Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elfa Pharm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elfa Pharm. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 lipca 2015

200. Lipcowe denko - czyli hity i kity tego miesiąca





Znów mam tego dużo, niedługo wybieramy się na wakacje więc trzymanie tego wszystkiego dłużej niż to potrzebne jest bez sensu.

Zapraszam na długi, choć mam nadzieję interesujący, post o śmieciach :)



PRODUKTY DOBRE, BARDZO DOBRE - GODNE POLECENIA



Biały Jeleń - kremowy żel pod prysznic
Co prawda zostało mi go jeszcze na jakieś dwa użycia ale nie chce go trzymać przez następny miesiąc, zużyję i od razu wyrzucę.
Bardzo fajny dobry i wydajny produkt. Delikatnie pachnie i nawilża (o ekstremalnym, jak napisał producent, nawilżeniu nie ma jednak mowy). Jeśli ktoś szuka żelu bez SLS i delikatnym zapachu to to jest dobry wybór. (recenzja).

Essence - puder transparentny
Boski produkt. Byłam niepocieszona, kiedy upadł mi na wykładzinę i pokruszył się na milion części. Dobrze trzyma mat, nie pyli za bardzo, jest wydajny jak diabli. Teraz, kiedy mam inny produkt, jeszcze bardziej go doceniam. 

Biovax - maska do włosów keratyna + jedwab
Przepotwornie wydajny, kupiłam ją jakoś w lutym i już myślałam, że w nocy się rozmnaża. Piękny zapach, a to co robił z moimi włosami było niesamowite. W porównaniu z tym co mam teraz już nie mogę się doczekać kiedy będę mogła ponownie ją kupić.

Bielenda - masło do ciała z awokado
Kolejny boski produkt. Lekka (jak na masło) formuła, niesamowity zapach. Bardzo wydajny. Jedno z niewielu maseł, które radzi sobie z moją suchą skórę a nawilżenie utrzymuje się cały boży dzień.




Eveline - regenerujący krem-opatrunek do rąk
Bardzo dobry krem. Rzeczywiście dobrze i na długo zabezpiecza moje dłonie. Wydajny o miłej i lekkiej konsystencji. Jedyne na co należy być przygotowanym to jego intensywny zapach. Na początku był dla mnie zbyt intensywny.

Evree - olejek do ciała
Genialny, acz niewydajny olejek do ciała. Niezbyt tłusty, w kolorze przypominający nieklarowny rosół (tiaaa :) ). Zachwyca zapachem (odczuwalnym na ciele).
W moim przypadku jego działanie nie było nawet o kapkę lepsze niż olejek do ciała z Vis Plantis (recenzja).

Ziaja - tonik liście zielonej oliwki
Fantastyczny tonik, o orzeźwiającym zapachu. Dobrze tonizuje, jest wydajny. Bardzo dobrze współgrał z moją cerą. Trafiony produkt w każdym calu.

Ziaja - peeling gruboziarnisty rebuild
Ohhh ostatnio rozpływałam się nad nim i kolegą (recenzja). Wspaniałe działanie, fantastycznie oczyszcza i pielęgnuje ciało. Mnie zapach nie do końca pasował (mocny eteryczny) ale jeśli chodzi o działanie to jest to najlepszy produkt z tej kategorii.




Soraya - 3w1 express bronze
Zastanawiałam się czy dać go tu czy w środkowej kategorii ale to naprawdę dobry produkt. Dzięki niemu opalenizna utrzymuje się dłużej, skóra wygląda na zdrowszą, bardziej promienną, zapach nie kojarzy się z typowymi produktami z tej kategorii (recenzja).

Bell - płyn micelarny
Przyjemny produkt, który może okazać się idealnym rozwiązaniem dla osób, które mają bardzo wrażliwe oczy. Może tak jak poprzednik powinien znaleźć się niżej ale darzę go pewną estymą. Nie należy do najbardziej wydajnych kosmetyków i więcej czasu potrzeba, by zmyć wszystko ale nigdy mnie nie podrażnił a to dużo znaczy.

Renu - płyn do soczewek
Bardzo dobry płyn. Używam go od wielu lat i nigdy mnie nie zawiódł. Zawsze do niego wracam i jak do tej pory nie znalazłam lepszego.

Bandi - maska drożdżowa
Nie chcę nawet sprawdzać ile go miałam, przerażająco wydajna maska. Wielokrotnie o niej pisałam, genialnie wpływała na moją skórę i pory. Przez ostatnie 2 miesiące używałam jej non stop - wybitny kosmetyk. Śmierdzi jak rozgnieciona pastylka witaminy C ale jak tylko zapomnę jak długo mi się jej używało z pewnością ponownie kupię.



Golden Rose - paleta cieni
Trochę oszukiwane to denko, dwa cienie zostały przeze mnie przeniesione do palety magnetycznej ale chcę jej się już pozbyć. Wielokrotnie o niej pisałam - kilka (w szczególności jasnych) cieni było dość sypkich; reszta była dobrze napigmentowanych. Bardzo miło wspominam tą paletę i to ona przekonała mnie do wypróbowania innych cieni z tej firmy.

Ziaja - emulsja +50
Przyjemny produkt, wydajny. Minusem jest dość twarde opakowanie i lekko tępa konsystencja. Jest jednak świetny do zabezpieczenia skóry dzieci przed słońcem. I jest wodoodporny, widać i czuć go nawet po długiej kąpieli.

