Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 grudnia 2015

261. Więcej znaczy lepiej? - AA olejek do twarzy

Swoją przygodę z olejkami do twarzy zaczęłam ponad rok temu. Do tej pory wypróbowałam już kilka i wiem jak moja skóra reaguje, czego się po niej spodziewać.

Jakiś czas temu zdecydowałam się na dzisiejszego bohatera i dziś chciałabym podzielić się kilkoma spostrzeżeniami na jego temat.

AA oil infusion
Olejek do twarzy 



Informacje podstawowe:

Pojemność: 15 ml
Konsystencja i kolor: standardowy o lekko żółtym kolorze
Zapach: ledwo wyczuwalny, taki sam jak w innych kosmetykach z tej serii
Obietnice producenta i składniki aktywne:



Skład:





Moja opinia:
  • olejek dobrze rozprowadza się na twarzy, ale w porównaniu z innymi produktami z tej kategorii potrzebowałam go w większej ilości;
  • sama pipeta jest taka sobie, na początku potrafi samoistnie kapać, później trochę trzeba się namachać, by wyciągnąć pożądaną ilość produktu;
  • bardzo ale to bardzo długo wchłania się na twarzy (bez względu ile tego nałożymy) - u mnie było to ponad 30 minut;
  • kompletnie nie zauważyłam zmian w mojej cerze / skórze na ciele. Mogłabym go nie stosować i rezultat miałabym dokładnie taki sam;
  • nie zapycha, nie podrażnia, nie uczula.




Ostatecznie nie jest to produkt, który mogłabym z czystym sercem i umysłem wam polecić. Krzywdy nie robi ale nie robi też swojej roboty. Używam teraz innego produkt i tu różnica jest widoczna po kilku użyciach.

Jeśli szukacie czegoś podobnego to polecam wam albo argan oil z Avy albo olejek sebum control z Bielendy - są o niebo lepsze.

P.S. Czy Wy też macie problem z bloggerem - od rana próbowałam dodać tu zdjęcia i wyskakiwał mi błąd za każdym razem. A kilka dni temu zniknęli mi Obsewatorzy i nie jestem w stanie ich naprawić. Ktoś coś poleci / podpowie?

środa, 4 listopada 2015

247. Następny proszę - multi olejek z Lirene

Pierwsze kilka użyć to była czysta przyjemność - odpowiadało mi wszystko, zapach, działanie, konsystencja. Myślałam, że znalazłam ideał. Miałam cichą nadzieję, że znajdę równie dobry olejek jak ten z Evree.
Dziś chciałabym przedstawić Wam:


LIRENE
VITAL CODE

Wygładzający Multi olejek


Informacje podstawowe:
Pojemność:150 ml
Aplikator: spray
Zapach: piękny, bogaty, wielowymiarowy, orzeźwiająco - słodki

Info od producenta:


Obietnice i skład:



Moja ocena:

Tak jak wspomniałam, na początku była idylla, zawsze jednak daje sobie ok. 3 tygodni zanim napiszę recenzję i w tym przypadku okazało się to dobrym pomysłem.

Po pierwsze OPAKOWANIE:
  • co tu mówić wiele, opakowanie a raczej wyposażenie butelki w spray teoretycznie było dobrym rozwiązaniem, niestety tylko teoretycznie. W praktyce po psiknięciu otrzymujemy bardzo przyjemną mgiełkę, która przy dotknięciu się z ciałem rozpryskuje się tak szeroko, że wszystko jest w olejku - moja łazienka po kilku dniach używania miała przepięknie pachnącą klejącą się powierzchnie na podłodze i umywalce. Po kilkunastu użyciach poddałam się i jak widać na zdjęciach, przelałam do opakowania z pompką;
  • uważam również, że sam projekt butelki jest nieprzemyślany - naklejki odklejają się po jakimś czasie (olejek spływa po opakowaniu), a przy aplikacji wyślizguje się ona z rąk,  jest może mała ale nieporęczna.

Po drugie DZIAŁANIE i cała reszta:
  • olejek przepięknie pachnie, śmiem twierdzić, że ma ciekawszy i bardziej złożony zapach niż olejek z Evree (power fruit);
  • zapach wyczuwalny jest przez kilka godzin, niestety potrafi się przenieść na ubrania;
  • jest  bardzo wydajny, przy stosowaniu go 1-2 dziennie można się nim cieszyć spokojnie przez miesiąc;
  • nie uczulił, nie zapchał, nie podrażnił;
  • bardzo szybko się wchłania, robi to niemalże momentalnie;
  • niestety nawilżenie jest krótkotrwałe. Pod koniec dnia skóra może nie tyle jest sucha ale nie jest też nawilżona i przyjemna w dotyku;
  • również to długotrwałe nawilżenie i odżywienie jest przeciętne. Po już prawie miesiącu używania nie widzę, by moja skóra była w lepszej kondycji;
  • olejek całkiem nieźle radzi sobie z uelastycznieniem i wygładzeniem skóry.

Ogólnie rzecz biorąc nie jest zły ale nie zastąpi mi Evree. Evree może nie należy do najbardziej wydajnych produktów ale bije na głowę pod względem działania zarówno krótko jak i długotrwałego.
Uważam jednak, że dla osób z normalną lub lekko suchą skórą lub dla tych, dla których wspomniany Evree jest zbyt bogaty, ten olejek będzie idealny.

    poniedziałek, 7 września 2015

    215. Uparta jak osioł - olejek do demakijażu od Evree

    Nie wiem jak wy ale ja należę do osób, które czasami jak się uprą to już koniec. Nie ma zmiłuj, będę przeć do osiągnięcia wyznaczonego celu. Nie ma znaczenia czy jest on sensowny, mądry, potrzebny.
    Jakiś czas temu ubzdurałam sobie, że olejek do demakijażu oczu to produkt, którego potrzebuje, jak tlenu, jak pożywienia. Kiedy zobaczyłam na stronie Evree nowości m.in. olejek do demakijażu mój mózg zareagował automatycznie - CHCE TO MIEĆ.


    EVREE

    Regenerujący demakijaż oczu



    Informacje podstawowe:

    Pojemność: 150 ml
    Zapach: bardzo delikatny, niemalże niewyczuwalny
    Przydatność do użycia: 6 miesięcy od otwarcia
    Dane od producenta: 
    • bez parabenów, silikonów, parafin, olejów mineralnych;
    • testowany okulistycznie. Nie zostawia tłustych śladów ani tłustej warstwy.




