Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bebeauty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bebeauty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 grudnia 2015

268. Buble i rozczarowania 2015 roku


Po tych wszystkich Ochach i Achach, przyszła pora na te mniej trafione produkty. Nie jest może ich zbyt dużo, są za to epickie, wielkie i niezapomniane.


BUBLE




BEBEAUTY - żel do twarzy (recenzja)

Spowodował mega wysyp mnóstwa małych i dużych zmian ropnych na mojej twarzy. Minęło sporo czasu nim moja skóra na twarzy wróciła do jako takiej formy. Naprawdę nie wiem co jest w kosmetykach BB i dlaczego one nie chcą współpracować z moją skórą



BEBEAUTY - podkład matujący (recenzja)

Koszmarny pomarańczowy koszmarek. Po kilku minutach po nałożeniu robił się szaro beżowy by zakończyć pięknym marchewkowym pomarańczem. Tragedia


UDER20 - krem BB (recenzja)

Zapchał mnie przeokrutnie. Przez długi czas zmagałam się z różnymi podskórnymi krostkami na nosie, płatkach nosa i policzkach.



LE PETIT MARSELAIS (recenzja)

Niby na końcu w tej kategorii ale to największy z badziewnych badziewi tego roku. Wysuszył i podrażnił mi skórę. Skóra na nogach i ramionach skóra zaczęła mi się łuszczyć, potworzyły mi się rany i przez kilka miesięcy chodziłam do dermatologów.



ROZCZAROWANIA





CATICE - cienie metaliczne


Przepięknie wyglądają w opakowaniach i swatchowane na dłoniach. Niestety na oczach koszmarnie się osypują, zbierają w załamaniach i blendowane potrafią zniknąć całkowicie. Z ciężkim bólem serca wyrzuciłam wszystkie trzy.





GLAMBRUSH - O1 i O4 (recenzja)

Bardzo sztywne, szorstkie, nieprzyjemne w użyciu. Podrażniają oczy podczas aplikacji i mimo kąpieli w odżywkach ich szorstkość nie znika.


GLAMBRUSH - T16 (recenzja)

W przeciwieństwie do dwóch powyższych bardzo mięciutki, delikatny, genialnie wykonany. Niestety totalnie nie sprawdził się jako pędzel do podkładu. Od biedy nadaje się do bronzera ale przez swoje bardzo plastyczne włosie ciężko się nim pracuje (wygina się w każdą możliwą stronę) i przez jakiś czas tylko ładnie wyglądał, później powędrował do Nie Bieskiej i jestem bardzo ciekawa jej opinii (bo biorę pod uwagę prawdopodobieństwo że ta ocena jest bardzo subiektywna)



I tyle, a u Was co się nie sprawdziło, na co psioczycie i przestrzegacie?


piątek, 13 listopada 2015

251. Krótka piłka - Bebeauty i ich fluid matujący

Miało nie być tu już kosmetyków z Bebeauty, ale dostałam małą paczuszkę od koleżanki i właśnie tam znajdował się ten oto potworek:

BEBEAUTY
Make up
MATTE


Z zasady chcę by seria "Krótka piłka" była krótka i treściwa więc przechodzę do meritum.

Zdjęcia robiłam telefonem ale i tak widać o co chodzi - dodajcie większą głębię kolorów, którą zabiera telefon i macie pełen obraz

Po lewej stronie podkład po ok. 2 - 5 minutach na skórze, po prawej świeżo położony


Podkład najpierw robi się lekko szarawo-beżowy, by po kilku minutach zamienić się w pomarańcz.

Całe szczęście, że przed wyjściem zakuło mnie w oku, inaczej zaczęłabym karierę pomarańczy kalifornijskiej.


Nie będę opisywać samego produktu, możecie nabyć go za ok. 10 pln w Biedronie. Nie wiem co z nim zrobię, może oddam go, może wyrzucę. Wiem jednak, że na twarz (przynajmniej moją) się nie nadaje.


P.S. Od piątku do niedzieli jestem w Kraku więc może być mnie tu mało lub w ogóle.

Miłego weekendu

wtorek, 27 października 2015

243. Hity i kity - czyli październikowe denko






Jak co miesiąc, nadeszła pora na wyrzucenie kosmetycznych śmieci. Październik nie dość, że okazał się mniejszy w zużyciu, to jeszcze uboższy o naprawdę dobre produkty.

Jak zawsze produkty podzieliłam na trzy kategorie:
  • produkty świetne, godne polecenia;
  • produkty przeciętne, którym czegoś brakuje, coś w nich nie gra;
  • buble, nieporozumienie kosmetyczne.



