Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Planeta organica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Planeta organica. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 sierpnia 2016

365. Sierpniowe denko - hity i kity minionego miesiąca

Kolejny miesiąc, kolejne odkryte perełki  i męczenie się z przeciętniakami.
Zapraszam na mini recenzje zużytych kosmetyków.





PRODUKTY DOBRE, GODNE POLECENIA



 PANTENE  - szampon do włosów

Bardzo przyjemny lekki szampon. Dobrze oczyszcza, nie obciąża, jest mega wydajny. Nie przedłuża może świeżości moich włosów ale ładnie je nabłyszcza i pomaga w rozczesywaniu.


BIOLOVE - żel pod prysznic (recenzja)

Sam żel jest świetny, nawilża, ma świetny skład. Jego zapach jest przyjemny, choć nie obraziłabym się gdyby go odrobinę "podkręcili".


PLANETA ORGANICA - maska do włosów (recenzja)

Matko Buzka ta maska nie chciała się skończyć. Bardzo wydajny produkt. Genialnie działała na moje włosy i końcówki. Nie obciążała, włosy były sprężyste, miękkie. Jedynie zapach nie do końca mi odpowiadał ale to akurat osobista preferencja -pachnie jak kadzidło, zapach utrzymuje się na włosach.


NACOMI - kawowy peeling do ciała (recenzja)

Boski produkt. Wydajny, mocny zdzierak. Przepięknie pachnie i nawilża ciało. Nie umiem się go nachwalić. Na pewno jeszcze nie raz u mnie zagości.




FACELLE - płyn do higieny intymnej

Ulubieniec. Wiele osób go zna i lubi i ja jestem też w tej grupie. To świetny i tani produkt do higieny intymnej. Polecam


SORAYA - balsam z SPF 30

Bardzo przyjemny, lekki produkt. Delikatnie pachnie, dobrze się rozsmarowuje, nie zostawia białych smug. Nie klei się. Bardzo wydajny produkt.


ZIAJA - kasztanowy żel do nóg

Na początku nie byłam do niego przekonana. Lekko chłodził, koszmarnie się kleił. Po użyciu dłonie jak i nogi były powleczone klejącym się czymś. Przekonałam się do niego kiedy po użyciu siedziałam w przeciągu lub przed wentylatorem - fantastycznie wzmagał chłodzenie a samo działanie kosmetyku wydawało się mocniejsze. Nie wiem czy ponownie kupię ale dramatyzować nie będę jeśli na niego trafię.


OILLAN - balsam do ciała (recenzja)

Mój ulubieniec. Bardzo szybko się wchłania, dobrze i trwale nawilża ciało. Chwilowo smuży i nie należy do mistrzów wydajności. Mimo to cieszę się, że mam kolejne opakowanie.




BE ORGANIC - mleczko do demakijażu (recenzja)

Całkiem wydajny i przyjemny kosmetyk. Nie przepadałam za stosowaniem go na waciku ale pod prysznicem, do porannego odświeżenia okazał się mistrzem. Do tej pory stroniłam od mleczek ale ten produkt zużyłam z przyjemnością. 


BIOLOVE - kula do kąpieli

Fajny czasoumilacz. Przyjemnie pachnie. Lekko barwi wodę nie jest ani za tłusty ani za "suchy" - daje przyjemne nawilżenie skórze.




PRODUKTY TAKIE SOBIE




ZIAJA - płyn micelarny

Przeciętniak. Zmyć zmywał, nie podrażniał. Ale jak napisałam w innym poście, za każdym razem kiedy go używałam miałam wrażenie, że coś jest nie tak, że niewiele różni się od zwykłej wody. Mimo że krzywdy mi nie zrobił raczej do niego nie powrócę.


AVA - krem z zieloną herbatą (recenzja)

Niestety nie zauważyłam i się przeterminował. Chciałam wrócić do niego na jesieni. Na wiosnę sprawował się dobrze, byłam zadowolona, niestety jak przyszło lato kompletnie sobie nie radził. Świeciłam się jak świeca a podkład się na nim ważył.  


