Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biolove. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biolove. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 czerwca 2022

432. Malutkie zakupy

Miały być mikroskopijne ale lekko " spuchły". 


 
 
1. SYLVECO - tonik hibiskusowy - teoretycznie nie potrzebuję toniku ale był na promocji w jakiej śmiesznej cenie i dałam się złapać. Płakać nie będę bo uwielbiam ten tonik i z przyjemnością będę go używać. 
Nie wiedziałam, że przeszli na szklane opakowania - bardzo mnie to cieszy
 
2. Płatki jak płatki - osobiście wolę duże i zawsze takie kupuję. Tych jeszcze nie miałam, mam nadzieję, że się sprawdzą.
 
3. BANDI - nawilżająca emulsja do twarzy -  szukam polskiego odpowiednika do emulsji z Mishy. Z tego co widzę ma podobną konsystencję i nie ukrywam, pokładam spore nadzieję w tym kosmetyku.
 
4. KATARZYNA BONDA - jedyny nie kosmetyczny zakup - polecona przez książkoholiczkę . Zaczęłam na razie się nie wypowiem, jedyne co powiem to nie lubię papieru, na którym został wydrukowana.

5. DERMEDIC - krem do rąk - odkryłam te kremy  może ze 2 lata temu i są zdecydowanie najlepsze dla moich rąk. Polecam każdemu który szuka szybkowchłaniającego się a zarazem odżywczego kremu. Mój must have
 
 
 
 

 
 
1, 3, 4 - BIOLOVE - peelingi do twarzy - najlepsze i jedyne. Zawsze w mojej łazience. 

2. ALL ABOUT ALOE - peeling do twarzy - Dla mnie jest zbyt płynny i za mało intensywny ale jest idealny dla mojej córy. Tak jak te z Biolove są wydajne jak cholera ten jest przeciętny , jeśli jednak ktoś chce naturalnego, niezbyt intensywnego peelingu ten może go zainteresować.

5. EVELINE - ujędrniający krem ze złotem  - szczerze śmieszą mnie te złote, bursztynowe itp dodatki do kremów i nie wiem czy ktokolwiek się na to łapie.  Krem przeciętny ale byłam w niedoczasie gdy go kupowałam i musi mi wystarczyć.
 
 


1. NIVEA - pianka do włosów - bardzo przeciętna, bardzo. Już wiem że będę się z nią męczyć i zdecydowanie nie polecam


I tyle.


poniedziałek, 28 listopada 2016

392. Baaardzo skromne listopadowe denko

Denka to moje ulubione posty, lubię je zarówno czytać jak i pisać. Denka na moim blogu zawsze są duże lub bardzo duże,tym razem mała niespodzianka. Produkt do opisania jest niewiele. Zapraszam.






PRODUKTY GODNE POLECENIA



WELLNES & BEAUTY - masło do ciała

Nie zdążyłam jeszcze o nim napisać. To świetne masło do ciała, lekkie, przyjemnie pachnące, dość wydajne.


NACOMI - olej ze słodkich migdałów

Genialny produkt, polecam osobom z bardzo suchą, problematyczną skórą. Świetnie sprawdził się zarówno u noworodka jak i u mnie. Szkoda tylko, że nie jest w butelce z pompką.


BIELENDA - serum do twarzy z kwasem hialuronowym

Nie jest najbardziej wydajnym produktem na świecie ale działanie ma świetne. Lekko rozświetla skórę, pięknie nawilża, przyjemnie pachnie.


HERBAL CARE - odżywka do włosów

Bardzo przyjemna i tania odżywka. Moje włosy bardzo się z nią polubiły. Ujarzmiał je i przyjemnie zmiękczał.



PRODUKTY TAKIE SOBIE, NA GRANICY BUBLA




BIOLOVE - peeling do twarzy

Moje duże rozczarowanie. Po tygodniu rozwarstwił się masakrycznie. Jego działanie po rozwarstwieniu zmieniło się im minus. Męczyłam się z nim i nie planuje powrotu.


EVREE - peeling do ciała

Przyjemnie pachniał i dobrze nawilża ciało. Niestety bardzo mnie podrażniał i zostawiał trudną do usunięcia tłustą warstwę w brodziku.