    Moja ocena:

    • zarówno na początku jak i teraz (choć w mniejszym stopniu)  sporo olejku zostaje na opakowaniu - ślimaczy się to niesamowicie, chwila nieuwagi i mamy piękne tłuste plamy;
    • cienie i eyeliner (również wodoodporny) zbiera genialnie. Nie trzeba trzeć, trzymać tego wacika nie wiadomo ile - zbiera wszystko i dokładnie;
    • niestety jeśli chodzi o tusz (wcale nie ileś tam warstw czy wodoodporny) usuwa średnio. Kiedy przykładam wacik z micelem zawsze coś jest przybrudzony;
    •  nie wiem jak dokładnie o ująć ale ten olejek jest jakby suchy - kilka razy kiedy nalałam go tyle, co innych produktów, miałam wrażenie, że próbuję zrobić demakijaż tylko suchym wacikiem, kiedy nalałam więcej, z wacika część spływało a jakość / szybkość / efektywność zmywania wcale się nie zwiększała;
    • po demakijażu zawsze zostaje mi mgła na oczach. Nie daj boże zapomnę zdjąć szkła i mam problem z widzeniem nawet przez kilkanaście minut;
    • dodatkowo pod oczami zawsze zostaje tłusta warstewka olejku, w moim przypadku i tak przemywam płynem micelarnym rzęsy (bo wiem że trochę tuszu tam znajdę) ale film tam jest i należy się z tym liczyć.



    Muszę przyznać, że ten olejek wyleczył mnie z mojej upartości. Na dzień dzisiejszy jestem uleczona. Nie zamierzam szukać już innych, analogicznych produktów.

    Cieszę się, że Evree poszerza swoją ofertę, mam szczera nadzieję, że inne produkty będą sprawdzały się lepiej niż ten olejek.


    Jestem ciekawa czy miałyście styczność z nowościami od Evree. Czy któryś z nich stał się Waszym ulubieńcem / bublem?


    poniedziałek, 24 sierpnia 2015

    209. Niemalże kosmetycznie



    W sumie miałam zbierać nowości do postu zbiorczego ale nareszcie pojawiła się moja nagroda, nie oparłam się pokusie, po prostu muszę się pochwalić kulkami :P

    Bule, które, jak wspomniałam, były nagrodą w konkursie otrzymałam od Chabrowej z blogu moje ukochane czytadełka. Szczerze Wam go polecam, nie tylko dlatego, że coś wygrałam ale przede wszystkim dlatego, że to bardzo dobry i ciekawy blog, a o tej młodej kobiecie jeszcze nie raz usłyszymy :)



     
        EVREE - regenerujący demakijaż oczu

     Zawiera olejek:
    • rycynowy, 
    • makadamia,
    • ostropestu.
    w założeniu ma:
    • wspomagać porost rzęs, 
    • oczyszczać i regenerować,
    • usuwać wodoodporny makijaż.




    EVREE - peeling do twarzy

    przeznaczony do skóry z niedoskonałościami.

    Może być stosowany jako:
    • peeling mechaniczny,
    • peeling enzymatyczny,
    • maseczkę.




     BIELENDA - nawilżający płyn micelarny

    płyn zawiera:
    • kwas hialuronowy, 
    • komórki macierzyste, 
    • witaminę B3


    To moje kolejne opakowanie tego produktu, bardzo go lubię i cenię, wiem, że będę zadowolona z jego działania.





    Może i mało ale treściwie :)
    Czy wiedziałyście, że Evree ma takie produkty?

    piątek, 26 czerwca 2015

    188. Czerwcowe śmietnisko - czyli hity i kity minionych miesięcy

    Witam, dziś nadeszła pora pokazania swoich kosmetycznych śmieci :P.
    Spodobała mi się podział na produkty:
    • dobre, godne polecenia;
    • dobre ale mające jakiś minus/ defekt,  który obniżają ich wartość;
    • złe, buble, przeze mnie niepolecane;

    więc i tym razem przedstawię Wam denko właśnie w ten sposób.



    PRODUKTY DOBRE, GODNE POLECENIA


    Trzy z tych produktów skończyłam dwa miesiące temu, od tamtej pory leżały sobie w szufladzie czekając na recenzję zbiorczą.

    1. Eveline - argan i mleko kozie - krem na noc - genialny bardzo bogaty krem. Dość intensywnie mlecznie pachnie, ma konsystencję masła do ciała. Jest to najlepszy krem jaki miałam. Więcej o nim tu.

    2. Eveline - argan i mleko kozie - krem na dzień - fantastyczny, lekki i bardzo wydajny krem na dzień. Nadaje się pod makijaż, przepięknie (choć intensywnie) pachnie. Więcej o nim tu.

    3. Ava - olej arganowy - serum do twarzy - mój ukochany śmierdziuszek. Bardzo fajny, niezwykle wydajny produkt. Miałabym go jeszcze bardzo długo ale wykorzystałam go w połączeniu z mleczkiem z Tołpy, o którym później. Wspaniały kosmetyk, genialnie wpływał na moją skórę twarzy i ciała.

    4. Eveline - argan - krem pod oczy. Genialny produkt. Przegrywa co prawda z Avą, ale jeśli macie niezbyt duże sińce pod oczami i suchą, zmęczoną skórę, to ten kosmetyk może okazać się idealny. Fantastycznie nawilża skórę okolicy oczu, nie pachnie, nie podrażnia. Jest bardzo wydajny.



    5. Bielenda - brązujące masło do ciała - genialny, genialny, genialny. Pisałam o nim tu. Jeśli ktoś potrzebuje dobrego, długotrwałego nawilżenia i niemalże natychmiastowego przybrązowienia się ten produkt jest strzałem w 10. Świetny, wydajny produkt. Zdecydowanie będę do niego wracać.

    6. Delia - peeling solny z arganem - następny ulubieniec. To już chyba moje trzecie opakowanie. Bardzo wydajny, mocny zdzierak. Ma dość specyficzny zapach ale to co robi ze skórą, to bajka. Pisałam o nim tu.

    7. Ziaja Med - emulsja do ciała - mocznik 5%. Przepiękny zapach, fantastyczne działanie. To mój pierwszy produkt (nieapteczny), który nie tylko odżywiał moją skórę ale jeszcze ją koił, uspokajał. Jedyny problem to jego wydajność, ta jest mizerna. Mimo to, ja jestem kupiona, będę wracać do tego produktu i z całą pewnością wypróbuję inne z tej serii.

    8. Physiogel - emulsja do twarzy - matko boska jaki to jest wydajny produkt - kupiłam go w lutym, używałam go niemalże cały czas. To idealny kosmetyk dla osób z cerą bardzo wrażliwą, skłonną do podrażnień. Przepięknie myje twarz. Teoretycznie zmyje również makijaż twarzy (ale trzeba go użyć w większej ilości), dobrze zmiękcza skórę, jest delikatny, nie pachnie. Genialny.