BIOLAVEN - krem do twarzy

Niestety do twarzy się nie sprawdził, nie wnikał w skórę i miałam wrażenie zaklejenia. Zapachowo też nie był moim ulubieńcem. Sprawdził się jako krem do ciała. Tu nie mam mu nic do zarzucenia.


PRODUKTY, KTÓRYCH NIE POLECAM



DOVE - desodorant w kremie

Chryste, ile ja czasu go zużywałam. Pod pachami nie sprawdził się w ogóle. Tragedia. Miałam wrażenie, że bardziej się pocę i śmierdzę. Kompletna klapa. Zużyłam go kiedy moje nogi spuchły a uda ocierały o siebie. Dzięki niemu nie miałam obtarć.


ZAPACH CISZY - mydło migdałowe

Produkt z Joyboxa. Bardzo starałam się go chociaż odrobinę polubić. Niestety zapach był dla mnie odrzucający a to co robił ze skórą było nieakceptowalne. Skórę na twarzy ściągał  i wysuszał, skórę na ciele czyścił tak, że aż "skrzypiała". Po kilku próbach go wyrzuciłam. 



No i jak miałyście coś? Coś się Wam spodobało?

poniedziałek, 30 maja 2016

330. Spore majowe denko

To, że będzie to spore denko wiedziałam już z tydzień temu. Sporo rzeczy trzymało się "na słowo honoru" i wreszcie padło.
Zapraszam na przegląd majowych śmieci. Dziś sporo dobrych, godnych polecenia produktów i tylko kilka przeciętnych kosmetyków.




PRODUKTY DOBRE, GODNE POLECENIA



 DAX SUN - KREM OCHRONNY +50

Bardzo dobry, miły w aplikacji krem ochronny. Przyjemnie pachnie, dobrze się rozprowadza. Nie bieli skóry, twarz, po nim, nie świecie się jak słońce.


NACOMI - POMARAŃCZOWY PEELING DO CIAŁA

Fantastycznie pachnie, ma naturalny skład. To niezły zdzierak, o  niezłej wydajności. Pozostawia lekko tłustą, nieklejącą się powłokę na skórze, dzięki której można odpuścić sobie dodatkowe natłuszczanie skóry.


NIVEA - ODŻYWKA DO WŁOSÓW SUCHYCH I ZNISZCZONYCH

Po bardzo przeciętnym szamponie, ta odżywka to bardzo dobry produkt. Przepięknie wygładza i zmiękcza włosy, jednocześnie nie obciążając ich.


DR. ORGANIC - ŻEL POD PRYSZNIC

Świetny kosmetyk. Pięknie zmiękcza skórę, delikatnie pachnie, jest wydajny jak diabli.





ZIAJA PRO - PEELING DO TWARZY

Potwornie wydajny, zużywałam go rok. Mocny zdzierak o genialnym działaniu. Nie wiem czy go szybko kupię ale wiem, że swym działaniem zasługuje na medal. 


PLANETA ORGANICA - SZAMPON DO WŁOSÓW

Moje odkrycie. Fantastycznie pachnie, świetnie działa. Nie obciąża włosów. Powoduje, że włosy są świeższe dwa / trzy dni dłużej.


EVREE - BALSAM DO CIAŁA

Kolejny świetny produkt z Evree. Bardzo wydajny, ładnie pachnący i świetnie działający produkt.


SAFNO - PŁATKI KOSMETYCZNE

Rzadko pokazuje płatki ale te są bardzo dobre. Kupione na próbę z Lidla i nie żałuję. Nie rozwarstwiają się, nie są ani za cienkie, ani za grube. Spokojnie mogą konkurować z płatkami  z Cleanica.







FACELLE - PŁYN DO HIGIENY INTYMNEJ

Bardzo dobry, wydajny produkt. Nie widzę różnicy pomiędzy wersjami, każda z nich jest świetna.


YVES ROCHER - TONIK DO TWARZY

Bardzo przyjemny, super wydajny produkt. Konsystencją przypomina tonik hibiskusowy z Sylveco. Przyjemny w zapachu, świetny w działaniu.


