Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gorgio Armani. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gorgio Armani. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 czerwca 2015

188. Czerwcowe śmietnisko - czyli hity i kity minionych miesięcy

Witam, dziś nadeszła pora pokazania swoich kosmetycznych śmieci :P.
Spodobała mi się podział na produkty:
  • dobre, godne polecenia;
  • dobre ale mające jakiś minus/ defekt,  który obniżają ich wartość;
  • złe, buble, przeze mnie niepolecane;

więc i tym razem przedstawię Wam denko właśnie w ten sposób.



PRODUKTY DOBRE, GODNE POLECENIA


Trzy z tych produktów skończyłam dwa miesiące temu, od tamtej pory leżały sobie w szufladzie czekając na recenzję zbiorczą.

1. Eveline - argan i mleko kozie - krem na noc - genialny bardzo bogaty krem. Dość intensywnie mlecznie pachnie, ma konsystencję masła do ciała. Jest to najlepszy krem jaki miałam. Więcej o nim tu.

2. Eveline - argan i mleko kozie - krem na dzień - fantastyczny, lekki i bardzo wydajny krem na dzień. Nadaje się pod makijaż, przepięknie (choć intensywnie) pachnie. Więcej o nim tu.

3. Ava - olej arganowy - serum do twarzy - mój ukochany śmierdziuszek. Bardzo fajny, niezwykle wydajny produkt. Miałabym go jeszcze bardzo długo ale wykorzystałam go w połączeniu z mleczkiem z Tołpy, o którym później. Wspaniały kosmetyk, genialnie wpływał na moją skórę twarzy i ciała.

4. Eveline - argan - krem pod oczy. Genialny produkt. Przegrywa co prawda z Avą, ale jeśli macie niezbyt duże sińce pod oczami i suchą, zmęczoną skórę, to ten kosmetyk może okazać się idealny. Fantastycznie nawilża skórę okolicy oczu, nie pachnie, nie podrażnia. Jest bardzo wydajny.



5. Bielenda - brązujące masło do ciała - genialny, genialny, genialny. Pisałam o nim tu. Jeśli ktoś potrzebuje dobrego, długotrwałego nawilżenia i niemalże natychmiastowego przybrązowienia się ten produkt jest strzałem w 10. Świetny, wydajny produkt. Zdecydowanie będę do niego wracać.

6. Delia - peeling solny z arganem - następny ulubieniec. To już chyba moje trzecie opakowanie. Bardzo wydajny, mocny zdzierak. Ma dość specyficzny zapach ale to co robi ze skórą, to bajka. Pisałam o nim tu.

7. Ziaja Med - emulsja do ciała - mocznik 5%. Przepiękny zapach, fantastyczne działanie. To mój pierwszy produkt (nieapteczny), który nie tylko odżywiał moją skórę ale jeszcze ją koił, uspokajał. Jedyny problem to jego wydajność, ta jest mizerna. Mimo to, ja jestem kupiona, będę wracać do tego produktu i z całą pewnością wypróbuję inne z tej serii.

8. Physiogel - emulsja do twarzy - matko boska jaki to jest wydajny produkt - kupiłam go w lutym, używałam go niemalże cały czas. To idealny kosmetyk dla osób z cerą bardzo wrażliwą, skłonną do podrażnień. Przepięknie myje twarz. Teoretycznie zmyje również makijaż twarzy (ale trzeba go użyć w większej ilości), dobrze zmiękcza skórę, jest delikatny, nie pachnie. Genialny.



9. Alterra - pomarańcza i wanilia - żel pod prysznic  - żel mojej córy. Nieziemski zapach, dobrze się pieni i nie wysusza. Więcej pisać o nim nie trzeba, żele są znane ze swojej jakości.

10. Lirene - 20% mocznika - krem do stóp - oooo lubię go i to bardzo. Genialny mały wydajny produkt. Nie mam mu nic do zarzucenia. Zmiękcza, zabezpiecza i pielęgnuje.

