Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eva. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eva. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 września 2018

428. Wielkie odkurzanie - denko

Po cichutku, po malutku powracam tutaj, na swoje ukochane stare śmieci. 
Nie będę się tłumaczyć bo wydaje mi się, że nie będzie to miało większego sensu. Zaniedbałam bloga straszliwie i tyle.
Denko było zawsze moim ulubionym postem i mimo że zawsze długaśny i upierdliwy w edytowaniu, to właśnie ten post przyszedł mi pierwszy do głowy. 





CLARINS - krem pod oczy
 

O żesz ty orzeszku! Używanie tego badziewia kosztowało mnie sporo nerwów. Nie przesadzam, nie koloryzuje.
Nałożony w normalniej ilości ginął, znikał, nie robił nic. Po dwóch tygodniach moje okolice pod oczami były suche i nieprzyjemne w dotyku. Kiedy zaczęłam stosować go w większej ilości, wyglądałam jak kula disco. Nie dość, że zostawiał perłową poświatę to jeszcze rolował się jak tylko się go dotknęło. Nie ważne czy używałam podkładu, kremu bb czy był nałożony solo, po jakimś czasie rolował się jak wściekły.
Jedynym małym plusem był aplikator (srebrna końcówka) ale to nie w najmniejszym stopniu nie wystarcza, by wrócić to  tego koszmarku. 


AVENE - krem do rąk 


Bardzo przyjemny, treściwy krem do rąk. Pomógł mi niesamowicie, kiedy moje dłonie krzyczały o pomoc. Wydajny jak diabli. Polecam każdemu kto ma problem z suchością, pękaniem czy łuszczeniem się skóry na dłoniach.


B-LENS - płyn do soczewek


Mówiąc całkowicie szczerze nie pamiętam jak się u mnie znalazł, wiem jednak, że więcej nie zawita. 
 Wiele osób nie widzi różnicy między płynami, ja do nich jednak nie należę. Nie sprawdził mi się kompletnie. Soczewki po całonocnej kąpieli w tym płynie nie były komfortowe podczas noszenia. Po południu oczy mnie szczypały, czułam suchość a same soczewki jakby się odklejały od oka.


TBS - maski do twarzy



 Jest naprawdę niewiele produktów ze stajni TBS, które lubię, wracam, polecam. Te kupiłam z czystej ciekawości... Niestety ta zielona (z herbatą) zapchała mnie na dobre dwa tygodnie.
Drugą otworzyłam po jakimś miesiącu i kiedy nałożyłam na twarz ta zareagowała pieczeniem.


 ORIGINALS - krem do twarzy na noc


Produkt genialny ale nie dla mnie. Bardzo gęsty, bogaty w swojej formule.
Rewelacyjnie sprawdził się jako masło do ciała.
Jedyne co mnie wkurzało (mówię o całej linii) to opakowanie. W połowie krem zamienia się w prawdziwą "szklaną pułapkę". Trudno jest wydobyć produkt nie łamiąc sobie przy tym palców.


BIELENDA - masło do ciała



To masło jak i reszta z tej serii jest genialna. Polecam każdemu. Nie za ciężkie, nie za bogate, nie za tłuste. Przyjemnie pachnie, dobrze się wchłania. Same ochy i achy.


BUNA - płyn micelarny


.... nie wiem czy go polecać czy nie. Zmywał i odświeżał skórę. Nie mazał podkładu po twarzy podczas zmywania. Nie potrzebowałam tony wacików by zrobić demakijaż.... ALE ten zapach.... Mocny, wyraźny, wszechobecny. Niby przyjemny, wcale nie mdły ale w połowie butelki na samą myśl o nalaniu go na wacik doprowadzał mnie o bólu głowy.



UNDER 20 - antybakteryjny tonik


Dla mnie była to siekiera, nie byłam w stanie go używać. Nie mówię tu nawet o okazjonalnej aplikacji, nawet jednorazowa akcja była ryzykowna. Natomiast moja córa uwielbiała ten produkt. Bardzo ładnie oczyszczał i odświeżał jej cerę. W jej produkt całkowicie się sprawdził.



EVELINE - krem do twarzy



Lubię ich produkty. Nie przypominam sobie bym była rozczarowana, którymś kremem od nich. Wiem, że składy są delikatnie mówiąc różne ale nie zmienia to faktu, że krem świetnie się wchłaniał, pięknie współpracował z innymi produktami i przyjemnie mi się go używało.
Teraz mam coś innego ale nie wykluczam, że skuszę nie na kolejny krem z tej firmy.



