Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miss Sporty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miss Sporty. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 maja 2015

173. Duuże majowe denko

Zanim przejdę do meritum dwa ogłoszenia parafialne.

Po pierwsze - tak, wiem dużo pustaków mi się nagromadziło ALE do tej ilości mocno przyłożyli się moi goście, którzy w tym miesiącu nawiedzali mnie w ilości hurtowej.

Pod drugie - jak się zaraz przekonacie zmieniłam trochę formułę. Wypatrzyłam to rozwiązanie u Marty (z zakręconego świata Marty) i po lekkim tuningu tak właśnie pokaże swoje zużyte produkty.

Na początek zacznę pozytywnie. 


PRODUKTY DOBRE, BARDZO DOBRE, GODNE POLECENIA

Przepraszam za brak ostrości na Biovaxie ale kiedy się zorientowałam śmieci miałam już wyrzucone

1. Biovax - odżywka w spray dla włosów przetłuszczających się
Znalazł się w moich ulubieńcach włosowych. Genialny produkt, bardzo wydajny, przedłuża świeżość  włosów, nie obciąża ich.


2. Planeta Organica - masło do ciała z arganem
Długo go miałam, nie tylko dlatego, że musiałam przerzucić się na dermokosmetyki ale również dlatego, że jest niesamowicie wydajny. Gęsty, przepięknie pachnący (recenzja), wspaniale nawilżający produkt.

 
3. Renu - płyn do soczewek
Używam od lat, kilka razy próbowałam znaleźć zamiennik ale zawsze kończyło się powrotem do tego produktu. Dla mnie jest niezastąpiony.



4. Bebeauty - regenerujący krem do rąk
Bardzo dobry, wydajny produkt. Wypada trochę gorzej niż mój ulubieniec z Eveline (porównanie) ale to bardzo dobry produkt za kilka złotych. Jedyny minus to wytrzymałość zamknięcia - najpierw odpadł ten mały wewn. dzyndel, który powstrzymywał krem przed wypływaniem a potem kiedy spadł ze stolika kawowego na dywan, zamknięcie rozpadło się na milion kawałków.


5. Lirene - krem do stóp - 20% urea
Następny genialny produkt. Wydajny, nie zostawia tłustej warstwy, dość szybko się wchłania. Nie mam się do czego przyczepić. Polecam każdemu.


6. Glov - ściereczka do demakijażu
Ten egzemplarz miałam prawie 1,5 roku (recenzja). Bardzo fajny, przydatny gadżet. Dobrze sprawdza się na wyjazdach albo w przypływie lenistwa :)


7. Bandi - płyn micelarny
To już moja trzecia butelka. Szybko i w 100% zmywa tusz, wodoodporny eyeliner - wszystko co dusza zapragnie. Wydajny, lekko się pieni, delikatnie pachnie.




8. Pumeks
Bardzo twardy i trwały produkt.  Jeden z lepszych pumeksów jaki miałam. Odkąd mam przeciętniaka z Hebe jego akcje dodatkowo wzrosły.

 
9. Miss sporty - róż 
Dostałam go jakiś czas temu od koleżanki, pokruszył się i była konieczna reanimacja, nie wypowiem się więc co do jego wydajności. Produkt bardzo dobry, daje delikatny kolor. Ze zdziwieniem stwierdzam, że był lepszy od różu z Wibo, którego aktualnie używam.


10. Kobo - baza pod cienie
Mój pierwszy produkt z Kobo i od razu strzał w10. Wydłuża długość cieni, nie podbija może ich koloru ale jest niesamowicie przyjemny w użytkowaniu. Bardzo dobry produkt, który służył mi do ostatniego kawałeczka.

 
11. Golden Rose - eyeliner
Super produkt. Trzymany do dołu nie wysechł mi na końcówce (co na początku miało czasami miejsce). Długotrwały o intensywnym brązowym kolorze.  No i łatwy w obsłudze, co w moim przypadku, było równie ważne jak kolor.



