Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eyeliner. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eyeliner. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 marca 2015

138. 3 kolory brązowy

Zakupy kolorówki są u mnie ostatnio wielką rzadkością, kiedy więc się wydarzyły byłam lekko zaskoczona. Okazało się, że wszystkie moje produkty są brązowe. Lubię brąz, lubię siebie w brązie ale kiedy 3 produkty na 3 zakupione są brązowe to już dziwaczne.





 Golden Rose - satynowy cień do powiek nr. 209 
Nie zamierzałam kupować żadnego cienia, niestety lub stety malując się codziennie paletą z GR zauważyłam, że brakuje mi zwykłego codziennego brązowego cienia - takiego bez drobinek, błysku i jakiegokolwiek blink blink. Na wyspie Golden Rose znalazłam to cudo. Przepiękny satynowy cień o nr. 209. Jest dobrze napigmentowany, dobrze się rozprowadza, fantastycznie blenduje. No i te urocze opakowanie - super, strzał w 10.



Isadora - żelowy eyeliner 
Przez bardzo długi czas szukałam brązowego eyelinera, dopiero w Douglasie znalazłam Isadore. Te małe cudo znalazło się już w moich ulubieńcach ale warto powiedzieć o nim trochę więcej. Na zdjęciu kolor wyszedł odrobinę przekłamany, w rzeczywistości jest to bardzo głęboki i zarazem soczysty brąz. Pędzelek dołączony do produktu sprawuje się dobrze, dla mnie jednak idealny okazał się pędzelek od Glam Grush O11. Produkt trzyma się cały dzień, nie kruszy się, nie znika, nie przemieszcza. Jeśli chodzi o zmywanie, to używając Ziai (micel z liści oliwki) miałam z tym duży problem, Bandi radzi sobie idealnie.



 Golden Rose - eyeleiner w pisaku

Kupując cień wypatrzyłam również eyeliner w pisaku. W związku z tym, że jestem totalna noga jeśli chodzi o tego rodzaju produkty w pędzelku, stwierdziłam, że może być to dobry produkt do nauki. Nie pamiętam ile kosztował (był zresztą w promocji) ale gdzieś koło10 pln. 
Tak jak nad dwoma powyższymi rozpływam się jak pączek w maśle, tak tutaj zachowuje pewną rezerwę. Po pierwszy zamknięcie, z czasem, robi się dość luźne - nie spada ale nie słychać już tego "klik" przy zamykaniu, co powoduje, że nie jestem do końca przekonana czy na pewno go zamknęłam czy nie. Dwa - rysując bardzo cienką linię potrafi przerywać lub robić prześwity. Wiem, że sporo pisaków to robi ale wolałabym jednak się nie bawić z tym za każdym razem. 
Jeśli chodzi o plusy to eyeliner ma przepiękny głęboki kolor, szybko i wygodnie się go aplikuje, nie ściera się nawet kiedy nakładamy 2. warstwę. Nie znika, nie odbija się i nie wędruje po całej powiece.



Na samej górze oczywiście widać cień z GR, poniżej eyeliner z Isadory. Dwa najniższe kreski to eyeliner w pisaku z Golden Rose.


A czy Wy kupując kolorówkę kończycie z produktami bardzo do siebie podobnymi lub z tej samej kategorii?

wtorek, 10 lutego 2015

125. Małe wielkie odkrycia - 1/2015

Dawno nie było tego rodzaju postu i muszę przyznać, że mi tego brakowało.
Nadrabiam więc zaległości i zapraszam   :-)



1. Orientana - tonik do włosów. Moje odkrycie i ulubieniec. Pisałam o nim tutaj. Dla mnie kosmetyk genialny i jak na razie nie do zastąpienia. Fantastycznie wspomaga wzrost nowych włosów, jest wydajny, przyjemnie pachnie.

2. Bandi - płyn micelarny. O nim również pisałam. Genialny produkt. Dzięki zawartości olejków i panthenolu nie dość, że fantastycznie i szybko rozpuszcza tusz to jeszcze ukoi podrażnioną skórę.

3. Makeup Revolution - pigment. Jeden z kosmetyków otrzymanych przeze mnie od Kosmetykoholiczki. To również jeden z produktów, z którym "zdradzam" swoją paletę cieni z Golden Rose. Przepiękny kolor, potrafi zmienić zwykły makijaż w coś niesamowitego. Do tej pory nie przepadałam za pigmentami, ten jednak jest totalnie niesamowity. Starczy mi najpewniej na milion lat ale kompletnie nie mam z tym problemu.



4. IsaDora - brązowy eyeliner. Przez długi czas szukałam eyelinera w kolorze brązowym. Wszystkie, które znalazłam kompletnie mnie nie zachwycały. Ten  kosztował sporo ale wart jest każdej złotówki. Kolor jest głęboki, zachwycający. Bardzo dobrze rozprowadza się po powiece, trzyma się cały dzień. Mimo że jest wodoodporny nie mam problemu ze zmyciem go podczas demakijażu.

5. W7 - Honolulu brązer. Kolejny produkt otrzymany od Kosmetykoholiczki. Dzięki niemu przekonałam się do brązerów. Fantastycznie współpracuje z pędzlem z Glam Brush. Dobrze i bezproblemowo rozprowadza się po twarzy, jest dobrze napigmentowany.

6. Pasta Lassari. Mój zbawiciel. Po nieprzyjemnej przygodzie z żelem pod prysznic z LPM, to właśnie ta pasta pomogła mi wyprowadzić moją skórę na prostą. Prosty skład (cynk i kwas salicylowy), gęsta konsystencja, bardzo wydajny produkt, który starczy mi na długi czas.


Jestem ciekawa czy któryś z tych produktów miałyście, polubiłyście czy wręcz odwrotnie.