AVA - serum pod oczy



Ich krem pod oczy ma u mnie status legendy, uwielbiam go, polecam każdemu. Ten produkt natomiast jest totalnie przeciętny. Krzywdy nie zrobił ale pozytywów również nie widziałam. To produkt z kategorii czy użyjesz czy zapomnisz to i tak nie ma różnicy.


BIAŁY JELEŃ - serum do twarzy


Uwielbiam tą serię, uwielbiam ten produkt. Lekki w formule, zostawia cerę przyjemnie nawilżoną, sprężystą pod palcami. To jest produkt, do którego się tęskni po skończeniu.
Nie byłabym jednak sobą gdybym nie popsioczyła na pompkę. Mniej więcej po zużyciu 2/3 pompka nie daje rady, trzeba się nieźle napocić by wydobyć produkt.
Nie należy również do najbardziej wydajnych ale za tą cenę (ok. 30 pln) i rezultaty jakie daje jestem w stanie przeboleć problemy z opakowaniem.



ORGANIQUE - masło do ciała


Teoretycznie to bardzo dobry produkt. Jednak zapach, (szczególnie po nałożeniu masła na całe ciało), jest mdły i ciężki do przebrnięcia.
 Nie mogę mu jednak odmówić tego, że świetnie nawilża i odżywia skórę. Trochę się maże i nie wnika w skórę zbyt szybko ale jeśli nie przeszkadza Wam zapach to polecam.


ORIGINALS - scrub do twarzy


Trochę mydlany zapach, zastrzeżenia do opakowania mam takie same jak w przypadku kremu do twarzy. Jest to jednak świetny produkt, który bardzo lubiłam używać. Skóra zarówno moja jak i mojej córki była zawsze gładka i przyjemna w dotyku po peelingu tym produktem.


DOLL FACE - gąbeczka konjac


Gdzieś zapodziało mi się opakowanie od konjaca z zieloną herbatą. Nieważne. Ten biały jest bardzo, bardzo przeciętny. Miałam już wiele gąbeczek i ta pierwsza twardniała tak szybko i ta pierwsza  tak dużo czasu potrzebowała by zmięknąć. Białej więc nie polecam. Natomiast tą z zieloną herbatą wspominam bardzo dobrze i jak tylko ją znajdę kupię kilka sztuk.



EVA SIMPLE - płyn micelarny


Zadziwiająco dobry micel. Nie pachnie jak perfumeria, nie jest "wodą", która bardziej maże niż zmywa. Kupiony z ciekawości za pierwszym razem, kupię z przyjemnością następnym.



ISANA YOUNG - peeling do twarzy


Chryste jak to pachnie różowym plastikiem ( o ile plastik może mieć różowy zapach). Lepkie paskudztwo z zatopionymi znikomą ilością drobinek. Nie polecam.
 

BUNA - płyn pod prysznic / do kąpieli 


Świetny płyn do kąpieli. Dobrze się pieni, jest wydajny jak diabli. Całkiem nieźle radzi sobie ze zmiękczeniem wody, W tym momencie jestem w trakcie testowania płynów dla mojego syna i do tej pory ten jest najlepszy z całej bandy.


JOANNA - spray do włosów


.... Ogromne, przeogromne rozczarowanie. Po raz pierwszy spotkałam się z tym produktem u fryzjerki. Byłam zachwycona. Przepięknie podnosił i utrzymywał włosy, nie robił z nich chrupiących suchelców. Ideał. Niestety w połowie opakowania coś się stało. Nie wiem czy to moje włosy czy sam produkt. Po spryskaniu włosy niemalże natychmiastowo wyglądały na nieumyte, tłuste, oklapłe i nie miłe w dotyku. Próbowałam na kilka sposobów wrócić do fazy ochów i achów ale po jakichś 6 miesiącach prób dałam sobie spokój. Szkoda



BANDA PRZECIĘTNIAKÓW








Szczerze to nie chce mi się o nich pisać. Nie robiły zbyt wiele, poświęcanie im kilku zdań uważam za zbytnią uprzejmość. Jak ktoś chce więcej proszę o pytanko w komentarzach.