12. Eveline - tusz do rzęs
Idealny na co dzień, nadaje naturalny wygląd rzęs. Statystycznie wymieniam tusz co 3 miesiące, ten nie tylko po tym czasie mnie nie szczypał mnie w oczy ale również nie kruszył, nie osypywał.  Nie zmienił również konsystencji, nie robił grudek, nie sklejał. Dobry tani tusz.


13. For your beauty - przyrząd do wycinania skórek
Genialny produkt, który służył mi przez kilka dobrych miesięcy. Ostry, precyzyjny niedrogi ulubieniec.


14. Emolium - kremowy żel do mycia
Wydajny jak diabli, nieźle pieniący się i dobrze myjący kosmetyk. Nie podrażniał, miał dobrej jakości pompkę.


15. Biovax - 60 sekundowa odżywka do włosów
Wydajna, przyjemnie pachnąca i przede wszystkim dobrze działająca odżywka. Włosy dzięki niej były miękkie, lejące, nieobciążone. Lepiej również się rozczesywały.




16. Isana - mydło w płynie
Pięknie pachnie, dobrze myje i się pieni. Robi to co ma robić mydło w płynie.


17. AA - żel peelingujący
Mój totalny ulubieniec. Fantastyczny codzienny peeling do twarzy, dekoltu. Przepięknie pachnie, dobrze pielęgnuje cerę. Można stosować go codziennie bez obaw, że skóra ulegnie wysuszeniu czy podrażnieniu. Całkowicie zdetronizował Ziaję liście manuka.



NI PIES NI WYDRA - czyli niby dobre ale nie do końca



1. Bielenda - nawilżający peeling solny do ciała
Dobry zdzierak, wydajny, zapach do przeżycia. Niestety podrażniał moją skórę i zostawiał delikatną, dość trwałą powłoczkę na ciele.


2. Bielenda - wyszczuplający peeling solny do ciała
Dobry zdzierak, wydajny, niestety zapach taki sobie - czasami przypominał kostkę do toalety. Jak poprzednik podrażniał skórę i zostawiał delikatną, dość trwałą powłoczkę na ciele.


3. Bebeauty - normalizujący żel-peeling do twarzy
Totalny przeciętniak, myje, peelinguje w stopniu średnim. Jest dla mnie zdecydowanie zbyt płynny w konsystencji.


4. AA - żel micelarny
Tu idealnie pasuje ni pies ni wydra - nie jest to micel, który można dać na wacik ani do końca żel o zwartej konsystencji.  Radzi sobie ze zmyciem makijażu i odświeżeniem twarzy rano ale to nie moja bajka. Wolę zdecydowane produkty.



5. Ziaja - pasta liście manuka
Zdzierak jakich mało, mogłam go używać raz w tygodniu, inaczej miałam saharę na buzi. Wydajny. Oczyszczał ładnie moją twarz ale był za mocny.

 
6. AVA - aktywator młodości Hyrdanov
Do bubla mało mu brakuje. Nie wydajny, nie widziałam żadnej zmiany w swojej twarzy. Więcej napisałam tu.

 
7. Embryolisse - krem BB
Totalnie przeciętny krem BB o irytującym zapachu (recenzja).


8. Bandi - kojący krem-żel pod oczy
Przeciętniak, tak sobie nawilżał, tak sobie koił. Sądzę, że lepiej sprawdził by się na młodszej skórze.



9. Eveline -  lakier do paznokci
Do zdenkowania mało mi zabrakło, niestety pędzelek oderwał  się od nakrętki i bardzo trudno było mi się nim posługiwać. By uzyskać kolor potrzebowałam dwóch warstw, odpryskiwał po 2 dniach. Miał przyjemny pędzelek i przepiękny kolor. Szybko sechł.

 
10. Mr. Nail - oliwka do paznokci
Produkt, który naprawdę działał na moje paznokcie i skórki. Niestety długo sechł, co doprowadzało mnie do szału. Przy cienkiej warstwie zajmowało mu to nawet 15 minut.