PERFECTA (DLA LIDLA) - peeling do ciała

Straszny koszmarek. Marnie usuwa martwy naskórek, jest niewydajny. Jedyny plus to całkiem przyjemny zapach.


BIELENDA - krem do twarzy na dzień

Przy zakupach dostałam dużo próbek. Starczyło mi na prawie dwa tygodnie. Przez ten czas zorientowałam się, że jest całkowicie przeciętny. Nie robi niczego dobrego (ani złego)dla mojej skóry.



Nie wiem dlaczego ale zdjęcia wyszły koszmarne za co przepraszam. Coś musiałam przestawić w ustawieniach. Niestety pustaki już zostały wyrzucone. Mam nadzieję, że oczy Wam nie wypłynęły :P


czwartek, 17 listopada 2016

389. Powtórka z historii? - Peeling z Biolove

Byłam przekonana, że ten produkt pokażę jedynie w denku. Dlaczego stało się inaczej dowiecie się z dzisiejszego posta. Zapraszam.


BIOLOVE

Pokrzywowy peeling do twarzy


Informacje podstawowe:

Pojemność: 75 ml
Zapach: delikatny, trochę jakby cytrusowy
Konsystencja: dość gęsta pasta, prawie momentalnie się rozwarstwił
Skład:

Mała rzecz a wkurza - po dwóch dniach pod prysznicem nalepka z informacją do kiedy zużyć  odpadła - niestety dzieje się tak z każdym produktem z Biolove

Dla porównania skład peelingu od Nacomi
 https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhXQtWWgngdKfRDPAKLRTvizxFzZ43G9v7CdtOb61neoG__JY_yQRhNJLPUZ7vfH8Y2vO7zMIGIveqLwzoYRtuqcTeg_gmdyakUUDNGuekGoPnSRYoPRmh0TLKgTqO-n6GUd6zs6WefXQk/s1600/20160404_075437-crop.jpg

Moja ocena:


Tak jak napisałam wyżej, byłam przekonana że ten produkt zaistnieje na blogu tylko w denku. Kilka pierwszych użyć tylko utwierdziło mnie w tym przekonaniu. Poza lekko innym (cytrusowym) zapachu nie różnił się niczym od analogicznego produktu z Nacomi. Mocny, konkretny, wydajny. Niestety po jakimś tygodniu produkt zaczął się masakrycznie rozwarstwiać. Z dnia na dzień wyglądał coraz gorzej i zwykłe potrząsanie nie rozwiązywało problemu. Peeling nie dość, że stał się mniej skuteczny, to jeszcze korund w nim zawarty gorzej się zmywał, co powodowało, że często zostawał gdzieś na cerze.


 Nie wiem czy trafiłam na wadliwy egzemplarz czy coś się w nim zadziało. Wiem, że po raz pierwszy mam produkt z tej firmy, który mnie wkurza przy każdej aplikacji. Nie mam problemu z rozwarstwiającym się peelingiem - mogę potrząsnąć - ale jeśli jego właściwości przez to kuleją to już inna kwestia.

czwartek, 29 września 2016

376. Wrześniowe śmietnisko

Nie wiem co ja robię z tymi kosmetykami - czy potajemnie w nocy je zjadam, wylewam, czy ktoś mi je podprowadza. Na prawdę nie wiem.... wiem jednak, że jest tego zarąbiście dużo.

Jak to dobrze, że wydaje tylko na kosmetyki a nie również na ciuchy. Poszłabym z torbami :)



Produkty podzieliłam jak zawsze na trzy grupy:

- produkty dobre, godne polecenia;
- produkty przeciętne, czegoś im brakuje;
- produkty słabe, nie warte mojej / waszej kasy



PRODUKTY DOBRE, GODNE POLECENIA


EFEKTIMA - MASŁO DO CIAŁA Z MASŁEM SHEA (recenzja)
Bardzo przyjemny zapach i genialne działanie. Z ogromną przyjemnością używałam tego produktu.  Długotrwale nawilża ciało, jest wydajne. Zdecydowanie kupię ponownie.


BIOLOVE - PEELING KAWOWY (recenzja)
Same plusy. Dobry zdzierak, wydajny, przepięknie pachnie, ma bardzo przyjemny skład. Polecam.



