Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Soraya. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Soraya. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 sierpnia 2016

358. Czas na mat - Ava vs Soraya

Jako posiadaczka cery mieszanej wiosna i lato to dla mnie czas poszukiwania idealnego kremu matującego. Dawno, dawno temu pisałam o trzech produktach (w tym kremie) matujących (tu). Nadal uwielbiam krem z Bandi, jest on jednak na tyle hard corowy, że w tym roku szukałam czegoś lżejszego.



Na pierwszy ogień poszedł:

AVA

Krem z ekstraktem z zielonej herbaty
dla cery tłustej i mieszanej


Informacje podstawowe:

Pojemność: 50 ml
Zapach: widoczny, czuć tu zieloną herbatę
Konsystencja: lekka, przyjemna
Info od producenta:



 Zawiera:
  • koenzym Q10

Skład:


Moja ocena:
  • krem kupiłam z początkiem wiosny i pokochałam od pierwszego użycia,
  • krem ma lekką konsystencję, przepięknie rozprowadza się na cerze;
  • ma odrobinę zbyt mocny zapach, jest on przyjemnie herbaciany ale dla wrażliwców może stanowić problem;
  • bardzo szybko się wchłania;
  • dobrze współpracuje z innymi produktami; genialnie nadaje się pod makijaż;
  • skóra po aplikacji jest miękka i widocznie zmatowiona;
  • przy dłuższym stosowaniu zauważyłam poprawę w wyglądzie skóry, była delikatniejsza i wyglądała na zdrowszą;
  • nie podrażnia, nie uczula, nie zapycha;
  • jest bardzo wydajny.
Niestety problem pojawił się w momencie ocieplenia się pogody. I nawet nie mówię o tych porąbanych upałach, tylko o zwykłym ociepleniu się.
  • buzia po aplikacji niemal natychmiastowo świeciła się jak słońce;
  • makijaż zaczął się albo ważyć albo po prostu spływać.

Kiedy już myślałam, że będę skazana na żywot jarzeniówki tudzież pudernicy, zauważyłam akcję promocyjną organizowaną przez Hebe. Do przetestowania były najnowsze kremy z Soraya (tu).

Do testowania otrzymałam:

SORAYA

Lekki hydro-krem
dla cery tłustej i mieszanej


Informacje podstawowe:

Pojemność: 50 ml
Zapach: przyjemny, lekko perfumowany, niewyczuwalny na twarzy
Konsystencja: lekki żel, galaretowaty
Info od producenta:


Skład:



Moja ocena:

  • pierwsze użycie kremu było dość mocnym przeżyciem, moja skóra była super matowa, mat był płaski, nieprzyjemny;
  • ten ultra mat pomagał w utrzymaniu cery w ryzach po zrobieniu makijażu ale solo był dość uciążliwy;
  • po jakimś tygodniu skóra przyzwyczaiła się, pogoda ociepliła jeszcze bardziej i skóra zaczęła wyglądać normalnie;
  • bardzo dobrze współpracuje z podkładami, zauważyłam (w normalny dzień), że mat trzyma się dłużej na mojej buzi a jeśli się świecę to nie tak mocno jak w normalnym przypadku;
  • przy ekstremalnie ciepłej pogodzie krem nie jest sprawdza się może idealnie ale z całą pewnością nie świecę się tak jakbym go nie używała;
  • rzeczywiście trochę zmniejsza widoczność porów ale nie jest to " lek na całe zło";
  • przy regularnym stosowaniu cera wygląda dobrze ale nie tak dobrze jak przy Avie;
  • nie zauważyłam by makijaż się ważył, spływał;
  • nie podrażnia, nie uczula;
  • jest bardzo wydajny.


Zdecydowanie nie są to kremy do zadań specjalnych (czy to w przypadku cer tłustych czy to "piekielnego" lata) ale gdybym miała któryś polecić to byłby to krem z Soraya. Ava jest ciekawa i z pewnością ją zużyję ale dopiero na jesieni.
Jeśli jednak szukacie czego mocnego, odpornego na ultra tłustą cerę i upalną pogodę to polecam Bandi - krem matujący


środa, 1 czerwca 2016

331. Krótka piłka i małe Lidlowskie rozczarowanie

Niby nic wielkiego ale może ktoś się ustrzeże przez lekkim "wkurżeniem" w Lidlu.