PRODUKTY ŚWIETNE, GODNE POLECENIA



BRONZER - W7
Dostałam go jakiś czas temu od Kosmetykoholiczki, bardzo dobry produkt. Świetnie współpracował i z moją karnacją i skórą. Wkurzało mnie tylko opakowanie (w szczególności pod koniec), szybko się go pozbyłam.

BALSAM DO CIAŁA Z MOCZNIKIEM - ZIAJA MED (recenzja)
Świetny produkt, to moje kolejne opakowanie. Fantastycznie koi i nawilża. Przyjemnie pachnie, ma ładne i minimalistyczne opakowanie. Popracowałabym nad pompką - nie wydobywa produktu do końca. 

ZMYWACZ DO PAZNOKCI - ISANA
Cóż mówić, chyba wszyscy znają ten produkt. Świetny. Robi dokładnie to, co ma robić.

ŻEL POD PRYSZNIC - ISANA
Żel mojej córy. Uwielbiała go. Słodki i zarazem delikatny zapach. Dobrze się pienił, nie wysuszał jej skóry.



PRODUKTY PRZECIĘTNE, KTÓRYM CZEGOŚ BRAKUJE, COŚ W NICH NIE GRA



PŁYN MICELARNY - PERFECTA
Niezły, całkiem niezły. Zmywał, nie szczypał w oczy. Niestety od czasu do czasu szczypał pod oczami (na szczycie kości policzkowych); moja córa skarżyła się, że jej skóra była po nim lepka. Nie jest zły ale szukać go specjalnie nie będę.

TONIK DO TWARZY - GARNIER
Niezgorszy, ale teraz kiedy używam Sylveco widzę jego przeciętność. Spory plus, bo nie pachniał sztuczną różą - dla mnie to bardziej delikatna gardenia. Wydajny ale trochę słaby. Nie kupię ale też specjalnie nie odradzam.

OLEJEK DO CIAŁA - BIO-OIL (recenzja)
Ech, trochę na pograniczu bubla. Coś tam robił ale jak dla mnie to bardziej efekt placebo niż prawdziwe działanie. Nie zużyłam go,  wyrzucam 1/3. Na twarz go nie zamierzam używać, na blizny nie chce.

PEELING DO CIAŁA - WELLNESS&BEAUTY (recenzja)
Jeśli chodzi o właściwości peelingujące i zapach to są one genialne. Niestety, zostawia tłustą warstwę, której szczerze nie trawię. Mogli by też popracować nad opakowaniem i konsystencją.



BUBLE, NIEPOROZUMIENIE KOSMETYCZNE




BAZA POD MAKIJAŻ - HEAN
Długo i namiętnie starałam się polubić tą bazę. Zużyłam prawie połowę. Nie umiem sprawić, by działała, tak jak trzeba (a jest to jakoś 4 moja baza). Dziwnie zbiera mi się w załamaniach, nie ważne ile bym jej dała, i jak nałożyła. Cenie nie wyglądają tak jak przy innych bazach - barwa ich jest widocznie gorsza, nie są tak trwałe. Wiem, że sporo osób ją lubi i ceni ale ja do nich się nie zaliczę.

ŻEL DO TWARZY - BEBEAUTY (recenzja)
Zrobił mi masakrę na twarzy. Teraz wyglądam poprawnie, ale nadal gorzej niż przed używaniem tego żelu. Koszmarek jakich mało.

OLIWKA DO DEMAKIJAŻU - EVREE (recenzja)
Och chryste, jakiż to taki badziew. Trudno zmywał tusz, zostawiał mgłę, był tłusty. Nie, nie i jeszcze raz nie.


A Wam jak upłynął ten miesiąc. Znacie któregoś z moich bohaterów?

piątek, 16 października 2015

237. Dziad proszalny i moje relacje z kremowym żelem z Bebauty

Oskarżony:

 ŁAGODZĄCY ŻEL-KREM DO TWARZY
BEBEAUTY

Oskarżenie:
Uparte i ciągłe niedomywanie skóry twarzy, które w konsekwencji spowodowało duży wysyp małych dziadów, zaczerwienie nosa i pojawienie się jednego Dziada Proszalnego (aka pryszcza, wyprysku skórnego) na brodzie.





Kluczowy dowód rzeczowy:


Mowy końcowe:

Obrońca : mogła nie brać jak wiedziała, że na nią nie działa.
Oskarżyciel: „Wszyscy nie mogą się mylić” toż to hit blogosfery, cudo za 5 zeta. Tym razem na pewno zakocham się na zabój.

Werdykt:

Dożywotnia banicja członków rodziny i straszna śmierć, dla oskarżonego, w koszu na śmieci.