    9. Alterra - pomarańcza i wanilia - żel pod prysznic  - żel mojej córy. Nieziemski zapach, dobrze się pieni i nie wysusza. Więcej pisać o nim nie trzeba, żele są znane ze swojej jakości.

    10. Lirene - 20% mocznika - krem do stóp - oooo lubię go i to bardzo. Genialny mały wydajny produkt. Nie mam mu nic do zarzucenia. Zmiękcza, zabezpiecza i pielęgnuje.

    11. Ziaja Med - szampon przeciw wypadaniu włosów - on też mi się gdzieś zagubił i znalazłam go po opublikowaniu zeszłego denka. Ma bardzo przyjemny lekko mentolowy zapach, dobrze oczyszcza skórę i włosy, nie wysusza ich, nie powoduje puszenia czy plątania. Wydajny jak diabli.

    12. AVA - krem pod oczy - jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się kupić drugiego opakowanie tego samego kremu pod oczy - w tym przypadku odstąpiłam od tej reguły. Jest genialny - rozjaśnił moje cienie, pięknie odżywia i pielęgnuje okolice pod oczami. Ma jednak dwa minusy - po pierwsze dość długo wsiąka i się świeci (nie brokat ani nic z tych rzeczy ale widać go) i pod koniec opakowania miałam problem z wydobyciem resztek produktu. Mimo to, jest to ideał.



    13. Cleanic - płatki kosmetyczne - moje ulubione - nie rozdwajają się, są zrobione z dobrej jakości bawełny.

    14. Life - patyczki do uszu - patyczki z Superpharm dodane do jakichś zakupów za 1 grosz. Nie spodziewałam się wiele, ale to naprawdę porządne patyczki za niewielkie pieniądze.

    15. Rossmann - myjka - niby głupotka ale jednak ważna rzecz. Wypróbowałam już kilka z różnych firm i te z Rossmanna są najlepsze. Inne np. z Hebe czy Carrefoura szybko rozpadają  się, te trzymają formę bardzo długo.

    16. Oral B - końcówka do szczoteczki elektrycznej - to też taki mały bonus - ta żółta gumowa część genialnie domywa i jest bardzo delikatna dla dziąseł. Widziałam a raczej czułam różnicę na swoich zębach już po pierwszym użyciu.



    17. Isana - miód i mleko - płyn do rąk - bardzo przyjemnie pachnie, nie za słodko, nie za mdło. Nie wysusza rąk, jest gęsty przez co nie ucieka przez palce.

    18. Essence - cień do powiek. Nie pamiętam jak nazywa się ten odcień. Cień ma już prawie 2 lata i niestety to już nie jest to - pigmentacja drastycznie się zmniejszyła, potrafi zniknąć / osypać się z oka. Nadszedł jego czas. Kiedy był dobry bardzo go lubiłam i regularnie po niego sięgałam.

    19. Eveline - lakier do paznokci - produkt z mojego projektu pan, zużyty leżał sobie prawie miesiąc. Piękny kolor przy dwóch warstwach. Może nie jest zbyt trwały na paznokciach ale to akurat nigdy nie było dla mnie najważniejsze.



    DOBRE ALE COŚ W NICH NIE GRA I NIE FURCZY


    1. Isana - aloes z jogurtem - żel pod prysznic. Ten żel znalazł się tu tylko dlatego, że tak sobie pachniał, aromat był odrobinę zbyt mdły.

    2. Palmolive - makadamia i ekstrakt z kakao - żel pod prysznic.  Przyjemny produkt ale trochę niewydajny no i zapach, jak dla mnie był zbyt słodki i mdły, co jest uciążliwe w szczególności przy dużej pojemności. No i jeszcze jedno, nie jestem chemikiem i nie wiem jakie stężenia poszczególnych półproduktów są wystarczające, by działały na naszą skórę ale jeśli ekstrakty z kakao, makadamii czy migdałowca są na 18 - 21 na 26 składników, to chyba coś jest nie tak...

    3. Ziaja - sopot spa - peeling wygładzający - bardzo wydajny produkt i naprawdę niezły. Znam jednak lepsze i ich będę się trzymać. Działać, działa (jest lepszy od Ziai Ulga) ale trudno go zmyć, i zawsze miałam wrażenia jakbym nakładała klej.

    4. Gillette - desodorant w żelu -  trzymał poziom. Nie przepadam za tą formą, nie lubię czekać, aż produkt się wchłonie ale był niezły. Tu znalazł się dlatego, że znalazłam coś o wiele lepszego - Old Spice.. :)



    5. Gorgio Armani - Acqua di Gioia - przyjemny zapach, dla mnie odrobinę zbyt kwiatowy i jednowymiarowy. Acqua di Gio jest bardziej w moim guście. Zapach jest dość trwały, dobry na lato.

    6. Hean - wild cat eyes - tusz do rzęs. Dobry codzienny tusz, dający naturalny wygląd rzęsom. Znalazł się tu bo: a) nie wyróżnia się niczym szczególnym, b) nie przepadam za jego suchą formułą. To zdecydowanie nie jest zły produkt, tylko po prostu jest wiele, równie dobrych tuszy, na rynku.

    7. Mr. Nail - odżywka do paznokci z witaminami - ta odżywka działa przepięknie ALE tak dłuuuuugo schnie a pędzelek jest tak rachityczny, że jestem w szoku, że udało mi się go zużyć.


    PRODUKTY ZŁE, BUBLE, KTÓRYCH JA NIE POLECAM


    1. Isana - szampon do włosów - cholernie wysuszał włosy moich córek, plątał je, włosy po nim były matowe i nieprzyjemnie tępe. Moje pędzle też nie za bardzo się z nim polubiły. Zapach dość przyjemny, wydajny.

    2. Evree - krem do stóp - pod koniec zmuszałam się, by go użyć. Na początku jeszcze coś tam robił dla moich stóp ale pod koniec nie było różnicy czy go użyłam czy też nie. Więcej o nim tu.

    3. Rossmann - przyrząd do skórek. Badziew kompletny. Druga strona, służąca do wycinania skórek była tak tępa i nieprzyjemna w użyciu, że ten egzemplarz szybko wylądował w koszu.



    4. Tołpa - nawilżająca mleczko łagodzące - nie sprawdził mi się, zużyłam tylko dzięki temu, że łączyłam go z olejkiem arganowym. Dość intensywny (i dla mnie na początku mdlący) zapach, przeciętne właściwości nawilżające (mam bardzo suchą skórę). By wydobyć produkt trzeba rozciąć opakowanie. Nie jest to produkt dla mnie.