PERFECTA - PEELING ENZYMATYCZNY (recenzja)
Moja skóra polubiła się z tym produktem. Dobrze oczyszczał cerę i był bardzo wydajny. Miał przyjemny, delikatny zapach. Na razie poszukam sobie czegoś innego ale napewno do niego wrócę.





 YASUMI - GĄBKA KONJAC
Wielkie pozytywne zaskoczenie. Nie pomyślałabym, że tak bardzo przypadnie mi do gustu. Szybko i efektywnie radził sobie z oczyszczaniem skóry. Dobrze leży w dłoni, szybko się go czyści.


REVLON - LAKIER 680
Uwielbiałam ten kolor. Bardzo trwały, spokojnie trzymał się ponad tydzień. Jedynym małym minusem był zbyt cienki (jak na mój gust) pędzelek.


LIRENE - ŻEL MICELARNY (recenzja)
W sumie bardzo sympatyczny, lekki żel do mycia twarzy. Świetnie odświeżał skórę rano, całkiem nieźle zmywał makijaż. Niestety nie należy do najbardziej wydajnych produktów na świecie. 



SYLVECO - TONIK HIBISKUSOWY
To moje drugie albo trzecie opakowanie i zdecydowanie nie ostatnie. Bardzo go lubię. Świetnie odświeżał moją skórę, był mega wydajny.


OILLAN - BALSAM DO CIAŁA (recenzja)
Kolejny bardzo dobry produkt. Świetnie nawilża, był lekki i szybko się wchłaniał. Mimo lekkiego smużenia i średniej wydajności kupię ponownie.


EVELINE - TUSZ DO RZĘS
To moje kolejne już opakowanie. Bardzo przyjemny codzienny tusz do rzęs. Nie osypuje się, nie szczypie, nie drażni oczu i bardzo łatwo się zmywa. Fantastycznie wydłuża i podkręca rzęsy. 



RIVAL DE LOOP - NAWILŻAJĄCE I PRZECIWZMARSZCZKOWE "RYBKI"
Bardzo przyjemne produkty, aż żałuję że nie ma ich w jakimś większym opakowaniu. Dobrze nawilżały i odżywiały moją skórę. 


BIOLOVE - ŻEL POD PRYSZNIC (recenzja)
Genialny, świetny, uwielbiam. Przepięknie pachnie, nawilża ciało. Jest wydajny - nie ma się do czego przyczepić (no może poza tym, że do sklepu mam daleko :P)



PRODUKTY PRZECIĘTNE



 GOLDEN ROSE - KREM BB (recenzja)
Ogólnie niezły produkt ale to, że nie zawsze dogadywał się z niektórymi produktami i czasami smużył na twarzy (w szczególności pod koniec opakowania) lekko irytowało.  Całkiem niezłe krycie, które można budować do średniego. U mnie wytrzymywał na twarzy prawie cały dzień.

ISANA - KREM DO RĄK
Dość rzadki śmierdziuch. Na początku miałam problem z wytrzymaniem tego zapachu, z czasem się przyzwyczaiłam. Średnio radził sobie z nawilżaniem skóry.


LIRENE - FLUID KRYJĄCO-MATUJĄCY
Relacje z nim były dość trudne. Potrafił podkreślać suche skórki, te prawdziwe i te o których nie miałam pojęcia. Czasami osadzał się na nosie i płatkach. Dużo lepiej aplikowało się go gąbeczką. Czasami wyglądał świetnie, czasami tragicznie (w szczególności na nosie). Ogólnie miał niezłe krycie i wytrzymywał na twarzy cały dzień.




AVA - ROKIETNIKOWY KREM POD OCZY
Nie będę się pastwić nad tym kremem, on po prostu nie był dla mnie. Miał bardzo lekką formułę, która pod oczami kompletnie nie chciała mi się wchłonąć. Rolował się i ważył korektor. Dla mnie był zbyt bogaty, zbyt ciężki. Dobrze sprawił się na szyi, na dekolcie wałkował  się jak nienormalny.

PRÓBKI (każdej miałam po kilka sztuk):

NATURAL BEAUTY - chryste jak to śmierdziało alkoholem i jakimś sztucznym czymś. Żel do oczyszczania twarzy szczypał niemiłosiernie, krem był średni.