11. Ziaja Med - szampon przeciw wypadaniu włosów - on też mi się gdzieś zagubił i znalazłam go po opublikowaniu zeszłego denka. Ma bardzo przyjemny lekko mentolowy zapach, dobrze oczyszcza skórę i włosy, nie wysusza ich, nie powoduje puszenia czy plątania. Wydajny jak diabli.

12. AVA - krem pod oczy - jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się kupić drugiego opakowanie tego samego kremu pod oczy - w tym przypadku odstąpiłam od tej reguły. Jest genialny - rozjaśnił moje cienie, pięknie odżywia i pielęgnuje okolice pod oczami. Ma jednak dwa minusy - po pierwsze dość długo wsiąka i się świeci (nie brokat ani nic z tych rzeczy ale widać go) i pod koniec opakowania miałam problem z wydobyciem resztek produktu. Mimo to, jest to ideał.



13. Cleanic - płatki kosmetyczne - moje ulubione - nie rozdwajają się, są zrobione z dobrej jakości bawełny.

14. Life - patyczki do uszu - patyczki z Superpharm dodane do jakichś zakupów za 1 grosz. Nie spodziewałam się wiele, ale to naprawdę porządne patyczki za niewielkie pieniądze.

15. Rossmann - myjka - niby głupotka ale jednak ważna rzecz. Wypróbowałam już kilka z różnych firm i te z Rossmanna są najlepsze. Inne np. z Hebe czy Carrefoura szybko rozpadają  się, te trzymają formę bardzo długo.

16. Oral B - końcówka do szczoteczki elektrycznej - to też taki mały bonus - ta żółta gumowa część genialnie domywa i jest bardzo delikatna dla dziąseł. Widziałam a raczej czułam różnicę na swoich zębach już po pierwszym użyciu.



17. Isana - miód i mleko - płyn do rąk - bardzo przyjemnie pachnie, nie za słodko, nie za mdło. Nie wysusza rąk, jest gęsty przez co nie ucieka przez palce.

18. Essence - cień do powiek. Nie pamiętam jak nazywa się ten odcień. Cień ma już prawie 2 lata i niestety to już nie jest to - pigmentacja drastycznie się zmniejszyła, potrafi zniknąć / osypać się z oka. Nadszedł jego czas. Kiedy był dobry bardzo go lubiłam i regularnie po niego sięgałam.

19. Eveline - lakier do paznokci - produkt z mojego projektu pan, zużyty leżał sobie prawie miesiąc. Piękny kolor przy dwóch warstwach. Może nie jest zbyt trwały na paznokciach ale to akurat nigdy nie było dla mnie najważniejsze.



DOBRE ALE COŚ W NICH NIE GRA I NIE FURCZY


1. Isana - aloes z jogurtem - żel pod prysznic. Ten żel znalazł się tu tylko dlatego, że tak sobie pachniał, aromat był odrobinę zbyt mdły.

2. Palmolive - makadamia i ekstrakt z kakao - żel pod prysznic.  Przyjemny produkt ale trochę niewydajny no i zapach, jak dla mnie był zbyt słodki i mdły, co jest uciążliwe w szczególności przy dużej pojemności. No i jeszcze jedno, nie jestem chemikiem i nie wiem jakie stężenia poszczególnych półproduktów są wystarczające, by działały na naszą skórę ale jeśli ekstrakty z kakao, makadamii czy migdałowca są na 18 - 21 na 26 składników, to chyba coś jest nie tak...

3. Ziaja - sopot spa - peeling wygładzający - bardzo wydajny produkt i naprawdę niezły. Znam jednak lepsze i ich będę się trzymać. Działać, działa (jest lepszy od Ziai Ulga) ale trudno go zmyć, i zawsze miałam wrażenia jakbym nakładała klej.

4. Gillette - desodorant w żelu -  trzymał poziom. Nie przepadam za tą formą, nie lubię czekać, aż produkt się wchłonie ale był niezły. Tu znalazł się dlatego, że znalazłam coś o wiele lepszego - Old Spice.. :)



5. Gorgio Armani - Acqua di Gioia - przyjemny zapach, dla mnie odrobinę zbyt kwiatowy i jednowymiarowy. Acqua di Gio jest bardziej w moim guście. Zapach jest dość trwały, dobry na lato.

