poniedziałek, 30 listopada 2015

258. Poziomkowy LBA



W sumie miałam się już w to nie bawić ale pytania są inne więc czemu nie zacząć poniedziałku właśnie w ten sposób.
A pytania dostałam od Czerwonej Poziomki :)




1. Jaką najbardziej szaloną rzecz zrobiłaś w swoim życiu?
Szczerze, to nie przypominam sobie żadnych ekscesów, pewnie jakieś tam były ale nie bardzo szalone. Uwielbiałam się kąpać w pobliskim stawie w czasie burzy, wkładać szpilki do kontaktu czy będąc 2 latkiem gryźć bombki zdjęte z choinki…. No i zaliczyłam skok na bungee, ale to robili wszyscy więc nie końca jest to szalone.



2. Co jest Twoim życiowym marzeniem?
Otworzyć własny interes. Niestety im więcej liczę i patrzę na tabelki tym ten pomysł się ode mnie oddala. 
Z takim mniej przyziemnych, to chciałabym "nie musieć" – chciałabym tylko chcieć  i nic nie musieć.


3. Gdybyś mogła stać się zwierzęciem, jakim chciała byś być i dlaczego?
Kiedyś już miałam podobne pytanie, i nadal mówię, że kotem. Wiem, że to dupki i czasami mam ich dość (mam dwa) ale są to samodzielne, niezależne zwierzęta. Mają w tyłku czy ktoś je lubi czy nie. Robią swoje, w swoim tempie  i swoim sposobem.


4. Co sądzisz o kobietach wykonujących męskie zawody?
Temat rzeka. Jeśli kobieta chce jeździć na przysłowiowych traktorach albo mężczyzna chce pracować w przedszkolu, to nic mi do tego. Niech tylko robi to dobrze. Dopóki nie wpływa to na jakość produktu / usługi itp. to dla mnie może to nawet wykonywać krowa w fartuchu. 
Nie lubię jednak tego wszechobecnego wciskania mi kobiet tylko dlatego, że są kobietami - to dla mnie żaden argument.


5. Jakie jest Twoje hobby/pasja?
Od zawsze czytanie. Od kilku lat kosmetyki i gotowanie a od bardzo niedawna pieczenie i robienie rzeczy własnym sumptem –  ozdób, zabawek czy np. kul do kąpieli :)


6. W jaki sposób radzisz sobie ze stresującymi sytuacjami?
Różnie, zależy od mojego stanu ogólnego, sytuacji. Czasami najpierw sobie pochlipię, by po chwili zebrać tyłek w troki i rozwiązać problem. Czasami muszę zrobić krok w tył, zostawić sytuację do ostygnięcia / przemyślenia i wracam z gotowym rozwiązaniem.


7. Co sądzisz o tym, aby tatuaże i kolczyki miały osoby tj. lekarz, prawnik, nauczyciel?
Wisi mi i powiewa. Może nie do końca podobają mi się tatuaże na twarzy (moja młodsza przez długi czas bała się takich osób)  ale tak to nie widzę problemu.


8. Jak widzisz siebie za 20 lat?
Siedzę na leżaku na Teneryfie i popijam drinka.


9. Co chciałabyś w sobie zmienić i dlaczego?
Niecierpliwość, czasami jestem zbyt niecierpliwa przez co się wkurzam i wprowadzam nerwową atmosferę. Pracuję nad tym i widzę zmianę :)


10. Jakie śmieszne sytuacje pamiętasz z dzieciństwa?
Mój starszy brat wmówił mi, że ta planeta, którą widzimy w lato pod wieczór to Ziemia.  Pamiętam, że będąc przedszkolakiem udało mi się wmówić reszcie grupy, że tak właśnie jest. Przez kilka dni chodziliśmy po placu zabaw i z nabożną miną wmawialiśmy to innym dzieciakom.  Do tej pory niektórzy znajomi mi to wypominają. 