 VIANEK - krem na dzień i noc. Krem na dzień był taki sobie, krem na noc zapowiada się ciekawie. Akceptowalny zapach, ładnie nawilża i odżywia cerę.


ZIAJA MED - krem do stóp z mocznikiem. Interesujący produkt. Ma potencjał


PRODUKTY, NA KTÓRE SZKODA KASY



EVA - PŁYN MICELARNY (recenzja)
Słabiutki, na rynku jest tyle fajniejszych produktów, że ten spokojnie można sobie odpuścić. Dobrze sprawuje się w odświeżaniu cery, tak sobie przy demakijażu podkładów. 


EVELINE - KAWOWY PEELING DO CIAŁA (recenzja)
Bardzo przeciętny, taki do zużycia i zapomnienia. Słabo zdziera, niewydajny. Jedyny plus - ładnie pachnie.


BIOVAX - SZAMPON DO WŁOSÓW PRZETŁUSZCZAJĄCYCH SIĘ
Im dłużej go używałam tym gorzej się sprawował. Kompletnie nie przedłużał świeżości moich włosów, a nawet powodował przyklap do skalpu. 


MANHATTAN - LAKIER DO PAZNOKCI (recenzja)
Ech słabiutki. Wiem, że trudno dobrze zrobić jasny kolor. Mazia się, smuży, jest mega nietrwały.


środa, 31 sierpnia 2016

365. Sierpniowe denko - hity i kity minionego miesiąca

Kolejny miesiąc, kolejne odkryte perełki  i męczenie się z przeciętniakami.
Zapraszam na mini recenzje zużytych kosmetyków.





PRODUKTY DOBRE, GODNE POLECENIA



 PANTENE  - szampon do włosów

Bardzo przyjemny lekki szampon. Dobrze oczyszcza, nie obciąża, jest mega wydajny. Nie przedłuża może świeżości moich włosów ale ładnie je nabłyszcza i pomaga w rozczesywaniu.


BIOLOVE - żel pod prysznic (recenzja)

Sam żel jest świetny, nawilża, ma świetny skład. Jego zapach jest przyjemny, choć nie obraziłabym się gdyby go odrobinę "podkręcili".


PLANETA ORGANICA - maska do włosów (recenzja)

Matko Buzka ta maska nie chciała się skończyć. Bardzo wydajny produkt. Genialnie działała na moje włosy i końcówki. Nie obciążała, włosy były sprężyste, miękkie. Jedynie zapach nie do końca mi odpowiadał ale to akurat osobista preferencja -pachnie jak kadzidło, zapach utrzymuje się na włosach.


NACOMI - kawowy peeling do ciała (recenzja)

Boski produkt. Wydajny, mocny zdzierak. Przepięknie pachnie i nawilża ciało. Nie umiem się go nachwalić. Na pewno jeszcze nie raz u mnie zagości.




FACELLE - płyn do higieny intymnej

Ulubieniec. Wiele osób go zna i lubi i ja jestem też w tej grupie. To świetny i tani produkt do higieny intymnej. Polecam


SORAYA - balsam z SPF 30

Bardzo przyjemny, lekki produkt. Delikatnie pachnie, dobrze się rozsmarowuje, nie zostawia białych smug. Nie klei się. Bardzo wydajny produkt.


ZIAJA - kasztanowy żel do nóg

Na początku nie byłam do niego przekonana. Lekko chłodził, koszmarnie się kleił. Po użyciu dłonie jak i nogi były powleczone klejącym się czymś. Przekonałam się do niego kiedy po użyciu siedziałam w przeciągu lub przed wentylatorem - fantastycznie wzmagał chłodzenie a samo działanie kosmetyku wydawało się mocniejsze. Nie wiem czy ponownie kupię ale dramatyzować nie będę jeśli na niego trafię.


OILLAN - balsam do ciała (recenzja)

Mój ulubieniec. Bardzo szybko się wchłania, dobrze i trwale nawilża ciało. Chwilowo smuży i nie należy do mistrzów wydajności. Mimo to cieszę się, że mam kolejne opakowanie.