CIEKAWOSTKA




Dostałam kilka sztuk podczas zakupów. Ekologiczny, wegański płyn do kąpieli. Przyjemne cudeńko, widocznie zmiękcza wodę, skóra mojego potworka była delikatna po kąpieli. Nie pamiętam dokładnie ale cena jest z kosmosu.




Uff... mam nadzieję, że nie zanudziłam Was zbytnio :)

poniedziałek, 26 września 2016

375. Moc łąki - płyn micelarny z Eva

Maniakalnie szukam nowych, ciekawych miceli. Lubię je testować i liczę się z tym, że czasami trafiam na produkty kiepskie, niewarte swojej ceny i mojego czasu. Czy takim właśnie kosmetykiem okazał się dzisiejszy bohater posta dowiecie się z poniższego posta.


EVA NATURA
Odświeżający płyn micelarny


Informacje podstawowe:

Pojemność: 200 ml
Zapach: lekki, odświeżający, pachnie koniczyną
Info od producenta:


Skład:


Moja ocena:
  • płyn tak sobie radzi sobie ze zmywaniem podkładu; demakijaż jest dość długim i męczącym procesem;
  • nieźle zmywa kremy BB, ale to raczej nie jest wielkie osiągnięcie;
  • przy mocniejszych produktach na twarzy płyn lekko ściąga skórę; nie jest to może mocny dyskomfort ale osoby z suchą / wrażliwą skórą mogą mieć problem;
  • dobrze spisuje się jako produkt do porannego odświeżenia skóry;
  • średnio spisuje się do zmywania tuszu do rzęs, zmyje ale zdarza mu się zostawić resztki maskary;
  • dobrze zmywa pomadki z ust ALE paskudnie smakuje, jest to nieprzyjemny gorzki, trwały smak;
  • nie zauważyłam, by łagodził zaczerwienienia;
  • nie powoduje klejenia się skóry;
  • nie drażni skóry twarzy czy okolic oczu;
  • jest średnio wydajny.


Nie miałam dużych oczekiwań. Oczywiście po cichu chciałam, by trzymał poziom ale on jest słaby. Niestety nie jest wart nawet tych kilku złoty. Nie męczę się używając go ale nie żałuję, że dobijam do denka i wiem, że do niego na pewno nie wrócę i nie będę polecać innym osobom. 

środa, 7 września 2016

368. Całkiem miła niespodzianka - krem od Eva Natura

Z czystego lenistwa robię zakupy spożywcze przez neta, obok przysłowiowego serka zdarza mi się wrzucać do koszyka również kosmetyki. Czasami przychodzą te, które rzeczywiście wybrałam, czasami to kompletna niespodzianka. Ostatnimi czasy supermarket obdarzył mnie swoją propozycją  kremu do stóp.

EVA NATURA

zmiękczający krem do stóp



Informacje podstawowe:

Pojemność: 100 ml
Konsystencja: gęsty krem


Zapach: nieinwazyjny

Info od producenta:


Skład:



Moja ocena:

  • krem charakteryzuje się gęstą, kremową konsystencją;
  • dobrze się rozprowadza i zaskakująco dobrze się wchłania;
  • krem nie klei się, nie mazia, nie smuży;
  • bardzo przyjemnie nawilża i odżywia stopy;
  • krótkotrwałe efekty widać już po pierwszym użyciu, po kilku użyciach można spokojnie smarować stopy co kilka dni.



To zaskakujący przyjemny produkt. Za kilka złoty otrzymujemy preparat, który spokojnie radzi sobie z suchą i popękaną skórą stóp.
Czy jest to najlepszy krem na świecie? -  najpewniej nie ale niewiele mu brakuje. Zdecydowanie wart zainwestowania kilku monet.

sobota, 26 września 2015

226. Hity i kity czyli wrześniowe denko

Niby to samo a jednak inaczej - dziś sporo bardzo dobrych, godnych polecenia produktów i jeszcze więcej totalnych przeciętniaków lub niemalże bubli. Zapraszam do mojego śmietniska :)
 



DOBRE, GODNE POLECENIA


ZIAJA - SZAMPON WZMACNIAJĄCY
Pisałam o nim wielokrotnie, więc by oszczędzić Wam scrolowania a mi pisania, powiem tylko, że jest genialny. Robi to co ma robić (czyli ograniczać wypadanie) i robi to bardzo dobrze. (recenzja)