    5. Catrice - cień do oczu - pisałam o nim tu. Znika, kruszy się, blenduje do zera. "Zeswatchowany" wygląda pięknie ale na oku to porażka. Szkoda.

    6. Bebeauty - płyn micelarny. Pisałam o nim tu. Dla mnie to bardzo zaskakujący bubel. Strasznie podrażniał moje oczy, trudno wykonywało mi się demakijaż. Na pewno więcej go nie kupię.


    Uff tyle, napiszcie proszę jak Wam się czytało i czy któryś z tych produktów miałyście przyjemność / nieprzyjemność używać.


    Miłego weekendu.

    piątek, 19 czerwca 2015

    184. Moje nowości z ostatnich miesięcy

    Przyznam od razu, że ilość zakupionych produktów w ostatnich 3 miesiącach mnie przeraża. Po przeszło roku bardzo oszczędnego kupowania taka ilość jest porażająca (wiem, że się powtarzam, trudno). Długo zastanawiałam się czy w ogóle to pokazywać ale to będzie taka "terapia wstrząsowa" - najwyraźniej mi potrzebna.....




    Bell Hypoallergenic - korektor pod oczy 01
    Podczas promocji w Rossmannie kupiłam najpierw jeden, tak na próbę, następnego wróciłam po następny - jest świetny, kremowy, kryjący, długotrwały. Idealny. Ten odcień jest bardzo jasny, jeśli szukacie czegoś bardzo jasnego ten może być strzałem w 10.


    Golden Rose - szminka matowa nr 27
    Nie wiem co o niej powiedzieć, jednego dnia uważam, że to najlepszy odcień z możliwych, następnego nie jestem w stanie zdzierżyć jej na swoich ustach.


    Garnier - żel peelingujaco-rewitalizujący
    Żel przeznaczony dla cery tłustej z niedoskonałościami. Przepięknie pachnący, niezbyt wydajny kosmetyk. W najbliższym czasie planuję recenzję.


    Eveline - luksusowy balsam odżywczo-energizujący
    Szukałam tego w złotym opakowaniu, był tylko ten. Z tej linii miałam już masło. Balsam jest niezmiernie  podobny w działaniu i identyczny w zapachu. Nieznośnie niewydajny ale jednak przyjemny kosmetyk.

    Lovely - rozświetlacz (gold)
    Przepiękny rozświetlacz w cholernie badziewnym opakowaniu, po miesiącu użytkowania rozpadło mi się w rękach.

    Eveline - arganowa oliwka do paznokci 8 w 1
    Na razie nie powiem dużo o tym produkcie, zbyt krótko go używam. Na pewno pięknie pachnie i całkiem szybko się aplikuje i wysycha na płytce.

    Bielenda -aktywny tonik korygujący
    Jeden z niewielu kosmetyków tutaj, który czeka na swoją kolej. Tonik z Ziai już dogorywa ale chciałam już coś mieć. Obietnice producenta: redukcja porów i błyszczenia skóry; rozjaśnienie przebarwień; dodanie blasku i korekta jakości skóry.


    Bandi - delicate care - krem z algami morskimi na dzień
    Kupiony z jakąś gazetą, na pamiętam którą. Nówka nie śmigana ale to już niedługo się zmieni. Obietnice producenta: krem nawilżający koi i łagodzi podrażnienia.


    Bandi - +35 - energetyzujący krem na noc
    Też dorwany w jakiejś gazecie (chyba Avanti). Używam od prawie dwóch tygodni i na razie nie wiem, co o nim sądzić. Obietnice producenta: krem przeciwzmarszczkowy o bogatej formule, wspomaga w nocnej regeneracji komórek skóry.


    Ziaja - kremowe mydło pod prysznic - pomarańcza
    Genialny kremowy żel o wściekle pomarańczowym kolorze. Zapach jest przepiękny, umila mi czas pod prysznicem :)

    AA - oil infusion - olejek do twarzy
    Nówka sztuka, raz jeżdżona. Na razie jedynie zauważyłam, że pipeta nie dochodzi do końca buteleczki, więc najpewniej będzie problem z wydobyciem wszystkiego pod sam koniec.

    Ava - krem pod oczy
    Moja druga buteleczka, mój ulubieniec. Więcej o nim tu. Jak na razie to najlepszy krem pod oczy jaki miałam, nie zamierzam szukać niczego innego.


    Elfa Pharm - szampon łopianowy przeciw wypadaniu włosów
    Miła, gęsta konsystencja i ziołowy zapach. Szampon bardzo dobrze oczyszcza włosy i skalp i niestety wysusza moje końcówki. Mimo, że zmniejsza ilość wypadających włosów po jego skończeniu wracam do Ziai med.



    Ziaja - krem łagodzący dla dzieci i dorosłych z 10% d-pantenolem
    Produkt dla moich dzieciaków. Miła lekka formuła, widocznie zmniejsza uczucie pieczenia i swędzenia skóry.


    Old Spice - desodorant
    Moje odkrycie. Genialny produkt. Pachnie ale na tyle subtelnie, że nie koliduje z perfumami. Zmniejsza potliwość i całkowicie eliminuje przykry zapach. Niezwykle wydajny, nieklejący kosmetyk.


    Bell Hypoallergenic - płyn micelarny
    O nim też chce napisać. Zużyłam prawie pół opakowania i wart jest osobnego posta. Informacje od producenta: płyn przeznaczony do skóry wrażliwej, skłonnej do podrażnień skóry. Wzbogacony aktywnym kompleksem roślinnym.


    Fuss wohl - krem do stóp złoju jelenia
    Jeszcze go nie użyłam, ale słyszałam wiele dobrego o tym produkcie. Zobaczymy. Informacje od producenta: produkt przeznaczony do skóry suchej i popękanej z olejem migdałowym, alantoinę, wyciąg z białej herbaty.


    Ziaja liście zielonej oliwki - płyn dwufazowy
    Już go oddałam, nie polecam. Bubel a więcej przeczytacie tu.


    Biały Jeleń - płyn pod prysznic
    Leżał sobie samotny, przeceniony. Bardzo lubię tą serię a żeli pod prysznic nigdy nie za dużo :). Informacje od producenta: delikatnie oczyszcza skórę, bez podrażniania jej. Nawilża, łagodzi.

    Biały Jeleń - żel pod prysznic
    Miałam kilka próbek, które przypadły mi do gusty, zarówno pod względem działania jak i zapachu. Dobrze się pieni, nie wysusza skóry, ma bardzo przyjemne miękkie opakowanie.