GOLDEN ROSE - POMADKA 02

Pomadka o przyjemnym różowym odcieniu. Trwała, łatwa w aplikacji. Bardzo wydajna.


BELL HYPOALLERGENIC - KOREKTOR POD OCZY

Mój ulubieniec. Jasny, wydajny, kremowy produkt. Jestem pod sporym wrażeniem tego produktu. 




PRODUKTY DOBRE, CO DO KTÓRYCH MAM PEWNE "ALE"




FACELLE - WKŁADKI

Ta kategoria produktów też rzadko się u mnie pojawia. Tak jak uwielbiam płyn do higieny intymnej tak ten jest po prostu przeciętny, przeciętny, przeciętny. Lepiej dopłacić złotówkę czy dwie i kupić coś lepszego.


BIOLAVEN - ŻEL DO MYCIA TWARZY

Ech, bardzo chciałam się przekonać do tego żelu. Niestety jest zbyt słaby nawet na poranne odświeżenie skóry.  Zapach jest taki sobie - na początku pachnie winogronami ale pod tym zapachem kryje się zwykły zapach oleju jadalnego Przy używaniu go solo, moja skóra była widocznie niedomyta, wyskakiwało mi sporo krost i niedoskonałości. Zużywałam go pół roku i udało mi się to dopiero gdy połączyłam go z peelingiem z Ziai.


SYLVECO - KREM POD OCZY

Na początku byłam nim zachwycona, moja skóra była nim zachwycona. Niestety po jakiś dwóch tygodniach skóra przyzwyczaiła się na tyle, że nie widziałam żadnych różnic. Skóra wyglądała tak samo bez i po aplikacji.


TEN - NAWILŻAJĄCY KREM DO TWARZY

To był świetny krem o genialnej wydajności. Tu zalazł się tylko dlatego, że był dla mnie zbyt mocny, zbyt bogaty i niestety świeciłam się jak słońce niemalże natychmiast po jego użyciu. 
Zdecydowanie polecam go osobom z suchą cerą, ja sobie go odpuszczę.



PRODUKTY ZŁE, NIE POLECAM



ZIAJA - PŁYN DO UST

Moja córa nie chciała go używać, ja męczyłam się z nim kilka dobrych miesięcy. Gryzący, alkoholowy, piekący w buzię płyn. Więcej nie kupię i odradzam każdemu, kto nie lubi pieczenia przy każdym płukaniu.


Jak widać wygląda to całkiem nieźle, tylko jeden produkt wkurzył mnie i ciężko mi się go używało.

 

piątek, 15 kwietnia 2016

313. Różowe kadzidło - maska z Planety Organica

Maska wpadła do mnie przy okazji Bożego Narodzenia i miałam naprawdę dużo czasu na wyrobienie sobie zdania.

Dziś zapraszam na:

PLANETA ORGANICA

MASKA DO WŁOSÓW


Informacje podstawowe:

Pojemność: 300 ml
Zapach: słodkie kadzidło
Kolor: lekko rozbielony róż
Konsystencja: balsam

Obietnice producenta:

Skład:






Moja opinia:

  • pierwsze co rzuca się w oczy a raczej w nos to zapach - powiem krótko - nie podoba mi się, to jakby kadzidło z mieszanką paczuli, drzewa sandałowego i czegoś słodkiego;
  • zapach utrzymuje się na włosach, ale nie jest nachalny czy obezwładniający;
  • konsystencją przypomina balsam do ciała, potrafi spłynąć z włosów;
  • nie zauważyłam, by powodowała unoszenie się włosów od nasady, ale też ich nie obciąża;
  • bardzo ładnie je wygładza, dzięki niej sporo moich małych antenek jest okiełznanych;
  • włosy są sypkie i "zwarte";
  • produkt ma celu nawilżyć włosy i mimo że mam włosy przetłuszczające, nie zauważyłam, by powodowała szybsze przetłuszczanie się czy np. łupież, swędzenie głowy;
  • producent obiecuje, że dzięki masce włosy mniej będą wypadać czy wręcz szybciej rosnąć - tu nie mogę potwierdzić, ani zaprzeczyć - od jakiegoś czasu włosy mi nie wypadają a w ciąży wszystko mi szybciej rośnie :);
  • nie jest może mistrzem wydajności ale nie jest źle.



