Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Organique. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Organique. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 września 2018

428. Wielkie odkurzanie - denko

Po cichutku, po malutku powracam tutaj, na swoje ukochane stare śmieci. 
Nie będę się tłumaczyć bo wydaje mi się, że nie będzie to miało większego sensu. Zaniedbałam bloga straszliwie i tyle.
Denko było zawsze moim ulubionym postem i mimo że zawsze długaśny i upierdliwy w edytowaniu, to właśnie ten post przyszedł mi pierwszy do głowy. 





CLARINS - krem pod oczy
 

O żesz ty orzeszku! Używanie tego badziewia kosztowało mnie sporo nerwów. Nie przesadzam, nie koloryzuje.
Nałożony w normalniej ilości ginął, znikał, nie robił nic. Po dwóch tygodniach moje okolice pod oczami były suche i nieprzyjemne w dotyku. Kiedy zaczęłam stosować go w większej ilości, wyglądałam jak kula disco. Nie dość, że zostawiał perłową poświatę to jeszcze rolował się jak tylko się go dotknęło. Nie ważne czy używałam podkładu, kremu bb czy był nałożony solo, po jakimś czasie rolował się jak wściekły.
Jedynym małym plusem był aplikator (srebrna końcówka) ale to nie w najmniejszym stopniu nie wystarcza, by wrócić to  tego koszmarku. 


AVENE - krem do rąk 


Bardzo przyjemny, treściwy krem do rąk. Pomógł mi niesamowicie, kiedy moje dłonie krzyczały o pomoc. Wydajny jak diabli. Polecam każdemu kto ma problem z suchością, pękaniem czy łuszczeniem się skóry na dłoniach.


B-LENS - płyn do soczewek


Mówiąc całkowicie szczerze nie pamiętam jak się u mnie znalazł, wiem jednak, że więcej nie zawita. 
 Wiele osób nie widzi różnicy między płynami, ja do nich jednak nie należę. Nie sprawdził mi się kompletnie. Soczewki po całonocnej kąpieli w tym płynie nie były komfortowe podczas noszenia. Po południu oczy mnie szczypały, czułam suchość a same soczewki jakby się odklejały od oka.


TBS - maski do twarzy



 Jest naprawdę niewiele produktów ze stajni TBS, które lubię, wracam, polecam. Te kupiłam z czystej ciekawości... Niestety ta zielona (z herbatą) zapchała mnie na dobre dwa tygodnie.
Drugą otworzyłam po jakimś miesiącu i kiedy nałożyłam na twarz ta zareagowała pieczeniem.


 ORIGINALS - krem do twarzy na noc


Produkt genialny ale nie dla mnie. Bardzo gęsty, bogaty w swojej formule.
Rewelacyjnie sprawdził się jako masło do ciała.
Jedyne co mnie wkurzało (mówię o całej linii) to opakowanie. W połowie krem zamienia się w prawdziwą "szklaną pułapkę". Trudno jest wydobyć produkt nie łamiąc sobie przy tym palców.


BIELENDA - masło do ciała



To masło jak i reszta z tej serii jest genialna. Polecam każdemu. Nie za ciężkie, nie za bogate, nie za tłuste. Przyjemnie pachnie, dobrze się wchłania. Same ochy i achy.


BUNA - płyn micelarny


.... nie wiem czy go polecać czy nie. Zmywał i odświeżał skórę. Nie mazał podkładu po twarzy podczas zmywania. Nie potrzebowałam tony wacików by zrobić demakijaż.... ALE ten zapach.... Mocny, wyraźny, wszechobecny. Niby przyjemny, wcale nie mdły ale w połowie butelki na samą myśl o nalaniu go na wacik doprowadzał mnie o bólu głowy.



UNDER 20 - antybakteryjny tonik


Dla mnie była to siekiera, nie byłam w stanie go używać. Nie mówię tu nawet o okazjonalnej aplikacji, nawet jednorazowa akcja była ryzykowna. Natomiast moja córa uwielbiała ten produkt. Bardzo ładnie oczyszczał i odświeżał jej cerę. W jej produkt całkowicie się sprawdził.



EVELINE - krem do twarzy



Lubię ich produkty. Nie przypominam sobie bym była rozczarowana, którymś kremem od nich. Wiem, że składy są delikatnie mówiąc różne ale nie zmienia to faktu, że krem świetnie się wchłaniał, pięknie współpracował z innymi produktami i przyjemnie mi się go używało.
Teraz mam coś innego ale nie wykluczam, że skuszę nie na kolejny krem z tej firmy.