11. Czy posiadasz jakieś nałogi, jeśli tak to co to jest?
Nie mam, jestem wolna od nałogów. Jakoś żaden nie przekonał mnie na dłuższą metę.


piątek, 27 listopada 2015

257. Internetowe różności

Znów nazbierało mi się mnóstwo ciekawych linków, zdjęć, filmików - może i Was coś zainteresuje




1. Głośna ostatnio jest sprawa porwania Fabiana - sprawy nie zgłębiałam ale ten kawałek jest ciekawy




2. Twórczość P. Bagińskiego śledzę od pewnego czasu - bardzo zdolny z niego człowiek. Dziś dowiedziałam się, że zekranizował dwie legendy polskie - artykuł


3. Szczerze - zatkało mnie to co zobaczyłam. Jakim karłem umysłowym trzeba być, by coś takiego wymyślić. Jaką szkołę Ci ludzie kończyli? - Wpis


4. Człowiek po 44 latach w więzieniu wychodzi na wolność - jego spojrzenie na nasz świat, na swoje życie - po angielsku ale spokojnie go zrozumiecie



5. Spadaj :D

6. Szwed o sytuacji w Szwecji



7. Coś pięknego - zdjęcie wyszło genialne


8. Nie do końca zgadzam się z opisem - ale sam filmik jest zabawny




9. Najlepsze filmowe przemowy i monologi

10. Nie lubię reklam, unikam jak mogę ale ta mnie bawi



Czy coś Wam wpadło w oko?

środa, 25 listopada 2015

256. Pustakiem być, czyli listopadowe denko

Bez zbędnych wstępów dziś kolejna partia pustaków.

Jak zawsze podzieliłam je na trzy kategorie:
  • produkty dobre, godne polecenia;
  • produkty, które są dobre ale mają jakiś feler, coś co mi w nich przeszkadza;
  • buble, których stanowczo nie polecam.


PRODUKTY DOBRE, GODNE POLECENIA



ORGANIQUE - bomba do kąpieli
Córy były zachwycone, uwielbiały się kąpać z tymi kulami. Mam nakaz kupowania ich w każdej ilości. Całkiem fajny zapach, delikatnie zmiękczał wodę i nawilżał skórę.


EVELINE - krem do twarzy z arganem
Mój ulubieniec, to któreś już opakowanie. Na razie kupiłam co innego ale wiem, że jeszcze do niego wrócę. Przyjemna, lekka konsystencja, nadaje się pod makijaż. Mimo, że z olejem arganowym, ja jako posiadaczka cery mieszanej, bardzo sobie go chwaliłam.


ZIAJA - żel z peelingiem
Kolejny ulubieniec i kolejna butelka. Używając codziennie zauważyłam, że potrafił lekko wysuszyć cerę, był jednak genialny. Pomógł doprowadzić moją skórę do równowagi po katastrofie spowodowanej żelem z Bebeauty.


RIMMEL - podkład Lasting finish
Bardzo go lubiłam, krycie było takie jak chciałam, wytrzymałość też była odpowiednia. Wydajny. Irytowało mnie tylko opakowanie - podkład jest płynny i stojąc na nakrętce zawsze miałam wszystko wymaziane.




EVELINE - tusz do rzęs
Genialny tusz, służył mi długo i nawet pod koniec nie podrażniał mi oczu. Przepięknie rozdzielał i unosił rzęsy. Bardzo dobry produkt (recenzja).


KOBO - baza pod makijaż
Ekstremalnie wydajny produkt. Dobrze współpracował z moją cerą, widocznie przedłużał żywotność makijażu i co najważniejsze nie zapychał mnie, nie rolował się. Ładnie wypełniał zmarszczki na czole.


SYLVECO - balsam do ciała
Fantastyczny produkt. Dobrze nawilżał i lekko koił skórę. Miał przyjemny miętowy zapach i delikatnie chłodzący efekt. Pod koniec pompka zaczęła niedomagać, więc musiałam rozciąć opakowanie (recenzja).


WIBO - róż do policzków
Wspaniały produkt. Dobrze zmielony i upakowany (przeżył wyjmowanie z opakowania i dwa upadki). Delikatny kolor idealnie nadaje się dla żółtodziobów (takich jak ja :) ).


LOVELY - rozświetlacz
Resztkę przeniosłam do denka po innym cieniu. Piękny kolor, łatwa aplikacja. Lekki i dobrze zmielony. Świetny.




DOVE - żel pod prysznic
Po przelaniu go do opakowania z pompką okazał się bardzo wydajny, zużywałam go prawie 3 miesiące. Nie wysuszał a nawet lekko nawilżał skórę, dobrze mył. Niestety zapach nie umywał się do tych z Isany - mdły, ledwo wyczuwalny - nie zauroczył mnie w najmniejszym stopniu.