Zakupiłam ten oto krem:




Nie używany, pompka czysta, ha nawet wydaje mi się że nikt go nie otwierał.

Jakie było moje zdziwienie kiedy przez totalny przypadek spojrzałam pod światło i zobaczyłam ile tak na prawdę jest tam produktu.




Nie będę się gardłować, pluć i rzucać jadem ale to lekkie przegięcie .





P.S. Przewrotnie życzę wszystkim dużym i małym wszystkiego najlepszego w Dniu Dziecka

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

206. Soraya po raz trzeci

Balsam do opalania z Sorayi jest trzecim i ostatnim kosmetykiem z tej firmy, który otrzymałam w paczce od Blog Media.

 SORAYA
wodoodporny balsam do opalania
SPF 10

Informacje podstawowe

Pojemność: 200 ml
Konsystencja: lekka, delikatna
Zapach: bardzo delikatny, kwiatowy
Info dodatkowe: balsam zawiera:
  • Aqumarine complex, który nawilża i chroni naskórek przed przesuszeniem,
  • SOSkin complex, który doskonale łagodzi podrażnienia i wygładza.




 Moja opinia

  • balsam bardzo szybko się rozprowadza i genialnie wchłania;
  • zapach w opakowaniu i na ciele jest bardzo delikatny ale kiedy cała nasza, wysmarowana kremem, czwórka weszła do samochodu pachniało trochę słodko i mdło;
  • nie zostawia smug, nie mazia się, nie przenosi na ubrania czy telefon;
  • balsam jest niezmiernie wydajny.

Krótko i na temat: polecam Wam ten balsam. Sama kupiłam dodatkowo balsam z SPF 30 i poleciłam go swoim koleżankom. Za niską cenę otrzymujemy bardzo przyjemny i wydajny produkt, z którego zarówno ja jak i cała moja rodzina jest zadowolona.

piątek, 24 lipca 2015

200. Lipcowe denko - czyli hity i kity tego miesiąca





Znów mam tego dużo, niedługo wybieramy się na wakacje więc trzymanie tego wszystkiego dłużej niż to potrzebne jest bez sensu.

Zapraszam na długi, choć mam nadzieję interesujący, post o śmieciach :)



PRODUKTY DOBRE, BARDZO DOBRE - GODNE POLECENIA



Biały Jeleń - kremowy żel pod prysznic
Co prawda zostało mi go jeszcze na jakieś dwa użycia ale nie chce go trzymać przez następny miesiąc, zużyję i od razu wyrzucę.
Bardzo fajny dobry i wydajny produkt. Delikatnie pachnie i nawilża (o ekstremalnym, jak napisał producent, nawilżeniu nie ma jednak mowy). Jeśli ktoś szuka żelu bez SLS i delikatnym zapachu to to jest dobry wybór. (recenzja).

Essence - puder transparentny
Boski produkt. Byłam niepocieszona, kiedy upadł mi na wykładzinę i pokruszył się na milion części. Dobrze trzyma mat, nie pyli za bardzo, jest wydajny jak diabli. Teraz, kiedy mam inny produkt, jeszcze bardziej go doceniam. 

Biovax - maska do włosów keratyna + jedwab
Przepotwornie wydajny, kupiłam ją jakoś w lutym i już myślałam, że w nocy się rozmnaża. Piękny zapach, a to co robił z moimi włosami było niesamowite. W porównaniu z tym co mam teraz już nie mogę się doczekać kiedy będę mogła ponownie ją kupić.

Bielenda - masło do ciała z awokado
Kolejny boski produkt. Lekka (jak na masło) formuła, niesamowity zapach. Bardzo wydajny. Jedno z niewielu maseł, które radzi sobie z moją suchą skórę a nawilżenie utrzymuje się cały boży dzień.




Eveline - regenerujący krem-opatrunek do rąk
Bardzo dobry krem. Rzeczywiście dobrze i na długo zabezpiecza moje dłonie. Wydajny o miłej i lekkiej konsystencji. Jedyne na co należy być przygotowanym to jego intensywny zapach. Na początku był dla mnie zbyt intensywny.

Evree - olejek do ciała
Genialny, acz niewydajny olejek do ciała. Niezbyt tłusty, w kolorze przypominający nieklarowny rosół (tiaaa :) ). Zachwyca zapachem (odczuwalnym na ciele).
W moim przypadku jego działanie nie było nawet o kapkę lepsze niż olejek do ciała z Vis Plantis (recenzja).