11. Stenders - krem na dzień
Przeciętniak, tak sobie nawilża, nadawał się pod makijaż. Przy cenie ok. 100 pln za krem muszę przyznać, że radzi sobie bardzo podobnie jak krem z AA (algi) za kilkanaście złoty.


12. Isana - maska do włosów
Niezgorsza maska. Wydajna, pomagała mi w okiełznaniu włosów i szybszym ich rozczesaniu. Wolałam jednak tą z Biovax'u.



13. Tangle teezer - szczotka do włosów
Nie wiem, nie rozumiem zachwytów. Lubię ale dla mnie do zwykła szczotka. Tolerują ją moje koty więc będzie im służyła jeszcze przez jakiś czas.


14. Ziaja - kuracja dermatologiczna AZS - natłuszczający olejek myjący do kąpieli i pod prysznic
Paskudy zapach. Wydajny, dobrze pieniący, nie podrażniający kosmetyk. Dobrze natłuszczał i koił skórę. Gdyby nie ten zapach wylądowałby w pierwszej kategorii.


15. Apteczka Agafii - maska do włosów
Przepięknie pachniał, był całkiem wydajny. Włosy były bardziej miękkie i sypkie ale w sumie to niczym się nie wybijał, zdecydowanie nie jest to rewolucyjny produkt.



PRODUKTY ZŁE, KIEPSKIE, KTÓRE MI SIĘ NIE SPRAWDZIŁY


1. Etre belle - maska do twarzy
Pisałam o niej tu. Maska wysuszyła mi skórę na policzkach, piekła po 10 minutach od nałożenia. Generalnie nie polecam.

2. Isana - krem rumiankowy do rąk
Niezbyt przyjemny zapach, totalnie krótkotrwałe nawilżenie. Maział się i kleił. Nie wart nawet tych kilku złoty, które za niego zapłaciłam. Mimo małej pojemności długo go męczyłam.

3. Intimea - płyn do higieny intymnej
Uczulił mnie a tego nie lubię i nie akceptuję. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie.



4 i 5 Catrice - cienie do oczu
Dostałam swego czasu od Kosmetykoholiczki. Niestety mimo wielu prób i podejść nie umiem dogadać się z tymi cieniami. Osypują się, znikają, na oku nie są intensywne. No i jeszcze ten niżej skruszył się i w momencie otworzenia opakowania wypadł mi na dywan.

6. Bic - maszynka do golenia
Podczas porządków znalazłam skitrane 6 sztuk, pierwotnie chciałam je zużyć ale straciłam cierpliwość. Bardzo niewydajne badziewne maszynki. Nie lubię wyrzucać ale kurde ja mam bardzo małe owłosienie na nogach a nawet z tym sobie nie radził. Tragedia.


Chryste ale długie to wyszło.... normalnie ciekawa jestem ile z Was dotarło do końca :/

wtorek, 13 stycznia 2015

111. Akcja reanimacja

Jak być ofiarą to już przez duże "O".

Jak co rano tak i dziś malowałam się przy swojej toaletce. Nałożyłam na pędzel róż i lekko otrzepałam go o opakowanie...
Jakież było moje zdziwienie, kiedy połowa różu wypadła mi na wykładzinę. Po włożeniu niedobitków mój róż wyglądał właśnie tak



W związku z tym, że jest to mój prezent od Mikołaja postanowiłam go reanimować.

Pokruszyłam go na drobne kawałeczki......


Popryskałam alkoholem i przycisnęłam świeczką zawiniętą w papierowy ręcznik....
Po całej tej akcji przedstawiała się tak:



Zostawiłam go do wyschnięcia i sprawdziłam czy aby nie schrzaniła się pigmentacja.

Na moje szczęście okazało się, że jest tak jak być powinno





To było fajne ćwiczenie - muszę tylko pamiętać, by następnym razem bardziej rozdrobnić produkt i dodać mniejszą ilość alkoholu.