No dobra, teraz poważnie. Sądzę, że już od ok. rok czasu moja cera ma się dobrze, bardzo rzadko pojawiają mi się jakieś małe krostki, muszę nieźle pofolgować sobie z czekoladą, by coś się stało. Tym razem jednak pojawił się Dziad Proszalny (czyli: Bosze, proszę Cię, idź pryszczu stąd), który na tych zdjęciach wygląda dość łagodnie, dziś jest w pełnym rozkwicie. Nosz normalnie wyglądam jakby mi brat syjamski rósł na brodzie.

Dla mnie jest to rozczarowanie, więcej nie kupię, nie warto - najwyraźniej nie umiemy się dogadać.

piątek, 26 czerwca 2015

188. Czerwcowe śmietnisko - czyli hity i kity minionych miesięcy

Witam, dziś nadeszła pora pokazania swoich kosmetycznych śmieci :P.
Spodobała mi się podział na produkty:
  • dobre, godne polecenia;
  • dobre ale mające jakiś minus/ defekt,  który obniżają ich wartość;
  • złe, buble, przeze mnie niepolecane;

więc i tym razem przedstawię Wam denko właśnie w ten sposób.



PRODUKTY DOBRE, GODNE POLECENIA


Trzy z tych produktów skończyłam dwa miesiące temu, od tamtej pory leżały sobie w szufladzie czekając na recenzję zbiorczą.

1. Eveline - argan i mleko kozie - krem na noc - genialny bardzo bogaty krem. Dość intensywnie mlecznie pachnie, ma konsystencję masła do ciała. Jest to najlepszy krem jaki miałam. Więcej o nim tu.

2. Eveline - argan i mleko kozie - krem na dzień - fantastyczny, lekki i bardzo wydajny krem na dzień. Nadaje się pod makijaż, przepięknie (choć intensywnie) pachnie. Więcej o nim tu.

3. Ava - olej arganowy - serum do twarzy - mój ukochany śmierdziuszek. Bardzo fajny, niezwykle wydajny produkt. Miałabym go jeszcze bardzo długo ale wykorzystałam go w połączeniu z mleczkiem z Tołpy, o którym później. Wspaniały kosmetyk, genialnie wpływał na moją skórę twarzy i ciała.

4. Eveline - argan - krem pod oczy. Genialny produkt. Przegrywa co prawda z Avą, ale jeśli macie niezbyt duże sińce pod oczami i suchą, zmęczoną skórę, to ten kosmetyk może okazać się idealny. Fantastycznie nawilża skórę okolicy oczu, nie pachnie, nie podrażnia. Jest bardzo wydajny.



5. Bielenda - brązujące masło do ciała - genialny, genialny, genialny. Pisałam o nim tu. Jeśli ktoś potrzebuje dobrego, długotrwałego nawilżenia i niemalże natychmiastowego przybrązowienia się ten produkt jest strzałem w 10. Świetny, wydajny produkt. Zdecydowanie będę do niego wracać.

6. Delia - peeling solny z arganem - następny ulubieniec. To już chyba moje trzecie opakowanie. Bardzo wydajny, mocny zdzierak. Ma dość specyficzny zapach ale to co robi ze skórą, to bajka. Pisałam o nim tu.

7. Ziaja Med - emulsja do ciała - mocznik 5%. Przepiękny zapach, fantastyczne działanie. To mój pierwszy produkt (nieapteczny), który nie tylko odżywiał moją skórę ale jeszcze ją koił, uspokajał. Jedyny problem to jego wydajność, ta jest mizerna. Mimo to, ja jestem kupiona, będę wracać do tego produktu i z całą pewnością wypróbuję inne z tej serii.

8. Physiogel - emulsja do twarzy - matko boska jaki to jest wydajny produkt - kupiłam go w lutym, używałam go niemalże cały czas. To idealny kosmetyk dla osób z cerą bardzo wrażliwą, skłonną do podrażnień. Przepięknie myje twarz. Teoretycznie zmyje również makijaż twarzy (ale trzeba go użyć w większej ilości), dobrze zmiękcza skórę, jest delikatny, nie pachnie. Genialny.



9. Alterra - pomarańcza i wanilia - żel pod prysznic  - żel mojej córy. Nieziemski zapach, dobrze się pieni i nie wysusza. Więcej pisać o nim nie trzeba, żele są znane ze swojej jakości.

10. Lirene - 20% mocznika - krem do stóp - oooo lubię go i to bardzo. Genialny mały wydajny produkt. Nie mam mu nic do zarzucenia. Zmiękcza, zabezpiecza i pielęgnuje.