Wibo - pomadka do ust 05
Mój ulubieniec. Kolor: moje usta ale lepsze :) Dobrze nawilża, nie klei się.

Gillette - maszynka do golenia
Uwielbiam, uważam, że to najlepsze maszynki jakie miałam. Męskich maszynek używam od lat i te damskie przegrywają na każdym polu - są mniej efektywne, krócej wytrzymują, są irracjonalnie drogie.


DOBRE ALE COŚ W NICH NIE GRA I NIE FURCZY



Ziaja - kremowe mydło pod prysznic
Zapach jest totalnie nieziemski, kolor żarówiasty, niestety posiada SLS więc raczej nie zagości już u mnie (wielka szkoda). Nie wysusza ale i nie nawilża. Jest bardzo wydajny. Dobrze się pieni i oczyszcza skórę.

Carea - płatki kosmetyczne
Nie wiem, nie mogę się do nich przekonać. Nie są złe ale wolę Cleanic. Przy zmywaniu lakieru potrafi się rozwarstwić, czasami zostawia białe bawełniane kłaczki.

Soraya - peeling morelowy
Peeling mojego małża, tak długo go trzymał, że aż się przeterminował. Małż nie mógł już zdzierżyć  zapachu no i zaczął wysuszać mu skórę twarzy. Wykorzystałam go do peelingu stóp, sprawił się genialnie.

Apteczka Agafii - maska jajeczna
Coś tam robiła ale nie tyle ile potrzebowałam. Była bardzo płynna i zamykanie jej w pudełku jest kiepskim pomysłem (ja przelałam ją do butelki z pompką). Włosy, po masce były delikatnie bardziej puszyste i lepiej się rozczesywały ale nie były ani bardziej odżywione a na drugi dzień były suche jak siano.



Rimmel - wake me up
Nareszcie go skończyłam, chyba po roku od zakupu. Dla osoby z cerą mieszaną ten produkt nie jest idealny. Ja świeciłam się jak słoneczko, musiałam mieć puder zawsze gdzieś w pobliżu. Mimo że dobrze stapiał się ze skórą, był wydajny i długotrwały nie kupię go ponownie.

Bandi - 35+ energetyzujący krem nocny
ech niby wszystko z nim dobrze ale dla mnie to przeciętny krem. Nie do końca wsiąkał w skórę, nie mam pojęcia czy moja skóra cokolwiek wyniosła z niego. Przyjemne opakowanie airless, ładny zapach, wydajny. Może w zimie albo dla osób z suchą skórę byłby lepszy, mnie się nie do końca sprawdził. Nie zapchał, nie podrażnił, nie uczulił.

Biały Jeleń - żel do mycia dla aktywnych kobiet
Nie wydajny, o dość płynnej konsystencji. Dobrze mył, nie posiada SLSu, przyjemnie pachniał (choć kiedy miałam próbkę odniosłam wrażenie, że zapach był inny).

AA - krem matujący na dzień
Nie wydajny, na krótki czas matujący. Zawsze miałam wrażenie, że moja skóra była niedopieszczona, nie nawilżona do końca. Niby jak dotykałam skóry to czułam, że nie jest sucha ale po chwili czułam dyskomfort.



Garnier - żel peelingująco-rewitalizującymi
Niewydajny acz przepięknie pachnący żel do twarzy. To raczej kiepski peeling, może sprawdzi się dla osób z delikatną skórą albo lubiących bardzo delikatny złuszczanie. Dla mnie był zbyt delikatny.

Mac - tusz do rzęs
Mam do niego stosunek ambiwalentny - raz go lubię raz nie cierpię. Skleja rzęsy jak niewiele innych, czasami na szczoteczce produktu jest tyle, że nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. Z czasem zaczął się osypywać jak głupi więc wyrzucam mimo, że jeszcze tam go jest. Jak dla mnie nie jest wart tej kasy ale co kto lubi.



PRODUKTY ZŁE, BUBLE, NIE POLECAM



Elfa Pharm - szampon łopianowy
Tak, rzeczywiście zmniejsza wypadanie włosów ale chryste jak on wysusza włosy. Siano to mało powiedziane, włosy były bardzo trudne do opanowania, nie zużyłam go do końca.

Evree - krem do rąk
Na początku miał być przeciętniakiem ale zauważyłam coś co skłoniło mnie do umieszczenia go tu. Na dłoni zrobił mi się suchy placek skóry, myślałam, że krem pomoże mi go wyleczyć (jest bardzo tłusty), niestety nic się nie działo, plama wyglądała gorzej. Po ukończeniu kremu plama momentalnie zniknęła. Nie wiem czy krem spowodował podrażnienie ale wiem, że kiedy skończyłam go używać, podrażnienie znikło.

Beauty - pędzel do twarzy
Kupiony z ciekawości na jakiejś promocji. Przez krótki czas sprawował się całkiem nieźle, niestety przy praniu bardzo farbował a później zrobił się bardzo szorstki i nieprzyjemny.