To bardzo przyzwoita maska i gdyby zapach był bardziej uniwersalny piałabym z zachwytu. Wiem, że wiele osób lubi / toleruje takie zapachy ale dla mnie jest to spory minus.
Jednak działanie jest bardzo przyjemne i zachęcające. Nie wykluczam że jak za milion lat skończę te opakowanie kupię inne wersje.

poniedziałek, 29 lutego 2016

296. Z innej planety - szampon Aleppo z Planety Organica

Nie wiem jak to wygląda u was ale mnie nie za bardzo kręcą szampony. To jeden z tych kosmetyków, które mają myć, nie śmierdzieć i nie wywoływać łupieżu. Te trzy, bardzo proste czynniki powodują, że duża ilość szamponów jest u mnie akceptowalna.

Tego gagatka (wraz z maską) otrzymałam na święta i dziś opowiem o nim kilka słów.


SZAMPON ALEPPO ODŻYWCZY

PLANETA ORGANICA 
 

 


Informacje podstawowe:

Pojemność: 280 ml
Przydatność po otwarciu: 12 miesięcy
Kolor: żółto-zielona perła


 
Zapach: lekko słodki, przyjemny
Rodzaj: odżywczy do każdego rodzaju włosów
Informacje od producenta:

 
  


Skład: 




Moja ocena:

  • butelka wyposażona w pompkę - co moim zdaniem jest świetnym rozwiązaniem;
  • zapach - niby mała i nieznacząca rzecz ale w tym przypadku urzekł mnie totalnie - przypomina mi żółte landrynki, które dostawałam od babci jakieś 20 lat temu;
  • bardzo dobrze się pieni, nie szczypie w oczy;
  • włosy po umyciu są przyjemnie miękkie i odbite u nasady;
  • nie obciąża;
  • włosy dobrze się rozczesują;
  • jest wydajny;
  • należę do osób, które muszą myć włosy co 2 dni, inaczej są przyklapnięte i tłuste. Teraz mogę pozwolić sobie na mycie włosów nawet co 4 dni. Czwartego dnia nie są może tak świeże i lśniące jak pierwszego ale spinając je w kitę mogę spokojnie wyjść na miasto.




W tym szamponie odpowiada mi wszystko. Działanie jest lepsze niż mogłabym chcieć i wymagać. Opakowanie, wydajność i ten przecudny zapach to wisienki na torcie. Do tej pory z Planety Organica miałam jedynie masło do ciała (które było bardzo przyzwoite)  w tym momencie marka zaintrygowała mnie na tyle, że z całą pewnością zakupię następne kosmetyki.
Jeżeli szukacie czegoś dla swoich przetłuszczających się włosów o całkiem przyjemnym składzie i cudownym zapachu ten kosmetyk z pewnością przypadnie wam do gustu.




piątek, 29 maja 2015

173. Duuże majowe denko

Zanim przejdę do meritum dwa ogłoszenia parafialne.

Po pierwsze - tak, wiem dużo pustaków mi się nagromadziło ALE do tej ilości mocno przyłożyli się moi goście, którzy w tym miesiącu nawiedzali mnie w ilości hurtowej.

Pod drugie - jak się zaraz przekonacie zmieniłam trochę formułę. Wypatrzyłam to rozwiązanie u Marty (z zakręconego świata Marty) i po lekkim tuningu tak właśnie pokaże swoje zużyte produkty.

Na początek zacznę pozytywnie. 


PRODUKTY DOBRE, BARDZO DOBRE, GODNE POLECENIA

Przepraszam za brak ostrości na Biovaxie ale kiedy się zorientowałam śmieci miałam już wyrzucone

1. Biovax - odżywka w spray dla włosów przetłuszczających się
Znalazł się w moich ulubieńcach włosowych. Genialny produkt, bardzo wydajny, przedłuża świeżość  włosów, nie obciąża ich.