6. Hean - wild cat eyes - tusz do rzęs. Dobry codzienny tusz, dający naturalny wygląd rzęsom. Znalazł się tu bo: a) nie wyróżnia się niczym szczególnym, b) nie przepadam za jego suchą formułą. To zdecydowanie nie jest zły produkt, tylko po prostu jest wiele, równie dobrych tuszy, na rynku.

7. Mr. Nail - odżywka do paznokci z witaminami - ta odżywka działa przepięknie ALE tak dłuuuuugo schnie a pędzelek jest tak rachityczny, że jestem w szoku, że udało mi się go zużyć.


PRODUKTY ZŁE, BUBLE, KTÓRYCH JA NIE POLECAM


1. Isana - szampon do włosów - cholernie wysuszał włosy moich córek, plątał je, włosy po nim były matowe i nieprzyjemnie tępe. Moje pędzle też nie za bardzo się z nim polubiły. Zapach dość przyjemny, wydajny.

2. Evree - krem do stóp - pod koniec zmuszałam się, by go użyć. Na początku jeszcze coś tam robił dla moich stóp ale pod koniec nie było różnicy czy go użyłam czy też nie. Więcej o nim tu.

3. Rossmann - przyrząd do skórek. Badziew kompletny. Druga strona, służąca do wycinania skórek była tak tępa i nieprzyjemna w użyciu, że ten egzemplarz szybko wylądował w koszu.



4. Tołpa - nawilżająca mleczko łagodzące - nie sprawdził mi się, zużyłam tylko dzięki temu, że łączyłam go z olejkiem arganowym. Dość intensywny (i dla mnie na początku mdlący) zapach, przeciętne właściwości nawilżające (mam bardzo suchą skórę). By wydobyć produkt trzeba rozciąć opakowanie. Nie jest to produkt dla mnie.

5. Catrice - cień do oczu - pisałam o nim tu. Znika, kruszy się, blenduje do zera. "Zeswatchowany" wygląda pięknie ale na oku to porażka. Szkoda.

6. Bebeauty - płyn micelarny. Pisałam o nim tu. Dla mnie to bardzo zaskakujący bubel. Strasznie podrażniał moje oczy, trudno wykonywało mi się demakijaż. Na pewno więcej go nie kupię.


Uff tyle, napiszcie proszę jak Wam się czytało i czy któryś z tych produktów miałyście przyjemność / nieprzyjemność używać.


Miłego weekendu.

środa, 3 czerwca 2015

175. Project Pan 11 - koniec akcji

"To jest już koniec nie ma już nic...." - no w sumie coś tam zostało ale uszczerbek w moich zapasach jest znaczący.

 

TWARZ


zaczynałam z:



zużyłam:



stan na dziś:


Wszystkie produkty są dobre albo bardzo dobre. Nie mam się do czego przyczepić. Polecam.


OCZY


zaczynałam z:



zużyłam:



stan na dziś:







Jedynym bublem okazał się eyeliner z L'oreal'a - łamał się notorycznie, znikał, odbijał się - tragedia.
Reszta miała swoje lepsze i trochę gorsze dni ale to dobre, przyjemne w użytkowaniu produkty.

 

USTA


zaczynałam z:



zużyłam:




stan na dziś:


Poza moim ulubiony Wibo, który zmarł śmiercią tragiczną i przedwczesną (złamany na dywanie) większość służyła mi bardzo dobrze.... Jedynie pomadka z Bebauty podkreślała mi suche skórki, była tępa w użyciu i generalnie uprzykrzała mi codzienny makijaż.

 

PIELĘGNACJA


zaczęłam z:



zużyłam:



stan na dziś:


Dużo mi się tego namnożyło w tej kategorii.... I tak, oprócz oliwki do paznokci, która wkurzała mnie za każdym razem, wszystkie produkty sprawowały się tak, jak powinny.