Eveline - bioagranowy balsam do ciała
Też miał być przeciętniakiem - jest niewydajny, przyjemnie pachnie, całkiem nieźle się wchłania. Niestety ten badziew klei się jak szalony. Siedząc na kanapie czułam jak nogi kleją mi się do siebie. Nawet kiedy wsiąkł i się spociłam klejenie powracało. Miałam z tej serii masło, nie było może genialne ale było zdecydowanie lepsze niż to.


Uff tyle - 16 dobrych, 10 takich sobie i 4 buble - niezły wynik nie ma co. :)

piątek, 19 czerwca 2015

184. Moje nowości z ostatnich miesięcy

Przyznam od razu, że ilość zakupionych produktów w ostatnich 3 miesiącach mnie przeraża. Po przeszło roku bardzo oszczędnego kupowania taka ilość jest porażająca (wiem, że się powtarzam, trudno). Długo zastanawiałam się czy w ogóle to pokazywać ale to będzie taka "terapia wstrząsowa" - najwyraźniej mi potrzebna.....




Bell Hypoallergenic - korektor pod oczy 01
Podczas promocji w Rossmannie kupiłam najpierw jeden, tak na próbę, następnego wróciłam po następny - jest świetny, kremowy, kryjący, długotrwały. Idealny. Ten odcień jest bardzo jasny, jeśli szukacie czegoś bardzo jasnego ten może być strzałem w 10.


Golden Rose - szminka matowa nr 27
Nie wiem co o niej powiedzieć, jednego dnia uważam, że to najlepszy odcień z możliwych, następnego nie jestem w stanie zdzierżyć jej na swoich ustach.


Garnier - żel peelingujaco-rewitalizujący
Żel przeznaczony dla cery tłustej z niedoskonałościami. Przepięknie pachnący, niezbyt wydajny kosmetyk. W najbliższym czasie planuję recenzję.


Eveline - luksusowy balsam odżywczo-energizujący
Szukałam tego w złotym opakowaniu, był tylko ten. Z tej linii miałam już masło. Balsam jest niezmiernie  podobny w działaniu i identyczny w zapachu. Nieznośnie niewydajny ale jednak przyjemny kosmetyk.

Lovely - rozświetlacz (gold)
Przepiękny rozświetlacz w cholernie badziewnym opakowaniu, po miesiącu użytkowania rozpadło mi się w rękach.

Eveline - arganowa oliwka do paznokci 8 w 1
Na razie nie powiem dużo o tym produkcie, zbyt krótko go używam. Na pewno pięknie pachnie i całkiem szybko się aplikuje i wysycha na płytce.

Bielenda -aktywny tonik korygujący
Jeden z niewielu kosmetyków tutaj, który czeka na swoją kolej. Tonik z Ziai już dogorywa ale chciałam już coś mieć. Obietnice producenta: redukcja porów i błyszczenia skóry; rozjaśnienie przebarwień; dodanie blasku i korekta jakości skóry.


Bandi - delicate care - krem z algami morskimi na dzień
Kupiony z jakąś gazetą, na pamiętam którą. Nówka nie śmigana ale to już niedługo się zmieni. Obietnice producenta: krem nawilżający koi i łagodzi podrażnienia.


Bandi - +35 - energetyzujący krem na noc
Też dorwany w jakiejś gazecie (chyba Avanti). Używam od prawie dwóch tygodni i na razie nie wiem, co o nim sądzić. Obietnice producenta: krem przeciwzmarszczkowy o bogatej formule, wspomaga w nocnej regeneracji komórek skóry.


Ziaja - kremowe mydło pod prysznic - pomarańcza
Genialny kremowy żel o wściekle pomarańczowym kolorze. Zapach jest przepiękny, umila mi czas pod prysznicem :)

AA - oil infusion - olejek do twarzy
Nówka sztuka, raz jeżdżona. Na razie jedynie zauważyłam, że pipeta nie dochodzi do końca buteleczki, więc najpewniej będzie problem z wydobyciem wszystkiego pod sam koniec.

Ava - krem pod oczy
Moja druga buteleczka, mój ulubieniec. Więcej o nim tu. Jak na razie to najlepszy krem pod oczy jaki miałam, nie zamierzam szukać niczego innego.


Elfa Pharm - szampon łopianowy przeciw wypadaniu włosów
Miła, gęsta konsystencja i ziołowy zapach. Szampon bardzo dobrze oczyszcza włosy i skalp i niestety wysusza moje końcówki. Mimo, że zmniejsza ilość wypadających włosów po jego skończeniu wracam do Ziai med.



Ziaja - krem łagodzący dla dzieci i dorosłych z 10% d-pantenolem
Produkt dla moich dzieciaków. Miła lekka formuła, widocznie zmniejsza uczucie pieczenia i swędzenia skóry.


Old Spice - desodorant
Moje odkrycie. Genialny produkt. Pachnie ale na tyle subtelnie, że nie koliduje z perfumami. Zmniejsza potliwość i całkowicie eliminuje przykry zapach. Niezwykle wydajny, nieklejący kosmetyk.


Bell Hypoallergenic - płyn micelarny
O nim też chce napisać. Zużyłam prawie pół opakowania i wart jest osobnego posta. Informacje od producenta: płyn przeznaczony do skóry wrażliwej, skłonnej do podrażnień skóry. Wzbogacony aktywnym kompleksem roślinnym.