BIAŁY JELEŃ - płyn do higieny intymnej
Bardzo dobry, nieinwazyjny kosmetyk. Wydajny z bardzo dobrą pompką. Niestety posiada w składzie SLS.


ORGANIQUE - pianka do mycia ciała
Duże zaskoczenie. Myślałam, że tak małe opakowanie starczy mi na góra 3 mycia, skubaniec okazał się niezwykle wydajny. Bardzo fajne myjadło, które potrafiło zabarwić wszystko na zielono. Niestety posiada taki sobie skład i więcej nie kupię. Nie podrażniał, nie wysuszał.



PRODUKTY DOBRE, POSIADAJĄCE JAKIŚ FELER



GARNIER - odżywka do włosów z cudownymi olejkami
Pięknie pachnący całkiem nieźle działający produkt. Niestety potrafił obciążyć włosy a drugiego / trzeciego dnia (w najlepszym wypadku) włosy wyglądały sianowato. Wydajny w beznadziejnej twardej butelce. 


LIRENE - wygładzający olejek do ciała
Przepiękny, niezapomniany zapach. Wydajny jak diabli. Niestety butelka jest nieprzemyślana a działanie  na skórę (zarówno krótko jak i długotrwałe) bardzo przeciętne (recenzja).



BUBLE, PRODUKTY KTÓRYCH NIE POLECAM



APART - mydło w płynie
Bardzo przeciętny, ledwo wyczuwalny zapach. Wysuszał mi dłonie, a mycie pędzli za jego pomocą to była czysta udręka. Z cieniami radził sobie bardzo przeciętnie, z podkładem w ogóle.


LINDA - szare mydło z Biedronki
Koszmarny, koszmarek. Jasne cienie jeszcze można było sprać za jego pomocą, natomiast zmycie ciemnych cieni czy podkładu było niemożliwe. Totalna beznadzieja.



To był niezły miesiąc,  tylko dwa prawdziwe buble reszta była albo bardzo dobra albo znośna.
A wam jak idzie, robicie już miejsce na to, co przyniesie Mikołaj?

poniedziałek, 23 listopada 2015

255. Multimedialna sobota

Nie zamierzam udawać, że jestem ekspertem, znawcą sztuki, sądzę nawet, że moja wiedza o van Goghu jest przeciętna. Nie miałam jednak wątpliwości, że muszę zobaczyć najnowszą wystawę jego prac. Połączenie malarstwa, muzyki i ogromnej liczby projektorów była niezwykle kuszącą propozycją na spędzenie soboty.

Notka:
Wystawę multimedialną możecie zobaczyć w Warszawie do połowy lutego 2016 r. w namiocie tuż koło stadionu dziesięciolecia.



Gros ludzi kojarzy Vincenta ze słoneczników albo obciętego ucha - dla mnie zawsze był to artysta, który namalował to:


Gwiaździsta noc

i to:


Gwiaździsta noc nad Rodanem

Wiem, że filmiki są dość wątpliwej jakości ale po pierwsze było ciemno, nie chciałam przeszkadzać innym a  więcej możecie zobaczyć tu.


Miłego oglądania












Niestety najdłuższy filmik, właśnie o Gwiaździstej nocy, jest zbyt długi by go tu wastawić mam nadzieję, że te kilka zaciekawiło Was.

Przepiękna muzyka, poruszające się elementy obrazów, płynne przejścia i treściwe opisy - same plusy. Jestem pod ogromnym wrażeniem..... gdyby jeszcze obniżyli cenę (ok. 60 pln), by więcej ludzi mogłoby zobaczyć tę wystawę. Bo czyż w tym wszystkim nie chodzi o to by zainteresować młodych ludzi, którzy nie koniecznie mają / chcą wydawać tyle kasy na bilet?


Miłego dnia

piątek, 20 listopada 2015

254. Odkurzamy TAGa - Czy wolałabyś?....

Nareszcie piątek, mózg mi lekko rozmiękł więc dziś spokojnie i lightowo. Odkurzam TAGa - Would you rather czy też w wolnym tłumaczeniu  - Czy wolałabyś?






1.Czy wolałbyś zgubić wszystkie swoje maskary, eyelinery, szminki i błyszczyki czy palety i cienie do powiek? 
No i pierwszy zonk mogłabym nie mieć szminek i błyszczyków ale tusz i cienie to dla mnie produkty uzupełniające się... Chociaż nie, mogę obyć się bez cieni ale tusz musi być.