    AA oil infusion - żel peelingujący
    Mój kolejny ulubieniec. Pisałam już o nim tu . Bardzo przyjemnie pachnie, jest wydajny i nadaje się do codziennego stosowania.


    Evree - olejek do ciała
    Skusiłam się, mimo że mam czym się maziać. Dziś będzie jego premiera i mam nadzieję, że się sprawdzi.

    Yoskine - płyn micelarny
    O nim również słyszałam dużo dobrego, kupiłam podczas promocji w Rossmannie. Jak tylko skończę płyn z Bell ten będzie miał swoje pięć minut. Obietnice producenta: oczyszcza, nawilża, wygładza, skutecznie orzeźwia i łagodzi podrażnienia.


    Pytanko: czy Wy lubicie czytać takie posty? Czy dla Was jest to interesujące?

    poniedziałek, 15 czerwca 2015

    181. Ulubieni ulubieńcy - twarz

    Z moimi włosowymi ulubieńcami mieliście możliwość zaznajomić się w tym poście, dziś przyszła pora na drugą odsłonę. Dziś po krótce przedstawię Wam produkty, którymi maziam się po mojej pięknej facjacie :) Zapraszam.

    KREMY




    1. Eveline - krem na dzień - argan i mleko kozie

    Już kilka razy zabierałam się do napisania osobnego postu na temat tych kremów, zawsze wychodziło to zbyt długie, zbyt lukrowane, nie byłam przekonana.
    Bezapelacyjnie jest to genialny produkt: lekka formuła, momentalnie się wchłania, jest absurdalnie wydajny.
    Składniki aktywne: olej arganowy, mleko kozie, mocznik, olejek z pestek winogron, ekstrakt z rumianku, ekstrakt z żeń-szenia, witamina A.


    2. Eveline - krem na noc - argan i mleko kozie

    Bardzo dobry i równie wydajny, jak ten na dzień, krem. Konsystencją przypomina gęste masło do ciała, lekko matowi skórę. Fantastycznie odżywia, skóra po nim jest miękka, jędrna.
    Składniki aktywne: olej arganowy, mleko kozie, masło shea, bioHyaluron Complex, naturalna betaina, d-panthenol, witamina E.

    Informacje dodatkowe:
    • Idealny dla osób z cerą mieszaną i normalną;
    • ma dość silny zapach, coś jak słodkie mleko;
    • przy drugim opakowaniu zauważyłam, że moje zmarszczki na czole widocznie się zmniejszyły.

    3. Ava - krem-serum pod oczy - rozjaśniający cienie pod oczami

    To moje drugie opakowanie. Pisałam o nim tu. Fantastyczna lekka formuła, dość długo się wchłania i na początku trzeba się przyzwyczaić do zapachu ale jako jedyny, do tej pory, rozjaśnił moje cienie i to w stopniu tak dużym, że w normalne dni nie potrzebuję korektora pod oczy (co nigdy mi się nie zdarzało).

    DEMAKIJAŻ




    1. AA - żel peelingujący

    Moje drugie opakowanie, o nim również już pisałam. Bardzo przyjemnie pachnie, drobiny peelingujące są dla mnie wystarczające - stosuje go codziennie i nie odczuwam ani ściągnięcia ani podrażnienia. Jest wydajny i mimo, że testuje inne produkty ten jest jedynym, do którego wracam i wiem, że będę zadowolona.


    2. Delia - żel odświeżający

    To druga lub trzecia butelka. Jest potwornie wydajny, ma delikatny bardzo przyjemny zapach. Zmywa makijaż (oprócz oczu), nie szczypie, nie podrażnia, nie ściąga skóry.


    3. Bandi - płyn micelarny

    Już kilkakrotnie się nad nim rozpływałam. Rozpuszcza wszystko - tusz, produkty wodoodporne; nie szczypie, nie podrażnia. Nie umiem się nad nim nie rozpływać, moim zdaniem jest najlepszy na rynku... no dobra nadal cena mi nie odpowiada ale w promocji zawsze się na niego skuszę.


    4. Ziaja - oliwkowa woda tonizująca z witaminą C

    Przepiękny lekki zapach, fantastycznie tonizuje i współgra z moją cerą. To pierwszy produkt, który przekonał mnie, że toniki coś robią i mają sens.


    DODATKI





    Produktów tych używam tylko od czasu do czasu, to moje takie małe dodatki, ważne w pielęgnacji ale tylko w sytuacjach awaryjnych.


    1. Bandi -maska drożdżowa

    O niej pisałam już milion razy. Czasowo zwęża moje pory, jest idealny do oczyszczania skóry policzków i nosa. Jest tak wydajny, że chyba umrę i nadal go będę miała. Jedyne co to mam mu za złe to zapach - śmierdzi jak rozgnieciona witamina C....


    2. AVA - olej arganowy

    Ukochany śmierdziuszek - przepięknie wpływał na moją skórę. Teraz jest dla mnie zbyt ciężki ale na pewno do niego wrócę jak nie będzie już tak gorąco. W połączeniu z mleczkiem do ciała z Tołpy genialnie działał na moją suchą skórę ciała. Fantastyczny produkt, którego im dłużej używałam tym bardziej go doceniałam....


    3. Bandi - krem złuszczający na noc

    To drugi tutaj produkt, którego nie mam w tym momencie ale jedyny, którego bardzo, bardzo mi brakuje. Próbowałam już wielu podobnych produktów i jak na razie tylko ten tak dobrze wpływał na moją skórę. Zaaplikowany wieczorem nie dość, że delikatnie złuszczał moją skórę to jeszcze ją odżywiał. No i nie musiałam go zmywać, pamiętać o nim itp. Dodatkowo nie podrażniał, nie szczypał i był bardzo wydajny. Jak tylko zużyję to co mam z całą pewnością kupię ponownie.


    4. The Body Shop - olejek z drzewa herbacianego

    Śmierdzi jak cholera, genialnie rozprawia się ze wszystkimi pryszczami. Sięgam po niego rzadko ale jeśli tylko widzę, że coś się dzieje olejek rozprawia się z tym z szybkością światła.


    5 i 6 - Golden Rose i Eveline - pomadki do ust

    Teraz używam ich kilka razy w tygodniu, obydwie są niezastąpione - ta z GR jest bardzo dobra na dzień. Ta z Eveline bardzo dobrze sprawdza się na noc - nałożona wieczorem zostaje na ustach do rana. 