2. Planeta Organica - masło do ciała z arganem
Długo go miałam, nie tylko dlatego, że musiałam przerzucić się na dermokosmetyki ale również dlatego, że jest niesamowicie wydajny. Gęsty, przepięknie pachnący (recenzja), wspaniale nawilżający produkt.

 
3. Renu - płyn do soczewek
Używam od lat, kilka razy próbowałam znaleźć zamiennik ale zawsze kończyło się powrotem do tego produktu. Dla mnie jest niezastąpiony.



4. Bebeauty - regenerujący krem do rąk
Bardzo dobry, wydajny produkt. Wypada trochę gorzej niż mój ulubieniec z Eveline (porównanie) ale to bardzo dobry produkt za kilka złotych. Jedyny minus to wytrzymałość zamknięcia - najpierw odpadł ten mały wewn. dzyndel, który powstrzymywał krem przed wypływaniem a potem kiedy spadł ze stolika kawowego na dywan, zamknięcie rozpadło się na milion kawałków.


5. Lirene - krem do stóp - 20% urea
Następny genialny produkt. Wydajny, nie zostawia tłustej warstwy, dość szybko się wchłania. Nie mam się do czego przyczepić. Polecam każdemu.


6. Glov - ściereczka do demakijażu
Ten egzemplarz miałam prawie 1,5 roku (recenzja). Bardzo fajny, przydatny gadżet. Dobrze sprawdza się na wyjazdach albo w przypływie lenistwa :)


7. Bandi - płyn micelarny
To już moja trzecia butelka. Szybko i w 100% zmywa tusz, wodoodporny eyeliner - wszystko co dusza zapragnie. Wydajny, lekko się pieni, delikatnie pachnie.




8. Pumeks
Bardzo twardy i trwały produkt.  Jeden z lepszych pumeksów jaki miałam. Odkąd mam przeciętniaka z Hebe jego akcje dodatkowo wzrosły.

 
9. Miss sporty - róż 
Dostałam go jakiś czas temu od koleżanki, pokruszył się i była konieczna reanimacja, nie wypowiem się więc co do jego wydajności. Produkt bardzo dobry, daje delikatny kolor. Ze zdziwieniem stwierdzam, że był lepszy od różu z Wibo, którego aktualnie używam.


10. Kobo - baza pod cienie
Mój pierwszy produkt z Kobo i od razu strzał w10. Wydłuża długość cieni, nie podbija może ich koloru ale jest niesamowicie przyjemny w użytkowaniu. Bardzo dobry produkt, który służył mi do ostatniego kawałeczka.

 
11. Golden Rose - eyeliner
Super produkt. Trzymany do dołu nie wysechł mi na końcówce (co na początku miało czasami miejsce). Długotrwały o intensywnym brązowym kolorze.  No i łatwy w obsłudze, co w moim przypadku, było równie ważne jak kolor.



12. Eveline - tusz do rzęs
Idealny na co dzień, nadaje naturalny wygląd rzęs. Statystycznie wymieniam tusz co 3 miesiące, ten nie tylko po tym czasie mnie nie szczypał mnie w oczy ale również nie kruszył, nie osypywał.  Nie zmienił również konsystencji, nie robił grudek, nie sklejał. Dobry tani tusz.


13. For your beauty - przyrząd do wycinania skórek
Genialny produkt, który służył mi przez kilka dobrych miesięcy. Ostry, precyzyjny niedrogi ulubieniec.


14. Emolium - kremowy żel do mycia
Wydajny jak diabli, nieźle pieniący się i dobrze myjący kosmetyk. Nie podrażniał, miał dobrej jakości pompkę.


15. Biovax - 60 sekundowa odżywka do włosów
Wydajna, przyjemnie pachnąca i przede wszystkim dobrze działająca odżywka. Włosy dzięki niej były miękkie, lejące, nieobciążone. Lepiej również się rozczesywały.