11. Ziaja Med - szampon przeciw wypadaniu włosów - on też mi się gdzieś zagubił i znalazłam go po opublikowaniu zeszłego denka. Ma bardzo przyjemny lekko mentolowy zapach, dobrze oczyszcza skórę i włosy, nie wysusza ich, nie powoduje puszenia czy plątania. Wydajny jak diabli.

12. AVA - krem pod oczy - jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się kupić drugiego opakowanie tego samego kremu pod oczy - w tym przypadku odstąpiłam od tej reguły. Jest genialny - rozjaśnił moje cienie, pięknie odżywia i pielęgnuje okolice pod oczami. Ma jednak dwa minusy - po pierwsze dość długo wsiąka i się świeci (nie brokat ani nic z tych rzeczy ale widać go) i pod koniec opakowania miałam problem z wydobyciem resztek produktu. Mimo to, jest to ideał.



13. Cleanic - płatki kosmetyczne - moje ulubione - nie rozdwajają się, są zrobione z dobrej jakości bawełny.

14. Life - patyczki do uszu - patyczki z Superpharm dodane do jakichś zakupów za 1 grosz. Nie spodziewałam się wiele, ale to naprawdę porządne patyczki za niewielkie pieniądze.

15. Rossmann - myjka - niby głupotka ale jednak ważna rzecz. Wypróbowałam już kilka z różnych firm i te z Rossmanna są najlepsze. Inne np. z Hebe czy Carrefoura szybko rozpadają  się, te trzymają formę bardzo długo.

16. Oral B - końcówka do szczoteczki elektrycznej - to też taki mały bonus - ta żółta gumowa część genialnie domywa i jest bardzo delikatna dla dziąseł. Widziałam a raczej czułam różnicę na swoich zębach już po pierwszym użyciu.



17. Isana - miód i mleko - płyn do rąk - bardzo przyjemnie pachnie, nie za słodko, nie za mdło. Nie wysusza rąk, jest gęsty przez co nie ucieka przez palce.

18. Essence - cień do powiek. Nie pamiętam jak nazywa się ten odcień. Cień ma już prawie 2 lata i niestety to już nie jest to - pigmentacja drastycznie się zmniejszyła, potrafi zniknąć / osypać się z oka. Nadszedł jego czas. Kiedy był dobry bardzo go lubiłam i regularnie po niego sięgałam.

19. Eveline - lakier do paznokci - produkt z mojego projektu pan, zużyty leżał sobie prawie miesiąc. Piękny kolor przy dwóch warstwach. Może nie jest zbyt trwały na paznokciach ale to akurat nigdy nie było dla mnie najważniejsze.



DOBRE ALE COŚ W NICH NIE GRA I NIE FURCZY


1. Isana - aloes z jogurtem - żel pod prysznic. Ten żel znalazł się tu tylko dlatego, że tak sobie pachniał, aromat był odrobinę zbyt mdły.

2. Palmolive - makadamia i ekstrakt z kakao - żel pod prysznic.  Przyjemny produkt ale trochę niewydajny no i zapach, jak dla mnie był zbyt słodki i mdły, co jest uciążliwe w szczególności przy dużej pojemności. No i jeszcze jedno, nie jestem chemikiem i nie wiem jakie stężenia poszczególnych półproduktów są wystarczające, by działały na naszą skórę ale jeśli ekstrakty z kakao, makadamii czy migdałowca są na 18 - 21 na 26 składników, to chyba coś jest nie tak...

3. Ziaja - sopot spa - peeling wygładzający - bardzo wydajny produkt i naprawdę niezły. Znam jednak lepsze i ich będę się trzymać. Działać, działa (jest lepszy od Ziai Ulga) ale trudno go zmyć, i zawsze miałam wrażenia jakbym nakładała klej.

4. Gillette - desodorant w żelu -  trzymał poziom. Nie przepadam za tą formą, nie lubię czekać, aż produkt się wchłonie ale był niezły. Tu znalazł się dlatego, że znalazłam coś o wiele lepszego - Old Spice.. :)



5. Gorgio Armani - Acqua di Gioia - przyjemny zapach, dla mnie odrobinę zbyt kwiatowy i jednowymiarowy. Acqua di Gio jest bardziej w moim guście. Zapach jest dość trwały, dobry na lato.

6. Hean - wild cat eyes - tusz do rzęs. Dobry codzienny tusz, dający naturalny wygląd rzęsom. Znalazł się tu bo: a) nie wyróżnia się niczym szczególnym, b) nie przepadam za jego suchą formułą. To zdecydowanie nie jest zły produkt, tylko po prostu jest wiele, równie dobrych tuszy, na rynku.

7. Mr. Nail - odżywka do paznokci z witaminami - ta odżywka działa przepięknie ALE tak dłuuuuugo schnie a pędzelek jest tak rachityczny, że jestem w szoku, że udało mi się go zużyć.