AVA - serum pod oczy



Ich krem pod oczy ma u mnie status legendy, uwielbiam go, polecam każdemu. Ten produkt natomiast jest totalnie przeciętny. Krzywdy nie zrobił ale pozytywów również nie widziałam. To produkt z kategorii czy użyjesz czy zapomnisz to i tak nie ma różnicy.


BIAŁY JELEŃ - serum do twarzy


Uwielbiam tą serię, uwielbiam ten produkt. Lekki w formule, zostawia cerę przyjemnie nawilżoną, sprężystą pod palcami. To jest produkt, do którego się tęskni po skończeniu.
Nie byłabym jednak sobą gdybym nie popsioczyła na pompkę. Mniej więcej po zużyciu 2/3 pompka nie daje rady, trzeba się nieźle napocić by wydobyć produkt.
Nie należy również do najbardziej wydajnych ale za tą cenę (ok. 30 pln) i rezultaty jakie daje jestem w stanie przeboleć problemy z opakowaniem.



ORGANIQUE - masło do ciała


Teoretycznie to bardzo dobry produkt. Jednak zapach, (szczególnie po nałożeniu masła na całe ciało), jest mdły i ciężki do przebrnięcia.
 Nie mogę mu jednak odmówić tego, że świetnie nawilża i odżywia skórę. Trochę się maże i nie wnika w skórę zbyt szybko ale jeśli nie przeszkadza Wam zapach to polecam.


ORIGINALS - scrub do twarzy


Trochę mydlany zapach, zastrzeżenia do opakowania mam takie same jak w przypadku kremu do twarzy. Jest to jednak świetny produkt, który bardzo lubiłam używać. Skóra zarówno moja jak i mojej córki była zawsze gładka i przyjemna w dotyku po peelingu tym produktem.


DOLL FACE - gąbeczka konjac


Gdzieś zapodziało mi się opakowanie od konjaca z zieloną herbatą. Nieważne. Ten biały jest bardzo, bardzo przeciętny. Miałam już wiele gąbeczek i ta pierwsza twardniała tak szybko i ta pierwsza  tak dużo czasu potrzebowała by zmięknąć. Białej więc nie polecam. Natomiast tą z zieloną herbatą wspominam bardzo dobrze i jak tylko ją znajdę kupię kilka sztuk.



EVA SIMPLE - płyn micelarny


Zadziwiająco dobry micel. Nie pachnie jak perfumeria, nie jest "wodą", która bardziej maże niż zmywa. Kupiony z ciekawości za pierwszym razem, kupię z przyjemnością następnym.



ISANA YOUNG - peeling do twarzy


Chryste jak to pachnie różowym plastikiem ( o ile plastik może mieć różowy zapach). Lepkie paskudztwo z zatopionymi znikomą ilością drobinek. Nie polecam.
 

BUNA - płyn pod prysznic / do kąpieli 


Świetny płyn do kąpieli. Dobrze się pieni, jest wydajny jak diabli. Całkiem nieźle radzi sobie ze zmiękczeniem wody, W tym momencie jestem w trakcie testowania płynów dla mojego syna i do tej pory ten jest najlepszy z całej bandy.


JOANNA - spray do włosów


.... Ogromne, przeogromne rozczarowanie. Po raz pierwszy spotkałam się z tym produktem u fryzjerki. Byłam zachwycona. Przepięknie podnosił i utrzymywał włosy, nie robił z nich chrupiących suchelców. Ideał. Niestety w połowie opakowania coś się stało. Nie wiem czy to moje włosy czy sam produkt. Po spryskaniu włosy niemalże natychmiastowo wyglądały na nieumyte, tłuste, oklapłe i nie miłe w dotyku. Próbowałam na kilka sposobów wrócić do fazy ochów i achów ale po jakichś 6 miesiącach prób dałam sobie spokój. Szkoda



BANDA PRZECIĘTNIAKÓW








Szczerze to nie chce mi się o nich pisać. Nie robiły zbyt wiele, poświęcanie im kilku zdań uważam za zbytnią uprzejmość. Jak ktoś chce więcej proszę o pytanko w komentarzach.



CIEKAWOSTKA




Dostałam kilka sztuk podczas zakupów. Ekologiczny, wegański płyn do kąpieli. Przyjemne cudeńko, widocznie zmiękcza wodę, skóra mojego potworka była delikatna po kąpieli. Nie pamiętam dokładnie ale cena jest z kosmosu.