Fuss wohl - krem do stóp złoju jelenia
Jeszcze go nie użyłam, ale słyszałam wiele dobrego o tym produkcie. Zobaczymy. Informacje od producenta: produkt przeznaczony do skóry suchej i popękanej z olejem migdałowym, alantoinę, wyciąg z białej herbaty.


Ziaja liście zielonej oliwki - płyn dwufazowy
Już go oddałam, nie polecam. Bubel a więcej przeczytacie tu.


Biały Jeleń - płyn pod prysznic
Leżał sobie samotny, przeceniony. Bardzo lubię tą serię a żeli pod prysznic nigdy nie za dużo :). Informacje od producenta: delikatnie oczyszcza skórę, bez podrażniania jej. Nawilża, łagodzi.

Biały Jeleń - żel pod prysznic
Miałam kilka próbek, które przypadły mi do gusty, zarówno pod względem działania jak i zapachu. Dobrze się pieni, nie wysusza skóry, ma bardzo przyjemne miękkie opakowanie.


AA oil infusion - żel peelingujący
Mój kolejny ulubieniec. Pisałam już o nim tu . Bardzo przyjemnie pachnie, jest wydajny i nadaje się do codziennego stosowania.


Evree - olejek do ciała
Skusiłam się, mimo że mam czym się maziać. Dziś będzie jego premiera i mam nadzieję, że się sprawdzi.

Yoskine - płyn micelarny
O nim również słyszałam dużo dobrego, kupiłam podczas promocji w Rossmannie. Jak tylko skończę płyn z Bell ten będzie miał swoje pięć minut. Obietnice producenta: oczyszcza, nawilża, wygładza, skutecznie orzeźwia i łagodzi podrażnienia.


Pytanko: czy Wy lubicie czytać takie posty? Czy dla Was jest to interesujące?

wtorek, 28 października 2014

83. Październikowe śmietnisko



Jak widać dużo tego - ostrzegam :-)
Ilość wynika z kilku powodów: kilka kosmetyków używałam długo albo bardzo długo, kilka z nich doczekało się odlewek dla moich znajomych lub skończyły się niemalże natychmiast po publikacji poprzedniego denka i czekały sobie miesiąc na następny rzut.

Legenda:
  • Dobry produkt - kupię
  • Niezły produkt ale nie kupię bo
  • Nie sprawdził się, nie kupię.

Post będzie długi więc zaczynamy.

Żele pod prysznic

The Body shop - marakuja - żel pachnie obłędnie, cudownie, niesamowicie.... niestety nie na ciele tylko w łazience. Żel dobrze myje, bardzo fajnie się pieni ale mnie wysuszał.
Raczej nie kupię, spokojnie można kupić inne za mniejszą cenę.

Fresh Juice - trawa cytrynowa i wanilia - ten zużywałam jakieś 3 miesiące i nie było to spowodowane dużą pojemnością. On w przeciwieństwie do poprzednika, śmierdział jak kostka do toalety. Bardzo fajnie się pienił i całkiem nieźle mył.
Zdecydowanie nie kupię tego zapachu, kupiłam już inny, z którego jestem zadowolona.


Pielęgnacja ciała

Korana - balsam do ciała z kwiatem lotosu - przyjemnie pachnie. Rewelacyjnie nawilża i pielęgnuje skórę. Jego minusem (dla niektórych będzie to czynnik wykluczający) jest przerażająco długi skład.
Mimo, że rewelacyjnie nawilżał to jest słabo dostępny a skład jest zbyt długi i dlatego nie kupię.

Vis Plantis - olejek macadamia - dobry kosmetyk, dobrze odżywiał i natłuszczał skórę. Dość długo się wchłaniał ale zostawiał skórę promienistą i odżywioną. Bardzo przyjemnie pachniał, zapach zostawał na skórze przez kilka godzin.
Raczej nie kupię.Wyklucza go cena i to że dość długo się wchłania.

Isana med - Urea - ten balsam czekał na czas kiedy moja skóra ma gorszy moment. Nie pachnie, konsystencją jest dość rzadka. Bardzo dobrze nawilża i koi moją skórę - bardzo go lubię.
Jeśli będzie potrzeba to oczywiście kupię.


 Twarz

Ziaja ulga - płyn micelarny - lubię go, dobrze zmywa, nie podrażniał, ma efektywny dozownik. Opis krótki ale to naprawdę porządny produkt, wiem że opinie są o nim różne ale ja nie miałam problemów ze zmywaniem makijażu oka przy użyciu tego produktu.
Nie jest to może najlepszy produkt jaki miałam ale trzyma poziom.
Na razie nie kupię bo mam inne ale w przyszłości czemu nie.


Delia - dwufazowy płyn do demakijażu
- to kolejny mój ulubieniec. Bardzo dobrze zmywał tusz do rzęs i cienie w musie, które były moim utrapieniem przez dłuższy czas. Był całkiem wydajny.
Jak będę potrzebować to kupię, na razie moje micelarne sobie radzą z tuszami więc będę mieć jeden kosmetyk mniej.