EVREE - KREM DO RĄK
Z trójki produktów z Evree ten był najlepszy. Na początku oceniałam go dobrze, z czasem coraz bardziej się do niego przekonywałam. Nadal nie uważam by był najlepszy na świecie ale to dobry produkt, który z przyjemnością używałam. (recenzja)


EVELINE - POMADKA OCHRONNA
Jestem totalnie beznadziejna jeśli chodzi o pomadki ochronne, nie lubię ich używać, zapominam o nich, gubię itp. itd. Zużywałam ją coś koło roku, byłam z niej bardzo zadowolona. Jest gęsta, treściwa i moim zdaniem idealna dla osób z bardzo suchymi, spierzchniętymi ustami. (recenzja)


AVA - KREM-SERUM POD OCZY
O nim też pisałam, to moje drugie opakowanie. Uwielbiam ten produkt. Rozwiązał mój problem z cieniami i workami pod oczami. Jedyny minus to buteleczka. Pod koniec bardzo trudno wydobyć produkt, pompka nie działa a patyczkiem trzeba się namęczyć. (recenzja)




GOLDEN ROSE - TUSZ DO RZĘS
Fantastyczna maskara, która niemalże do końca była idealna. Pod koniec zaczęła się trochę kruszyć (po 4 miesiącach używania). Do końca nie szczypała mnie w oczy, co innym zdarza się praktycznie zawsze. (recenzja)


CATRICE - LAKIER DO PAZNOKCI 
Genialny do ostatniej kropelki. Kameleon, przy dwóch warstwach efekt jest totalnie nieziemski. Dość trwały (ok. 3-4 dni). Dobrze się zmywał, miał przyjemny grubszy pędzelek.


EVELINE - BŁYSZCZYK LOVERS ULTRA SHINE
Jeszcze go tam trochę jest ale chyba przez gorąc no i czas używania zrobił się trochę glutowaty. Nadawał błysk i lekki kolor, genialnie działał na usta. Często stosowałam zamiast pomadki ochronnej.


GOLDEN ROSE - KONTURÓWKA (NR. 211)
Jak widać na zdjęciu końcówka się rozwaliła (co utrudniało temperowanie), a sama konturówka  po prostu rozpuściła. Podczas temperowania wszystko pływało. Próbowałam ją ratować trzymaniem w lodówce, niestety pomagało to na krótko. Odcień jest bardzo ładny, nie zmieniał się, nie transferował. Przy codziennym używaniu lekko wysuszała, można było tego uniknąć przy używaniu pomadki ochronnej.




ESSENCE - KONTURÓWKA DO UST  (NR. 08)
Przepiękna czerwień, lubiłam łączyć ją z konturówką z GR. Trwała, nie przenosiła się na kubek itp. Miałam wrażenie, że ta nie wysuszała ust. Lepiej się temperowała niż poprzednika, niestety upał również spowodował, że zmieniła konsystencję.


ZIAJA - ŻEL DO MYCIA CIAŁA I WŁOSÓW
Bez SLS, mydła i barwników. Wydajny (używałam go ponad 2 m-ce), o delikatnym zapachu. Dobrze oczyszczał, stosowany regularnie lekko nawilżał skórę. Fantastyczna pompka, która wydobyła wszystko z opakowania.


PRODUKTY TAKIE SOBIE, Z JAKIMŚ FELEREM


ISANA - BALSAM DO CIAŁA
Trochę się zastanawiałam - wsadzić go do bubli czy nie. Jest na granicy. Ledwo, ledwo mu się udało. Krzywdy nie robił ale minusów w nim sporo. Tempa konsystencja, bardzo przeciętne nawilżenie, smużenie. Więcej go nie kupię. (recenzja)


YVES ROCHER - ŻELE POD PRYSZNIC
Przepiękne zapachy, karambola jest totalnie nieziemska. Niestety są niewydajne. 
Ja sobie nie żałuję, kąpie się i 3 razy dziennie no i córy mi pomogły ale tyle żeli w jeden miesiąc?
Dużym, pozytywnym zaskoczeniem jest to, że nie posiadają SLSów (ALS).
Tylko żel z grejpfrutem lekko przesuszył mi skórę.