No dobra wrzuciłam już piedziliard zdjęć czas na krótkie wnioski :)

  • W najbliższym czasie nie zamierzam robić podobnych projektów - przede wszystkim dlatego, że jestem trochę zmęczona używaniem tych samych cieni czy szminek;
  • przekonałam się, że np. cienie zużywa się długo albo jeszcze dłużej i nie bardzo jest sens posiadanie kilku takich samych kolorów czy kupowanie "na zapas";
  • przekonałam się do niektórych kolorów (np. brzoskwiniowego, srebrnego cienia czy różowej szminki);
  • w niektórych przypadkach ten projekt uchronił produkty przed przedwczesnym wyrzuceniem i uznaniem za 100% bubla;
  • zużyłam starsze kosmetyki, które by się przeterminowały;
  • poległam jednak w wyrabieniu nawyku używania kremu do stóp - nadal jestem w tym beznadziejna, jest lepiej ale nadal źle

Zaklinać rzeczywistości nie mam zamiaru, oczywiście, że większość z nich zużyłabym i bez tego projektu. Jestem jednak przekonana, że byłoby tego mniej lub dużo mniej (jak np. w przypadku kremu do stóp); niektóre bym wyrzuciła (oliwka do paznokci) a inne oszczędzała do momentu przeterminowania (maska drożdżowa i puder Bourjois).

No i jak, ciekawie było czy wręcz przeciwnie?



P.S. Jak widzicie zainstalowałam disqus'a - niestety wszystkie Wasze wcześniejsze komentarze zniknęły, będę starała się je opublikować ale to ręczna robota więc muszę mieć sporo czasu... Czasu, którego teraz nie mam....

wtorek, 5 maja 2015

162. Project Pan 11 - 4 aktualizacja

Uff to już czwarta, przedostatnia aktualizacja Projektu, który zaczęłam w styczniu tego roku. Zużycia nie są spektakularne ale są, więc jeśli ktoś jest zainteresowany to zapraszam poniżej.

P.S. Opisy niektórych będą bardzo króciutkie po większą ilość informacji zapraszam do wcześniejszych części:



TWARZ


1. Podkład Wake me up - RIMMEL  -  postanowiłam go wycofać, została mi połowa - jest za ciemny i za błyszczący jak na tą porę roku, będzie sobie "zimował" do jesieni :)





2. Baza pod makijaż - KOBO
Zużycie małe (no bo ile tego można używać) ale jest. Lubię i polecam.

3. Puder transparentny - ESSENCE
Mój ulubieniec, genialny bardzo wydajny produkt. Widać lekkie użycie ale starczy mi on na jeszcze bardzo długi czas.


OCZY


 

4. Paleta do cieni 02 - GOLDEN ROSE

W środku zdjęcie na dzień dzisiejszy - powyżej i poniżej jak wyglądało to miesiąc temu.

Idąc od góry:
  • 1 i 2 - zużyłam pierwszy cień, na miejsce drugiego wprasowałam cień z dua Celii
  • 3 i 4 - zużycie minimalne (nawet się wydaje na tym zdjęciu że w zeszłym miesiącu było lepiej) - to bardzo napigmentowane i mocno upakowane cienie
  • 5 i 6 - czarny użyty kilka razy - zużycia nie widać kompletnie.
  • 7 i 8 - zużyłam złoty - był lekko upakowany, i pod koniec miałam wrażenie, że gorzej się trzymał i potrzebowałam go więcej
  • 9 i 10 - w 10. dobiłam denka i nie sądzę, bym miała problem z wykończeniem go
  • 11 i 12 - obydwa kolory są dobrze napigmentowane i mocno upakowane, starczą na długi czas

Z czterech, które w zeszłym miesiącu założyłam skończyć, zostały mi dwa (4 i 10) -10 nie zostało mi dużo, 4 jest mocno upakowana i nie wiem jak to będzie


5. Paleta Party time - MY SECRET

Oprócz fioletu, wszystkich innych używam regularnie, jak widać zużycie jest minimalne ALE  zauważyłam że :

  • cień 1 charakteryzuje się dobrą jakością ale nie lubię go na swoim oku - u mnie to taki żółty jajeczny kolor 
  • drugi kolor ma małe drobinki, które znikają podczas blendowania, jest dobry do wyrównania koloru powieki ale potrafi zniknąć
  • fiolet jest niesamowicie napigmentowany, dobrze się z nim pracuje
  • miedziany - jest genialny, nie osypuje się, wygląda obłędnie na środku powieki lub jako eyeliner - tylko dla tego koloru można kupić tą paletę.

