Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maseczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maseczka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 października 2017

423. Popełniłam zakupy

Jakiś czas temu rzuciłam się jak szczerbata na suchary i zrobiłam mega (w moim odczuciu) zakupy w Kontigo. Na ich stronie internetowej kupiłam żele pod prysznic:



Maski do twarzy i peelingi do ciała otrzymałam w promocji, która w tym czasie obowiązywała.

Minął już ponad miesiąc i to dobry czas na kilka przemyśleń.....

1. Maski do twarzy

Przyznaję, spróbowałam tylko tej różowej wersji i to mi wystarczyło by obydwie oddać w obce ręce.....
Różowa maska oczyszczająca po pierwsze pachnie hmmm powiedzmy, że mało przyjemnie.... po drugie daje koszmarnie nieprzyjemne uczucie zaklejenia skóry po zmyciu maski. Potrzebowałam toniku lub płynu micelarnego, by skóra była "normalna" w dotyku. No i po trzecie, ona nic, kompletnie nic nie robiła... Dawałam jej szansę po szansie i za każdym razem rezultaty były delikatnie mówiąc mizerne....
Nie wiem jak sprawowałaby się zielona wersja i szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie to

2. Peelingi do ciała

Uwielbiam... Nie jestem obiektywna, w mojej ocenie są to jedne z najlepszych peelingów do ciała na rynku.  Polecam każdemu.


3. Żele pod prysznic



Tych trzech oznaczonych gwiazdką jeszcze nie próbowałam ale:

  • kaktus - hmmm to typowy zapach kaktusa, cierpki, nieprzyjemny, mocny. Ja używałam go jedynie w połączeniu z brzoskwinią;
  • marakuja, karambola - świetne, niesamowite, bardzo przyjemnie orzeźwiające;
  • kiwi - ooo moje odkrycie, nie wiedziałam, że kiwi może mnie tak zauroczyć,genialna wersja;
  • jabłko - no cóż... bardzo intensywny zapach, który na początku jest totalnie czarujący. Niestety w miarę powstawania piany wyłazi z tego zapachu coś mega sztucznego, syntetycznego, duszącego; chemiczny bubel;
  • brzoskwinia - piękny zapach, który niestety na mnie się nie utrzymuje. U moich dzieci pachnie nieziemsko, u mnie znika zaraz po wytarciu się ręcznikiem.

Zarówno żele jak i peelingi polecam z całego serca. Przyjemna cena, dobry skład i przepiękne zapachy.

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

317. Skromne kwietniowe denko

W tym miesiącu denko jest przeglądem średniaków, jeśli Wam to nie przeszkadza zapraszam na posta :)




PRODUKTY DOBRE, GODNE POLECENIA





EVELINE - KREM NA NOC Z MLEKIEM KOZIM I ARGANEM

Wiem, że skład nie powala ale działa cuda na mojej twarzy. Delikatnie ją matuje, bardzo dobrze odżywia, nie zapycha, nie podrażnia, przy dłuższym stosowaniu widziałam zmniejszenie zmarszczek. Złego słowa nie mogę o nim powiedzieć (recenzja).


BABUSZKA AGAFII - WITAMINOWA MASECZKA DO TWARZY

Jak widać opakowanie nie przetrwało mojego wyciskania. Maseczka jest dość gęsta i po jakimś czasie pod korkiem zrobiła się dziura. Sam produkt jest świetny - przepięknie nawilżał i zmiękczał  skórę. Genialnie pachnie, świetnie się zmywa (recenzja).


EVREE - BALSAM GŁĘBOKO NAWILŻAJĄCY

Bardzo, bardzo dobry produkt. Wydajny, odżywczy. Skóra po nim jest miła w dotyku, nawilżona przez niemalże cały dzień (recenzja).




PRODUKTY DOBRE ALE NIE ŚWIETNE





NIVEA - SZAMPON DLA SUCHYCH I ŁAMLIWYCH WŁOSÓW

Dobry ale nie powalający produkt. Myć myje, lekko obciąża włosy. Nie przedłuża ich świeżości. Zwyklak jakich wiele.