PRODUKTY ZŁE, BUBLE, KTÓRYCH JA NIE POLECAM


1. Isana - szampon do włosów - cholernie wysuszał włosy moich córek, plątał je, włosy po nim były matowe i nieprzyjemnie tępe. Moje pędzle też nie za bardzo się z nim polubiły. Zapach dość przyjemny, wydajny.

2. Evree - krem do stóp - pod koniec zmuszałam się, by go użyć. Na początku jeszcze coś tam robił dla moich stóp ale pod koniec nie było różnicy czy go użyłam czy też nie. Więcej o nim tu.

3. Rossmann - przyrząd do skórek. Badziew kompletny. Druga strona, służąca do wycinania skórek była tak tępa i nieprzyjemna w użyciu, że ten egzemplarz szybko wylądował w koszu.



4. Tołpa - nawilżająca mleczko łagodzące - nie sprawdził mi się, zużyłam tylko dzięki temu, że łączyłam go z olejkiem arganowym. Dość intensywny (i dla mnie na początku mdlący) zapach, przeciętne właściwości nawilżające (mam bardzo suchą skórę). By wydobyć produkt trzeba rozciąć opakowanie. Nie jest to produkt dla mnie.

5. Catrice - cień do oczu - pisałam o nim tu. Znika, kruszy się, blenduje do zera. "Zeswatchowany" wygląda pięknie ale na oku to porażka. Szkoda.

6. Bebeauty - płyn micelarny. Pisałam o nim tu. Dla mnie to bardzo zaskakujący bubel. Strasznie podrażniał moje oczy, trudno wykonywało mi się demakijaż. Na pewno więcej go nie kupię.


Uff tyle, napiszcie proszę jak Wam się czytało i czy któryś z tych produktów miałyście przyjemność / nieprzyjemność używać.


Miłego weekendu.

czwartek, 11 czerwca 2015

179. Miłości z tego nie będzie. Czyli youtubowe hity, które u mnie nie zagrzeją miejsca. Odsłona nr. 2

Dawno, dawno temu był już post o tym tytule - wtedy myślałam, że to jednorazowa historia, czas jednak zweryfikował mój tok rozumowania.


źródło: demotywatory.pl


1. Szczotka tangle teezer


Kupiłam a jakże - było to w czasach, kiedy włosy leciały mi zawsze i wszędzie. Zawiał zefirek i mogłam zbierać pukiel włosów z podłogi, szczotkowanie było traumatyczne. Przez wiele miesięcy starałam się odkryć fenomen tej szczotki, po roku go nie odkryłam, szczotka się zużyła i teraz służy moim kotom.
Absolutnie nie twierdzę, że to bubel, nie twierdzę, że jest do d...py ale nie rozumiem tej ekstazy, tych wszechobecnych ochów i achów....



2. Płyn micelarny - Bebeauty



Tak naprawdę to właśnie ten produkt skłonił mnie do napisania postu. Kupiłam go coś koło dwóch tygodni temu, niestety od pierwszego użycia nie polubiliśmy się.  Zmyć zmywał (wcale nie tak genialnie jakbym się spodziewała po tym trylionie postów i filmików, które widziałam) ale dodatkowo piekł jak skurczysyn, z oczu płynęły mi łzy jakich chyba nie wylałam nawet zobaczywszy swoje córy po narodzinach.....
W przypływie irytacji wylałam go do zlewu... nie przypominam sobie bym postąpiła tak z innym produktem.



3. Płyn na skórki - Sally Hansen



Większość moich skórek jest bardzo łatwych w użyciu, niestety ze 3 z nich to totalna porażka. Są szerokie, twarde i mocno przylegają do płytki. Kupując, osławiony już płyn, miałam nadzieję, że moje problemy właśnie się skończyły. Płyn rzeczywiście pomaga ale taki sam skutek osiągnę trzymając dłonie w ciepłej wodzie przez kilka minut więc trochę się rozczarowałam....


No i  taki mały dodatek - to w sumie dość szczególny przypadek = jedni je zachwalają inni wręcz przeciwnie.



4. Cienie liquid metal /  pure chrome - Catrice





Dwa z nich zostały wyrzucone przeze mnie w ostatnim denku. Wczoraj zdecydowałam się wyrzucić ostatni z nich - srebrny.
Wszystkie z nich mają przepiękne kolory, zeswatchowane wyglądają niesamowicie, konsystencję mają genialną.... niestety na powiece giną, kruszą, zbierają w załamaniu bez względu na użytą bazę.... Szary dodatkowo potrafi całkowicie zniknąć podczas blendowania... same minusy... są niemalże nowe ale nie chce już się z nimi bawić.