 Pielęgnacja oczu

Ziaja - jaśmin w kremie - bardzo dobry kosmetyk. Połowę oddałam koleżance, która jest nim zachwycona. Bardzo dobrze  i długo nawilżał. Był zbyt ciężki pod makijaż ale na noc był idealny. Jedyna uwaga dla kogoś kto go nie zna - to nie jest przezroczysty żel, on przypomina bardziej korektor, lekko barwił / rozjaśniał okolice pod oczami. Zmniejszał cienie pod oczami, nie zmniejszał opuchlizny.
Raczej nie kupię, szukam ideału :-)

Floslek - żel z arniką - bardzo lekki, przyjemny krem. Niestety ja jestem już na niego za stara. Dość długo go zużywałam i tylko rano, nie nadawał się na noc - to będzie dobry kosmetyk dla młodszych dziewczyn. Dużym plusem jest to, że kiedy miałam podrażnione i opuchnięte oko nie szczypał mnie, dodatkowo nie podrażniał. Nie zauważyłam by zmniejszył opuchliznę czy cienie pod oczami.
Nie kupię, nie dlatego że jest kiepski tylko dlatego, że jest zbyt lekki dla mnie.

Delia  - roll on pod oczy. Bardzo długo go zużywałam i jeszcze go mam. Kupiłam go w styczniu / lutym, wsadziłam do lodówki i na jakiś czas zapomniałam o nim. Gdybym miała coś więcej o nim napisać to powiedziałabym, że najbardziej  pasuje poniższy któtki dialog:
- co robisz?
- niewiele, w sumie to niewiele.
Na chwilę  chłodził skórę pod oczami i nawet na kilka "chwil" zmniejszał opuchliznę. Niestety tylko na chwilę. Używałam go dość regularnie, chciałam sprawdzić czy pod dłuższym stosowaniu będzie widać jakiekolwiek rezultaty. Nie było i mimo, że jeszcze trochę go zostało to bez żalu go wyrzucam.
Nie kupię ponownie.



Pielęgnacja dłoni

Ziaja - krem z ceramidami - fantastyczny zapach, bardzo dobre działanie, bardzo wydajny. Żałuję, że już się skończył. Ładnie, efektywnie nawilżał dłonie - mogę powiedzieć, że to produkt idealny.
Oczywiście kupię.

Bebeauty - nawilżający krem z olejem macadamia - Boże tego dziada zużywałam od kwietnia albo marca. Na początku nie mogłam zdzierżyć tego zapachu, okropny. W działaniu też jest przeciętny, jedyne co mogę powiedzieć to jest wydajny ale to chyba jego jedyny plus.
Zdecydowanie nie kupię.

Biały Jeleń - mydło w płynie - ten rodzaj mydła używamy już od kilku ładnych lat. Bardzo go lubię, jako jeden z niewielu nie wysusza rąk moim dzieciom, nieźle radzi sobie z myciem / domywaniem pędzli do makijażu.
Kupię ponownie.


Stopy

No 36 - peeling do stóp - bardzo, bardzo przeciętny peeling. Kiedyś był moim ulubieńcem ale chyba zmienili formułę albo moje stopy zmieniły preferencje. Drobiny nie ścierały, zdecydowanie nie radził sobie z moimi suchymi piętami.
Nie kupię ponownie.

Exclusive Cosmetics - krem na pękające pięty - ten krem rewelacyjnie natłuszczał i odżywiał. Był bardzo wydajny. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to zamknięcie - nie zużyłam nawet w 1/3 a zamknięcie mi się zepsuło. Nie domykał się co mnie osobiście irytuje w kosmetykach.
Na razie wróciłam do Bielendy ale jak będę potrzebowała mocniejszego natłuszczenia to na pewno kupię.

 Paznokcie

4 pory roku - odżywka do paznokci - fajny produkt. Dobrym rozwiązaniem okazał się zarówno pędzelek, który dobrze rozprowadzał odżywkę po paznokciu i skórkach jak i konsystencja okazała się strzałem w 10 - nie spływał, natłuszczał. Produkt robił to co miał robić - dość długo się wchłaniał ale zostawiał paznokcie i skórki w dobrym stanie.
Próbuję innych tego rodzaju produktów ale czemu nie, jak będzie potrzeba to kupię.

Isana - zmywacz do paznokci - nie będzie to odkrycie dla nikogo - super produkt - zmywa, nie wysusza. Jedyne co mi przeszkadzało to zbyt intensywny zapach - nie jest zły, czy odrzucający ale mógłyby być mniej "widoczny".
Kupię ponownie.

 Różności

Nivea - masełko do ust - ble. Tyle powiem - nie polubiliśmy się. Szczerze to nie chce mi się o nim pisać - bardzo długo go używałam, pod koniec służył do natłuszczenia łokci i kolan moich dzieci. Nie lubiłam ust kiedy go używałam, zostawiał nieprzyjemne glutki, nie nawilżał tak jakbym od niego oczekiwała. Nie poprostu nie.
Zdecydowanie nie kupię.

Szczoteczka do twarzy - ten produkt służył mi kilka miesięcy i byłam z niego bardzo zadowolona. Szczoteczka nie podrażniała mi twarzy, ładnie oczyszczała i w połączeniu z mydłem z Białego Jelenia tworzyła wspaniały duet.
Na razie nie potrzebuję szczoteczki, bo mam inne kosmetyki które ją zastępują ale jeśli będę potrzebować na pewno kupię.