BE ORGANIC - mleczko do demakijażu (recenzja)

Całkiem wydajny i przyjemny kosmetyk. Nie przepadałam za stosowaniem go na waciku ale pod prysznicem, do porannego odświeżenia okazał się mistrzem. Do tej pory stroniłam od mleczek ale ten produkt zużyłam z przyjemnością. 


BIOLOVE - kula do kąpieli

Fajny czasoumilacz. Przyjemnie pachnie. Lekko barwi wodę nie jest ani za tłusty ani za "suchy" - daje przyjemne nawilżenie skórze.




PRODUKTY TAKIE SOBIE




ZIAJA - płyn micelarny

Przeciętniak. Zmyć zmywał, nie podrażniał. Ale jak napisałam w innym poście, za każdym razem kiedy go używałam miałam wrażenie, że coś jest nie tak, że niewiele różni się od zwykłej wody. Mimo że krzywdy mi nie zrobił raczej do niego nie powrócę.


AVA - krem z zieloną herbatą (recenzja)

Niestety nie zauważyłam i się przeterminował. Chciałam wrócić do niego na jesieni. Na wiosnę sprawował się dobrze, byłam zadowolona, niestety jak przyszło lato kompletnie sobie nie radził. Świeciłam się jak świeca a podkład się na nim ważył.  


BIOLAVEN - krem do twarzy

Niestety do twarzy się nie sprawdził, nie wnikał w skórę i miałam wrażenie zaklejenia. Zapachowo też nie był moim ulubieńcem. Sprawdził się jako krem do ciała. Tu nie mam mu nic do zarzucenia.


PRODUKTY, KTÓRYCH NIE POLECAM



DOVE - desodorant w kremie

Chryste, ile ja czasu go zużywałam. Pod pachami nie sprawdził się w ogóle. Tragedia. Miałam wrażenie, że bardziej się pocę i śmierdzę. Kompletna klapa. Zużyłam go kiedy moje nogi spuchły a uda ocierały o siebie. Dzięki niemu nie miałam obtarć.


ZAPACH CISZY - mydło migdałowe

Produkt z Joyboxa. Bardzo starałam się go chociaż odrobinę polubić. Niestety zapach był dla mnie odrzucający a to co robił ze skórą było nieakceptowalne. Skórę na twarzy ściągał  i wysuszał, skórę na ciele czyścił tak, że aż "skrzypiała". Po kilku próbach go wyrzuciłam. 



No i jak miałyście coś? Coś się Wam spodobało?

środa, 3 sierpnia 2016

357. Kąpielowe czaso-umilacze - Biolove

Żel z Nacomi okazał się niewydajnym niewypałem więc dość szybko zaczęłam szukać czegoś nowego, czegoś co zwali mnie z nóg.
Wizyta w Kontigo zaowocowała kupnem dwóch żeli pod prysznic i dwóch kul, które przygarnęły moje córy. Dziś kilka słów o tych kąpielowych czasoumilaczech.

Zapraszam.




KULE DO KĄPIELI



- zielona herbata,

Skład: Sodium Bicarbonate, Citric Acid, Zea Mays (Corn) Starch, Argania Spinosa Kernel Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Parfum, Ascorbic Acid, Tocopheryl Acetate, Aqua, CI 47005, CI 42090, CI 73015
 
- malina, 

Skład: Sodium Bicarbonate, Citric Acid, Zea Mays (Corn) Starch, Vitis Vinifera Seed Oil Butyrospermum Parkii Butter, Parfum, Ascorbic Acid, Tocopheryl Acetate, Aqua, CI 75470, Benzyl Salicylate, Citral, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool

- piżmo (otrzymałam ją podczas akcji promocyjnej) 

Skład: Sodium Bicarbonate, Citric Acid, Vitis Vinifera Seed Oil Butyrospermum Parkii Butter, Zea Mays (Corn) Starch, Sodium Chloride, Parfum, Propylene Glycol, Aqua, Tocopheryl Acetate, Rosa Damascena.


Z tych trzech produktów ta z piżmem ma najdelitniejszy, najsubtelniejszy zapach. Posiada również kawałeczki płatków kwiatów, na które należy uważać. Pozostawione w wannie potrafią bardzo mocno się do niej przykleić i pobrudzić.

