. Bogactwo i różnorodność substancji biologicznie aktywnych, witamin, soli mineralnych gwarantuje intensywne i trwałe właściwości nawilżające, odżywcze i regenerujące. Szybko przywraca skórze rąk elastyczność i gładkość. Czyni ją miękką i miłą w dotyku.
Wysoka koncentracja propolisu skutecznie chroni tez skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Systematyczne stosowanie kremu odmładza dłonie, przywraca im piękny i zdrowy wygląd. Zapach oraz kolor kremu są całkowicie naturalne”.

Inne produkty z  serii Propolis :
  • żel do mycia twarzy;
  • tonik bezalkoholowy;
  • krem do cery problematycznej, zanieczyszczonej o tendencjach do łojotoku;
  • żel do mycia ciała;
  • krem do rąk;
  • krem do stóp;
  • szampon;
  • żel do higieny intymnej.

Podstawowe informacje na temat produktu

Skład: Aqua, paraffinum liquidum, petrolatum, propolis wax, propelyne glicol, cetearyl alcohol, cera alba, glycerhiza glabra ex, gliceryl stearate, octyl stearate, hydrolyzed keratin, mel extract, allantoin, triethanoloamine, carbomer, ethyl, methyl-, propylparaben.

Pojemność: 7ml
Opakowanie:miękkie, elastyczne
Kolor i konsystencja: krem jest delikatnie żółty; konsystencja jest nie jest zbita ale też nie lejąca.






Moja opinia:

  • krem przyjemnie pachnie miodem - nie jest intensywny ale nie jest również dyskretny więc jeśli ktoś nie przepada za zapachem miodu / czegoś słodkiego może nie polubić się z tym aromatem;
  • krem ma lekką konsystencję i łatwo się rozprowadza po dłoniach;
  • Propolis nie należy do produktów, które wchłaniają się błyskawicznie, zanim to się stanie dłonie są pokryte dość tłustym filmem;
  • gdy się już wchłonie ręce są delikatne, satynowe, skóra elastyczna;
  • nawilżenie jest średnie+; nie ma co szaleć jest niezłe ale nie rewelacyjne. 
Ogólnie oceniam go na 4 / 5



Balsam do ciała z kwiatem Lotosu
Info od producenta:
„Nawilżający i uspakajający skórę balsam stworzony na bazie naturalnych substancji o dużej aktywności biologicznej. W postaci delikatnego i płynnego kremu szybko się wchłania pozostawiając skórę miękką, aksamitną i  pachnącą. Zawiera esencjonalne oleje roślinne, wosk pszczeli, miód, mleczko migdałowe, masło Shea, cenioną w kosmetyce wodę z róży damasceńskiej oraz ekstrakt z kwiatu lotosu – symbolu młodości, świeżości i nieśmiertelności. Balsam Egipt został również wzbogacony o kolagen i elastynę dzięki czemu działa regenerująco i wygładzająco, przywracając skórze świeżość, sprężystość, elastyczność i właściwe nawilżenie.”

Kosmetyki w serii Egipt:
  • krem na noc;
  • krem pielęgnacyjny, regeneracyjny i odżywczy;
  • krem do okolic wokół oczu i ust;
  • peeling enzymatyczny z papai;
  • peeling drobnoziarnisty;
  • maska liftingująco-regenerująca;
  • balsam do ciała brązująco-rozświetlający;
  • kremowa kąpiel Kleopatry;
  • musująca sól Kleopatry;
  • glicerynowe mydło Kleopatry.


Podstawowe dane o produkcie

Skład: aqua, paraffinumligiudium, decyl oleate, polyglyceryl-3-metyl glucose distearate, dicaprylyl ether, propylene glycol, glycerin, hydrolyzed caesalpinia spinosa gum, caesalpinia spinosa gum, soluble collagen, hydrolyzed elastin, glyceryl stearate, cyclomethicone, bixa orellana seed oil, , shea butter, cetyl alkohol, nymphaea cearulea flower extract, mel extract, rose distillate, sweet almond extract, PEG-60, hydrogenated castrol oil, hydrolized milk, cera alba, almond oil, phenoxyethanol, DMDM hydanyoin, methyl-, propyl-paaraben, xanthan gum, parfum, hexyl cinnamyl, hydroxyisohexyl 3-cyclohexene carboxaldehyde, geraniol, citronellol, linalol, a-isomethyl ionone, limonene, citral, eugenol, isoeugenol, benzyl alcohol.

Pojemność: 200 ml
Opakowanie: Przyjemna dla oka elastyczna złota  tuba.
Kolor i konsysencja: żółta, płynna ale nie lejąca, konsystencja podobna do tej w balsamie Bielendy (seria +30).

Moja opinia
  • Po pierwsze jestem w szoku odkąd zobaczyłam jak długi ma skład ten balsam - uległam chyba magii sklepu, który reklamuje się jako sklep z kosmetykami naturalnymi i po prostu nie spojrzałam na skład. Gdybym to zrobiła mocno bym się zastanawiała nad kupnem;
  • zapach jest bardziej po stronie kwiatowej niż miodowej. Bardzo mi się podoba, jest przyjemna dla nosa, delikatna i dyskretna;
  • zapach utrzymuje się przez kilka godzin do aplikacji;
  • rewelacyjnie rozprowadza się po skórze, mała ilość wystarcza do pokrycia dużej powierzchni ciała;
  • skóra po aplikacji jest aksamitna, nawilżona i ogólnie przyjemna w dotyku :-);
  • balsam bardzo szybko się wchłania i nie zostawia tłustego filmu;
  • nawilżenie utrzymuje się przez cały dzień.
Ogólna ocena: nie widzę by skład wpływał negatywnie na stan mojej skóry (używam go od 3 tygodni) a wręcz przeciwnie rewelacyjnie długo nawilża je więc  jak dla mnie 5/5

Podsumowując: ciekawie było znaleźć coś nowego, innego ale jak skończę te produkty to raczej nie będę ich szukać w sklepie. Krem do rąk jest niezły ale można znaleźć inne równie dobre jak nie lepsze. Jeśli chodzi o balsam to jest niesamowity (zarówno jeśli chodzi o zapach jak i działanie) ale trochę przeszkadza mi ten skład i niektóre jego składniki.

A Wy znacie, lubicie produkty Korany?