Sylveco - żel do higieny intymnej - dobrze myje, łagodzi podrażnienia, zarąbista butelka.Wydajny. Jednym słowem dobry produkt.
Testuje inny ale kupię.

Rexona - dezodorant w kremie - mój zdecydowany faworyt. Po kulkach, żelach i dezodorantach to  idealne rozwiązanie dla mnie. Nie brudzi, nie podrażnia, nie klei.
Już kupiłam i będę kupować dalej.


czwartek, 23 października 2014

81. Spotkanie I stopnia z Vis Plantis



Na ten produkt napaliłam się jak szczerbaty na suchary albo łysy na darmowy przeszczep włosów. Bardzo chciałam go kupić i wypróbować. Szukałam dość intensywnie ale nigdzie nie mogłam go znaleźć. Po kilku dniach zauważyłam reklamę w gazetce Hebe i tam też się udałam. Pracownica z pewną dozą nieśmiałości próbowała mi powiedzieć, że raczej go jeszcze nie mają ale poszła ze mną poszukać na półce z naturalnymi kosmetykami. Szukałyśmy dość długo, każda z nas wypatrywała sporej butelki (tudzież opakowania) i nagle znalazłyśmy to coś – mój cel poszukiwań okazał się małym, malutkim opakowaniem a w nim jeszcze mniejszą buteleczką. Musiałam zrobić dziwną minę bo Pani sprzedawczyni poszła poszukać informacji czy to aby nie próbka. Ale nie ten cud za 19 pln wygląda tak:

 VIS PLANTIS
Olejek macadamia do ciała
Nadmienię tylko, że mam dość małe dłonie :-)

Jak zawsze na początek kilka podstawowych informacji



Producent: Elfa Pharma Polska Sp. z o.o.
Pojemność: 30 ml
Skład:Macadamia Ternifolia  seed oil, parfum, PEG-8, tocopherol, ascorbyl palmitate, ascorbic acid, citric acid, benzyl salicylate, hexyl cinnamal, hydroxycitronellal,cimonene, linalool.
Info od producenta: polecany dla wszystkich typów skóry, ale zwłaszcza do suchej, wrażliwej, delikatnej, łuszczącej się i dojrzałej.
Lekki, nietłusty, egzotyczny olej z Australii odżywia, regeneruje, wygładza i zmiękcza. Pomaga nawilżyć suchą skórę. Działa przeciwstarzeniowo i ujędrniająco dzięki wysokiej zawartości kwasu oleju palmitynowego (omega 7), który jest głównym składnikiem młodej skóry. Nie daje uczucia tłustości, jest wydajny i dobrze się wchłania. Jest świetnie tolerowany przez skórę. Bogaty tolerowany przez skórę. Bogaty w antyutleniacze skutecznie neutralizuje wolne rodniki, co przedłuża młodości skóry. Poprawia jej wygląd i stan. łagodzi podrażnienia posłonecznego i drobne zmiany.


Moja opinia i wrażenia

  • Sama buteleczka jest wykonana z dość sztywnego, twardego plastiku i to w tym przypadku dobrze bo ułatwia to dozowanie. Dość szybko jesteśmy w stanie wyczuć opakowanie, tak by dozować odpowiednią ilość oleju;
  • Zdjęcie przedstawia buteleczkę po 6 krotnym użyciu preparatu na całe ciało – dziś go skończyłam - wystarczyło na 8 aplikacji;
  • Olej w buteleczce w ogóle nie pachnie; 
  • Olejek aplikowany na ciało wydziela przyjemny, bardzo delikatny zapach, który zostaje na nim przez jakiś czas;
  • Olejek nie wchłania się szybko, zajmuje mu to z 15 minut – nie jest więc idealnym rozwiązaniem gdy musimy się szybko ubrać i wyjść;
  • Olejek nie jest lepki, nie daje tego tłustego wrażenia na ciele czy na dłoniach;
  • Fantastycznie poradził sobie z moimi suchymi łydkami, ładnie natłuszcza;
  • Skóra wydaje się zdrowsza i bardziej sprężysta i bardziej lśniąca (nawet po wchłonięciu się preparatu);
  • Skóra jest nawilżona przez cały dzień.

 

Ostatecznie nie wiem czy kupię go ponownie – uważam, że prawie 20 pln za 30 ml to trochę wygórowana cena – sprawdziłam inne olejki i można znaleźć kilka bardzo interesujących w lepszej cenie i pojemności.

Nie żałuję, że się na niego skusiłam - to niezły produkt. Przeszkadza mi odrobinę to, że tak długo się wchłania, nie jestem do tego przyzwyczajona ale nie jest to też kwestia nie do przezwyciężenia czy przyzwyczajenia.

Jestem ciekawa czy zaciekawiłam Was tym produktem czy wręcz przeciwna?
Używałyście jakiegoś dobrego olejku, który mogłybyście mi polecić?

czwartek, 16 października 2014

78. Marakuja - stara obsesja w nowym wydaniu

Swego czasu dałam się skusić na żele pod prysznic z The Body Shop (TBS) - skusiły mnie przede wszystkim zapachy ale popularność i marka tej firmy też zrobiły swoje.
Jednym z zapachów, które kupiłam była marakuja i to właśnie ten kosmetyk porównam z innym żelem, który mnie zaciekawił. Mowa tu o marakui i magnolii z Fresh Juice (FJ). Pierwsze spotkanie z tą firmą nie było dla mnie zbyt miłe (recenzja) ale postanowiłam dać im drugą szansę.