No dobra tyle, więcej nie mam..... A Wy macie takie produkty u siebie w toaletce?

środa, 3 czerwca 2015

175. Project Pan 11 - koniec akcji

"To jest już koniec nie ma już nic...." - no w sumie coś tam zostało ale uszczerbek w moich zapasach jest znaczący.

 

TWARZ


zaczynałam z:



zużyłam:



stan na dziś:


Wszystkie produkty są dobre albo bardzo dobre. Nie mam się do czego przyczepić. Polecam.


OCZY


zaczynałam z:



zużyłam:



stan na dziś:







Jedynym bublem okazał się eyeliner z L'oreal'a - łamał się notorycznie, znikał, odbijał się - tragedia.
Reszta miała swoje lepsze i trochę gorsze dni ale to dobre, przyjemne w użytkowaniu produkty.

 

USTA


zaczynałam z:



zużyłam:




stan na dziś:


Poza moim ulubiony Wibo, który zmarł śmiercią tragiczną i przedwczesną (złamany na dywanie) większość służyła mi bardzo dobrze.... Jedynie pomadka z Bebauty podkreślała mi suche skórki, była tępa w użyciu i generalnie uprzykrzała mi codzienny makijaż.

 

PIELĘGNACJA


zaczęłam z:



zużyłam:



stan na dziś:


Dużo mi się tego namnożyło w tej kategorii.... I tak, oprócz oliwki do paznokci, która wkurzała mnie za każdym razem, wszystkie produkty sprawowały się tak, jak powinny.




No dobra wrzuciłam już piedziliard zdjęć czas na krótkie wnioski :)

  • W najbliższym czasie nie zamierzam robić podobnych projektów - przede wszystkim dlatego, że jestem trochę zmęczona używaniem tych samych cieni czy szminek;
  • przekonałam się, że np. cienie zużywa się długo albo jeszcze dłużej i nie bardzo jest sens posiadanie kilku takich samych kolorów czy kupowanie "na zapas";
  • przekonałam się do niektórych kolorów (np. brzoskwiniowego, srebrnego cienia czy różowej szminki);
  • w niektórych przypadkach ten projekt uchronił produkty przed przedwczesnym wyrzuceniem i uznaniem za 100% bubla;
  • zużyłam starsze kosmetyki, które by się przeterminowały;
  • poległam jednak w wyrabieniu nawyku używania kremu do stóp - nadal jestem w tym beznadziejna, jest lepiej ale nadal źle

Zaklinać rzeczywistości nie mam zamiaru, oczywiście, że większość z nich zużyłabym i bez tego projektu. Jestem jednak przekonana, że byłoby tego mniej lub dużo mniej (jak np. w przypadku kremu do stóp); niektóre bym wyrzuciła (oliwka do paznokci) a inne oszczędzała do momentu przeterminowania (maska drożdżowa i puder Bourjois).

No i jak, ciekawie było czy wręcz przeciwnie?



P.S. Jak widzicie zainstalowałam disqus'a - niestety wszystkie Wasze wcześniejsze komentarze zniknęły, będę starała się je opublikować ale to ręczna robota więc muszę mieć sporo czasu... Czasu, którego teraz nie mam....

piątek, 29 maja 2015

173. Duuże majowe denko

Zanim przejdę do meritum dwa ogłoszenia parafialne.

Po pierwsze - tak, wiem dużo pustaków mi się nagromadziło ALE do tej ilości mocno przyłożyli się moi goście, którzy w tym miesiącu nawiedzali mnie w ilości hurtowej.

Pod drugie - jak się zaraz przekonacie zmieniłam trochę formułę. Wypatrzyłam to rozwiązanie u Marty (z zakręconego świata Marty) i po lekkim tuningu tak właśnie pokaże swoje zużyte produkty.

Na początek zacznę pozytywnie. 


PRODUKTY DOBRE, BARDZO DOBRE, GODNE POLECENIA

Przepraszam za brak ostrości na Biovaxie ale kiedy się zorientowałam śmieci miałam już wyrzucone

1. Biovax - odżywka w spray dla włosów przetłuszczających się
Znalazł się w moich ulubieńcach włosowych. Genialny produkt, bardzo wydajny, przedłuża świeżość  włosów, nie obciąża ich.


2. Planeta Organica - masło do ciała z arganem
Długo go miałam, nie tylko dlatego, że musiałam przerzucić się na dermokosmetyki ale również dlatego, że jest niesamowicie wydajny. Gęsty, przepięknie pachnący (recenzja), wspaniale nawilżający produkt.