Zdarzyło Wam się reanimować jakiś kosmetyk?


wtorek, 16 grudnia 2014

102. TAG: Ile warta jest Twoja twarz

Jakiś tydzień temu natknęłam się na ten TAG i spodobał mi się na tyle, że dziś chciałabym pokazać czym się ostatnio maziam.

W swojej skromnej kolekcji mam trochę więcej kosmetyków ale stwierdziłam, że chcę pokazać tylko to, czego używam niemalże non stop; tylko to co u mnie jest w tym momencie na tapecie.







Zaczę z grubej rury  - czyli podkładu, bazy i różu


Podkład: nieśmiertelny Revlon colorstay - 180 dla cery tłustej i mieszanej. 
Bardzo go lubię, charakteryzuje go bardzo dobre krycie, wydajność i konsystencja, która fantastycznie współgra z moją skóra.

Baza pod cienie: Kobo - kupiony jakoś w wakacje. Genialnie przedłuża trwałość cieni. Nie zauważyłam, by podbijał kolor ale świetnie radzi sobie z moimi tłustymi powiekami.
Gdybym miała psioczyć,  to nie do końca podoba mi się pudełeczko: jest mało higieniczne  i  zauważyłam, że im mniej jest produktu tym większe prawdopodobieństwo, że wkładając palec albo będę miała bazę pod poznokciem albo nabiorę produktu za dużo.

Róż: Miss sporty. Dostałam go od mojej koleżanki na Mikołajki i w krótkim czasie stał się moim ulubieńcem. Bardzo łatwy i przyjemny w użytkowaniu. Ma delikatny kolor, trudno jest nim zrobić sobie krzywdę. Ma również przyjemną konsystencję.

Podkład + baza + róż ---> 33 (w jakiejś promocji) + 14 (w promocji) + 0 (prezent) = 47,00



Cienie i tusz



Golden Rose - cienie do oczu. Będzie nudno ale to niezły produkt. Cienie są różnej jakości ale wszystkie trzymają poziom. 
Plusy: dobra pigmentacja (oprócz czarnego, który jest taki sobie), dobrze się blendują, nie osypują się.
Minusy: jasne kolory są dość miękkie i trochę pylą.

Eveline - tusz do rzęs. Tu miłości nie będzie. Nie wiem czy to kwestia moich rzęs czy tego egzemplarza ale muszę nieźle się namachać, by tusz był widoczny na moich rzęsach. Jedynym plusem jest to, że przepięknie podkręca rzęsy.
Minusów jest jednak więcej: tusz ciężko się nakłada - można machać i machać i jedyne co robi to delikatnie poczernia rzęsy, nie pogrubia ich w żadnym stopniu, nie wydłuża. Prawie niemożliwe jest dodanie drugiej warstwy - tak, jakby kompletnie nie trzymał się moich rzęs. 

 Cienie do powiek + tusz ---> 44,90 + 12 = 56,90


Usta


Bebeauty - szminka matowa - odcień 03. Zdania raczej o niej już nie zmienię - nie jest to mój odcień ani formuła. Potrafi podkreślić suche skórki, zostanie na wszystkim czego dotkniecie ustami. Nie jest to jednak klasyczny bubel - po prostu nie jest to produkt dla mnie.

Essence - błyszczyk do ust XXXL. Wszystko się pościerało więc nawet nie wiem czy miał jakąś dodatkową nazwę. Bardzo go lubię. Ładny odcień, nie klei się, przyjemnie pachnie. Niczego więcej od niego nie oczekuję.

Szminka + błyszczyk ---> 6,90 (chyba nie pamiętam) + 6,50 = 13,40



Na koniec pędzle




Hakuro H50S - Bardzo go lubię, jednak po tych kilku ładnych miesiącach użytkowania stwierdzam, że byłoby lepiej gdyby był większy i ścięty. ALE jest moim ulubieńcem, to właśnie po niego sięgam najczęściej, fantastycznie się myje, lekko zwilżony nie "pożera" podkładu, rewelacyjna ilość i jakość włosia.