Ziaja - tonik liście zielonej oliwki
Fantastyczny tonik, o orzeźwiającym zapachu. Dobrze tonizuje, jest wydajny. Bardzo dobrze współgrał z moją cerą. Trafiony produkt w każdym calu.

Ziaja - peeling gruboziarnisty rebuild
Ohhh ostatnio rozpływałam się nad nim i kolegą (recenzja). Wspaniałe działanie, fantastycznie oczyszcza i pielęgnuje ciało. Mnie zapach nie do końca pasował (mocny eteryczny) ale jeśli chodzi o działanie to jest to najlepszy produkt z tej kategorii.




Soraya - 3w1 express bronze
Zastanawiałam się czy dać go tu czy w środkowej kategorii ale to naprawdę dobry produkt. Dzięki niemu opalenizna utrzymuje się dłużej, skóra wygląda na zdrowszą, bardziej promienną, zapach nie kojarzy się z typowymi produktami z tej kategorii (recenzja).

Bell - płyn micelarny
Przyjemny produkt, który może okazać się idealnym rozwiązaniem dla osób, które mają bardzo wrażliwe oczy. Może tak jak poprzednik powinien znaleźć się niżej ale darzę go pewną estymą. Nie należy do najbardziej wydajnych kosmetyków i więcej czasu potrzeba, by zmyć wszystko ale nigdy mnie nie podrażnił a to dużo znaczy.

Renu - płyn do soczewek
Bardzo dobry płyn. Używam go od wielu lat i nigdy mnie nie zawiódł. Zawsze do niego wracam i jak do tej pory nie znalazłam lepszego.

Bandi - maska drożdżowa
Nie chcę nawet sprawdzać ile go miałam, przerażająco wydajna maska. Wielokrotnie o niej pisałam, genialnie wpływała na moją skórę i pory. Przez ostatnie 2 miesiące używałam jej non stop - wybitny kosmetyk. Śmierdzi jak rozgnieciona pastylka witaminy C ale jak tylko zapomnę jak długo mi się jej używało z pewnością ponownie kupię.



Golden Rose - paleta cieni
Trochę oszukiwane to denko, dwa cienie zostały przeze mnie przeniesione do palety magnetycznej ale chcę jej się już pozbyć. Wielokrotnie o niej pisałam - kilka (w szczególności jasnych) cieni było dość sypkich; reszta była dobrze napigmentowanych. Bardzo miło wspominam tą paletę i to ona przekonała mnie do wypróbowania innych cieni z tej firmy.

Ziaja - emulsja +50
Przyjemny produkt, wydajny. Minusem jest dość twarde opakowanie i lekko tępa konsystencja. Jest jednak świetny do zabezpieczenia skóry dzieci przed słońcem. I jest wodoodporny, widać i czuć go nawet po długiej kąpieli.

Wibo - pomadka do ust 05
Mój ulubieniec. Kolor: moje usta ale lepsze :) Dobrze nawilża, nie klei się.

Gillette - maszynka do golenia
Uwielbiam, uważam, że to najlepsze maszynki jakie miałam. Męskich maszynek używam od lat i te damskie przegrywają na każdym polu - są mniej efektywne, krócej wytrzymują, są irracjonalnie drogie.


DOBRE ALE COŚ W NICH NIE GRA I NIE FURCZY



Ziaja - kremowe mydło pod prysznic
Zapach jest totalnie nieziemski, kolor żarówiasty, niestety posiada SLS więc raczej nie zagości już u mnie (wielka szkoda). Nie wysusza ale i nie nawilża. Jest bardzo wydajny. Dobrze się pieni i oczyszcza skórę.

Carea - płatki kosmetyczne
Nie wiem, nie mogę się do nich przekonać. Nie są złe ale wolę Cleanic. Przy zmywaniu lakieru potrafi się rozwarstwić, czasami zostawia białe bawełniane kłaczki.

Soraya - peeling morelowy
Peeling mojego małża, tak długo go trzymał, że aż się przeterminował. Małż nie mógł już zdzierżyć  zapachu no i zaczął wysuszać mu skórę twarzy. Wykorzystałam go do peelingu stóp, sprawił się genialnie.