2.Czy wolałabyś ściąć całkowicie swoje włosy czy nigdy nie móc już ich obciąć? 
Mogłabym nie mieć włosów. Nie lubię siebie w bardzo długich włosach więc łysa glaca jest całkiem niezłą alternatywą.


3.Czy wolisz policzki w kolorze koralowym czy różowym? 
Różowe, zdecydowanie. 


4.Jeśli miałabyś 1000 dolarów do wydania, czy wolałabyś kupić ubrania czy kosmetyki? 
Książki :D - tu poszło by jakoś z 850,
ze 100 na kosmetyki i reszta na ciuchy. 
Dla mnie ciuchy są tylko po to, by nie straszyć dupskiem innych ludzi, reszta mi wisi i powiewa.


5.Wolałabyś aplikować szminkę jako eyeliner czy eyeliner jako szminkę? 
Szminkę jako eyeliner.

 
6.Wolałabyś kupować tylko w MAC czy Sephorze? 
Sephorę. Oferują większy wybór marek, produktów.


7.Wolałabyś używać do końca życia tylko jednego cienia do powiek czy jednego koloru szminki?
Cień. Wybrałabym nudziaka i byłoby super. Resztę załatwiłyby różne kolory szminek.


8.Wolałabyś nosić zimowe ubrania w lato czy letnie ubrania w zimie? 
Letnie w zimie. Po ostatniej ciąży wewnętrzy termostat mi się spieprzył i non  stop mi jest gorąco. Od ok. 8 lat nie mam zimowej kurtki więc nie wyobrażam sobie siebie w swetrze w lipcu.


9.Wolałabyś mieć ciemne paznokcie czy jasne paznokcie przez cały rok? 
Ciemne, lepiej się w nich odnajduje.


10.Wolałabyś zrezygnować z ulubionego produktu do ust czy ulubionego produktu do oczu? 
Do ust, of course. W ogóle nie ma pytania.


11.Wolałabyś nosić włosy tylko spięte w kucyk czy w nieporządnym kok?
Kucyk - zawsze i wszędzie.


12.Wolałabyś nigdy nie móc pomalować sobie paznokci czy nigdy nie użyć błyszczyka?
 Miłość do błyszczyków przeszła mi jakiś czas temu, więc mogę się bez problemu bez nich obyć.


13.Wolałabyś zgolić sobie brwi i ich w ogóle nie mieć czy musieć regulować je codziennie?
Muszę je regulować codziennie i się przyzwyczaiłam. Nie wyobrażam sobie siebie bez brwi, nie lubię też takich mega wyskubanych więc zostaję przy codziennym regulowaniu.

 
14.Wolałabyś żyć bez kosmetyków kolorowych czy lakierów do paznokci?
 Lubię lakiery ale wolałabym zrezygnować właśnie z nich, reszta jest mi po prostu potrzebna, by nie straszyć ludzi.


Wiem że trochę niepoważnie wyszło ale jest piątek - miłego weekendu. A jak komuś się spodobał TAG to zapraszam do zabawy :)




środa, 18 listopada 2015

253. Promocyjne mini szaleństwo



Zakupy, jak widać nie porażają wielkością, ale będę używać ich długo więc należy im się chociaż krótka notka.

Na pierwszy ogień idzie:

LIRENE
Fluid kryjąco-matujący
ZIMA

Zdjęcia bez i z fleszem

Użyty kilka razy i jak na razie mam mieszane uczucia. Z całą pewnością jest lepszy od poprzednika ale coś jeszcze mi nie gra i nie furczy.

Na razie powiem tak:
- ma przyjemny jasny kolor,
- czasami potrafi podkreślić suche skórki,
- można budować krycie, niestety u mnie dwie warstwy dają efekt maski


EVELINE
Tusze do rzęs


Mascara Extension volume
Mój ulubieniec. Jak na razie to najlepsza maskara z całej bandy Eveline. Bardzo dobrze rozczesuje i unosi rzęsy, nie kruszy się, nie uczula.

Volumix Fiberlast Mascara
Używam od tygodnia i jak na razie spisuje się bardzo przyzwoicie. Genialna sylikonowa szczoteczka świetnie rozczesuje i unosi rzęsy.