Hakuro H55 - w miesiącach ciepłych używałam go do pudrów - teraz nie jest mi to potrzebne i używam go do różu - wiem, to dość dziwne ale mój pędzel do różu gdzieś mi się zagubił i nie kupiłam jeszcze następcy. Fantastyczny pędzel w każdym najmniejszym calu - super produkt.

The Body shop - eyeshadow blender - nie wiem jak się u mnie znalazł - chyba dostałam go od koleżanki, razem z żelami pod prysznic. Peanów na jego cześć nie bedzie ale jest to całkiem przyzwoity pędzel - zarówno do nakładania cieni jak i do rozcierania.

Hakuro H76 - genialny pędzelek do rozświetlania kącika oka lub nakładania cienia na dolną powiekę.

For your beauty  - kupiony miliard lat temu w Rossmannie - myślałam, że będzie badziewny i wyrzucę go błyskawicznie ale nie okazał się na prawdę porządnym pędzelkiem do nakładania cieni. Jak na pędzel za kilka złoty genialnie się go myje a jego wygląd nie wskazuje, że mam go już tak długo.


H50s + H55 + TBS + H76 + FYB ---> 25,90 + 33,90 + 0 (prezent) + 16,50 + 3 (coś około, nie pamiętam) = 79,30


Suma całkowita to: 196,60 (sumę zmniejszyłam o prezenty)


No ładnie, niezła sumka....

Choć jak tak patrzę to ta kwota niewiele mówi ---> w wielu przypadkach (jak np. pędzle) to inwestycja długofalowa - cieni, bazy czy podkładu też nie zmieniam non stop  i tak obiektywnie patrząc to tylko tusz się u mnie zmienia w krótkim czasie.

Zostawiam jednak kwoty bo o tym traktuje ten TAG - ale troszkę mnie to uwiera.

Bądź co bądź to spora kwota, nie spodziewałam się takiej.


A Wy robiłyście takie podsumowanie? Jak wypadło?



wtorek, 2 grudnia 2014

95. Zaskoczona przez Mikołaja

Po przyjściu do domu czekała na mnie zgrabniutka paczuszka od mojej koleżanki. Nie była ona może zbyt okazała ale swoje gabaryty zdecydowanie  nadrobiła ciekawymi, całkowicie nowym dla mnie produktami.


Pielęgnacja


1. Le petit Marseillais - brzoskwinia i nektarynka - żel pod prysznic.
Testowałam ten podstawowy w białym opakowaniu - kompletnie nie przypadł mi do gustu - ten natomiast pachnie wspaniale, fantastyczne połączenie. Zobaczymy co z niego będzie.

2. Veroni Cosmetics -  pomarańcza i wanilia -  mleczny peeling cukrowo-olejowy.
Nie znam tej firmy, widzę te kosmetyki po raz pierwszy raz w życiu. Na szybko mogę powiedzieć, że pachnie dość intensywnie pomarańczą a konsystencja jest zbita, lekko galaretkowata.

3. Veroni Cosmetics - zielony banan - mleczny peeling cukrowo-olejowy.
Pachnie niesamowicie - bananami ale nie takimi standardowymi, zapachem przypominają mi cukierki z dzieciństwa - totalnie przebojowy zapach. Wydaje się bardziej zbity niż poprzednik.

Kolorówka




1. Róż z Miss Sporty - odcień 003 Sienna.
Bardzo przyjemny i delikatny kolor - wymieszany daje kolor brudnej róży. Jestem ciekawa jak będzie u mnie wyglądał. Nie jest miękki ale nie jest też to twardy i suchy produkt.

2. My secret - Natual beauty Party time.
Totalnie niesamowite kolory - w szczególności ten ostatni, nie dość, że jest mięciutki to jeszcze jego pigmentacja powala na kolana. Jestem bardzo ciekawa jak będzie się u mnie sprawował.