16. Isana - mydło w płynie
Pięknie pachnie, dobrze myje i się pieni. Robi to co ma robić mydło w płynie.


17. AA - żel peelingujący
Mój totalny ulubieniec. Fantastyczny codzienny peeling do twarzy, dekoltu. Przepięknie pachnie, dobrze pielęgnuje cerę. Można stosować go codziennie bez obaw, że skóra ulegnie wysuszeniu czy podrażnieniu. Całkowicie zdetronizował Ziaję liście manuka.



NI PIES NI WYDRA - czyli niby dobre ale nie do końca



1. Bielenda - nawilżający peeling solny do ciała
Dobry zdzierak, wydajny, zapach do przeżycia. Niestety podrażniał moją skórę i zostawiał delikatną, dość trwałą powłoczkę na ciele.


2. Bielenda - wyszczuplający peeling solny do ciała
Dobry zdzierak, wydajny, niestety zapach taki sobie - czasami przypominał kostkę do toalety. Jak poprzednik podrażniał skórę i zostawiał delikatną, dość trwałą powłoczkę na ciele.


3. Bebeauty - normalizujący żel-peeling do twarzy
Totalny przeciętniak, myje, peelinguje w stopniu średnim. Jest dla mnie zdecydowanie zbyt płynny w konsystencji.


4. AA - żel micelarny
Tu idealnie pasuje ni pies ni wydra - nie jest to micel, który można dać na wacik ani do końca żel o zwartej konsystencji.  Radzi sobie ze zmyciem makijażu i odświeżeniem twarzy rano ale to nie moja bajka. Wolę zdecydowane produkty.



5. Ziaja - pasta liście manuka
Zdzierak jakich mało, mogłam go używać raz w tygodniu, inaczej miałam saharę na buzi. Wydajny. Oczyszczał ładnie moją twarz ale był za mocny.

 
6. AVA - aktywator młodości Hyrdanov
Do bubla mało mu brakuje. Nie wydajny, nie widziałam żadnej zmiany w swojej twarzy. Więcej napisałam tu.

 
7. Embryolisse - krem BB
Totalnie przeciętny krem BB o irytującym zapachu (recenzja).


8. Bandi - kojący krem-żel pod oczy
Przeciętniak, tak sobie nawilżał, tak sobie koił. Sądzę, że lepiej sprawdził by się na młodszej skórze.



9. Eveline -  lakier do paznokci
Do zdenkowania mało mi zabrakło, niestety pędzelek oderwał  się od nakrętki i bardzo trudno było mi się nim posługiwać. By uzyskać kolor potrzebowałam dwóch warstw, odpryskiwał po 2 dniach. Miał przyjemny pędzelek i przepiękny kolor. Szybko sechł.

 
10. Mr. Nail - oliwka do paznokci
Produkt, który naprawdę działał na moje paznokcie i skórki. Niestety długo sechł, co doprowadzało mnie do szału. Przy cienkiej warstwie zajmowało mu to nawet 15 minut.


11. Stenders - krem na dzień
Przeciętniak, tak sobie nawilża, nadawał się pod makijaż. Przy cenie ok. 100 pln za krem muszę przyznać, że radzi sobie bardzo podobnie jak krem z AA (algi) za kilkanaście złoty.


12. Isana - maska do włosów
Niezgorsza maska. Wydajna, pomagała mi w okiełznaniu włosów i szybszym ich rozczesaniu. Wolałam jednak tą z Biovax'u.



13. Tangle teezer - szczotka do włosów
Nie wiem, nie rozumiem zachwytów. Lubię ale dla mnie do zwykła szczotka. Tolerują ją moje koty więc będzie im służyła jeszcze przez jakiś czas.


14. Ziaja - kuracja dermatologiczna AZS - natłuszczający olejek myjący do kąpieli i pod prysznic
Paskudy zapach. Wydajny, dobrze pieniący, nie podrażniający kosmetyk. Dobrze natłuszczał i koił skórę. Gdyby nie ten zapach wylądowałby w pierwszej kategorii.