Uff... mam nadzieję, że nie zanudziłam Was zbytnio :)

poniedziałek, 11 grudnia 2017

426. Rozczarownia

Lubię testować nowe produkty, czasami znajdę perełkę czasami wręcz przeciwnie.








Resibo - serum do twarzy

Zaczynam z grubej rury bo to duże rozczarowanie. Przyznam nastawiłam się, miałam ogromne oczekiwania. Mogłabym przyczepić się do zapachu, który jest niezmiernie nieprzyjemny ale gdyby działanie było świetne najpewniej bym jakoś przyzwyczaiła. Niestety tu chodzi o działanie. Mam mieszaną cerę (poza strefą T normalną) i niestety on jest dla mnie zbyt bogaty. Siedzi na skórze jak kwoka na grzędzie przez bardzo długi czas. Mam wrażenie, że moja skóra nie czerpie z niego żadnych korzyści.... choć może czerpie ale nie to co potrzeba. Po kilku razach (nie stosowałam go codziennie) na czole wywaliło mi takie gule, że bez charakteryzacji mogłam robić za jelenia.

Organique - serum do twarzy i ciała

Kupiłam dwa produkty w Organique i obydwa znalazły się w tym zestawieniu. Poddaje się... Uwielbiam ich masła do ciała, niestety wszystkie inne produkty są po prostu rozczarowujące. Nie będę do nich już wracać, nie chcę się denerwować.
Te serum nie dość, że klei się na twarzy i na ciele to jeszcze kompletnie nie daje mi pożądanych rezultatów. Moja cera jak wyglądała tak wygląda, swobodnie mogłabym darować sobie używanie tego kosmetyku.


Holika Holika - aloes

Tu oczekiwania były również ogromne. Ponownie mnie to zgubiło. Mój tata przez lata robił swoją "maść" z aloesu, bardzo ją lubiłam, ta skusiła mnie tymi wszystkimi ochami i achami ....  niestety ten produkt jest totalnie przeciętny. Spisywał się lepiej w połączeniu z olejkiem z awokado ale solo to po prostu dość średnie mazidło. Szkoda.


Piotr i Paweł - płatni do demakijażu

Głupia rzecz a potrafi wkurzyć. Podczas używania wałkuje się przez co demakijaż staje się lekko niekomfortowy. Potrafi zostawić kłaczki na rzęsach czy twarzy.






Declare - krem do rąk

Dostałam w prezencie. I w sumie nie jest to zły krem, powiedziałabym nawet, że dobry ale przy porównaniu cena vs działanie to ten krem wypada blado. Za 50 ml przychodzi nam zapłacić ok. 27 pl.


Eco receptura - tonik do twarzy i ciała

Tu pójdę odrobiną w innym kierunku. Produkt jest niezły. Nie najlepszy z najlepszych ale trzyma poziom. Tu przyczepię się do opakowania. Pierwsze użycie było sporym zaskoczeniem. Zamiast delikatnej, przyjemnej mgiełki dostałam w twarz sporym strumieniem produktu. Po wielokrotnych próbach dałam sobie spokój i przelałam resztę do opakowania po toniku z Ziai.


Lavera - krem pod oczy

Produkt kupiony kompletnie przypadkowo. Miałam do wyboru krem z Vianka (który jest dla mnie zbyt lekki) i Laverę. Marki byłam ciekawa od jakiegoś czasu więc nie przeżywałam kryzysu wieku średniego kupując go. Niestety nie spełnił moich oczekiwać. Po pierwsze nałożony w rozsądnej ilości nie wiele robi pod oczami (a ja nie mam tam suchej czy odwodnionej skóry) dopiero przy dużej ilości widzę rezultaty. Niestety zarówno w jednym jak i drugim przypadku denerwuje mnie bycie latarnią...


Krem po wchłonięciu zostawia białą połyskującą taflę, która wygląda wprost idiotycznie pod oczami. Nie ważne czy wklepuje rozsmarowuje.... Pół biedy gdyby była ona niewidoczna pod makijażem, niestety z większością kremów bb, podkładów czy korektora on po prostu się "kruszy" po kilku godzinach.Teoretycznie mogłabym go używać w ilości hurtowej na noc ale niestety ta świecąca warstwa jest widoczna rano i niezmiernie trudno się zmywa.