MIXA - ŁAGODZĄCY TONIK DO TWARZY
Sprawował się nieźle kiedy miałam podrażnioną cerę. Niestety kiedy moje kłopoty się skończyły okazał się po prostu zbyt słaby. No i ten sztuczny zapach i kretyńska pompka. (recenzja)


RIVAL DE LOOP - ŻEL DO MYCIA TWARZY
Ech, on też był blisko bubli ale uratowało go to, że do porannego odświeżenia skóry nadawał się całkiem nieźle. Niestety nie bardzo radził sobie ze zmywaniem makijażu, był cholernie niewydajny no i felerne zamknięcie powoduje, że to bardzo przeciętny produkt. (recenzja)


ZIAJA - ODŚWIEŻAJĄCY PEELING DO CIAŁA I TWARZY
Produkt dziwny i dziwny :) Zapach ładny o bardzo lejącej konsystencji. Kompletnie niewydajny a nazwanie go peelingiem jest sporym ukłonem w jego stronę. Lepiej sprawował się gdy był zmieszany z innymi produktami. Nadawał się również do delikatnego peelingu ramion i dekoltu. (recenzja)


YOSKINE - PŁYN MICELARNY
To nie jest zły produkt, on jest po prostu kompletnie zwyczajny. Ma genialne opakowanie ale nic więcej. Jest przeciętny i to wszystko (recenzja)




SORAYA - BALSAM ROZŚWIETLAJĄCY
Całkiem niegłupi pomysł na produkt, niestety brokat spowodował, że dałam go córom. Oprócz tego co napisałam w recenzji mogę dodać jeszcze jedne spostrzeżenie - niekiedy brokat wbijał się w ubranie, co powodowało swędzenie (drobiny drażniły skórę).(recenzja)


ZIAJA - PASTA DO ZĘBÓW BEZ FLUORU
Wydajna, gęsta pasta. Niestety zawsze miałam wrażenie, że moje zęby są niedoczyszczone. Dodatkowo po kilku krótkich godzinach mój oddech też nie należał do najświeższych. Nie powodował żółcenia się zębów.


MY SECRET - PUDER MATUJĄCY
Bardzo niewydajny, śmierdzący produkt. Na szczęście ten babciny zapach pod koniec był niemalże niewyczuwalny. Bardzo szybko go skończyłam - uważam, że niecałe 3 miesiące (przy niecodziennym używaniu) to krótko. Pod koniec skruszył się i nie nadawał się do normalnego użytku. (recenzja)


NYX - MATOWA POMADKA (SMLC04)
Generalnie fajny produkt, wydajny, trwały. ALE jeśli używałam go przez kilka dni pod rząd wysuszał moje usta jak cholera. Po drugie jego kolor po wyschnięciu zmieniał się, stawał się jaśniejszy, wpadał w rude tony, co wyglądało mało atrakcyjnie.





BIOVAX - MASECZKA Z ARGANEM
Pierwszego dnia włosy były mięciutkie, sypkie, miłe w dotyku. Niestety już następnego dnia włosy wydawały się tłuste i oklapnięte. Przyjemny zapach, działanie takie sobie.


L'OREAL - ODŻYWKA Z OLEJKAMI
Obciążała włosy jeśli dałam ją na całą długość. Przyjemnie pachniała, była tak sobie wydajna. Włosy były miękkie tylko wtedy kiedy nawaliłam jej dużo albo dwa razy - potrafiła spłynąć z włosów.


 14 przeciętniaków (z kilkoma niemalże bublami) i 10 ulubieńców - taki sobie ten miesiąc. Wiem, że nie można co miesiąc znajdować kosmetyczne perełki, ale byłoby miło znaleźć coś z efektem WOW. Może w następnym miesiącu.


P.S. Skusi się ktoś - oddam za darmochę? :D



poniedziałek, 27 kwietnia 2015

158. Moje hity i kity - czyli kwietniowe denko



Co prawda miesiąc się jeszcze nie skończył a w łazience mam kilka dogorywających kosmetyków  ale nadszedł już czas pozbyć się tego wszystkiego - zapraszam na kwietniowo denko.


Legenda:
  • zdecydowanie kupię;
  • może kupię - produkt jest niezły ale chce spróbować czegoś innego lub znam już lepszy kosmetyk;
  • nie kupię - bubel, nie sprawdza się.

 

WŁOSY


1. Eva potrójna sił ziół - szampon łatwe rozczesywanie - niezgorszy produkt. Niby nie ma co wychwalać ale też nie ma co na niego psioczyć. Służył moim córom przez długi czas, myłam nim również swoje pędzle. Nie zauważyłam, by pomagał w rozczesywaniu włosów. Nie kupię.