    Macie, znacie, lubiecie?

    poniedziałek, 11 maja 2015

    165. Moje dwujajowe bliźniaki

    Dlaczego bliźniaki? - bo z jednej firmy
    A dlaczego dwujajowe? - bo niby z tej samej matki ale to kompletnie różne produkty
    Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej zapraszam poniżej.


    AVA Laboratorium

    Argan ol i Hydranov



    Pierwszym olejkiem, który u mnie zagościł był Aktywator młodości - Hydranov


    Informacje podstawowe
    Pojemność: 30 ml.
    Konsystencja: przezroczysty żel
    Zapach: mało wyczuwalny, apteczny
    Opis producenta:
    • działa 3x szybciej niż kwas hialuronowy; 
    • 1 dzień stosowania aktywatora = 14 dni stosowania kwasu hialuronowego; 
    • zwiększa poziom nawilżenia już po 4 godzinach od pojedynczej aplikacji;
    • skóra odzyskuje elastyczność, jędrność i gładkość, zdrowy i młody wygląd.
    Przeznaczenie: dla każdej cery wymagającej nawilżenia, regeneracji z oznakami starzenia
    Skład: Aqua, Glycerin, Sodium Carrageenan, Sea salt, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium PCA, Sodium Carbomer.




    Pierwsze wrażenie i moja ocena

    • Nigdy wcześniej nie używałam preparatów z kwasem hialuronowym czy też z Hydranov'em, więc nie wiedziałam czego się spodziewać -  nakładając go na twarz jest bardzo klejący, trochę jak klej dla dzieci, na szczęście wrażenie znika po kilku chwilach;
    • Pipetka  nie wciąga wystarczającej ilości produktu. Kiedy butelka była pełna mogłam po prostu użyć produkt, którym była oblepiona pipeta (tak wiem mało higienicznie) ale teraz, kiedy mam 1/3 buteleczki muszę kilkakrotnie zanurzać aplikator by posmarować twarz (a uwierzcie wielkiej twarzy nie posiadam);
    • Jest niewydajny - używam go od 26.02, z małą przerwą na testowanie olejku arganowego, i została mi 1/3 butelki;
    • No dobrze teraz najważniejsze - jak wspomniałam nie miałam wcześniej do czynienia z tego rodzaju produktem ale po opisie i zachwalaniu Pani z Hebe wyobrażałam sobie takiego nawilżenie, że ja ze swoją mieszaną cerą, będę przeklinać zakup, że będzie tego za dużo, za mocno - tymczasem kiedy go używam na początku jest ok ale po jakichś 20 minutach odczuwam dyskomfort i muszę użyć większej ilości kremu - może się mylę co do działania i rezultatów (jeśli tak proszę o uświadomienie :) ) ale nie takiej reakcji się spodziewałam;
    • Jeśli chodzi o odzyskanie elastyczności, jędrności itp. to nie zauważyłam widocznej zmiany - sądzę, że nie używając tego serum moja skóra wyglądałabym dokładnie tak samo.

    Kiedy moja frustracja brakiem jakichkolwiek rezultatów wzrosła dość widocznie, postanowiłam dać AVie jeszcze jedną szansę i kupiłam Aktywator młodości - olej arganowy.



    Informacje podstawowe

    Pojemność: 30 ml.
    Konsystencja: bardzo płynny, w żółtym kolorze
    Zapach: śmierdzi dokładnie tak jak może śmierdzieć argan
    Opis producenta:
    • bogaty w nasycone kwasy tłuszczowe: Omega 3,6,9 oraz witaminy E o działaniu przeciwzmarszczkowym i odmładzającym
    • likwiduje suchość i szorstkość naskórka,
    • wpływa na odpowiednie nawodnienie, elastyczność, odżywienie i odnowę komórkową
    • szybko się wchłania, pozostawia skórę miękką i delikatną, jędrną i gładką.
    Przeznaczenie: dla cery dojrzałej, suchej oraz jako profilaktyka przeciwstarzeniowa
    Skład: Argania Spinosa (argan) kernel oil.



    Pierwsze wrażenie i moja opinia
    • z olejem arganowym miałam już do czynienia - jakiś czas temu miałam olejek z Bielendy, którym byłam oczarowana,  poprzeczka była więc postawiona wysoko;
    • Hmm zacznijmy od pipetki - niestety tu też jest mała porażka, nawet jeśli obetrzemy nadmiar z aplikatora to i tak część produktu skapuje - boleśnie się o tym przekonałam, kiedy rozmawiając z córą, poplamiłam sobie całą piżamę;
    • W opakowaniu olej nie pachnie aż tak intensywnie, niestety w kontakcie ze skórą i naszym ciepłem zapach staje się bardzo wyraźny - wiem, że taki urok arganu ale kurczaki zapach jest paskudny. Na szczęście po jakimś czasie znika; po pewnym czasie można się nawet przyzwyczaić;
    • Przy tym olejku wystarczą tylko 2-3 krople by pokryć całą naszą twarz, dzięki temu jest szalenie wydajny;
    • Twarz po olejku wydaje się na początku dość tłusta i świecąca, wrażenie znika po ok. 10 minutach;
    • Skóra jest przyjemnie miękka i delikatna, widać odrobinę świecenia ale nie jest to takie tłuste świecenie tylko lekki blask;
    • W 99% przypadkach kiedy użyję wieczorem olejku spokojnie mogę odpuścić sobie krem na noc; rano skóra jest miękka i odżywiona.



    Myślałam, że Hydranov'em będę zachwycona, że zakocham się na zabój, tymczasem wiem, że nie wrócę już do tej wersji kosmetyku, spróbuję innego dla porównania ale ten to dla mnie jednorazowy zakup.
    Nie wiem dlaczego ale moja mieszana skóra dobrze współpracuje z arganem, mam kilka innych kosmetyków właśnie z tym składnikiem i za każdym razem jestem nim zachwycona. Nie ma co zmieniać coś co działa....

    Wiem, że nie każdy lubi / potrzebuje olejku arganowego ale uważam, że akurat ta wersja jest warta zakupu natomiast Hydranov jest przeciętny / mi obojętny......


    Czy używałyście może któregoś z moich bliźniaków? A może polecicie mi kosmetyk z kwasem hialuronowym, przez który wyskoczę z butów?

    piątek, 27 lutego 2015

    131. Moje zakupowe szaleństwo

    Od razu mówię, że jest tego sporo - jak dla mnie - bardzo dużo, dużo za dużo. Wszystko co zobaczycie poniżej kupiłam w przeciągu ostatnich kilku tygodni (tak od połowy stycznia do dnia wczorajszego)



    Niektóre z nich używam od jakiegoś czasu, niektóre są totalnymi świeżakami, wszystkie jednak (no poza jednym, o którym zapomniałam) są dla mnie kompletnymi nowościami, nigdy wcześniej nie miałam z nimi do czynienia.