BELL
Korektor pod oczy 01


Mój kolejny ulubieniec. Jasny, kremowy, wydajny. Jedynym minusem jest stosunek ceny regularnej do ilości produktu.



WIBO
Róż 
i
rozświetlacz

 Róż do policzków nr 06
Poprzednik niestety nie przetrwał spotkania z podłogą. Bardzo lubię ten kolor, dobrze współgra z moją cerą.


Rozświetlacz
Mój z Lovely wydaje już ostatnie piski, czas było się rozejrzeć za kolejnym. Rozświetlacz jest dobrze zmielony o lekko złotym kolorze. Jeszcze go nie używałam ale oczekiwania mam spore.


Przepraszam za wątpliwą jakość zdjęć ale mam szkolenia i tylko wieczorem mogłam je zrobić no i  aparat nadal kibluje w naprawie. Mam nadzieję, że oczy wam nie eksplodowały. :)


A Wam jak poszło. Popłynęłyście z ilością czy udało się zachować umiar?

poniedziałek, 16 listopada 2015

252. Internetowe różności

Ogarniam się, ogarniam ale jest ciężko. Dziś kilka różności wygrzebanych z Internetu.


1. Koty i makijaż





2. Koty to skurbyczyki

3. Mądry szczurek

4.  Cała prawda o wodach dla dzieci


5. Co się dzieje w mózgu kota - z filmu Emocje

6. Gimnastyka we dwójkę :)



Trochę kotowo się zrobiło, mam nadzieję, jednak że każdy znajdzie coś dla siebie.



piątek, 13 listopada 2015

251. Krótka piłka - Bebeauty i ich fluid matujący

Miało nie być tu już kosmetyków z Bebeauty, ale dostałam małą paczuszkę od koleżanki i właśnie tam znajdował się ten oto potworek:

BEBEAUTY
Make up
MATTE


Z zasady chcę by seria "Krótka piłka" była krótka i treściwa więc przechodzę do meritum.

Zdjęcia robiłam telefonem ale i tak widać o co chodzi - dodajcie większą głębię kolorów, którą zabiera telefon i macie pełen obraz

Po lewej stronie podkład po ok. 2 - 5 minutach na skórze, po prawej świeżo położony


Podkład najpierw robi się lekko szarawo-beżowy, by po kilku minutach zamienić się w pomarańcz.

Całe szczęście, że przed wyjściem zakuło mnie w oku, inaczej zaczęłabym karierę pomarańczy kalifornijskiej.


Nie będę opisywać samego produktu, możecie nabyć go za ok. 10 pln w Biedronie. Nie wiem co z nim zrobię, może oddam go, może wyrzucę. Wiem jednak, że na twarz (przynajmniej moją) się nie nadaje.


P.S. Od piątku do niedzieli jestem w Kraku więc może być mnie tu mało lub w ogóle.

Miłego weekendu

środa, 11 listopada 2015

250. Introwertyczne LBA + pierwsze wrażenie z Chillboxa

Dość niedawno odkryłam bardzo ciekawy, inny blog. Prowadząca go Introwertyczka zatagowała mnie to Liebster Blog Awards, pytania spodobały mi się i dziś chciałabym podzielić się z Wami moimi odpowiedziami.

By nie było monotematycznie podzielę się również moimi pierwszymi wrażeniami z listopadowego Chillboxa.

Zapraszam




Ulubiona postać z Simpsonów?
Zabiłaś mi klina i to bardzo. Nie wiem, długo zastanawiałam się nad tym pytaniem. Sądzę, że jestem swoistym Simpsonowym Frankensteinem. Jestem i lekko głupawym Homerem, i neurotyczną Lisą i żywiołowym, chaotycznym Bartem.



Ulubiony gatunek muzyczny?
Każdy, który ma sensowną melodię i więcej niż 10 słów nie oznaczających dupę, cycki i p* rzyć się odmienionym przez wszystkie przypadki. Uwielbiam Adele, Janet Jackson (np. jej ostatnią płytę), Sam Smith, ale też i Metallice, Lennego Kravitza i Iron Maiden.

Na śmierć zapomniałam o Muse, Type O Negative i The Faith.


Wolisz pomidorową z ryżem czy makaronem?
Ja ryżowa jestem, zdecydowanie ryż.


Co było pierwsze, jajko, kura czy jajecznica?
Jajecznica, bez dwóch zdań.