Apteczka Agafii - maska jajeczna
Coś tam robiła ale nie tyle ile potrzebowałam. Była bardzo płynna i zamykanie jej w pudełku jest kiepskim pomysłem (ja przelałam ją do butelki z pompką). Włosy, po masce były delikatnie bardziej puszyste i lepiej się rozczesywały ale nie były ani bardziej odżywione a na drugi dzień były suche jak siano.



Rimmel - wake me up
Nareszcie go skończyłam, chyba po roku od zakupu. Dla osoby z cerą mieszaną ten produkt nie jest idealny. Ja świeciłam się jak słoneczko, musiałam mieć puder zawsze gdzieś w pobliżu. Mimo że dobrze stapiał się ze skórą, był wydajny i długotrwały nie kupię go ponownie.

Bandi - 35+ energetyzujący krem nocny
ech niby wszystko z nim dobrze ale dla mnie to przeciętny krem. Nie do końca wsiąkał w skórę, nie mam pojęcia czy moja skóra cokolwiek wyniosła z niego. Przyjemne opakowanie airless, ładny zapach, wydajny. Może w zimie albo dla osób z suchą skórę byłby lepszy, mnie się nie do końca sprawdził. Nie zapchał, nie podrażnił, nie uczulił.

Biały Jeleń - żel do mycia dla aktywnych kobiet
Nie wydajny, o dość płynnej konsystencji. Dobrze mył, nie posiada SLSu, przyjemnie pachniał (choć kiedy miałam próbkę odniosłam wrażenie, że zapach był inny).

AA - krem matujący na dzień
Nie wydajny, na krótki czas matujący. Zawsze miałam wrażenie, że moja skóra była niedopieszczona, nie nawilżona do końca. Niby jak dotykałam skóry to czułam, że nie jest sucha ale po chwili czułam dyskomfort.



Garnier - żel peelingująco-rewitalizującymi
Niewydajny acz przepięknie pachnący żel do twarzy. To raczej kiepski peeling, może sprawdzi się dla osób z delikatną skórą albo lubiących bardzo delikatny złuszczanie. Dla mnie był zbyt delikatny.

Mac - tusz do rzęs
Mam do niego stosunek ambiwalentny - raz go lubię raz nie cierpię. Skleja rzęsy jak niewiele innych, czasami na szczoteczce produktu jest tyle, że nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. Z czasem zaczął się osypywać jak głupi więc wyrzucam mimo, że jeszcze tam go jest. Jak dla mnie nie jest wart tej kasy ale co kto lubi.



PRODUKTY ZŁE, BUBLE, NIE POLECAM



Elfa Pharm - szampon łopianowy
Tak, rzeczywiście zmniejsza wypadanie włosów ale chryste jak on wysusza włosy. Siano to mało powiedziane, włosy były bardzo trudne do opanowania, nie zużyłam go do końca.

Evree - krem do rąk
Na początku miał być przeciętniakiem ale zauważyłam coś co skłoniło mnie do umieszczenia go tu. Na dłoni zrobił mi się suchy placek skóry, myślałam, że krem pomoże mi go wyleczyć (jest bardzo tłusty), niestety nic się nie działo, plama wyglądała gorzej. Po ukończeniu kremu plama momentalnie zniknęła. Nie wiem czy krem spowodował podrażnienie ale wiem, że kiedy skończyłam go używać, podrażnienie znikło.

Beauty - pędzel do twarzy
Kupiony z ciekawości na jakiejś promocji. Przez krótki czas sprawował się całkiem nieźle, niestety przy praniu bardzo farbował a później zrobił się bardzo szorstki i nieprzyjemny.

Eveline - bioagranowy balsam do ciała
Też miał być przeciętniakiem - jest niewydajny, przyjemnie pachnie, całkiem nieźle się wchłania. Niestety ten badziew klei się jak szalony. Siedząc na kanapie czułam jak nogi kleją mi się do siebie. Nawet kiedy wsiąkł i się spociłam klejenie powracało. Miałam z tej serii masło, nie było może genialne ale było zdecydowanie lepsze niż to.