 
3. Renu - płyn do soczewek
Używam od lat, kilka razy próbowałam znaleźć zamiennik ale zawsze kończyło się powrotem do tego produktu. Dla mnie jest niezastąpiony.



4. Bebeauty - regenerujący krem do rąk
Bardzo dobry, wydajny produkt. Wypada trochę gorzej niż mój ulubieniec z Eveline (porównanie) ale to bardzo dobry produkt za kilka złotych. Jedyny minus to wytrzymałość zamknięcia - najpierw odpadł ten mały wewn. dzyndel, który powstrzymywał krem przed wypływaniem a potem kiedy spadł ze stolika kawowego na dywan, zamknięcie rozpadło się na milion kawałków.


5. Lirene - krem do stóp - 20% urea
Następny genialny produkt. Wydajny, nie zostawia tłustej warstwy, dość szybko się wchłania. Nie mam się do czego przyczepić. Polecam każdemu.


6. Glov - ściereczka do demakijażu
Ten egzemplarz miałam prawie 1,5 roku (recenzja). Bardzo fajny, przydatny gadżet. Dobrze sprawdza się na wyjazdach albo w przypływie lenistwa :)


7. Bandi - płyn micelarny
To już moja trzecia butelka. Szybko i w 100% zmywa tusz, wodoodporny eyeliner - wszystko co dusza zapragnie. Wydajny, lekko się pieni, delikatnie pachnie.




8. Pumeks
Bardzo twardy i trwały produkt.  Jeden z lepszych pumeksów jaki miałam. Odkąd mam przeciętniaka z Hebe jego akcje dodatkowo wzrosły.

 
9. Miss sporty - róż 
Dostałam go jakiś czas temu od koleżanki, pokruszył się i była konieczna reanimacja, nie wypowiem się więc co do jego wydajności. Produkt bardzo dobry, daje delikatny kolor. Ze zdziwieniem stwierdzam, że był lepszy od różu z Wibo, którego aktualnie używam.


10. Kobo - baza pod cienie
Mój pierwszy produkt z Kobo i od razu strzał w10. Wydłuża długość cieni, nie podbija może ich koloru ale jest niesamowicie przyjemny w użytkowaniu. Bardzo dobry produkt, który służył mi do ostatniego kawałeczka.

 
11. Golden Rose - eyeliner
Super produkt. Trzymany do dołu nie wysechł mi na końcówce (co na początku miało czasami miejsce). Długotrwały o intensywnym brązowym kolorze.  No i łatwy w obsłudze, co w moim przypadku, było równie ważne jak kolor.



12. Eveline - tusz do rzęs
Idealny na co dzień, nadaje naturalny wygląd rzęs. Statystycznie wymieniam tusz co 3 miesiące, ten nie tylko po tym czasie mnie nie szczypał mnie w oczy ale również nie kruszył, nie osypywał.  Nie zmienił również konsystencji, nie robił grudek, nie sklejał. Dobry tani tusz.


13. For your beauty - przyrząd do wycinania skórek
Genialny produkt, który służył mi przez kilka dobrych miesięcy. Ostry, precyzyjny niedrogi ulubieniec.


14. Emolium - kremowy żel do mycia
Wydajny jak diabli, nieźle pieniący się i dobrze myjący kosmetyk. Nie podrażniał, miał dobrej jakości pompkę.


15. Biovax - 60 sekundowa odżywka do włosów
Wydajna, przyjemnie pachnąca i przede wszystkim dobrze działająca odżywka. Włosy dzięki niej były miękkie, lejące, nieobciążone. Lepiej również się rozczesywały.




16. Isana - mydło w płynie
Pięknie pachnie, dobrze myje i się pieni. Robi to co ma robić mydło w płynie.


17. AA - żel peelingujący
Mój totalny ulubieniec. Fantastyczny codzienny peeling do twarzy, dekoltu. Przepięknie pachnie, dobrze pielęgnuje cerę. Można stosować go codziennie bez obaw, że skóra ulegnie wysuszeniu czy podrażnieniu. Całkowicie zdetronizował Ziaję liście manuka.



NI PIES NI WYDRA - czyli niby dobre ale nie do końca



1. Bielenda - nawilżający peeling solny do ciała
Dobry zdzierak, wydajny, zapach do przeżycia. Niestety podrażniał moją skórę i zostawiał delikatną, dość trwałą powłoczkę na ciele.


2. Bielenda - wyszczuplający peeling solny do ciała
Dobry zdzierak, wydajny, niestety zapach taki sobie - czasami przypominał kostkę do toalety. Jak poprzednik podrażniał skórę i zostawiał delikatną, dość trwałą powłoczkę na ciele.