Czym jest dla Ciebie szczęście?
Pfff, ulotnym stanem, którym trzeba się cieszyć i dbać, by zostało z nami jak najdłużej. Szczęście to dziecko, które przytulając się mówi, że jest szczęśliwe; to partner, który patrzy na Ciebie z czułością; to te miłe uczucie w żołądku i na sercu.


Ulubiony film komediowy?
O matko, wszystko Barei. Uwielbiam faceta i bardzo żałuję, że moje dzieci nie będą już wiedziały o co w nich chodzi i dlaczego matka się śmieje.


Najlepsze wspomnienie z dzieciństwa?
Wata cukrowa - jej smak i zapach. Łażenie po drzewach z przyjaciółmi. Kąpanie się w stawie podczas burzy. 


Określ siebie w 3 słowach.
 Chaotyczna, przyjacielska, żywiołowa.


Co blogowanie zmieniło w Twoim życiu?
Odkryłam, że na świecie są podobnie pokręceni ludzie i że mogę ich "spotkać", pogadać. 
Ze zdziwieniem zauważyłam, że pisanie sprawia mi prawdziwą przyjemność.


Na którym portalu społecznościowym lubisz udzielać się najbardziej?
Chyba tu, w disqusie / blogerze. Nie widzę magii Intragrama, Facebook też nie do końca do mnie przemawia (choć i tak jest lepiej niż kiedyś). O innych nawet nie wspomnę.


Wolisz smartfon czy telefon?
Smartfon. Ma wiele aplikacji które mnie irytują i zaśmiecają mi telefon, ma również takie, które ułatwiają mi codzienne życie.



CHILLBOX

Zdjęć, postów o najnowszym pudełku z ChillBoxa jest milion dwieście, zdecydowałam się więc zrobić  to trochę inaczej.




Lekko wybebeszone pudełeczko
Pozostała zawartość:
  • kakao
  • świeczka o baaaardzo czekoladowym zapachu
  • maska oczyszczająca
  • maska rozgrzewająca
  • próbka kremu BB
  • mnóstwo zniżek


Zdecydowałam się na pokazanie trzech, najciekawszych (wg mnie) produktów.


1. Organiczny multikrem z masłem shea i olejkiem jojoba. krem do rąk i ciała 


Krem przepięknie pachnie, mocno czekoladowo.
Dobrze się rozprowadza choć potrafi się maziać i smużyć. Zadziwiająco szybko się wchłania, zostawiając przy tym miłą w dotyku miękką skórę.
Niestety lub stety zapach jest bardzo słodki i dość jednowymiarowy. Długo utrzymuje się na skórze. Jak na razie sprawuje się dobrze, muszę jedynie pamiętać, by nie smarować się przy zamkniętych drzwiach łazienki, można się lekko przydusić tą słodkością.



2. Żel pod prysznic - czekolada i żurawina


Dużym, ogromnym plusem tego żelu jest jego zapach. Wyczuwa się tu czekoladę a tuż za nim czyha lekko kwaśny, cytrusowy zapach. Nie do końca wyczuwam żurawinę ale zapach jest prześliczny. Dobrze się pieni, dobrze myje, jak na razie nie wysuszył mi skóry. Strzał w 10.



 3. Anglik zakochany. Miłość w zapadłej dziurze we Francji


To trzecia odsłona tej serii. Czytałam dwie pierwsze i tak jak pierwsza mnie rozbawiła do łez, druga była ok. Ta jest poprawna, jestem w 1/3 i ok przeczytam ale to nie moja bajka. Wolę thrillery albo książki historyczne. 


No i tyle na dziś.
Jestem ciekawa czy spodobały Wam się Chillowe produkty i co sądzicie o zabawie jaką jest LBA. 

poniedziałek, 9 listopada 2015

249. Potworku, chodź pomaluj mój świat - moje trzy grosze o książce Red Lipstick monster




Na wstępie wyjaśnię kilka spraw:
  • po pierwsze, to mój pierwszy "JAK" (JAKI - czyli książki z kategorii: jak schudnąć w dwa dni, jak zdobyć wymarzonego faceta, jak się ubierać) od czasów studiów - nie lubię takich książek, stronię i generalnie nie zauważam ich w księgarniach;
  • po drugie, to moja pierwsza recenzja od kilku lat, więc bądźcie wyrozumiałe :)
  • po trzecie, postaram się zrobić to zwięźle, ale jeśli przeleciałyście chociaż przez kilka postów to wiecie, że to dla mnie trudne zadanie :)

A o tym, że to tylko moje zdanie, moja opinia, nawet mówić nie będę (ha ha ha o ironio), bo przecież to się rozumie samo przez się.