LIRENE - PŁYN MICELARNY

Dobry do zmywania makijażu, dobry do odświeżenia. Niestety nie radził sobie ze zmywaniem tuszu (w szczególności z Avonu) (recenzja).


DOVE - ŻEL POD PRYSZNIC

Żel jak żel, z tych wszystkich co miałam ten zapach był najprzyjemniejszy. Nie wysusza ale i nie nawilża. Wydajny. 


AVA - SERUM DO TWARZY Z WIT. C

Bardzo dobrze sprawdził mi się jako produkt wyrównujący koloryt i wygładzający strukturę skóry. Niestety kompletnie nie usunął (nie zmniejszył) moich przebarwień. Bardzo wydajny, lekko klejący się na skórze (recenzja).






YASUMI - NAWILŻAJĄCA MASECZKA DO TWARZY

Niestety średniak. Mam mieszaną cerę (z normalnymi policzkami) i jak na produkt nawilżający to tak sobie radził sobie z moimi policzkami - po nocy były tak sobie nawilżone, przeciętny krem na noc dałby te same wyniki. 


AVON - TUSZ DO RZĘS (DARLING)

Używam go już od 3 miesięcy i nadal jest mokry. Szczoteczka jest przyjemna, daje ładny efekt na rzęsach (podkreśla, wydłuża, pogrubia przy dwóch warstwach) - niestety u mnie lekko się odbija (w szczególności na dolnych rzęsach) i po jakimś miesiącu zaczęły mnie delikatnie szczypać oczy.



I jak, zaciekawiło Was coś?

Może polecicie mi jakiś dobry krem na noc?


środa, 13 kwietnia 2016

312. Maskowy czasoumilacz - maska z kwasem hialuronowym i argireliną z Yasumi

Bez wstępu i zbędnych zdań dziś zapraszam Was na posta dotyczącego maski, którą otrzymałam od wspaniałej Nie Bieskiej z blogu http://cosmeticosmos.blogspot.com/

YASUMI

Maska z kwasem hialuronowym i argireliną 



Informacje podstawowe:

Pojemność: 30 ml
Zapach: bardzo przyjemny, subtelny
Kolor i konsystencja: lekki krem o brzoskwiniowym kolorze


Obietnice producenta:


Skład:



Moja opinia:

  • maska bardzo dobrze rozprowadza się po twarzy; zarówno konsystencja jak i zapach jest prawdziwym czasoumilaczem;
  • dość długo wchłania się i podczas tego procesu skóra jest odrobinę klejąca;
  • skóra do kilku godzin po aplikacji jest przyjemnie miękka i nawodniona;
  • rano cera jest delikatna i sprężysta, lekko rozświetlona;
  • niestety na policzkach (gdzie skórę mam normalną) nie wygląda to najlepiej - skóra nie jest sucha ale nie jest to poziom nawilżenia, którego potrzebuję i oczekuję; dużo lepsze rezultaty uzyskuje zwykłym kremem na noc;
  • próbowałam aplikować większą ilość w okolicach policzków, niestety kończyło się to lekkim wałkowaniem się produktu;
  • maski używałam ok. 10 razy nie zauwżyłam efektu wygładzenia zmarszczek (a mimo wieku nie mam ich zbyt wielu) ale zdecydowanie skóra jest delikatniejsza i bardziej sprężysta;
  • produkt nie uczula, nie powoduje szczypania;
  • jest wydajna. 



Nie ukrywam że trudno mi pisać o prezencie - moim zdaniem jest to niezły produkt ale nie rewolucyjny. Nauczyłam się by nie mieć zbyt wielkich oczekiwań ale spodziewałam się czegoś lepiej działającego (szczególnie na policzkach). Nie jestem pewna czy osoby z cerą suchą czy odwodnioną byłyby usatysfakcjonowane tym produktem.


piątek, 12 lutego 2016

289. Malinowa panna - witaminowa maseczka od Bani Agafii

W tym roku mój list do Mikołaja był niezwykle jednorodny - zawierał same kosmetyki. Stwierdziłam bowiem, że książki to wolę kupować sama, ciuchów nie potrzebuję a kosmetyki u mnie idą w ilości niemalże hurtowej i to będzie dobre rozwiązanie.