Uff tyle - 16 dobrych, 10 takich sobie i 4 buble - niezły wynik nie ma co. :)

poniedziałek, 20 lipca 2015

197. Być jak gwiazdka na niebie

Po balsamie brązującym z Soraya czas na przybliżenie innego kosmetyku otrzymanego w paczce od Blogmedia. Dziś krótka notka o:

SORAYA

Balsam  rozświetlający
utrwalający opaleniznę



Informacje podstawowe
Pojemność: 200 ml
Konsystencja: balsam
Opakowanie: standardowe z zamknięciem na klik
Zapach: subtelny, lekko kwiatowy, bardziej wyczuwalny na ciele niż w opakowaniu
Informacje od producenta:


Skład:



Moja ocena:
  • balsam ładnie się rozprowadza i szybko wchłania;
  • nie zostawia smug, nie klei się, nie roluje;
  • ma dość przyjemny zapach choć po wybalsamowaniu siebie i córek czasami zapach staje się zbyt słodki i mdły;
  • jest wydajny;
  • nawilżenie określiłabym na poziomie wystarczającym dla skóry normalnej i całkiem przyzwoitym dla suchej (choć nie zastąpi on mocniejszego odżywienia raz na kilka dni);
  • skóra po balsamie jest delikatna i gładka;
  • rzeczywiście przedłuża trwałość opalenizny (jest zbliżony do balsamu brązującego z tej samej firmy).
Do tego momentu jest dobrze, ba nawet bardzo dobrze. Balsam ma jednak jeden mały feler, który jak dla mnie bardzo ogranicza jego wykorzystanie - mówię tu o brokatowych drobinkach...




Kiedy pierwszy raz nałożyłam go na nogi był brzydki pochmurny dzień, efekt wydawał się dość subtelny. Zmieniłam zdanie jak tylko wyszło słońce. Nie powiem, że byłam chodzącą kulą disco ale mało mi brakowało. Świeciłam się niemiłosiernie, okazało się również, że umycie rąk wodą z mydłem nie powoduje całkowitego usunięcia drobinek. Brokat może nie jest duży (choć dla mnie za duży), jest go sporo i spada dopiero po kilku godzinach od aplikacji. (p.s. brokat strasznie włazi  w bielizne...)

Sam koncept produktu jest dla mnie zrozumiały i akceptowalny. Sądzę, że bardziej sprawdziłby się na plaży, wakacjach, czy imprezach ale na dzień powszedni, nie wyobrażam sobie go na swojej skórze.... Może gdyby drobiny były jeszcze mniejsze albo trochę mniej złote i nie aż tak walące po oczach, byłby dla mnie bardziej atrakcyjny?.
Teraz ten efekt "rozświetlenia" jest zbyt sztuczny, plastikowy i lekko "tandetny".

Ja nie do końca jestem przekonana do tych drobinek natomiast moje córki są zachwycone. Starsza, która  jest totalnie antybalsamowa, i w standardowych sytuacjach krzywi się, ucieka, czy kłóci się jak stara przekupa tu sama o niego pyta, szuka, mazia.


Sama bym go nie kupiła, nie lubię i nie szukam takiego efektu ale nie jest to produkt nietrafiony, sądzę że znajdzie swoich zwolenników.. niestety ja się do nich nie zaliczam.

czwartek, 9 lipca 2015

194. 3w1 z Soray'ą

Jak już kiedyś o tym pisałam, do produktów brązujących mam dość specyficzne podejście - do tej pory jedynym kosmetykiem, który mi się sprawdził było masło brązujące z Bielendy. Kiedy otrzymałam paczkę z Blogmedia i znalazłam tego oto cudaka byłam bardzo ciekawa jak mi się sprawdzi.
Przedstawiam Wam:

SORAYA

Express bronze 3w1
Starter opalania / przyspieszacz / balsam utrwalający





Informacje podstawowe
Pojemność: 150 ml
Konsystencja i kolor: biały, standardowy balsam
Zapach: lekko kwiatowy
Wydajność: dobra
Składniki aktywne: ekstrakt z orzecha włoskiego, witamina E, pantenol, allantoina
Info dodatkowe: balsam nie zawiera filtrów UV
Charakterystyka produktu: starter (delikatne przyciemnianie kolorytu skóry); przyspieszacz opalania (skraca potrzeby na uzyskanie opalenizny); utrwalacz (przedłuża trwałość opalenizny).