2. Herbal Care - szampon pokrzywowy. Stosowałam go przez jakiś czas do swoich włosach ale je plątał. Dobrze się pienił, tak sobie mył włosy i pędzle. Nie kupię.

3. Apteczka Agafii - serum na porost włosów. Nie przyspieszył wzrostu, po sugestii Kamczatki z Kaczki z piekła rodem stosowałam jako wcierkę - tu też nie za bardzo się sprawdził - podrażnił mi skalp i pojawił się łupież. Więcej nie kupię.

4. Orientana - ajurwedyjski tonik do włosów - mój ulubieniec. Pisałam o nim tu. Wspaniale się sprawdził. Dzięki niemu pojawiło mi się mnóstwo małych włosków. Kupię ponownie.


CIAŁO


1. Apteczka Agafii - masło muszkatołowe. Super wydajny produkt. Bardzo gęsty, przepięknie pachnący, długo nawilżający. Mimo wielu plusów nie kupię, wolę masło z Planety Organica.

2. Isana - żel pod prysznic pomarańcza i wiśnia. Żel, który skradła mi starsza córa - przepięknie pachnie, ładnie się pieni, nie wysusza. Kupię - dostałam taki nakaz :)

3. Emolium - emulsja do ciała. Małe rozczarowanie, niestety niewydajny.Tak sobie radził sobie z nawilżeniem skóry, nie robił tego również na dłuższy czas. Starczył mi na trochę więcej niż 2 tygodnie. Nie kupię.

4. Biały Jeleń - żel do higieny intymnej. Bardzo fajny i wydajny produkt. Nie podrażniał, nie pienił się jak szalony. Zdecydowanie kupię.

KOLORÓWKA




1. Eveline - Art scenic - korektor. Przez długi czas był moim ulubieńcem, teraz trochę mi się przejadł. Dobrze kryje, czasami potrafi się zebrać w załamaniach. Trwały. Na razie nie kupię, chce wypróbować coś innego.

2. Eveline - błyszczyk do ust. Bardzo przyjemny kosmetyk. Przyjemnie pachniał, nadawał lekki połysk i delikatnie podbijał kolor ust. Na razie nie kupię - mam przesyt błyszczyków.

3. Bell - lakier do paznokci. Użyty 3-4 razy. Nie mam cierpliwości. Skubaniec potrafi zejść z paznokcia godzinę po pomalowaniu płytki. Tworzy smugi i jest generalnie upierdliwy w używaniu. Nie kupię.

4. Celia - duo cieni. Jaśniejszy kolor zużyłam, ciemniejszy przeniosłam do palety. Przepięknie napigmentowane, trwałe cienie. Miło wspominam używanie go mimo, że to produkt zdeka oszukany (przy samym denku jaśniejszy kolor zanikał i pojawiała się warstwa ciemniejszego koloru). Kupię.

5. Maybelline - color tattoo. Skończony jakiś czas temu, nie wiem dlaczego wcześniej nie pojawił się w denku. Kultowy produkt. Opisałam go wielokrotnie w swoim Project Pan. Na razie nie kupię.

6. Bourjois - puder prasowany. Genialny produkt. Bardzo wydajny. Pomagał mi w trzymaniu matu (choć moim zdaniem w miesiącach letnich jest zbyt słaby). Kiedyś kupię.


INNE



1. Specjalista - wybielająca pasta do zębów. Dostałam tę pastę przy jakichś zakupach. Totalny przeciętniak, nie zauważyłam, by wybielił zęby, był średnio wydajny. Nie kupię.

2. Colgate.  Bardzo lubię tą pastę. Wydajna, w konsystencji trochę bardziej ścisła, dobrze sprawdza się na szczoteczce elektrycznej. Kupię.

3. Gilette - maszynka do golenia. Bardzo dobry produkt. Maszynki dla kobiet mogą się schować. Kupię ponownie.

4. Bella - podpaski na noc i ultra. Używam od bardzo dawna, świetne produkty. Kupię.

5. Myjka z Rossmanna. Uwielbiam te myjki - nie rozwalają się, dobrze myją. Kupię.


Małe podsumowanie:
  • 9 kosmetyków - kupię;
  • 5 kosmetyków - może kupię;
  • 5 kosmetyków - nie kupię.

Całkiem nieźle.....