O książce youtuberki - Red Lipstick Monster - dowiedziałam się nomen omen z jej filmiku - jest jedną z niewielu "kreatorów" polskiego wirtualnego światka, którą oglądam. Nie robię tego maniakalnie ale lubię do niej "zaglądać".
Jej recenzja była na tyle intrygująca, że kilka dni później odebrałam książkę z księgarni. Oczywiście mogła okazać się ona bublem ale zaryzykowałam, lubię żyć na krawędzi :D.

Książka przyciąga wzrok, podoba mi się: dobrej jakości papier, zdjęcia, grubsza okładka.
Nie do końca jednak jestem przekonana do czcionki. Książki najczęściej czytam przy wieczornym usypianiu dzieci (kiepskie światło, zmęczony wzrok), lub podczas jazdy komunikacją miejską - w obydwu przypadkach cienka czcionka w lekko czarnym kolorze wymaga ode mnie większej koncentracji.


Przepiękne zdjęcia, nieprawdaż?

Książka ma wiele mocnych stron. Podoba mi się logiczne ułożenie poszczególnych sekcji, jasne wytłumaczenie poruszanych kwestii i wiele przykładowych produktów.
Na reszcie zobaczyłam i co więcej zrozumiałam różnicę między ciepłymi, zimnymi i neutralnymi tonami.
Bardzo dobrym pomysłem jest również umieszczenie linków do poszczególnych filmików na końcu każdej sekcji, trik niby prosty ale jakże atrakcyjny.
Wisienkami na torcie jest humor przebijający w opisach, przeciekawy rozdział makijażu dla okularników oraz wytłumaczenie, o co chodzi z tym kołem kolorów w makijażu dla poszczególnych tęczówek.





Książka nie ma ewidentnych minusów ale jak każda kobieta trochę popsioczę.

Zabrakło mi przykładowego makijażu np. dla osób z opadająca powieką. Znalazłam kilka trików ale czuję niedosyt.
Byłoby też genialnie gdyby znalazł się również rozdział dotyczący naprawiania błędów makijażowych. Oczywiście wtrącenia są  rozrzucone po książce ale małe kompendium "co zrobić gdy", byłoby dla mnie idealne.


Miałam o tym nie pisać ale irytuje mnie to w wielu książka - nie lubię, nie cierpię przeokrutnie rozłożenie zdjęcia na dwie strony. Nie podoba mi się to co dzieje się z twarzą, oczami, posturą.

ostatnie zdjęcie po prostu mi się nie podoba


Ostatecznie, uważam że to bardzo dobra pozycja dla osób początkujących lub takich jak ja, które coś tam kojarzą, coś tam wiedzą ale nie do końca to wszystko ogarniają.
Wszystkiego uczyłam się albo z filmików albo metodą prób i błędów, posiadanie więc takiej książki ułatwia mi zarówno robienie całego makijażu jak i zobaczenie co z dużym prawdopodobieństwem będzie dobrym zakupem a co sobie odpuścić.

Zdaję sobie sprawę, że wszystko można znaleźć w necie - oglądać milion razy i zapamiętać najważniejsze kwestie. Ja jednak jestem wzrokowcem i i tak robiłabym notatki (np. kolory cieni do mojej tęczówki), książka jest dla mnie rozwiązaniem optymalnym.

Nie wiem czego szukacie w tego rodzaju pozycjach, ja nie żałuję że ją kupiłam, powiem więcej, kupię ją dla swojej chrześnicy na Mikołajki.





piątek, 6 listopada 2015

248. Krótka piłka - balsam z Eveline

Trafił do mnie przypadkiem, jego pojawienie było niespodziewane. Wylot jest natomiast całkowicie wykalkulowany, wraca do osoby, która mi go dała.