15. Apteczka Agafii - maska do włosów
Przepięknie pachniał, był całkiem wydajny. Włosy były bardziej miękkie i sypkie ale w sumie to niczym się nie wybijał, zdecydowanie nie jest to rewolucyjny produkt.



PRODUKTY ZŁE, KIEPSKIE, KTÓRE MI SIĘ NIE SPRAWDZIŁY


1. Etre belle - maska do twarzy
Pisałam o niej tu. Maska wysuszyła mi skórę na policzkach, piekła po 10 minutach od nałożenia. Generalnie nie polecam.

2. Isana - krem rumiankowy do rąk
Niezbyt przyjemny zapach, totalnie krótkotrwałe nawilżenie. Maział się i kleił. Nie wart nawet tych kilku złoty, które za niego zapłaciłam. Mimo małej pojemności długo go męczyłam.

3. Intimea - płyn do higieny intymnej
Uczulił mnie a tego nie lubię i nie akceptuję. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie.



4 i 5 Catrice - cienie do oczu
Dostałam swego czasu od Kosmetykoholiczki. Niestety mimo wielu prób i podejść nie umiem dogadać się z tymi cieniami. Osypują się, znikają, na oku nie są intensywne. No i jeszcze ten niżej skruszył się i w momencie otworzenia opakowania wypadł mi na dywan.

6. Bic - maszynka do golenia
Podczas porządków znalazłam skitrane 6 sztuk, pierwotnie chciałam je zużyć ale straciłam cierpliwość. Bardzo niewydajne badziewne maszynki. Nie lubię wyrzucać ale kurde ja mam bardzo małe owłosienie na nogach a nawet z tym sobie nie radził. Tragedia.


Chryste ale długie to wyszło.... normalnie ciekawa jestem ile z Was dotarło do końca :/

wtorek, 17 lutego 2015

128. Arganowa przyjemność z Planety Organica

O maśle muszkatołowym z Apteczki Agafii napisano już wiele i w sumie wcale się nie dziwię, warto go mieć, to bardzo dobry produkt. Czy warto zawracać sobie głowę masłem arganowym z Planety Organica dowiecie się z poniższej recenzji. Serdecznie zapraszam.




Informacje podstawowe

Pojemność: 250 ml
Opakowanie: dobrej jakości plastik dodatkowo zabezpieczony plastikowym, wyjmowanym wieczkiem
Dodatkowe informacje: produkt bez SLSu i parabenów
Skład: Aqua with infusions of Organic Argania Spinosa Kemel Oil, pistacia Vera Seed oil, Cetearyl alcohol, Tocopheryl Acetate, Glycerin, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Extract, Sodium Stearoyl Glutamate, Xanthan Gum, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum.


Pierwsze wrażenia i moja ocena

  • Bardzo ciekawe, przyciągające wzrok opakowanie,
  • Produkt posiada plastikowe wieczko zabezpieczające, które uważam za super pomysł, każdy produkt powinien coś takiego posiadać,
  • Kolor masła jest trudny do opisania - coś pomiędzy mocno spranym zielonym lub niebieskim,
  • Konsystencja jest mniej zwarta niż w maśle muszkatołowym z Apteczki Agafii ale nadal jest zwarta i bogata,
  • Zapach jest totalnie niesamowity i niepowtarzalny. Dałam do powąchania go kilku osobom i wiele z nich się ze mną zgodziło - masło pachnie przepięknym fioletowym bzem, inni twierdzą, że przypomina im połączenie lawendy z bzem.