Moja ocena:

  • balsam ma delikatną miłą konsystencję, dobrze się rozsmarowuje;
  • niestety smuży się i trzeba poświęcić odrobinę więcej czasu, by pozbyć się smug;
  • dość szybko się wchłania, nie zostawia filmu na ciele, nie klei się;
  • po kilku aplikacjach skóra rzeczywiście delikatnie się przyciemnia, jest to jednak bardzo delikatna zmiana;
  • produkt zostawia na skórze delikatną, miłą dla oka, poświatę, skóra wygląda na zdrową, jędrniejszą;
  • nie do końca jestem przekonana co do przyspieszania opalania, wydaje mi się, że trochę pomagał w uzyskaniu ciemniejszego koloru ale być może jest to moje myślenie życzeniowe;
  • co z całą pewnością mogę stwierdzić to to, że naprawdę utrwala już uzyskaną opaleniznę - trzyma się ona dłużej i również dłużej lepiej ona wygląda.



Ostatecznie uważam, że Soraya może okazać się idealny dla osób, które są już opalone i szukają czegoś co utrwali i nada dodatkowy lekki blask na skórze. Jeśli jednak szukacie czegoś co Was opali, przybrązowi bez konieczności wychodzenia na słońce, ten kosmetyk może nie spełnić Waszych oczekiwań.

poniedziałek, 22 czerwca 2015

185. Kiedy myślisz, że to już koniec.....

Kiedy myślałam, że to już koniec... kiedy byłam przekonana, że przez najbliższe miesiące będę mogła pić żel pod prysznic litrami a kremem do rąk będę maziać siebie i resztę bloku, dzwoni do drzwi listonosz i przynosi zapomnianą przez mnie i Boga przesyłkę.....


Dawno, dawno temu dostałam zapytanie o testowanie kosmetyków, zgodziłam się i zapomniałam... jeszcze nigdy się nie zakwalifikowałam więc myślałam, że i tym razem nic z tego nie wyjdzie.

Ku mojemu zaskoczeniu tym razem było inaczej i otrzymałam takie oto kosmetyki:



1. Soraya - balsam do opalania - SPF 10
2. Soraya - rozświetlający balsam utrwalający opaleniznę - na trzecim zdjęciu trochę widać drobinki brokatu, które występują w tym balsamie. Jeszcze go nie używałam na całe ciało ale już wiem, że skubaniec się klei.
3. Soraya - przyspieszacz, balsam utrwalający
4. Bio-oil - ten kosmetyk najbardziej mnie interesuje
5. Salvequick - plastry na pęcherze.


Miałyście, lubicie czy wręcz przeciwnie?

środa, 6 sierpnia 2014

45. Gdy swędzi i piecze


Po ostatniej wizycie na basenie oprócz góry mokrych rzeczy i wody w uszach dorobiłam się również  „ładnego” poparzenia słonecznego. Mimo posiadania naprawdę dobrego kremu z wysokim filtrem przekonałam się, iż kilkugodzinna ekspozycja na słońcu, chlorowana woda zrobiła swoje - moje ramiona i plecy miały odcień dojrzałego pomidora.

Na szczęście w swojej domowej apteczce znalazłam ten oto produkt.

 SORAYA SOS SKIN


Wg producenta żel ten „jest idealnym preparatem pierwszej pomocy w przypadku przedawkowania słońca. Łagodzi podrażniania spowodowane zbyt intensywnym opalaniem, doskonale nawilża i regeneruje. Żel  łatwo się rozprowadza i szybko wchłania, nie pozostawiając uczucia lepkości.
Zawiera D-pentanol (5%), który doskonale nawilża skórę, podrażnienia, uczucie pieczenia, napięcia i dyskomfortu. Przynosi ulgę podrażnionej i zniszczonej skórze”.

Tyle producent poniżej znajdziecie moją opinię na temat tego produktu

Im plus:

  • produkt zamknięty jest w dobrej jakości plastikowej butelce z pompką;
  • dzięki pompce możemy wydobyć tyle produktu ile potrzebujemy;
  • żel jest przeźroczysty;
  • ładnie, delikatnie pachnie;
  • bardzo dobrze się rozprowadza, nie podrażnia dodatkowo piekącej skóry;
  • już po pierwszej aplikacji czujemy różnicę, kilkakrotna aplikacja znacząco zmniejsza pieczenie;
  • bardzo szybko się wchłania;
  • jest wydajny;
  • może być stosowany również u małym dzieci;
  • moje córy (nie cierpiące wszelakich kremów i mazideł) kompletnie nie protestują kiedy je smaruję;
  • nie podrażniają skóry na twarzy, czy blisko oczu;
  • delikatnie nawilża.


In minus:

  • trochę się lepi, lepkość znika zaraz po wchłonięciu produktu;
  • jest dość płynny (bardziej płynny niż standardowy żel) więc należy uważać, by nam nie spłynął z ręki po wydobyciu z opakowania. 