Dlaczego? - no cóż, już spieszę wyjaśnić :)

Dziś "na szybko" przedstawiam Wam:

EVELINE

Balsam do ciała
wanilia i argan


Informacje podstawowe:
Pojemność: 200 ml
Konsystencja: trochę bardziej płynna niż standardowy balsam
Zapach: bardzo, bardzo słodki, mdły
Opakowanie: bardzo miękkie, przyjemne w użytkowaniu



Moja ocena:
  • balsam ma niezmiernie słodki, mdły zapach - coś jakby serek waniliowy z 5 dodatkowymi łyżeczkami cukru;
  • zapach długo utrzymuje się na ciele;
  • aromat nie przenosi się na ubrania;
  • skóra nawet po kilku godzinach lekko się klei.

Jakiś czas temu postanowiłam, że jeśli  trafię produkt, który kompletnie mi nie odpowiada, znajduje mu nowy dom. Nie chce mi się męczyć, zużywać tylko by zużyć. Może jestem stara, rozpuszczona i się czepiam ale do jasnej anielki nie jestem w stanie zdzierżyć tego zapachu przez następny miesiąc.



P.S.1 - biorę udział w rozdaniu u Malkontentki - jeśli jeszcze nie znacie, co jest bardzo mało możliwe,  ale jeśli, to zajrzycie do niej - zdecydowanie warto.

P.S. 2 Kupiłam książkę youtuberki Red lipstick monster - zdzierżyłybyście moją grafomańską recenzję?

środa, 4 listopada 2015

247. Następny proszę - multi olejek z Lirene

Pierwsze kilka użyć to była czysta przyjemność - odpowiadało mi wszystko, zapach, działanie, konsystencja. Myślałam, że znalazłam ideał. Miałam cichą nadzieję, że znajdę równie dobry olejek jak ten z Evree.
Dziś chciałabym przedstawić Wam:


LIRENE
VITAL CODE

Wygładzający Multi olejek


Informacje podstawowe:
Pojemność:150 ml
Aplikator: spray
Zapach: piękny, bogaty, wielowymiarowy, orzeźwiająco - słodki

Info od producenta:


Obietnice i skład:



Moja ocena:

Tak jak wspomniałam, na początku była idylla, zawsze jednak daje sobie ok. 3 tygodni zanim napiszę recenzję i w tym przypadku okazało się to dobrym pomysłem.

Po pierwsze OPAKOWANIE:
  • co tu mówić wiele, opakowanie a raczej wyposażenie butelki w spray teoretycznie było dobrym rozwiązaniem, niestety tylko teoretycznie. W praktyce po psiknięciu otrzymujemy bardzo przyjemną mgiełkę, która przy dotknięciu się z ciałem rozpryskuje się tak szeroko, że wszystko jest w olejku - moja łazienka po kilku dniach używania miała przepięknie pachnącą klejącą się powierzchnie na podłodze i umywalce. Po kilkunastu użyciach poddałam się i jak widać na zdjęciach, przelałam do opakowania z pompką;
  • uważam również, że sam projekt butelki jest nieprzemyślany - naklejki odklejają się po jakimś czasie (olejek spływa po opakowaniu), a przy aplikacji wyślizguje się ona z rąk,  jest może mała ale nieporęczna.

Po drugie DZIAŁANIE i cała reszta:
  • olejek przepięknie pachnie, śmiem twierdzić, że ma ciekawszy i bardziej złożony zapach niż olejek z Evree (power fruit);
  • zapach wyczuwalny jest przez kilka godzin, niestety potrafi się przenieść na ubrania;
  • jest  bardzo wydajny, przy stosowaniu go 1-2 dziennie można się nim cieszyć spokojnie przez miesiąc;
  • nie uczulił, nie zapchał, nie podrażnił;
  • bardzo szybko się wchłania, robi to niemalże momentalnie;
  • niestety nawilżenie jest krótkotrwałe. Pod koniec dnia skóra może nie tyle jest sucha ale nie jest też nawilżona i przyjemna w dotyku;
  • również to długotrwałe nawilżenie i odżywienie jest przeciętne. Po już prawie miesiącu używania nie widzę, by moja skóra była w lepszej kondycji;
  • olejek całkiem nieźle radzi sobie z uelastycznieniem i wygładzeniem skóry.

Ogólnie rzecz biorąc nie jest zły ale nie zastąpi mi Evree. Evree może nie należy do najbardziej wydajnych produktów ale bije na głowę pod względem działania zarówno krótko jak i długotrwałego.
Uważam jednak, że dla osób z normalną lub lekko suchą skórą lub dla tych, dla których wspomniany Evree jest zbyt bogaty, ten olejek będzie idealny.