Malina i zielona herbata pachnie bardzo przyjemnie i zarazem ożeźwiająco. Zapach jest naturalny, delikatny ale wyczuwalny.
Wydają się również bardziej nawilżające, natłuszczające skórę. 

Wszystkie trzy są bardzo przyjemne w użytkowaniu a połówka spokojnie wystarcza na dużą wannę.  

 



ŻELE POD PRYSZNIC




Uwielbiam żele z owocową nutą, jak dla mnie tylko takie mogłyby istnieć. Grejpfrut był i jest jednym z ulubionych zapachów, zakup tej wersji był więc oczywistą oczywistością.

Skład: Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Panthenol, Coco Glucoside, Glyceryl Oleate, Parfum, Benzyl Alcohol, Citric Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Salicylate, Limonene, Linalool, Citronellol, Citral, Geraniol.

Wąchając go w sklepie zaważyłam, że zapach nie gra pierwszych skrzypiec, jest "widoczny" ale eksplozja zapachu to z pewnością nie jest.
Podczas kąpieli przyjemnie się pieni, genialnie nawilża skórę. Dzięki niemu skóra jest miękka, nawilżona, przyjemna w dotyku.




 Moim drugim wyborem był żel z borówką i był to strzał na miarę głównej wygranej w Lotto.

Skład: Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Panthenol, Coco Glucoside, Glyceryl Oleate, Parfum, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid

Zapach jest tak totalnie odurzający (ale nie mdły) i tak uzależniający, że mycie się nim jest czystą przyjemnością. Zapach jest mocny, widoczny, zostaje na skórze po aplikacji. On również trwale nawilża skórę, wydaje się jednak bardziej wydajny niż poprzednik. 




Jeśli miałabym czegoś sobie życzyć to poszerzenia gamy zapachów: marzy mi się żurawina, zielona herbata, cytryna, trawa cytrynowa. Niezależnie od tego ile tego jest / czy będzie, te kosmetyki naprawdę są warte uwagi. TO dobrze wydane kilkanaście złoty.

środa, 27 lipca 2016

354. Lipcowe śmietnisko - czyli hity i kity mijającgo miesiąca

Miesiąc się kończy więc dobrze by było się rozliczyć ze zużytych kosmetyków.

Tak jak zawsze podzieliłam produkty na kategorie:
  • produkty bardzo dobre, godne polecenia
  • produkty dobre ale z pewnym felerem, czegoś im brakuje
  • produkty kiepskie, nie do polecenia

PRODUKTY BARDZO DOBRE, GODNE POLECENIA



TAMI - PŁATKI DO DEMAKIJAŻU

Tym płatkom należy się mała rehabilitacja. W poprzednim denku trochę się nad nimi pastwiłam. Okazało się, że druga (z trzech) paczek różni się jakością płatka. Jest grubszy, bardziej zwarty. Różnica między opakowaniami jest duża. 


 NACOMI - MUS DO CIAŁA (recenzja)

Świetny mus do ciała. Przepięknie pachnie, ma miłą do użytkowania konsystencję. Jest całkiem wydajny. Świetnie wpływał na stan mojej skóry.


VIANEK - PEELING DO CIAŁA (recenzja)

Bardzo fajny zapach (choć pod koniec był lekko męczący), dobry i efektywny peeling. Lubiłam go  na pewno spróbuję inną wersją.


BABYDREAM - PŁYN POD PRYSZNIC

Zaskakująco dobry kosmetyk. Do zapachu musiałam się trochę przyzwyczaić ale działanie ma rewelacyjne - bardzo ładnie nawilża i zabezpiecza skórę. Jest wydajny jak diabli - te opakowanie (400 ml) zużywałam pod 4 miesiące



SCHOLL  - KREM NA POPĘKANE PIĘTY

Bardzo przyjemny produkt do nóg i pięt. Rzeczywiście pomaga na popękane lub opuchnięte pięty. Byłby idealny gdyby nie to że dopóki nie wsiąknie w skórę potrafi zostawić białe ślady na dywanie.


BIOLOVE - MUS DO CIAŁA (recenzja)

Bardzo dobra alternatywa dla musu z Nacomi. Trochę dłużej się wchłania i jest bardziej tłusty ale to świetny produkt. Dodatkowym plusem jest totalnie przepiękny, naturalny zapach.