USTA

 


6. Pomadka matowa - GOLDEN ROSE
Zużycie małe, one są dobrze napigmentowane i nie da się zbytnio poszaleć.

7. Błyszczyk - EVELINE
Super produkt, genialnie nawilża i zabezpiecza usta, kolor bardzo uniwersalny. Przyznam, że nie wiem czy dobrze zaznaczyłam, produkt nie chce opaść do końca i w miejscu zaznaczenia jest po prostu odcięcie więc przypuszczam, że to gdzieś tam. Co raz mniej lubię błyszczyki ale jeśli miałabym jakiś kupić to byłby właśnie ten.


PIELĘGNACJA



8. Maska drożdżowa - BANDI
Nie napiszę nic nowego - genialna, cholernie wydajna maska.

9. Oliwka do paznokci - MR. NAIL
Tu też nie zamierzam się rozpisywać - fajny produkt, robi co ma robić, przyjemnie pachnie.

10. Krem do stóp - LIRENE
Mój ulubieniec w tej kategorii - gdyby jeszcze chciało mi się go regularnie stosować.
Polecam każdemu, kto ma suche stopy.


DENKA



11. Duo cieni - CELIA
Jasny beżowy skończył się momentalnie, brąz przeniosłam do palety. Obydwa kolory godne polecenia, naprawdę dobry produkt.

12. Korektor pod oczy - EVELINE ART SCENIC
Super produkt, miał swoje wady ale ostatecznie bardzo fajny. Zastąpiłam go na chwilę kamuflażem z Catrice, który okazał się dla mnie zbyt ciężki i teraz testuję coś nowego.


NOWOŚCI



13 i 14 - Lakiery do paznokci - EVELINE
13 - niebieski nr. 948- przepiękny kolor ale potrzebujemy dwóch warstw by wyglądało to dobrze, bardzo płynny, na moich paznokciach wytrzymuje 3 dni
14 - kremowy nr. 267 - mój ulubieniec - super kolor, jedna warstwa trzyma się do 4 dni


15. Woda toaletowa - GORGIO ARMANI - Acqua di Gioia
Moja kolekcja perfum zrobiła się trochę zbyt duża, nie chcę ich chomikować więc czas zużyć mniejsze pojemności. Zapach przepiękny ale nie do końca mój.  Nie jest to zapach na co dzień i na każdą okazję ale sądzę, że nie będę miała problemu z zużyciem.
Pierwsza linia oznacza ile było jej na początku, druga (środkowa) oznacza ile było miesiąc temu, ostania najniższa to stan na dziś.


I to by było na tyle, mam nadzieję, że było ciekawie.

sobota, 29 listopada 2014

93. Listopadowe denko

Jak co miesiąc nadeszła wiekopomna chwila na wywalenie śmieci kosmetycznych. W tym miesiącu trochę skromniejsze ale nadal całkiem sporo się tego nazbierało. Znalazła się nawet kolorówka, HA!





WŁOSY


1. Szampon - Joanna Naturia - do włosów przetłuszczających się.
Bardzo fajny, porządny produkt. Konsystencja nie jest lejąca, to bardziej coś między żelem a płynem. Ładnie oczyszcza włosy, nie plącze ich, całkiem przyjemnie pachnie.
Kupię ponownie, jak tylko znajdę.