Jeśli jesteście zainteresowane jak wypadły obydwa żele, zapraszam do dalszej lektury.


Na początek kilka podstawowych informacji

Zapach: marakuja
Pojemność: 250 ml
Cena: w promocji 25 PLN

Skład:
Aqua, sodium laureth sulfate, cocamidopropyl betaine, polusorbate 20, glycerin, sodium chloride, phenoxyethanol, polyglyceryl-2, caprate, honey, parfum / fregrance, sodium benzoate, citric acid, limonene, hexyl cinnamal, buty / methoxydibenzoylmethane, disodium EDTA, passiflora incarnata fruit extract, linalool, geraniol, denatonium benzoate, Cl 17200/Red 33, Cl 19140/ Yellow 5, Cl 42090/ Blue1











Zapach: marakuja i magnolia
Pojemność: 500 ml
Cena: 8,50 PLN

Skład: 
Aqua, sodium laureth sulfate, sodium chloride, cocamidopropyl betaine, styrene / acrylates copolymer, coc-glucoside, magnolia officinalis flower extract, passiflora edulis fruit extract, propylene glycol, PEG-40 hydrogenated castor oil, alcohol, hamamelis virginiana distilate, panthenol, butylene glycol, arnica montana flower water, niacinamide, thiamine HCI, tocopheryl butyrospermum parkii butter, disodium laureth sulfosuccianate, cocamide DEA, sodium cocyl cocoate, disodium EDTA, citric acid, parfum, benzyl alcohol, methylchloroisothiazolinone, methylisothiazolinone, limonene, hexyl cinnamal, amyl cinnamal, citronellol, Cl 42090, Cl 14720.







CO o nich sądzę?




Zazwyczaj nie porównuje ceny ale tutaj wydaje mi się to dość istotne. Żel z The Body Shop przy pojemność 200 ml. kosztował mnie ok. 25 pln (w promocji) natomiast marakuja z magnolią z Elfa Pharm (czyli Fresh Juice) to 500 ml za niecałe 9 pln. Różnica zarówno w pojemności jak i w cenie jest znacząca - by nie powiedzieć miażdżąca. Oczywiście można powiedzieć, że płaci się za markę, zapach jest bardziej intensywny itp itd ale patrząc na porównanie powyżej wydaje mi się, że tu Fresh Juice ma więcej do zaoferowania.
Po pierwsze jest wyczuwalny na ciele (delikatnie bo delikatnie ale zawsze),  może nie pachnie w łazience tak intensywnie jak ten z TBS ale w sumie przecież nie kupiłam zapachu / odświeżacza powietrza tylko żel, który fajnie by było jakby zostawił jakiś zapach na mojej skórze.
A dwa - nie wiem jak u Was ale ten z TBS mnie przesuszył - po prysznicu moje nogi a w szczególności łydki były suche jak wiór - i tu minus dla niego.

Obydwa żele sprawują się dobrze - zakupów nie żałuję ale jak to baba zawsze znajdę jakieś "ale".
W przypadku TBS jest to wysuszanie moich łydek a jeśli chodzi o FJ to mało wyczuwalny zapach na skórze...

Mam jeszcze drugi żel z TBS o zapachu różowego grejpfruta - on również pachnie obłędnie i również mnie odrobinę przesusza. Kiedy je skończę i znów najdzie mnie ochota na testy produktów z TBS to wybiorę masła do ciała nie żele pod prysznic. Te kupię z  Fresh Juice - ich oferta zapachów jest bardzo interesująca.

Muszę przyznać, że to całkiem niezły zwrot akcji biorąc pod uwagę moją poprzednią przygodę z produktami z FJ :-)


piątek, 10 października 2014

76. Na miły początek weekendu - mini zakupy

Generalnie nie ogarniam rzeczywistości - nie wiem gdzie i kiedy podziały mi się dni tego tygodnia - z lekkim przerażeniem odkryłam, że mamy już prawie połowę piątku za sobą.

By nie było tak pesymistycznie pochwalę się swoimi mikro zakupami. Mikro bo kupiłam tylko to, czego potrzebowałam.
Nie wiem jak Wy ale ja lubię kupować tylko to, czego aktualnie potrzebuję. Zdarza mi się kupować jakiś dodatkowy kosmetyk na zapas ale  zazwyczaj jest to jedna sztuka czegoś tam.
Preferuję takie rozwiązanie, bo wiem, że zaraz już za chwileczkę będę używać tego specyfiku, nie będę musiała czekać miesiąc / dwa jak wykończę te, których właśnie użyję, czy czekają w kolejce.

Poza tym uważam, że w tym momencie mamy tak dużo różnorakich promocji i trochę bez sensu jest kupować na zapas.

A więc jedziemy:

1. Perfecta - jagodowa muffinka - cukrowy peeling do ciała. To już któryś tam z rzędu peeling z Perfecty, bardzo je lubię i dobrze nam się współpracuje :-). Zapach, jak zawsze bardzo słodki, przyjemny, wprost smakowity.