I tyle - mało ale na temat. :-)


sobota, 29 listopada 2014

93. Listopadowe denko

Jak co miesiąc nadeszła wiekopomna chwila na wywalenie śmieci kosmetycznych. W tym miesiącu trochę skromniejsze ale nadal całkiem sporo się tego nazbierało. Znalazła się nawet kolorówka, HA!





WŁOSY


1. Szampon - Joanna Naturia - do włosów przetłuszczających się.
Bardzo fajny, porządny produkt. Konsystencja nie jest lejąca, to bardziej coś między żelem a płynem. Ładnie oczyszcza włosy, nie plącze ich, całkiem przyjemnie pachnie.
Kupię ponownie, jak tylko znajdę.

2. Maska do włosów - Alterra - aloes i granat.
Uwielbiam tę maskę, fantastycznie działała na moje włosy. Teraz, odkąd używam innych masek / odżywek, widzę jak dobrze się sprawowała. Przyjemnie pachnie i była szalenie wydajna. Nie wiem jak długo ją miałam ale było to kilka ładnych miesięcy.
Kupię na pewno jak tylko zużyję te, które mam.

3. Maska do włosów - Biovax - do włosów słabych ze skłonnością do wypadania.
Super produkt. Przy regularnym stosowaniu widziałam, że rzeczywiście pomagał mi w zachowaniu większej ilości moich włosów na moim własnym skalpie nie w odpływie prysznica. Był wydajny, ładnie się rozprowadzał. Zauważyłam również, że po zastosowaniu maski moje włosy wytrzymywały jeden dzień dłużej bez mycia. Jedyne co mnie wkurzało to opakowanie, pod koniec miałam problem z wyjęciem produktu.
Z całą pewnością kupię.


TWARZ



1. Krem do twarzy - Tołpa - skóra wrażliwa, odwodniona
Po pierwsze jestem ciekawa, kto wpadł na pomysł nazwania tego kremu relaksującym ale ok. to nie temat na dziś. Miałam spore oczekiwania ale po jakimś czasie zostały one zrewidowane. Krem jest przeciętny, tak sobie nawilżał, nie wydaje mi się, by był dobry dla skóry suchej czy odwodnionej. Ja mam mieszaną i czasami po kilku minutach po użyciu, miałam wrażenie suchej i  odwodnionej skóry.  Do tego ten plastikowy pojemniczek ehhh, ten rodzaj twardego plastiku mnie denerwuje, wg mnie jest nieprzyjemny w użytkowaniu.
Nie kupię, nie sprawdził się za bardzo.

2. Krem pod oczy - Ziaja - zmniejszający obrzęki, szałwiowy
Delikatnie chłodził okolice oczu, delikatnie je napinał. Dobrze się wchłaniał, całkiem przyzwoicie nawilżał. Dużo o nim nie powiem bo okazało się, że w zużyciu pomogła mi najmłodsza córa. Myślała, że to krem do rąk, więc jak tylko wysłałam ją do łazienki by nakremowała ręce, używała właśnie jego. Dzięki niej ten krem stał się pustakiem w rekordowym tempie - jednego miesiąca.
Nie kupię, znalazłam coś lepszego.



1. Drobnoziarnisty peeling - Lirene - lilia wodna i cytryna
Mój ulubieniec, fantastyczny produkt do peelingu mojego dekoltu i ramion. Przepięknie pachnie, jest fantastycznym połączeniem delikatności i skuteczności.
Już kupiłam, stoi pod prysznicem.

2. Żel peelingujący - Ziaja - liście manuka
Kolejny ulubieniec. Totalnie uwielbiam ten żel. I widzę, że działa cuda. Miałam mały problem z kupieniem tego peelingu i moja skóra wzburzyła się i mściła.  Bardzo wydajny, nie podrażniał, nie ściągał skóry. Dawał uczucie zdrowej, czystej skóry. Ładnie matowił skórę.
Już kupiony.