  •  Masło rewelacyjnie rozprowadza się po ciele, wystarcza mała ilość by pokryć sporą część naszego ciała. 
  • Skóra po aplikacji jest bardzo miękka i odżywiona.
  • Masło nie zostawia filmu, bardzo szybko wchłania się w skórę
  • Przez kilka dni część ciała smarowałam wspominanym już masłem muszkatołowym a część masłem arganowym i poza niezłym miksem zapachowym :-) muszę powiedzieć, że przedstawiają bardzo podobny poziom nawilżenia, odżywienia i długotrwałości.
  • Porównując jednak z masłem awokado z Bielendy muszę stwierdzić, że nawilżenie utrzymuje się zauważalnie krócej w przypadku masła arganowego. Nadal jest bardzo dobre ale awokado jednak wygrywa.
  • Jak już wspomniałam zapach jest przepiękny, utrzymuje się również przez dłuższy czas (nawet kilka godzin)  i o ile nie ubieramy się momentalnie po aplikacji nie przenosi się na ubrania. 
  • Zapach mimo, że jest wyczuwalny nie koliduje z naszymi perfumami.
  • Nie bardzo wiem jak odnieść się do obietnicy producenta o "zapobieganiu przedwczesnemu starzeniu się skóry" ale wiem, że bardzo ładnie pomaga w uspokojeniu mojej skóry i szybszemu zagojeniu się zmian.

Podsumowanie

Zdecydowanie i w 100% warto rozejrzeć się za tym produktem. Zawiera wszystkie czynniki pożądane w przypadku takich produktów.
Wspaniale odżywia i nawilża skórę. Miękkość i nawilżenie utrzymuje się przez długo i przy swoich problemach skórych po jego aplikacji, przez cały dzień nie odczuwam ani swędzenia ani ściągnięcia (co zdarzało się przy innych produktach).
Dodatkowo ten zapach -  to wisienka na torcie. Uważam, że pod względem zapachu jest dużo ciekawszy niż porównywane już masło muszkatołowe. Nie tylko jest bardziej delikatny i nieingerujący to jeszcze nie zmienia się  (a ten z Agafii potrafi być czasami zbyt męski czy "widoczny").


Jeśli poszukujecie dobrego masła do ciała rozejrzyjcie się za masłem arganowym z Planety Organica, z całą pewnością nie pożałujecie.


czwartek, 15 stycznia 2015

112. Urodzinowe zakupy - rosyjska część 1

Moje urodziny zbliżają się wielkimi krokami i postanowiłam trochę poszaleć.
Na fali ogólnego zachwycenia rosyjskimi kosmetykami wybrałam się do apteki i kupiłam taki oto pakiet:



(Nie)stety bardzo tendencyjny ale akurat to wpadło mi w oko i było mi "żywo" potrzebne. Ale po kolei




Gęste masło do ciała Muszkatołowe - odżywcze - Łaźnia Agafii
Przepięknie pachnące, niezwykle gęste masło o lekko zielonej barwie. Nie miałam jeszcze szansy by go użyć ale oczekiwania, nie ukrywam, mam bardzo duże.


Masło do ciała z olejkiem arganowym - "Młoda skóra" - Planeta Organica
Już nie tak etremalnie gęste jak poprzednik ale nadal jest to konsystencja bardzo treściwa. Przepięknie pachnie. Obok olejku arganowego wyczuwam coś owocowego ale nie jestem w stanie dobrze zwerbalizować tego zapachu.




Aktywne ziołowe serum na porost włosów - Apteczka Agafii
Osławione serum, o którym mówią niemalże wszyscy. Stosuje od kilku dni więc niewiele mogę powiedzieć o jego działaniu. Pachnie dziwnie ale przyjemnie, niestety mój egzemplarz lekko przecieka przy aplikacji - zawsze mam lekko mokre palce gdy go stosuje.


Mus do ciała - organiczna wanilia i Orchidea - Organic shop
Najmniej zbity, bardziej przypominający balsam (jest zbyt ciężki, jak dla mnie, by nazwać go musem) produkt. Jako jedyny nie posiada zabezpieczenia, należy więc uważać przy zamykaniu, otwiera by się nie umazać. Pachnie kwiatowo, słodko, pod tymi zapachami przebija się zapach klasycznej Nivei, co niezbyt mi odpowiada.


Regeneracyjny balsam do włosów - Apteczka Agafii
Pachnie przecudnie, jest dość gęsty, nie spływa z włosów. Użyłam raz i nie chce mówić zbyt dużo ale moje włosy polubiły się z tym produktem.

No i tyle, na polską część prezentów jeszcze czekam.