2. Maska do włosów - Alterra - aloes i granat.
Uwielbiam tę maskę, fantastycznie działała na moje włosy. Teraz, odkąd używam innych masek / odżywek, widzę jak dobrze się sprawowała. Przyjemnie pachnie i była szalenie wydajna. Nie wiem jak długo ją miałam ale było to kilka ładnych miesięcy.
Kupię na pewno jak tylko zużyję te, które mam.

3. Maska do włosów - Biovax - do włosów słabych ze skłonnością do wypadania.
Super produkt. Przy regularnym stosowaniu widziałam, że rzeczywiście pomagał mi w zachowaniu większej ilości moich włosów na moim własnym skalpie nie w odpływie prysznica. Był wydajny, ładnie się rozprowadzał. Zauważyłam również, że po zastosowaniu maski moje włosy wytrzymywały jeden dzień dłużej bez mycia. Jedyne co mnie wkurzało to opakowanie, pod koniec miałam problem z wyjęciem produktu.
Z całą pewnością kupię.


TWARZ



1. Krem do twarzy - Tołpa - skóra wrażliwa, odwodniona
Po pierwsze jestem ciekawa, kto wpadł na pomysł nazwania tego kremu relaksującym ale ok. to nie temat na dziś. Miałam spore oczekiwania ale po jakimś czasie zostały one zrewidowane. Krem jest przeciętny, tak sobie nawilżał, nie wydaje mi się, by był dobry dla skóry suchej czy odwodnionej. Ja mam mieszaną i czasami po kilku minutach po użyciu, miałam wrażenie suchej i  odwodnionej skóry.  Do tego ten plastikowy pojemniczek ehhh, ten rodzaj twardego plastiku mnie denerwuje, wg mnie jest nieprzyjemny w użytkowaniu.
Nie kupię, nie sprawdził się za bardzo.

2. Krem pod oczy - Ziaja - zmniejszający obrzęki, szałwiowy
Delikatnie chłodził okolice oczu, delikatnie je napinał. Dobrze się wchłaniał, całkiem przyzwoicie nawilżał. Dużo o nim nie powiem bo okazało się, że w zużyciu pomogła mi najmłodsza córa. Myślała, że to krem do rąk, więc jak tylko wysłałam ją do łazienki by nakremowała ręce, używała właśnie jego. Dzięki niej ten krem stał się pustakiem w rekordowym tempie - jednego miesiąca.
Nie kupię, znalazłam coś lepszego.



1. Drobnoziarnisty peeling - Lirene - lilia wodna i cytryna
Mój ulubieniec, fantastyczny produkt do peelingu mojego dekoltu i ramion. Przepięknie pachnie, jest fantastycznym połączeniem delikatności i skuteczności.
Już kupiłam, stoi pod prysznicem.

2. Żel peelingujący - Ziaja - liście manuka
Kolejny ulubieniec. Totalnie uwielbiam ten żel. I widzę, że działa cuda. Miałam mały problem z kupieniem tego peelingu i moja skóra wzburzyła się i mściła.  Bardzo wydajny, nie podrażniał, nie ściągał skóry. Dawał uczucie zdrowej, czystej skóry. Ładnie matowił skórę.
Już kupiony.

3. Płyn micelarny - Tołpa 
Przyzwoity produkt, nie rzucał na kolana ale też nie wkurzał.... Chociaż podczas dwóch ostatnich demakijaży podrażnił mi oczy, więc mały minus mu się należy.
Raczej nie kupię, jest mnóstwo równie dobrych lub lepszych.


PIELĘGNACJA CIAŁA


1. Peeling do ciała - Delia - peeling argonowy
Mój ulubieniec. Mimo że uwielbiam, kiedy peeling pachnie owocowo to ten totalnie mnie zauroczył. Jest bardziej zbity niż te z Perfecty, jest również bardziej wydajny. Niesamowicie nawilżający, przepięknie usuwa wszystko co powinien.
Z pewnością kupię ponownie.