Jednym z produktów, który do mnie przywędrował była:


BANIA AGAFIA

Witaminowa, fitoaktywna maseczka do twarzy


Informacje podstawowe:

Pojemność: 100 ml
Konsystencja: gęsta, miodowa, z drobinkami pestek z malin
Zapach: lekko słodki, lekko wyczuwalny
Info od producenta:




 Skład:







Moja opinia:

  • jak wszystkie maseczki z Babuszki Agafii również ta zamknięta jest w plastikowym miękkim opakowaniu z zakrętką, bardzo lubię ten rodzaj opakowania. Jest wygodny, ekonomiczny i optymalny w czasie podróży;
  • byłam lekko zaskoczona jego konsystencją, jest gęsta, miodowa, trochę trudna do wyciśnięcia;
  • przyznaję, że aplikacja i pierwsze kilka minut jest nieprzyjemna - maseczka ma delikatnie tępą (przez gęstość) konsystencję; miałam wrażenie nakładania miodu na twarzy, miodu zatykającego, lepkiego, klaustrofobicznego;
  • można się przyzwyczaić do tego uczucia, ale mnie zajęło to kilka aplikacji, mimo, że wiem czego się spodziewać nie lubię tego uczucia;
  • maseczka posiada niewielką ilość drobinek pestek, nie są one ani denerwujące, czy przeszkadzające w aplikacji / zmywaniu;
  • na twarzy lekko pachnie, zapach jest przyjemny, owocowy;
  • produkt zaskakująco dobrze się zmywa, w kontakcie z wodą momentalnie się rozpuszcza;
  • skóra po zabiegu jest przepiękna: rozświetlona, delikatna, aksamitna;
  • produkt jest wydajny, spokojnie wystarczy mi na kilkanaście użyć;
  • i tak na marginesie: maseczka ma słodki smak :)





Będzie krótko i na temat - to świetnie działający produkt, tonizuje, odświeża, powoduje, że skóra jest przyjemnie miękka i delikatna. Polecam ją, genialny produkt za kilka złoty.



poniedziałek, 15 czerwca 2015

181. Ulubieni ulubieńcy - twarz

Z moimi włosowymi ulubieńcami mieliście możliwość zaznajomić się w tym poście, dziś przyszła pora na drugą odsłonę. Dziś po krótce przedstawię Wam produkty, którymi maziam się po mojej pięknej facjacie :) Zapraszam.

KREMY




1. Eveline - krem na dzień - argan i mleko kozie

Już kilka razy zabierałam się do napisania osobnego postu na temat tych kremów, zawsze wychodziło to zbyt długie, zbyt lukrowane, nie byłam przekonana.
Bezapelacyjnie jest to genialny produkt: lekka formuła, momentalnie się wchłania, jest absurdalnie wydajny.
Składniki aktywne: olej arganowy, mleko kozie, mocznik, olejek z pestek winogron, ekstrakt z rumianku, ekstrakt z żeń-szenia, witamina A.


2. Eveline - krem na noc - argan i mleko kozie

Bardzo dobry i równie wydajny, jak ten na dzień, krem. Konsystencją przypomina gęste masło do ciała, lekko matowi skórę. Fantastycznie odżywia, skóra po nim jest miękka, jędrna.
Składniki aktywne: olej arganowy, mleko kozie, masło shea, bioHyaluron Complex, naturalna betaina, d-panthenol, witamina E.

Informacje dodatkowe:
  • Idealny dla osób z cerą mieszaną i normalną;
  • ma dość silny zapach, coś jak słodkie mleko;
  • przy drugim opakowaniu zauważyłam, że moje zmarszczki na czole widocznie się zmniejszyły.