PRODUKTY DOBRE ALE Z FELEREM



ISANA - BALSAM DO CIAŁA (recenzja)

Poza zapachem i lekkim smużeniem jest to dobry produkt. Używany regularnie bardzo przyjemnie nawilża i zabezpiecza skórę. Sama raczej do niego już nie wrócę - używałam go z przerwami od stycznia i zapach na dłuższą metę jest zbyt męcząca, wolę mniejsze pojemności.


BIOLOVE - ŚWIECA DO MASAŻU

Nie jestem miłośniczką świeczek, dla mnie to trochę nieprzydatne produkty. Ta świeca jednak była wydajna, dość przyjemnie pachniała (pomarańcza z waniliową nutą) - przy dłuższym paleniu bolała mnie lekko głowa (ale to kwestia nieprzyzwyczajenia). Jako masło do ciała bardzo dobrze natłuszczała skórę.


COLGATE - PŁYN DO UST

Z całą pewnością nie jest to płyn z Sylveco (który jest świetny) ale mojej córze przypadł do gustu. Nie piecze tak jak inne, ma trochę zbyt plastikowy, nieprawdziwy smak. Działa nieźle i jest całkiem wydajny.





BIOLAEN - BOMBA DO KĄPIELI

Bomba o przyjemnym, delikatnym zapachu. Delikatnie natłuszczała skórę. Jedynym minusem są kawałki płatków kwiatków, które potrafią się szybko przykleić do wanny.


VICHY - KREM DO TWARZY

Dostałam kilka próbek, dzięki którym mogłam spokojnie przetestować produkt. Dla mojej skóry był kompletnie neutralny, ani zły ani dobry.


NACOMI - PŁYN POD PRYSZNIC

Niewydajny skubaniec. 250 ml starczyło mi na niecałe 3 tygodnie (czasami 2x dziennie) - rzadki, pachnący konopiami. Nie nawilżał, przeciętnie się pienił. Nic szczególnego.




KERASTASE - SZAMPON DO WŁOSÓW (recenzja)

Za taką cenę spodziewałam się i większych efektów i wydajności. Ładnie podbija od nasady, nabłyszcza ale nie przedłuża świeżości włosów.


VIANEK - PEELING DO TWARZY (recenzja)

Niestety nie polubiliśmy się. Jest bardzo delikatny, niezbyt wydajny. Całkiem przyjemnie pachnie  ale rewelacji nie ma.


PRODUKTY KIEPSKIE, NIE DO POLECENIA



DOVE - BALSAM DO CIAŁA

Przyjemnie pachnie, dobrze się rozprowadza. Niestety po 10 minutach roluje się jak kretyn, robią się glutki na całej posmarowanej powierzchni. Człowiek wygląda jakby albo miał łuszczycę albo schodziła mu skóra.


No i tyle. Trochę tego było, cieszę się że niektóre produkty już mi się skończyły. 

A Wam jak poszło w tym miesiącu?



piątek, 22 lipca 2016

352. Podwójne espresso poproszę - Nacomi vs Biolove

Uwielbiam peelingi. Najczęściej kupuje gotowe, zdarza mi się wykręcić coś samej w domu. Odkąd jednak nawet zrobienie obiadu jest dla mnie wyczynem na miarę triatlonu nie gardzę kupnymi i dziś chciałabym pokazać Wam dwa takie gagatki.


Nacomi
Naturalny peeling z masłem Shea

Biolove
Kawowy peeling do ciała



NACOMI



Informacje podstawowe:

Pojemność: 200 ml
Konsystencja: zbita ale miękka, oleista ale na akceptowalnym poziomie


Zapach: kawa, najprawdziwsza palona kawa
Info od producenta:


Skład:




BIOLOVE



Informacje podstawowe:

Pojemność: 100 ml
Konsystencja: zbita, twarda, sucha


Zapach: kawa, najprawdziwsza palona kawa
Info od producenta:


Skład:


* jak widać skład i producent jest ten sam :)


Moja ocena:

  • obydwa produkty to czysta rozkosz dla nosa, one pachną przepięknie. Wiem, że to nie jest najważniejsze, ale przyznacie, że zapach potrafi uprzyjemnić czas pod prysznicem;
  • produkt z Biolove jest dużo suchszy i twardszy, przez co może jest bardziej wydajny ale również mniej "przyjazny" w użytkowaniu;
  • w Nacomi jest trochę więcej olejku (bez wrażenia kleistości);
  • co ciekawe właśnie poprzez bardziej miękką konsystencję Nacomi wydaje się większym zdzierakiem (najpewniej dlatego, że jest lepszy poślizg i nie wałkuje się tak jak Biolove)
  • obydwa to mocne zdzieraki, tu nie ma to tamto to są mocni zawodnicy;
  • obydwa zostawiają przyjemną powłoczkę na ciele;
  • po aplikacji nie potrzebujemy już balsamu, cały dzień nogi są przyjemnie nawilżone;
  • powłoczka nie jest ani tłusta, ani klejąca;
  • drobinki peelingu potrafią zostać na skórze i brodziku;
  • co do właściwości antycellulitowych to się nie wypowiem - na razie jestem jak okręt, który nabiera wodę, widzę jednak, że skóra stała się zdecydowanie bardziej miękka i zwarta;
  • obydwa są wydajne ale sądzę, że ten z Biolove jest trochę lepszy w tej kwestii.




To świetne produkty. I w sumie nie wiem, który bardziej bym poleciła. Jedyną istotną różnicę między nimi widzę w konsystencji ale to (przynajmniej dla mnie) nie jest warunek determinujący przewagę jednego nad drugim.

Działanie mają rewelacyjne, składy też, zapach to czyste marzenie. Polecam. 

poniedziałek, 4 lipca 2016

344. Wojna o mango - Nacomi vs Biolove

Musy do ciała intrygowały mnie już od dłuższego czasu. Podobał mi się koncept produktu. Podobał i kusił. Na początku zawitał do mnie mus z Biolove, a przy promocji w Hebe dołączył mus do ciała z Nacomi.

Zapraszam na małe porównanie.


BIOLOVE I  NACOMI 

MUS MANGO DO CIAŁA



Informacje podstawowe:

BIOLOVE

Pojemność: 150 ml
Konsystencja: coś pomiędzy musem a masłem do ciała
Zapach: mango, przyjemne, niezbyt słodkie
Info od producenta:



NACOMI

Pojemność: 150 ml
Konsystencja: puszysty mus
Zapach: mango, mniej intensywny niż u Biolove ale nadal wyczuwalne
Info od producenta:




Składy Biolove i Nacomi:


NOTKA: Jak widać składy są bardzo podobne A producent (fabryka) ta sama :)


Moja ocena:

  • obydwa produkty bardzo przyjemnie pachną, jednak ten z Biolove robi to wyraźniej i ostaje na dłużej. Tu zapach jest wyczuwalny na ciele przez godzinę / dwie;
  • Biolove ma bardziej tępą konsystencję, przez co czasami ciężej się rozprowadza - nie jest to orka ale Nacomi jest łatwiejsze w obsłudze;
  • pomimo zbliżonego składu Biolove dłużej się wchłania, bardziej nadaje się na chłodniejsze dni i / lub do suchszej skóry niż Nacomi;
  • trzeba zaznaczyć że obydwa wchłaniają się dość długo - Nacomi ok. 15 minut; Biolove  5-10 minut dłużej;
  • Biolove jest bardziej wydajne niż Nacomi - na zdjęciu poniżej widać Biolove po 5 użyciach i Nacomi po 3 użyciach;
  • obydwa zostawiają niesamowicie gładką i miękką skórę; efekt utrzymuje się cały dzień;
  • nie klei się, nie mazia, nie zostawia oleistej powłoki.




Jeśli chodzi o efekt końcowy - czyli uelastycznienie skóry i nawilżenie, to obydwa sprawują się identycznie. Nie widzę między nimi żadnej różnicy. Różnicę, i to znaczącą widać utrzymywaniu się zapachu (Biolove wygrywa) i tempie wchłaniania (Nacomi robi to szybciej). Biolove to zawodnik trochę cięższej wagi, do zadań specjalnych.

Obydwa produkty są warte grzechu i swojej ceny.