    Oba peelingi to biedronkowe zdobycze. Na razie będę musiały trochę poczekać, mogę jedynie powiedzieć, że bardzo przyjemnie i intrygująco pachną a ich konsystencja jest zbita / stała.




    Mimo że z tej samej serii, produkty kupione przeze mnie w prawie miesięcznym odstępie. Płyn micelarny "wystąpi" jutro w recenzji wraz z innym produktem więc tu rozpisywać się nie będę.

    Tonik to świeżak, do tej pory użyłam raz i po pierwsze zaskoczył mnie fakt, że dość silnie pachnie przy aplikacji oraz to że różni się od tego z liści manuka. Należę do osób, które kompletnie nie widzi różnicy w tonikach a tu widać już od pierwszego użycia.



    Zatęskniłam za peelingami enzymatycznymi, niczego ciekawego nie znalazłam więc zakupiłam to niebieskie cudo. - przyznam się, że pierwszy raz usłyszałam o nim dopiero w sklepie Ziai. Z tego co się dowiedziałam ma być mocniejszy niż ten z serii Ulga. 

    To jedyny szampon w całej tej plejadzie produktów, który znam. To moja trzecia butelka. Bardzo fajny szampon, lekka formuła nie przesusza mi włosów, rzeczywiście zmniejsza ilość wypadających włosów, ładnie pachnie.



    Przez chwilę zastanawiałam się w jaki sposób je połączyłam - chyba chodziło o produkty do twarzy ale głowy sobie nie utnę ;-)

    Ava serum do twarzy - było wiele wariantów wybrałam ten z nawilżaniem - moja skóra zdecydowanie tego teraz potrzebuje. Mam spore oczekiwania co do tego produktu, mam nadzieję, że się nie rozczaruję.

    Krem BB z under 20 - to mój pierwszy kosmetyk z tej firmy - tu oczekawania nie są zbyt duże ale jestem go tak po ludzku ciekawa



    2 produkty, które musiałam kupić, czy mi się to podobało czy nie. Nie będę wchodzić w szczegóły ale  moja przygoda z LPM skończyła się  u dermatologa, który wypisał mi mnóstwo leków i dermokosmetyków.

     Lipobasa - nie było mojej elobazy. Generalnie jest to bardzo ścisły kosmetyk do ciała. Bardzo  ładnie współgra z moją skórą aczkolwiek jest trochę tępy i trzeba się namęczyć przy smarowaniu.

    Atoperal - używam go od dwóch tygodni - bardzo pomocny i delikatny kosmetyk. Jeśli ktoś szuka czegoś delikatnego do mycia ciała, polecam.



    Tu już kompletnie nie wiem jak pogrupowałam produkty. Spuśćmy zasłonę milczenia :-P

    Gillete - celowo wybrałam męski desodorant - po pierwsze jest większy niż u kobiet, po drugie podobno są mocniejsze w swoim działaniu, po trzecie jest przezroczysty a takiego szukałam.

    Lirene - krem do stóp. Popełniłam ten zakup za "namową" Kosmetyko holiczki. Użyłam na razie dwa razy więc wiele nie chce mówić.

    Kolastyna - pojawi się jutro w recenzji  - używam go prawie miesiąc. Zapraszam na jutrzejszego posta.

    Ziaja pasta do twarzy - użyłam kilka razy i na razie powiem, że jestem zaintrygowana.



    Tyle, uff dużo.... Przez długi długi czas niczego więcej nie kupię.
    Jeśli któryś z tych kosmetyków jest Waszym ulubieńcem albo przeciętniakiem fajnie by było jakbyście naskrobały choć zdanie :-)


    czwartek, 26 lutego 2015

    130. Lutowe śmietnisko

    Po pierwsze chciałoby się krzyknąć: HA HA HA NARESZCIE MAM INTERNET!
    Po drugie powiem, że mam przygotowane 3 posty, więc w sumie nie jest najgorzej.

    Dziś pomęczę Was swoimi śmieciami :-)


    Zapraszam





    TWARZ

    Eveline - krem na dzień - Argan i mleko kozie
    Mój boski ulubieniec, mam już przygotowaną recenzję kremu na dzień, noc i pod oczy. Fantastyczny produkt.
    Już kupiłam

    Bielenda - olejek arganowy do twarzy
    Następny boski produkt. Bardzo wydajny, fantastycznie wpłynął na moją skórę. Napisałam o nim recenzję.
    Na pewno do niego wrócę ale kupiłam coś innego do wypróbowania.




    Ziaja - żel z peelingiem - liście manuka
    Bardzo go lubię, dobrze oczyszcza, nie podrażnia, jest wydajny. Jak dla mnie to produkt, który będzie bardzo trudno zastąpić - robi wszystko czego od niego oczekuję. Jedyny mały zonk miałam do opakowania, które w tym przypadku zawodziło - pompka zacinała się non stop, często zdarzało mi się pompować powietrze dobre kilka razy zanim cokolwiek wyszło (poprzednie opakowanie tego nie miało)
    Kupię jak skończę pastę do twarzy z Ziai

    Ziaja - kremowy olejek myjący do twarzy i ciała
    Do twarzy był niezły, zmywał makijaż, nie podrażniał. Jako kosmetyk do ciała sprawiał się tak sobie, przynosił ulgę skórze ale był niewydajny. Niestety również zapach sprawiał, że nie mam ochoty do niego wracać.
    Nie kupię.

    CIAŁO

    Veroni - mleczny peeling cukrowo-olejowy o zapachu pomarańczy i wanilii
    Bardzo przyjemny produkt. Zbita konsystencja, dobry zdzierak, ciekawy zapach. Posiada wszystkie przymioty dobrego, ponad przeciętnego produktu do ciała.
    Jak kupię, te które mam kupię na pewno.

    Organic shop - masło do ciała - wanilia i orchidea
    By nie było tak słodko i jednostronnie - ten kosmetyk to moje małe rozczarowanie. Rzadka, balsamowa konsystencja, takie sobie właściwości nawilżające, nie grzeszył również wydajnością. Na plus mogę powiedzieć, że zapach był niezgorszy, nie podrażniał.
    Nie kupię



    Joanna Naturia - żel pod prysznic - wiśnia i porzeczka
    O mój Boże, co za boski zapach. Żel prawie w 3/4 użyty przez moich gości - tylko kilka razy udało mi się go użyć i bardzo tego żałuję. Boski, niesamowity zapach, bardzo wydajny, fantastycznie się pieni, nie wysusza skóry.
    Zdecydowanie kupię

    Isana - żel pod prysznic - marakuja
    Bardzo dobry, przepięknie pachnący produkt. Pachnie nieziemsko, bardzo ładnie się pieni i jest wydajny.  Same plusy za niewielką cenę.
    Kupię ponownie - choć jeśli mam wybór między Joanna a Isaną to wybiorę Joannę - zapach jest zarąbisty!