3. Ava - krem-serum pod oczy - rozjaśniający cienie pod oczami

To moje drugie opakowanie. Pisałam o nim tu. Fantastyczna lekka formuła, dość długo się wchłania i na początku trzeba się przyzwyczaić do zapachu ale jako jedyny, do tej pory, rozjaśnił moje cienie i to w stopniu tak dużym, że w normalne dni nie potrzebuję korektora pod oczy (co nigdy mi się nie zdarzało).

DEMAKIJAŻ




1. AA - żel peelingujący

Moje drugie opakowanie, o nim również już pisałam. Bardzo przyjemnie pachnie, drobiny peelingujące są dla mnie wystarczające - stosuje go codziennie i nie odczuwam ani ściągnięcia ani podrażnienia. Jest wydajny i mimo, że testuje inne produkty ten jest jedynym, do którego wracam i wiem, że będę zadowolona.


2. Delia - żel odświeżający

To druga lub trzecia butelka. Jest potwornie wydajny, ma delikatny bardzo przyjemny zapach. Zmywa makijaż (oprócz oczu), nie szczypie, nie podrażnia, nie ściąga skóry.


3. Bandi - płyn micelarny

Już kilkakrotnie się nad nim rozpływałam. Rozpuszcza wszystko - tusz, produkty wodoodporne; nie szczypie, nie podrażnia. Nie umiem się nad nim nie rozpływać, moim zdaniem jest najlepszy na rynku... no dobra nadal cena mi nie odpowiada ale w promocji zawsze się na niego skuszę.


4. Ziaja - oliwkowa woda tonizująca z witaminą C

Przepiękny lekki zapach, fantastycznie tonizuje i współgra z moją cerą. To pierwszy produkt, który przekonał mnie, że toniki coś robią i mają sens.


DODATKI





Produktów tych używam tylko od czasu do czasu, to moje takie małe dodatki, ważne w pielęgnacji ale tylko w sytuacjach awaryjnych.


1. Bandi -maska drożdżowa

O niej pisałam już milion razy. Czasowo zwęża moje pory, jest idealny do oczyszczania skóry policzków i nosa. Jest tak wydajny, że chyba umrę i nadal go będę miała. Jedyne co to mam mu za złe to zapach - śmierdzi jak rozgnieciona witamina C....


2. AVA - olej arganowy

Ukochany śmierdziuszek - przepięknie wpływał na moją skórę. Teraz jest dla mnie zbyt ciężki ale na pewno do niego wrócę jak nie będzie już tak gorąco. W połączeniu z mleczkiem do ciała z Tołpy genialnie działał na moją suchą skórę ciała. Fantastyczny produkt, którego im dłużej używałam tym bardziej go doceniałam....


3. Bandi - krem złuszczający na noc

To drugi tutaj produkt, którego nie mam w tym momencie ale jedyny, którego bardzo, bardzo mi brakuje. Próbowałam już wielu podobnych produktów i jak na razie tylko ten tak dobrze wpływał na moją skórę. Zaaplikowany wieczorem nie dość, że delikatnie złuszczał moją skórę to jeszcze ją odżywiał. No i nie musiałam go zmywać, pamiętać o nim itp. Dodatkowo nie podrażniał, nie szczypał i był bardzo wydajny. Jak tylko zużyję to co mam z całą pewnością kupię ponownie.


4. The Body Shop - olejek z drzewa herbacianego

Śmierdzi jak cholera, genialnie rozprawia się ze wszystkimi pryszczami. Sięgam po niego rzadko ale jeśli tylko widzę, że coś się dzieje olejek rozprawia się z tym z szybkością światła.


5 i 6 - Golden Rose i Eveline - pomadki do ust

Teraz używam ich kilka razy w tygodniu, obydwie są niezastąpione - ta z GR jest bardzo dobra na dzień. Ta z Eveline bardzo dobrze sprawdza się na noc - nałożona wieczorem zostaje na ustach do rana. 

Macie, znacie, lubiecie?

wtorek, 5 maja 2015

162. Project Pan 11 - 4 aktualizacja

Uff to już czwarta, przedostatnia aktualizacja Projektu, który zaczęłam w styczniu tego roku. Zużycia nie są spektakularne ale są, więc jeśli ktoś jest zainteresowany to zapraszam poniżej.