2. Masło do ciała - Eveline - olejek arganowy do suche skóry
Pisałam o nim osobny post. Z przyjemnością go używałam i z przyjemnością go zużyłam ale muszę również nadmienić, iż moja skóra, która była wtedy bardzo wymagająca, potrzebowała całkiem sporej ilości tego masła by być dobrze nawilżona. Lubię ten produkt ale zdecydowanie nie uważam, by był on odpowiedni do suchej skóry, nadal myślę, że będzie on za słaby.
Dużym, ogromnym plusem jest zapach, szybkość wchłaniania i rozprowadzania.
Kupię, jak moja skóra nie będzie tak wymagająca.

3. Peeling do ciała - Green Pharmacy - róża piżmowa i zielona herbata
O nim również pisałam post.
Jakimś cudem to opakowanie ukryło mi się podczas robienia denka w zeszłym miesiącu. Kiedy się zorientowałam było już za późno na dodatnie go do postu.
Bardzo dobry produkt. Niesamowicie pachnie, bardzo dobrze ściera i jest wydajny. Miałabym problem z wybraniem, który jest lepszy - Delia czy Green Pharmacy.
Zdecydowanie go kupię.



KOLORÓWKA



1. Tusz do rzęs - Eveline 
Nadal zastanawiam się czy nie zrobić o nim dłuższego postu (o nim i jego zielonym koledze) - CO  o tym myślicie?
Przyjemny produkt, dobrze mi się go używało. Fantastycznie rozdzielał rzęsy, wytrzymywał bez osypywania przez cały dzień.
Kupię ponownie.

2.  Trio cieni do oczu
O matko, znalazłam go w zabawkach do kąpieli moich dzieci, nie wiem jak tam się znalazł ale nie chciałam już go używać do oczu. Bardzo przyjemne, bezproblemowe cienie. Ładnie się nakładały, blendowały i wytrzymywały cały dzień.
Nie kupię, wolę Inglota

3. Trio cieni do oczu - Miss sporty.
Bardzo długo miałam te cienie i niestety zmieniły swoją konsystencję. Przyzwoita pigmentacja, nieźle się blendują.
Na razie nie kupię, wolę Inglota.

4. Kredka na linię wodną - Catrice
Kolejny porządny produkt. Nie cenię go tak wysoko, jak niektóre dziewczyny ale bardzo przyjemnie mi się go używało. Nie wysechł, dobrze się rozprowadzał, nie powodował podrażnienia moich oczu.
Nie kupię, chce spróbować czegoś nowego

5. Lakier do paznokci - Softer
Lakier kupiony o ile dobrze pamiętam w Inmedio. Przepiękny kolor. Malowałam 2 warstwy i wyglądało to nieziemsko. Wytrzymywał 2-3 dni (nie używam ani bazy ani top coatu), ładnie się zmywał, nie barwił paznokcia.
Nie kupię, chce zużyć te co mam

6. Próbka perfum Si
Podobny do mojego ulubieńca  ale jest bardziej duszący, słodki, w szczególności po dłuższej chwili.
Nie kupię

No i tyle tego dobrego. Czas wyrzucić torbę do śmieci.



czwartek, 4 września 2014

57. Małe wielkie odkrycia


 
To już druga odsłona moich małych wielkich odkryć. Jak widać, sporo się tego znalazło i notka będzie całkiem sporych rozmiarów. Niektóre z tych produktów odkryłam jakiś czas temu, inne to „świeżaki”, wszystkie jednak zdobyły moje serce.


Maska do włosów z granatem i aloesem – Alterra.   
Wiem, że maska jest hitem na wielu blogach i wcale się nie dziwię, ona jest  po prostu genialna. Szampony zapobiegające wypadaniu włosów niestety mają to do siebie, że włosy robią się splątane i sianowate, maska w 100% temu zapobiega. Odpowiada mi jej konsystencja, zapach. Dodatkowym plusem jest niesamowita wydajność. Już niewielka ilość pomaga wystarcza bym nie wyrwała sobie resztek włosów z mojego czerepu.