Mój mąż jest rudzielcem, który źle znosi poparzenia słoneczne i w przeszłości stosowałam wiele różnych kosmetyków z tej kategorii  (aptecznych i drogeryjnych). Wiele z nich były kompletną porażką, kilka było całkiem niezłych. Soraya SOS skin już od pierwszego użycia okazała się niezwykle dobrym produktem. Robi dokładnie to do czego jest przeznaczona, cena jest przystępna, łatwo ją kupić w drogeriach. Może przeszkadzać fakt, że się odrobinę lepi ale jestem jej to w stanie wybaczyć, w szczególności, że lepkość znika i nie potrzebuję myć dodatkowo rąk po aplikacji.

Moje plecy są już w dobrej kondycji, a Wy po co sięgacie w takich sytuacjach?

czwartek, 17 lipca 2014

37. Hity i kity czyli kosmetyczny recykling

Nie robiłam denka w zeszłym miesiącu bo było tego niewiele i tak niepostrzeżenie kilka tygodni później nazbierało się tego dużo więc czas się tego pozbyć.

A więc zaczynamy.


 Żele pod prysznic


Biały Jeleń - dziewanna i rokitnik - bardzo fajny i przyjemny żel. Nie każdemu będzie odpowiadał zapach, gdyż jest odrobinę ziołowy ALE ładnie myje, nie wysusza, jest ekonomiczny - mała ilość spokojnie wystarcza do umycia całego ciała.

Bebeauty - Bali - zapach jest niesamowity, zniewalający, orzeźwiający, zostaje na skórze. Żel ma w sobie drobinki peelingujące, które dobrze peelingują ciało. Jest niesamowicie wydajny, bardzo długo był w mojej łazience. 

Czy kupię ponownie? Tak, w szczególności żel z Biedronki - to świetny produkt.



 Peelingi do ciała


O nich już pisałam w poprzednim poście, nie chciałabym się powtarzać więc krótko: wszystkie były dobre i warte spróbowania. Każde z nich bardzo przyjemnie pachnie i przywozicie peelingują.

Czy kupię ponownie? To dobre produkty ale na razie znalazłam swojego faworyta więc chyba nie, no chyba, że ze względu na zapach albo promocję.



Emulsja do mycia twarzy

Biały Jeleń - hipoalergiczna emulsja do mycia. Produkt jest świetny, używałam go do oczyszczenia twarzy rano. Bardzo delikatny, nie podrażnia, nie ściąga skóry. Można nim zmyć makijaż ale trzeba się trochę namachać i kilka razy powtarzać mycie. Jest niesamowicie ekonomiczny, tę butelkę używałam codziennie od lutego i jak widać jeszcze trochę zostało. Niestety jak widać na załączonym zdjęciu pod korkiem i w środku pompki pojawiła się brązowa maź - nie wiem czy za długo stał w wilgotnej łazience czy coś się tam zadziało ale nie chciałam już go używać. Nie pieni się zbyt intensywnie ma bardziej aksamitną konsystencję.
Jedyne co mam mu do zarzucenia to irytująca butelka - w momencie używania pompki butelka się zasysa i wciąga do środka, co doprowadzało mnie do szału.

Czy kupię go ponownie? Tak, już kupiłam czerwoną wersję.


Kremy do rąk

AA zmysłowa malina - przepiękny, niesamowity zapach. Dobrze nawilża, szybko się wchłania. Wg mnie nie jest to krem na jesień, albo na ekstremalnie suche ręce ale bardzo dobrze radzi sobie z lekko przesuszoną skórą. Jedyny problem jaki z nim miałam to pod koniec zepsuła się zatyczka i non stop wypadała, co bardzo utrudniło mi wydobywanie produktu z tubki.
4 pory roku - czerwona wersja - rewelacyjny krem, bardzo dobrze radził sobie z mocno przesuszonymi dłońmi. Jest również niezwykle wydajny, ten krem był u mnie bardzo długo. Przepięknie pachnie.

Czy kupię go ponownie? Tak, 4 pory już mam a serii zmysłowa malina chciałabym spróbować balsamu do ciała.


Antyperspirant

Ziaja activ - dobry ale nie rewelacyjny. Jak dla mnie nie nadaje się na gorące, upalne dni. Odpowiada mi na jesieni lub w zimie.