P.S. Opisy niektórych będą bardzo króciutkie po większą ilość informacji zapraszam do wcześniejszych części:



TWARZ


1. Podkład Wake me up - RIMMEL  -  postanowiłam go wycofać, została mi połowa - jest za ciemny i za błyszczący jak na tą porę roku, będzie sobie "zimował" do jesieni :)





2. Baza pod makijaż - KOBO
Zużycie małe (no bo ile tego można używać) ale jest. Lubię i polecam.

3. Puder transparentny - ESSENCE
Mój ulubieniec, genialny bardzo wydajny produkt. Widać lekkie użycie ale starczy mi on na jeszcze bardzo długi czas.


OCZY


 

4. Paleta do cieni 02 - GOLDEN ROSE

W środku zdjęcie na dzień dzisiejszy - powyżej i poniżej jak wyglądało to miesiąc temu.

Idąc od góry:
  • 1 i 2 - zużyłam pierwszy cień, na miejsce drugiego wprasowałam cień z dua Celii
  • 3 i 4 - zużycie minimalne (nawet się wydaje na tym zdjęciu że w zeszłym miesiącu było lepiej) - to bardzo napigmentowane i mocno upakowane cienie
  • 5 i 6 - czarny użyty kilka razy - zużycia nie widać kompletnie.
  • 7 i 8 - zużyłam złoty - był lekko upakowany, i pod koniec miałam wrażenie, że gorzej się trzymał i potrzebowałam go więcej
  • 9 i 10 - w 10. dobiłam denka i nie sądzę, bym miała problem z wykończeniem go
  • 11 i 12 - obydwa kolory są dobrze napigmentowane i mocno upakowane, starczą na długi czas

Z czterech, które w zeszłym miesiącu założyłam skończyć, zostały mi dwa (4 i 10) -10 nie zostało mi dużo, 4 jest mocno upakowana i nie wiem jak to będzie


5. Paleta Party time - MY SECRET

Oprócz fioletu, wszystkich innych używam regularnie, jak widać zużycie jest minimalne ALE  zauważyłam że :

  • cień 1 charakteryzuje się dobrą jakością ale nie lubię go na swoim oku - u mnie to taki żółty jajeczny kolor 
  • drugi kolor ma małe drobinki, które znikają podczas blendowania, jest dobry do wyrównania koloru powieki ale potrafi zniknąć
  • fiolet jest niesamowicie napigmentowany, dobrze się z nim pracuje
  • miedziany - jest genialny, nie osypuje się, wygląda obłędnie na środku powieki lub jako eyeliner - tylko dla tego koloru można kupić tą paletę.

USTA

 


6. Pomadka matowa - GOLDEN ROSE
Zużycie małe, one są dobrze napigmentowane i nie da się zbytnio poszaleć.

7. Błyszczyk - EVELINE
Super produkt, genialnie nawilża i zabezpiecza usta, kolor bardzo uniwersalny. Przyznam, że nie wiem czy dobrze zaznaczyłam, produkt nie chce opaść do końca i w miejscu zaznaczenia jest po prostu odcięcie więc przypuszczam, że to gdzieś tam. Co raz mniej lubię błyszczyki ale jeśli miałabym jakiś kupić to byłby właśnie ten.


PIELĘGNACJA



8. Maska drożdżowa - BANDI
Nie napiszę nic nowego - genialna, cholernie wydajna maska.

9. Oliwka do paznokci - MR. NAIL
Tu też nie zamierzam się rozpisywać - fajny produkt, robi co ma robić, przyjemnie pachnie.

10. Krem do stóp - LIRENE
Mój ulubieniec w tej kategorii - gdyby jeszcze chciało mi się go regularnie stosować.
Polecam każdemu, kto ma suche stopy.


DENKA



11. Duo cieni - CELIA
Jasny beżowy skończył się momentalnie, brąz przeniosłam do palety. Obydwa kolory godne polecenia, naprawdę dobry produkt.