3. Płyn micelarny - Tołpa 
Przyzwoity produkt, nie rzucał na kolana ale też nie wkurzał.... Chociaż podczas dwóch ostatnich demakijaży podrażnił mi oczy, więc mały minus mu się należy.
Raczej nie kupię, jest mnóstwo równie dobrych lub lepszych.


PIELĘGNACJA CIAŁA


1. Peeling do ciała - Delia - peeling argonowy
Mój ulubieniec. Mimo że uwielbiam, kiedy peeling pachnie owocowo to ten totalnie mnie zauroczył. Jest bardziej zbity niż te z Perfecty, jest również bardziej wydajny. Niesamowicie nawilżający, przepięknie usuwa wszystko co powinien.
Z pewnością kupię ponownie.

2. Masło do ciała - Eveline - olejek arganowy do suche skóry
Pisałam o nim osobny post. Z przyjemnością go używałam i z przyjemnością go zużyłam ale muszę również nadmienić, iż moja skóra, która była wtedy bardzo wymagająca, potrzebowała całkiem sporej ilości tego masła by być dobrze nawilżona. Lubię ten produkt ale zdecydowanie nie uważam, by był on odpowiedni do suchej skóry, nadal myślę, że będzie on za słaby.
Dużym, ogromnym plusem jest zapach, szybkość wchłaniania i rozprowadzania.
Kupię, jak moja skóra nie będzie tak wymagająca.

3. Peeling do ciała - Green Pharmacy - róża piżmowa i zielona herbata
O nim również pisałam post.
Jakimś cudem to opakowanie ukryło mi się podczas robienia denka w zeszłym miesiącu. Kiedy się zorientowałam było już za późno na dodatnie go do postu.
Bardzo dobry produkt. Niesamowicie pachnie, bardzo dobrze ściera i jest wydajny. Miałabym problem z wybraniem, który jest lepszy - Delia czy Green Pharmacy.
Zdecydowanie go kupię.



KOLORÓWKA



1. Tusz do rzęs - Eveline 
Nadal zastanawiam się czy nie zrobić o nim dłuższego postu (o nim i jego zielonym koledze) - CO  o tym myślicie?
Przyjemny produkt, dobrze mi się go używało. Fantastycznie rozdzielał rzęsy, wytrzymywał bez osypywania przez cały dzień.
Kupię ponownie.

2.  Trio cieni do oczu
O matko, znalazłam go w zabawkach do kąpieli moich dzieci, nie wiem jak tam się znalazł ale nie chciałam już go używać do oczu. Bardzo przyjemne, bezproblemowe cienie. Ładnie się nakładały, blendowały i wytrzymywały cały dzień.
Nie kupię, wolę Inglota

3. Trio cieni do oczu - Miss sporty.
Bardzo długo miałam te cienie i niestety zmieniły swoją konsystencję. Przyzwoita pigmentacja, nieźle się blendują.
Na razie nie kupię, wolę Inglota.

4. Kredka na linię wodną - Catrice
Kolejny porządny produkt. Nie cenię go tak wysoko, jak niektóre dziewczyny ale bardzo przyjemnie mi się go używało. Nie wysechł, dobrze się rozprowadzał, nie powodował podrażnienia moich oczu.
Nie kupię, chce spróbować czegoś nowego

5. Lakier do paznokci - Softer
Lakier kupiony o ile dobrze pamiętam w Inmedio. Przepiękny kolor. Malowałam 2 warstwy i wyglądało to nieziemsko. Wytrzymywał 2-3 dni (nie używam ani bazy ani top coatu), ładnie się zmywał, nie barwił paznokcia.
Nie kupię, chce zużyć te co mam

6. Próbka perfum Si
Podobny do mojego ulubieńca  ale jest bardziej duszący, słodki, w szczególności po dłuższej chwili.
Nie kupię

No i tyle tego dobrego. Czas wyrzucić torbę do śmieci.