Eco receptura - dwufazowy płyn micelarny

Tu przyznaje się kupując przez internet nie zauważyłam, że to dwufazówka. Koncept dwufazowego płynu micelarnego to nie moja bajka. Jeśli chodzi o zmywanie makijażu / resztek to robi to świetnie. Niestety, mimo że dobrze rozpuszcza tusz to również zostawia tłustą warstewkę czego bardzo nie lubię. Inną sprawą jest to, że warstwy kiepsko się łączą i trzeba długo i intensywnie wstrząsach by połączyły się jak należy. Czasami podczas demakijażu trzeba robić do kilkukrotnie.


TBS - krem do rąk


Tu również cena jest niedostosowana do działania produktu. Jest niezły ale nie świetny. To nie jest krem który "urywa 4 litery".


Organique - tonik oczarowy

Zwyklak totalny zwykły tonik. Nie umywa się do toniku hibiskusowego czy też toniku z liści manuka z Zai. Przynam jednak, że sam dozownik o niebo lepszy od opisanego wyżej ale też nie idealny.


Nivea - pianka do włosów

Tragedia.... Może powinnam wziąć 6 ale wydawało mi się, że 4 na moje krótkie i niezbyt gęste włosy wystarczy. Nie utrwala fryzury, nie unosi nie robi nic, w sumie to całkowicie niepotrzebnie irytujący produkt.


No... wyżaliłam się i jakoś mi lepiej. Szkoda, że jest ich aż tyle ale przy nowych produktach już tak czasami bywa jak wielki poeta kiedyś powiedział:







poniedziałek, 6 marca 2017

414. Nieograniczna twarz

Trzy tygodnie to dobry okres by ocenić nowy kosmetyk. Wciągu tego czasu spokojnie można przekonać się czy czy skóra dobrze reaguje i współpracuje z danym produktem.
Dziś krótka recenzja produktu, który został mi przez Was polecony:


ORGANIQUE
Koncetrat nawilżający z dynią



Informacje podstawowe:

Pojemność: 30 ml
Konsystencja: płynna




Zapach: niemalże niewyczuwalny
Info od producenta:




Skład:



Moja ocena:

  • serum dobrze rozprowadza się na twarzy. Zostawia ją jednak odrobinę klejącą;
  • wchłania się niemalże momentalnie;
  • niestety po chwili nie czuję bym cokolwiek nałożyła;
  • skóra nie jest może sucha i odwodniona a taka "niedopieszczona";
  • kiepsko współpracuje z moim ulubionym kremem pod oczy. Wystarczy niewielka powierzchnia, na której są obydwa produkty, by po dotknięciu skóry serum się po prostu rolowało;
  • nie zauważyłam, by moja cera zaczęła wyglądać bardziej promiennie czy po prostu "zdrowiej";
  • nie zauważyłam również, by łagodził zaczerwienienia czy przesuszenia;
  • Jest średnio wydajny.


To porażająco przeciętne serum.... Tu mogłabym postawić kropkę i skończyć posta... Tu nic się nie dzieje, nuda i stagnacja....

Za masła do ciała z Organique mogłabym oddać nogę i rękę, zaczynam jednak podejrzewać, że produkty do twarzy to już inna bajka. To drugi produkt, który nie tylko nie powalił mnie na kolana ale lekko zniechęciły do tego rodzaju produktów....

Nie lubię skreślać szybko marki więc chętnie posłucham co do twarzy u was się sprawdza.

poniedziałek, 27 lutego 2017

412. Amerykańscy naukowcy dowiedli... i masło z Organique :P

Amerykańscy naukowcy odkryli,  że nasz mózg przypisuje zapach poszczególnym rzeczom odmiennie w różnych porach dnia, naszego samopoczucia, czy poziomu naszych hormonów. Ciekawe prawda?


ORGANIQUE
Maslo do ciała z masłem shea - grecki




Informacje podstawowe

Pojemność: 100 ml
Konsystencja: niemalże stała, niezbyt twarda
Zapach: bardzo przyjemny
Info od producenta:

źródło: https://www.organique.pl/sklep/masla-i-balsamy/320-balsam-z-maslem-shea-grecki-odzywcze.html

Skład:




Moja opinia:

  • Zapach - to, że nie pachnie klasyczną oliwka wiedziałam już w sklepie. Było i jest mi niezwykle trudno powiedzieć czym pachnie ten produkt. Raz jest to taki słodki sok winogronowy, raz norweskie maliny leśne. Niemniej jednak zapach jest cudowny i kojąco działa na moje zmysły;
  • długo utrzymuje się na ciele;
  • Lekko transferuje na ubrania;
  • Konsystencja - dość twarde i zbite. Zmienia swój stan pod wpływem ciepła ale mimo wszystko nie sunie bezproblemowo na ciele;
  • Genialnie nawilża i odżywia skórę. Nawet następnego dnia czuję dobroczynne skutki produktu;
  • Produkt potrzebuje chwili by się wchłonąć ale nie jest to tak długi okres jak w przypadku maseł z Nacomi czy Biolove;
  • Skóra po aplikacji nie klei się;
  • Jest bardzo wydajne;
  • Zauważyłam, że dzięki regularnemu stosowaniu zarówno moja sucha plama jak i zaczerwienienie zniknęły.