3. Bebeauty - normalizujący żel-peeling do twarzy
Totalny przeciętniak, myje, peelinguje w stopniu średnim. Jest dla mnie zdecydowanie zbyt płynny w konsystencji.


4. AA - żel micelarny
Tu idealnie pasuje ni pies ni wydra - nie jest to micel, który można dać na wacik ani do końca żel o zwartej konsystencji.  Radzi sobie ze zmyciem makijażu i odświeżeniem twarzy rano ale to nie moja bajka. Wolę zdecydowane produkty.



5. Ziaja - pasta liście manuka
Zdzierak jakich mało, mogłam go używać raz w tygodniu, inaczej miałam saharę na buzi. Wydajny. Oczyszczał ładnie moją twarz ale był za mocny.

 
6. AVA - aktywator młodości Hyrdanov
Do bubla mało mu brakuje. Nie wydajny, nie widziałam żadnej zmiany w swojej twarzy. Więcej napisałam tu.

 
7. Embryolisse - krem BB
Totalnie przeciętny krem BB o irytującym zapachu (recenzja).


8. Bandi - kojący krem-żel pod oczy
Przeciętniak, tak sobie nawilżał, tak sobie koił. Sądzę, że lepiej sprawdził by się na młodszej skórze.



9. Eveline -  lakier do paznokci
Do zdenkowania mało mi zabrakło, niestety pędzelek oderwał  się od nakrętki i bardzo trudno było mi się nim posługiwać. By uzyskać kolor potrzebowałam dwóch warstw, odpryskiwał po 2 dniach. Miał przyjemny pędzelek i przepiękny kolor. Szybko sechł.

 
10. Mr. Nail - oliwka do paznokci
Produkt, który naprawdę działał na moje paznokcie i skórki. Niestety długo sechł, co doprowadzało mnie do szału. Przy cienkiej warstwie zajmowało mu to nawet 15 minut.


11. Stenders - krem na dzień
Przeciętniak, tak sobie nawilża, nadawał się pod makijaż. Przy cenie ok. 100 pln za krem muszę przyznać, że radzi sobie bardzo podobnie jak krem z AA (algi) za kilkanaście złoty.


12. Isana - maska do włosów
Niezgorsza maska. Wydajna, pomagała mi w okiełznaniu włosów i szybszym ich rozczesaniu. Wolałam jednak tą z Biovax'u.



13. Tangle teezer - szczotka do włosów
Nie wiem, nie rozumiem zachwytów. Lubię ale dla mnie do zwykła szczotka. Tolerują ją moje koty więc będzie im służyła jeszcze przez jakiś czas.


14. Ziaja - kuracja dermatologiczna AZS - natłuszczający olejek myjący do kąpieli i pod prysznic
Paskudy zapach. Wydajny, dobrze pieniący, nie podrażniający kosmetyk. Dobrze natłuszczał i koił skórę. Gdyby nie ten zapach wylądowałby w pierwszej kategorii.


15. Apteczka Agafii - maska do włosów
Przepięknie pachniał, był całkiem wydajny. Włosy były bardziej miękkie i sypkie ale w sumie to niczym się nie wybijał, zdecydowanie nie jest to rewolucyjny produkt.



PRODUKTY ZŁE, KIEPSKIE, KTÓRE MI SIĘ NIE SPRAWDZIŁY


1. Etre belle - maska do twarzy
Pisałam o niej tu. Maska wysuszyła mi skórę na policzkach, piekła po 10 minutach od nałożenia. Generalnie nie polecam.

2. Isana - krem rumiankowy do rąk
Niezbyt przyjemny zapach, totalnie krótkotrwałe nawilżenie. Maział się i kleił. Nie wart nawet tych kilku złoty, które za niego zapłaciłam. Mimo małej pojemności długo go męczyłam.

3. Intimea - płyn do higieny intymnej
Uczulił mnie a tego nie lubię i nie akceptuję. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie.



4 i 5 Catrice - cienie do oczu
Dostałam swego czasu od Kosmetykoholiczki. Niestety mimo wielu prób i podejść nie umiem dogadać się z tymi cieniami. Osypują się, znikają, na oku nie są intensywne. No i jeszcze ten niżej skruszył się i w momencie otworzenia opakowania wypadł mi na dywan.

6. Bic - maszynka do golenia
Podczas porządków znalazłam skitrane 6 sztuk, pierwotnie chciałam je zużyć ale straciłam cierpliwość. Bardzo niewydajne badziewne maszynki. Nie lubię wyrzucać ale kurde ja mam bardzo małe owłosienie na nogach a nawet z tym sobie nie radził. Tragedia.


Chryste ale długie to wyszło.... normalnie ciekawa jestem ile z Was dotarło do końca :/