Czy go kupię ponownie? Może na jesieni, na pewno nie teraz.


Balsam brązujący

Dove - balsam brązujący. Z całą pewnością lepszy niż jego odpowiednik z Lirene, który całkowicie nie robił żadnej różnicy na skórze. Przyjemna miękka konsystencja. Ładnie się rozprowadza. Po kilku dniach widać różnicę na skórze. W opakowaniu i podczas aplikacji przyjemnie pachnie, niestety później to już inna historia. Po kilku godzinach śmierdzi dosłownie jak stare skarpety.

Czy kupię ponownie? Raczej nie, będę szukać czegoś innego.


Masło do ciała

Masło do ciała - winogrono. O nim już też pisałam. Ładny, niezbyt intensywny zapach. Taki przyjemny średniaczek.

Czy go kupię ponownie? Może ale nie ten zapach.



Kremy do twarzy

Eveline - krem do twarzy na dzień - argan oil - fantastyczny produkt. Żałowałam, że go skończyłam. Miła lekka i nawilżająca formuła. Zapach jest wyczuwalny ale jest bardzo delikatny i nienarzucający się. Moja skóra bardzo go lubiła i dobrze z nim współgrała. Bardzo dobry pod makijaż.

Eveline - krem do twarzy na noc - argan oil - równie fantastyczny, chyba nawet lepszy od kolegi na dzień. Krem jest ciemno żółty i zbity. Niesamowicie wydajny. Krem na dzień dawno mi się skończył a na noc starczył mi jeszcze na tydzień więcej. Krem widocznie matuje skórę i ją napina.
Obydwa kremy pomogły mi wyrównać koloryt i stan mojej skóry. Bardzo, bardzo dobre produkty. Spokojnie mogą rywalizować z moim ulubieńcem – Bielendą 30+

Czy kupię ponownie? Tak, zdecydowanie


Oczy - krem po oczy, tusz do rzęs

Ziaja Sopot - krem pod oczy - to jest najlepszy krem pod oczy jaki ostatnio miałam. Bardzo dobrze nawilżał skórę pod oczami. Lekka  formuła. U mnie nie zmniejszył obrzęków ale wystarczająco dobrze zmniejszył moje cienie.

Czy kupię ponownie? Tak. Jak tylko wykorzystam ten który mam teraz na pewno kupię. 

Wibo - tusz do rzęs - dobry, czasami nawet bardzo dobry ale zawsze było coś z nim nie tak. Przez pierwsze dwa tygodnie był dla mnie zbyt płynny, wszystko mi się odbijało na górnej i w dolnej okolicy oka. Pod koniec, mimo że jeszcze był i mogłabym go używać, powodował że szczypały mnie oczy.

Czy kupię ponownie? Nie raczej nie. Spróbuję inne np. Lovely czy Miss sporty.
.

Krem BB

Soraya - ultralekki krem BB. To moje drugie opakowanie tego kremu. Całkiem nieźle wyrównuje koloryt, całkiem przyjemnie pachnie. Wydajny. Na początku nie przeszkadzały mi te świecące drobinki ale pod koniec drugiego już mnie denerwowały.

Czy kupię ponownie? Raczej nie, za dużo brokatu.


Lakier do paznokci

Miss Sporty - lakier do paznokci. Świetny produkt. Bardzo przyjemnie mi się go używało. Długo wytrzymywał, ładnie wyglądał na paznokciu, nie odpryskiwał, nie ścierał się na końcówkach.

Czy kupię go ponownie? Tak, już nawet go mam.

Próbki

Z zasady nie zatrzymuję takich rzeczy, większość wyrzuciłam bez zastanowienia. Te jednak chciałam pokazać.

Le petit Marseillais - kwiat pomarańczy - no cóż jak dla mnie to zwykły przeciętniak. Tak sobie pachnie, tak sobie się pieni, tak sobie nawilża. Nie kupię.

Biały Jeleń - żel do mycia dla aktywnych. Bardzo fajny zapach, trochę męski ale przyjemny. Ładnie się pieni, dobrze oczyszcza skórę, całkiem rozsądnie nawilża.



Nie wiem jak to się dzieje ale zawsze wychodzą mi tasiemce, zawsze obiecuję sobie by było krótko na temat a później patrzę i jest długości serialu bralizyjskiego.

Mam jedynie nadzieję że dobrze się czytało ;-)