To moje pierwsze masło z Organique ale zdecydowanie nie ostatnie. Śmiało mogę powiedzieć, że to najlepszy produkt do skóry suchej i wrażliwej. Ideał.

środa, 25 listopada 2015

256. Pustakiem być, czyli listopadowe denko

Bez zbędnych wstępów dziś kolejna partia pustaków.

Jak zawsze podzieliłam je na trzy kategorie:
  • produkty dobre, godne polecenia;
  • produkty, które są dobre ale mają jakiś feler, coś co mi w nich przeszkadza;
  • buble, których stanowczo nie polecam.


PRODUKTY DOBRE, GODNE POLECENIA



ORGANIQUE - bomba do kąpieli
Córy były zachwycone, uwielbiały się kąpać z tymi kulami. Mam nakaz kupowania ich w każdej ilości. Całkiem fajny zapach, delikatnie zmiękczał wodę i nawilżał skórę.


EVELINE - krem do twarzy z arganem
Mój ulubieniec, to któreś już opakowanie. Na razie kupiłam co innego ale wiem, że jeszcze do niego wrócę. Przyjemna, lekka konsystencja, nadaje się pod makijaż. Mimo, że z olejem arganowym, ja jako posiadaczka cery mieszanej, bardzo sobie go chwaliłam.


ZIAJA - żel z peelingiem
Kolejny ulubieniec i kolejna butelka. Używając codziennie zauważyłam, że potrafił lekko wysuszyć cerę, był jednak genialny. Pomógł doprowadzić moją skórę do równowagi po katastrofie spowodowanej żelem z Bebeauty.


RIMMEL - podkład Lasting finish
Bardzo go lubiłam, krycie było takie jak chciałam, wytrzymałość też była odpowiednia. Wydajny. Irytowało mnie tylko opakowanie - podkład jest płynny i stojąc na nakrętce zawsze miałam wszystko wymaziane.




EVELINE - tusz do rzęs
Genialny tusz, służył mi długo i nawet pod koniec nie podrażniał mi oczu. Przepięknie rozdzielał i unosił rzęsy. Bardzo dobry produkt (recenzja).


KOBO - baza pod makijaż
Ekstremalnie wydajny produkt. Dobrze współpracował z moją cerą, widocznie przedłużał żywotność makijażu i co najważniejsze nie zapychał mnie, nie rolował się. Ładnie wypełniał zmarszczki na czole.


SYLVECO - balsam do ciała
Fantastyczny produkt. Dobrze nawilżał i lekko koił skórę. Miał przyjemny miętowy zapach i delikatnie chłodzący efekt. Pod koniec pompka zaczęła niedomagać, więc musiałam rozciąć opakowanie (recenzja).


WIBO - róż do policzków
Wspaniały produkt. Dobrze zmielony i upakowany (przeżył wyjmowanie z opakowania i dwa upadki). Delikatny kolor idealnie nadaje się dla żółtodziobów (takich jak ja :) ).


LOVELY - rozświetlacz
Resztkę przeniosłam do denka po innym cieniu. Piękny kolor, łatwa aplikacja. Lekki i dobrze zmielony. Świetny.




DOVE - żel pod prysznic
Po przelaniu go do opakowania z pompką okazał się bardzo wydajny, zużywałam go prawie 3 miesiące. Nie wysuszał a nawet lekko nawilżał skórę, dobrze mył. Niestety zapach nie umywał się do tych z Isany - mdły, ledwo wyczuwalny - nie zauroczył mnie w najmniejszym stopniu.


BIAŁY JELEŃ - płyn do higieny intymnej
Bardzo dobry, nieinwazyjny kosmetyk. Wydajny z bardzo dobrą pompką. Niestety posiada w składzie SLS.