12. Korektor pod oczy - EVELINE ART SCENIC
Super produkt, miał swoje wady ale ostatecznie bardzo fajny. Zastąpiłam go na chwilę kamuflażem z Catrice, który okazał się dla mnie zbyt ciężki i teraz testuję coś nowego.


NOWOŚCI



13 i 14 - Lakiery do paznokci - EVELINE
13 - niebieski nr. 948- przepiękny kolor ale potrzebujemy dwóch warstw by wyglądało to dobrze, bardzo płynny, na moich paznokciach wytrzymuje 3 dni
14 - kremowy nr. 267 - mój ulubieniec - super kolor, jedna warstwa trzyma się do 4 dni


15. Woda toaletowa - GORGIO ARMANI - Acqua di Gioia
Moja kolekcja perfum zrobiła się trochę zbyt duża, nie chcę ich chomikować więc czas zużyć mniejsze pojemności. Zapach przepiękny ale nie do końca mój.  Nie jest to zapach na co dzień i na każdą okazję ale sądzę, że nie będę miała problemu z zużyciem.
Pierwsza linia oznacza ile było jej na początku, druga (środkowa) oznacza ile było miesiąc temu, ostania najniższa to stan na dziś.


I to by było na tyle, mam nadzieję, że było ciekawie.

wtorek, 3 marca 2015

134. Project Pan 11 - 2 aktualizacja

Witam wszystkich ponownie, dziś chce Wam się pochwalić swoimi postępami :-)
A gdybyście chciały spojrzeć na poprzednie posty, linki zamieszczę na samym końcu.




Mała przypominajka - Project Pan zaczęłam 3.01.2015 r. i chcę go skończyć 3.06.2015 - czyli po 5 miesiącach.

TWARZ

1. Rimmel Wake me up 


Kiedy zaczynałam był prawie nowy, teraz nie jestem może w połowie ale widać znaczącą różnicę. Nie wiem czy go zużyję, nie podobam się sobie kiedy jest słoneczny dzień a moja mieszana cera zaczyna wydzielać większą ilość sebum - zobaczymy. Sam produkt jest na prawdę dobry.


2. Kobo - baza pod makijaż


Bardzo dobry produkt i niesamowicie wydajny. Używając go, zauważyłam dwie bardzo istotne, dla mnie, kwestie - wydłuża żywotność mojego podkładu, zmniejsza widoczność moich porów. Super.


3. Eveline - korektor pod oczy


 Dobry i solidny produkt. Krycie nie jest bardzo duże ale radzi sobie z moimi cieniami pod oczami a oto przecież chodzi.


4. Bourjois - puder do twarzy


Denko pojawiło się kilka dni po ostatnim poście. Z jednej strony bardzo się cieszę z drugiej mi trochę szkoda - to super produkt, robi wszystko co ma robić - matuje, jest wydajny, przyjemnie mi się go używa.

OCZY


5. Kredka z L'oreal poszła już dawno do kosza - zużyłam i nie kupię - nie warto.


6. Golden Rose - paleta cieni 02

 Górny rząd
1 i 2

3 i 4

5 i 6

 Dolny rząd

7 i 8

9 i 10

11 i 12



 A cała paleta wygląda tak:



Niektóre cienie są bardzo łatwe do używania (pod względem dobicia do denka) np. 1,2 i 5 czy 8,  natomiast inne są tak napigmentowane i mocniej sprasowane, że zużycia kompletnie nie widać (np. 3, 6,11).
Generalnie lubię tą paletę ale zaczynało mi brakować jaśniejszego (niż nr. 3) matowego brązu - potrzebowałam jakiejś odmiany. Zakupiłam brązowy cień, nota bene z Golden Rose, i bardzo dobrze komponuje się z paletą.


7. Maybelline - color tattoo - bronze on and on




Na zdjęciach tego nie widać ale zużycie jest bardzo duże. W sumie to dotknęłam denka w pewnym momencie. Używałam go jako bazę przez ostatni miesiąc. Bardzo dobry, zasługujący na wszystkie pochwały, produkt.