Peeling drobnoziarnisty – Lirene. 
 Okres letni i ogromne upały w tym roku dały się mojej skórze we znaki – w okolicach biustonosza i ramion pojawiały mi się kroski i potniaki. Peeling skutecznie rozprawił się z tymi potworami. Jest na tyle delikatny, że nie podrażnia skóry i na tyle skuteczny, że od kilku tygodni nie mam już ani jednej krostki. Jednym problemem jest konieczność odkręcania tubki pod prysznicem. Jest to dla mnie lekko irytujące. Nie lubię takich rozwiązań w kosmetykach ale jego działanie całkowicie mi wynagradza tę małą wadę. No i ten zapach - po prostu bajka (wyciąg z lotosu i lilia wodna).


Dwu fazowa odżywka do włosów ze skłonnością do wypadania  włosów wypadania– Biovax.  
Odżywki używam od prawie dwóch miesięcy i w tym czasie przekonałam się, że ten specyfik ma kilka fajnych atrybutów:
- zdecydowanie zapobiega przetłuszczaniu się włosów.Włosy w całkiem niezłej kondycji potrafią przetrwać o dzień / dwa dłużej niż przed zakupem tego kosmetyku.
- dość konkretnie zmniejszyła się ilość moich kłaków na szczotce.
- kosmetyk można szybko rozprowadzić na włosach.
- przepięknie pachnie. Nie jest to najważniejsze w kosmetykach ale lubię gdy to czego używam również przyjemnie pachnie.


Krem do rąk z ceramidami – Ziaja.  
Krem  kurzył mi się w szufladzie, z której rzadko korzystam.  I żałuję, że tak długo tam sobie siedział. Krem przepięknie pachnie, bardzo dobrze rozprowadza się na dłoniach, skutecznie nawilża je na długi czas. Uwielbiam ten produkt i lekko się od niego uzależniłam. To zdecydowanie jeden z najlepszych  kremów jakie używałam do tej pory.


Płyn dwufazowy – Delia.  
Bardzo dawno temu używałam tego płynu i już zapomniałam jak dobry jest to kosmetyk. Jako jedyny, do tej pory, zmywa bez problemu cienie w musie zakupione w Biedronce. To również jedyny płyn dwufazowy, który nie zostawia mi mgły na oczach po użyciu. W swoich zbiorach mam jeszcze kilka płynów micelarnych ale po ten najchętniej sięgam, jeśli chce zmyć makijaż oczu i chyba nie zmieni się to przez najbliższy okres.


Tyle jeśli chodzi o szeroko rozumianą pielęgnację – czas na kosmetyki do makijażu.

Na pierwszy ogień pójdą dwa cienie do oczu.

 Pierwszy to cień z Essence w pięknym szampańskim kolorze (cień z małymi drobinkami brokatu) drugi to trio z Inglota (cienie matowe). Obydwa są bardzo dobrze na pigmentowane, obydwa przepięknie wyglądają na powiece a ich aplikacja to czysta przyjemność.

Puder Bourjois healthy balance 
Puder jest bardzo drobno zmielony, wydaje się wręcz aksamitny. Używam go od kilku miesięcy i jak do tej pory złego słowa o nim powiedzieć.  Jest totalnym i absolutnym geniuszem w kategorii pudrów. Jeśli jeszcze ktoś nie miał szansy go spróbować to jestem przekonana, że nie straci jeśli to zrobi.

Woda toaletowa od Giorgio Armaniego - Prive. 
Moja wisienka na torcie.
Jestem osobą dość nieśmiałą, w szczególności jeśli chodzi o ludzi, których nie znam lub znam słabo ale ten zapach spowodował, że na przyjęciu Bożonarodzeniowym zapytałam szefową mojego małżona czym pachnie. Zapach jest niepowtarzalny, wprost niesamowity. Jest złożony i bogaty ale nie wpada w ten obezwładniający czy duszny ton.
Gdybym miała go zdefiniować to powiedziałabym, że na początku pachniemy limonką i bergamotką, po jakimś czasie dołaczają mocniejsze nuty pieprzu. Nie jest może ona mega dostępny ale jeśli tylko będziecie miały możliwość powąchajcie go.


I to by było na tyle. Jak zawsze trochę przy długo, za co przepraszam. Mam nadzieję, że miło się czytało.