2. Bielenda - awokado - masło do ciała. Swojego czasu miałam peeling i bardzo mi się podobał, przyszedł czas na masło. Zapach jest wprost przepiękny, słodki ale nie za słodki - mam nadzieję, że zostanie na mojej skórze po aplikacji.

3. Eveline - bio olejek arganowy ze złotem Maroka - krem do ciała. Nigdy nie miałam tego produktu, ale zapach przebija zapach produktów powyżej. Cytrusowy, orzeźwiający. Zdecydowanie ma coś w sobie. Przypomina mi oranżadkę w proszku z dzieciństwa, która strzelała na języku.... Mam teraz dylemat, którego kosmetyku używać najpierw....


4. Green Pharmacy - szałwia lekarska i Alantoina -  żel do higieny intymnej - mój z Sylveco już się kończy a tego jeszcze nie miałam więc zobaczymy jak się będzie sprawował. Nie wiem jak określić zapach, przyjemny, zdecydowanie daje się wyczuć szałwię ale nie wiem co tam jest jeszcze.

5. Ados cosmetics - cytyrusowy olejek do skórek i paznokci z witaminą E. Miałam do wyboru Eveline, które mi nie służą i ten oto specyfik. Pierwszy raz widzę tą firmę ale w sumie czemu nie, warto spróbować.

6. Fresh Juice (Elfa Pharma) - marakuja i magnolia - żel pod prysznic. Postanowiłam dać tym żelom drugą szansę. FJ ma w swojej ofercie dużo, różnych zapachów - wybrałam ten, bo jest absolutnie niesamowity. Zdecydowanie daje się wyczuć tu i marakuje i magnolię. Nie jest zbyt słodki, mdły, ma w sobie tą lekko cierpką nutę, którą lubię. Zobaczymy jak sprawi się ten kolega.

środa, 8 października 2014

75. Vis Plantis - czyli nowa marka od Elfa Polska

Dzisiaj króciutko ale na temat.
Elfa Polska, która w swojej ofercie ma przede wszystkim Green Pharmacy, poszerzyła swój asortyment o nową markę Vis Plantis.

W ofercie Vis Plantis znajdziemy (zdjęcia ze strony producenta):


Olejek arganowy do włosów wzbogacony olejkiem macadamia.
50% olejku arganowego, 49,5% olejku macadamia.













Olejek różany do twarzy, szyi i dekoltu wzbogacony olejkiem macadamia.
10% olejku różanego, 89,5% olejku macadamia.

















Olejek macadamia do ciała.
95,5% olejku macadamia.














Przyznam, że jeszcze ich nie widziałam np. w Hebe ale zdecydowanie poszukam olejku do ciała.

A Wy widziecie coś dla siebie?

P.S. Mam nadzieję, że poszerzą swoją ofertę produktów.

sobota, 6 września 2014

59. Co w trawie piszczy - żel z Elfa Pharma

Boże, nie wiedziałam, że pierwszy przedszkolno / szkolny tydzień mnie tak sponiewiera. Ale niestety stało się to faktem - jestem odmóżdżona i zmęczona, w weekend będę jeszcze słomianą wdową więc z wypoczynku nici. No cóż tak też bywa. Notka będzie lekka i mam nadzieję, że całkiem sensowna.

Kilka ładnych tygodni temu przy kasie otrzymałam nowy żel pod prysznic z firmy Elfa Pharma - fresh Juice (tej samej, która produkuje kosmetyki Green Pharmacy).



 Zapach -trawa cytrynowa i wanilia




Nie wiem jak u Was ale dla mnie zapach w żelu jest bardzo istotny - żel ma ładnie pachnieć, dobrze myć i nie wysuszać (w takiej właśnie kolejności. Jestem w stanie wybaczyć pięknie pachnącemu i myjącemu żelowi to, że mnie wysusza ale nie zdzierżę śmierdziucha, który nawilża).

Ale do rzeczy. Płyn o pojemności 500 ml jest zamknięty w dość elastycznej plastikowej butelce z korkiem, który można otworzyć przyciskając z jednej strony.

Dobrze się pieni, całkiem przyzwoicie oczyszcza moją skórę. Nie jest mistrzem nawilżania ale i nie wysusza. Więc spełnia dwa, istotne dla mnie, warunki.

Niestety muszę przyczepić się do zapachu. Kiedy wąchałam go w drogerii i później w domu, czułam trawę cytrynową - zapach nie był ani przesadnie sztuczny ani przytłaczający. Teoretycznie mogło ten zapach mógł wypalić, mógł być miłą odskocznią od oczywistych zapachów żeli.

Niestety zapach lub może moje odbieranie zapachu nie jest równe - czasami żel pachnie trawą cytrynową: przyjemnie, inaczej, z takim lekkim zadziorem (wanilii to ja tam w życiu nie wyczułam) a czasami pachnie jak kostka do toalety - pachnie jak detergent, którym czyszczę łazienkę - co chyba nie muszę tłumaczyć, że jest mało pożądaną wonią podczas kąpieli.

Wykorzystać go wykorzystam, jak przemęczyłam się z peelingiem z Farmony to już nic nie jest mi straszne. Lubię testować różne, czasami dziwne żele ale obawiam się że zastanowię się trzy razy nim sięgnę po inny produkt z tej linii.

A Wy spotkałyście się może z tymi produktami, może macie jakieś inne zapachy, które się Wam sprawdziły?