    DŁONIE


    Verona - zmywacz do paznokci
    Tragedii nie ma ale fanfarów również. Całkiem niezgorszy produkt z pompką. Pompka niestety się czasami zacinała lub płyn pryskał na wszystkie strony. Zapach taki sobie, niezbyt intensywny.
    Nie kupię - Isana jednak jest lepsza

    Isana Med - krem do rąk z 5,5% mocznikiem
    Nie przekonałam się o jego wspaniałości  dopiero w momencie kiedy już mi się skończył. Zapach może nie jest zachęcający a konsystencja mogłaby być bardziej ścisła ale działanie jest wprost genialne. Jest również bardzo wydajny.
    Kupię ponownie


    RESZTA


    Apteczka Agafii - balsam do włosów
    Miałam spore oczekiwania co do tego produktu. I trochę się rozczarowałam - dobrze odżywia włosy, jest wydajny, ładnie pachnie. Jest jednak małe ALE - on nie jest lepszy od innych balsamów, dostępnych u nas. Nie wybija się niczym szczególnym ani od balsamu z Biowaxu ani maski  odżywki z Alterry.
    Nie kupię

    Rossmann - myjka 
    Znalazła się tylko i wyłącznie, by przypominać mi, bym nie kupować ich  już nigdy w Rossmannie - bardzo szybko mi się rozwaliła - po ok dwóch tygodniach rozpadła mi się i myłam się długim paskiem plastikowego nieszczęścia.
    Nie kupię

    Colgate - pasta do zębów
    Mój mąż jest totalnie zafiksowany na punkcie past z Colgate. Do tej pory kupowaliśmy te w czerwonym opakowaniu - Optic o ile się nie mylę - mnie denerwowały te małe niebieskie granulki, które zostawały wszędzie i brudziły mi umywalkę. Kupiłam tę i jak nie za bardzo widziałam różnicę pomiędzy pastami, to tu różnica była ogromna. Używając tej pasty dużo szybciej znikało poczucie świeżości, mięty i "czystości" na zębach. Jest również mniej wydajna.
    Nie kupię

    Eveline - tusz do rzęs - Big volume Lash
     Bardzo przyzwoity tusz. Lubię go. Za taką cenę jest to produkt, którego należy kupić chociaż raz. Daje ładny naturalny efekt, nie skleja rzęs, nie kruszy, nie osypuje.
    Kupię

    Uff tyle - sporo się tego nazbierało

    niedziela, 15 lutego 2015

    127. Co za ulga....

    Po średnio udanym eksperymencie z olejkiem do mycia z Bielendy postanowiłam wypróbować inny  produkt z tej samej kategorii. W związku z tym, że nie znalazłam olejku z Marizy, zakupiłam:

    Ziaja Ulga 
    kremowy olejek myjący do twarzy i ciała




    Informacje podstawowe

    Pojemność: 200 ml
    Konsystencja: mleczko do demakijażu
    Skład: Aqua, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Sodium Lauroyl Sorcasinate, Disodium Laureth Sulfosuccianate, Glycerin, Carbomer, Laminaria Ochroleuca Extract, Caprylic / Capric Triglyceride, Propylene Glycol, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, PEG-8, Tocopherol, Scorbyl Palmitate, Ascrorbic Acid, Citric Acid, DMDM Hydantoin, Sodium Benzoate, Sodium Hydroxide.


    Pierwsze wrażenie i ocena

    • Olejek w opakowaniu pachnie delikatnie, lekko mdło
    • konsystencją w 100% przypomina mleczko do demakijażu
    • butelka standardowa z dobrego plastiku z przyjaznym w użyciu korkiem

    •  Ilość ze zdjęcia spokojnie wystarcza na umycie całej twarzy,
    • Przy myciu twarzy czujemy dość silny, wyraźny zapach mleczka i olejku, króry na szczęście szybko znika,
    • Skóra po umyciu jest miękka i oczyszczona,
    • Olejek nie powoduje ściągnięcia czy podrażnienia,
    • Produkt bardzo ładnie zmywa podkład i resztki tuszu,
    • Olejek spokojnie można stosować do mycia ciała, tu zapach zostaje na skórze przez dłuższą chwilę,
    • Produkt nie pieni się, nie zostawia filmu na skórze.

    Trudno jednoznacznie ocenić mi ten produkt, z jednej strony bardzo skutecznie pomógł mi uspokoić moją skórę, zmywał bardzo szybko i dokładnie makijaż, z drugiej zaś strony jest kompletnie nie wydajny a jego zapach przy dłuższym stosowaniu staje się trudny do zniesienia. Zapach jest dosłownym i bardzo literalnym połączeniem mleczka do demakijażu i oleju spożywczego (słonecznikowego). Zdaje sobie sprawę, że taka jest specyfika tego rodzaju produktów, ale jest to, jak dla mnie, niefortunne połączenie zapachowe...

    Nie przeszkadza mi to, że produkt się nie pieni, przeszkadza mi natomiast, że nie mogłam myć się myjką czy gąbką. Olejek bowiem błyskawicznie wsiąkał i znikał, przez co miałam zawsze uczucie mycia się tylko i wyłącznie wodą. Dużym minusem jest również jego wydajność a raczej jego brak.  Przy myciu twarzy i ciała olejek starczył mi na niecałe 2 tygodnie.


    Do tej pory miałam szczęście jeśli chodzi o produkty z Ziai. Jeśli nie trafiam na jakąś perełkę to były to dobre, porządne produkty. W tym przypadku jednak muszę z przykrością stwierdzić, że nie jest to produkt, który chcę polecić.

    Tak, zmywa makijaż, tak jest delikatny ale szczerze powiedziawszy robi to również mój ulubiony żel z Delii, który nie dość że zmywa wszystko to jeszcze bardzo ładnie pachnie. Wiem, również że myjąc całe ciało olejkiem szybciej się skończy ale w tym przypadku miałam wrażenie, że przeleciałam przez ten produkt z prędkością światła a tego bardzo nie lubię.

    Jeśli więc borykacie się z problemami skórnymi lepiej rozejrzeć się np. za: Isaną Med, Eucerinem czy Cetaphilem a Ziajkę sobie odpuśćie, wiele nie stracicie.