ORGANIQUE - pianka do mycia ciała
Duże zaskoczenie. Myślałam, że tak małe opakowanie starczy mi na góra 3 mycia, skubaniec okazał się niezwykle wydajny. Bardzo fajne myjadło, które potrafiło zabarwić wszystko na zielono. Niestety posiada taki sobie skład i więcej nie kupię. Nie podrażniał, nie wysuszał.



PRODUKTY DOBRE, POSIADAJĄCE JAKIŚ FELER



GARNIER - odżywka do włosów z cudownymi olejkami
Pięknie pachnący całkiem nieźle działający produkt. Niestety potrafił obciążyć włosy a drugiego / trzeciego dnia (w najlepszym wypadku) włosy wyglądały sianowato. Wydajny w beznadziejnej twardej butelce. 


LIRENE - wygładzający olejek do ciała
Przepiękny, niezapomniany zapach. Wydajny jak diabli. Niestety butelka jest nieprzemyślana a działanie  na skórę (zarówno krótko jak i długotrwałe) bardzo przeciętne (recenzja).



BUBLE, PRODUKTY KTÓRYCH NIE POLECAM



APART - mydło w płynie
Bardzo przeciętny, ledwo wyczuwalny zapach. Wysuszał mi dłonie, a mycie pędzli za jego pomocą to była czysta udręka. Z cieniami radził sobie bardzo przeciętnie, z podkładem w ogóle.


LINDA - szare mydło z Biedronki
Koszmarny, koszmarek. Jasne cienie jeszcze można było sprać za jego pomocą, natomiast zmycie ciemnych cieni czy podkładu było niemożliwe. Totalna beznadzieja.



To był niezły miesiąc,  tylko dwa prawdziwe buble reszta była albo bardzo dobra albo znośna.
A wam jak idzie, robicie już miejsce na to, co przyniesie Mikołaj?

piątek, 30 października 2015

245. Popełniłam Pretty box'a

Do tej pory kupiłam dwa (joy i f&l z produktami Hean), jakoś nie złapałam pudełkowego bakcyla, kiedy jednak dowiedziałam się, że w Pretty box'ie mają być produkty z firmy Organique, dałam się skusić.

Przesyłka dotarła wczoraj i chciałabym podzielić się z Wami moimi pierwszymi wrażeniami.

Zapraszam.




1. Mydło glicerynowe
Mydełko o bardzo słodkim lekko mdłym zapachu



 2. Bomba do kąpieli
Przepięknie, delikatnie kwiatowy zapach. Zapach jest dobrze wyczuwalny a kula słusznych rozmiarów.



 3. Mydełko glicerynowe
Pachnie dużo ciekawiej niż czerwona wersja. Malinę wyczułam, z brzoskwinią miałam problem. Zapowiada się bardzo interesująco.



4. Wosk - róża
Róża, róża i jeszcze raz róża. Dla kogoś kto lubi ten zapach może być strzałem w 10. 




 5. Świeca zapachowa
Pachnie jak woskowa porzeczko-wiśnia.



 6. Pianka do mycia
Zapachem przypomina mi dawny salon fryzjerski, w którym panowie przychodzili na golenie. Zapach męski, kolonialny. Konsystencja dziwna - niby pianka do golenia, niby mus, masło.



Garść  przemyśleń

Do tej pory  nie miałam żadnego produktu z Organique, uważałam że to pudełko to dobry pomysł na zaznajomienie się z marką.... i niestety czuję lekki zawód.

Po pierwsze nie jestem świeczkowo-woskowa - nie bawi mnie to, mam jeszcze świeczki, które dostaliśmy 10 lat temu w prezencie na przeprowadzkę. (wiem, trochę dziwne).... Moim niedopatrzeniem było zdecydowanie się na boxa kiedy jeszcze nie wiadomo było jakie produkty znajdą się w środku.

Po drugie miałam nadzieję, że w pudełku znajdę miniaturę masła, peelingu do ciała, czy twarzy. Może oczekiwałam zbyt wiele, może to było myślenie życzeniowe ale miałam szczerą nadzieję na chociaż jeden tego rodzaju produkt. 


Ostatecznie uważam że nie jest źle - świeczka, wosk i czerwone mydełko na 99% poleci dalej - znam osobę, która będzie wniebowzięta kiedy jej to dam. Reszta zostanie u mnie i z całą pewnością będzie zużyta.
Uważam że jest to ciekawa propozycja i będę przypatrywać się następnym pudełkom. Tym razem będę pamiętać by poczekać i zobaczyć dokładnie jakie produkty będą wysyłane.


A Wam box przypadł do gustu, zdecydowałybyście się na nie, czy wręcz odwrotnie?