USTA


8b i 8a  - Essence 15 i Golden Rose 02


Jak widać błyszczyk zużywa się praktycznie sam. Odkryłam, że genialnie odżywia moje usta -  gdy zapomnę pomadki ten produkt godnie ją zastępuje.

Jeśli chodzi o GR to nie używałam jej praktycznie w ogóle - no może ze 2 razy więc nie było czego zaznaczać. Bardzo ją lubię i wygląda fantastycznie w połączeniu z błyszczykiem (kolor jest lekko ciemniejszy, pełniejszy).


PIELĘGNACJA


9. Bandi - oczyszczająca maska drożdżowa


W zeszłym miesiącu nie było co zaznaczać, maska jest niesamowicie wydajna i starczy mi na niemiłosiernie długo. Genialny produkt, zmniejsza moje pory, ładnie oczyszcza mi nos i jego okolice ze wszystkiego co tam się dzieje.
Niestety śmierdzi jak rozgnieciona pastylka witaminy C ale uwielbiam ten produkt.
Nie oszukuję się, nie skończę jej w czerwcu ale chce wyrobić sobie nawyk używania i korzystania z niej przed upłynięciem daty ważności.


11. Mr. Nail - odżywczy olejek do paznokci

Patrząc na zdjęcie to chyba powinnam zaznaczyć trochę niżej ale niech będzie.
Moja ocena, względem odżywki, nie zmieniła się. Skuteczny produkt do paznokci ale tak potwornie dłuuuugo schnie, aż nie chce mi się o tym pisać.
Tak, jak niektóre minusy mogą mi nie przeszkadzać w używania produktu (np. zapach w masce Bandi) to tu ta długość schnięcia mnie irytuje. Gdyby nie to, że się uparłam by jej używać i widzę rezultaty, to bym to pieroństwo wyrzuciła....
Na dzień dzisiejszy, 3 czerwca, po napisaniu ostatniego posta aktualizacyjnego, czy będzie zużyty czy nie, wyląduje w koszu.

DENKA

NO i na koniec dwa produkty, które skończyłam i więcej się już nie pojawią.


10 i 8c - Bielenda krem do stóp i Be Beauty matowa szminka 02


Kremu do stóp używało mi się bardzo dobrze - lubię ten produkt ale po czasie i wypróbowaniu produktu, który zastąpił ten krem muszę przyznać, że jest gorszy. Będzie znakomity dla osób, które mają suche pięty, nie jest to jednak krem do zadań specjalnych.

Nad szminką z BeBeauty pracowałam przez cały zeszły miesiąc, chciałam ją już skończyć. Okazało się, że to na prawdę bardzo wydajny produkt.
Przekonałam się do niej na tyle, że jeśli znajdę inne kolory to z pewnością kupię i będę używać. Na razie jednak chce skupić się na produktach, które już posiadam.

ZATĘPSTWO


10. Lirene - krem do stóp


Genialny produkt, wiem, że nie jest ani pierwsza ani jedyna, która tak twierdzi ale to jest naprawdę genialny produkt. Bardzo szybko i skutecznie rozprawia się z popękanymi i szorstkimi piętami. Jest wydajny więc taka tubka powinna mi starczyć na długi czas.



No i jak? Zaciekawiłam Was? Miło się czytało?


Linki do poprzednich części

Project Pan - początek
Project Pan - 1 aktualizacja

sobota, 20 września 2014

65. Codzienna porcja mazideł czyli moja pielęgnacja twarzy



Przeglądając inne blogi zauważyłam, że sporo dziewczyn opisuje swoją pielęgnację twarzy. Pomysł spodobał mi się na tyle, że postanowiłam pokazać mój arsenał tubek, słoiczków i mazideł.

Pielęgnacja poranna



Z samego rana pod prysznicem myję twarz Emulsją do mycia twarzy z Białego Jelenia (1). Emulsja jest bardzo delikatna, umyta twarz jest miękka i niepodrażniona. Na szyję, dekolt i ramiona stosuję peeling drobnoziarnisty z Lirene (2). Nie przepadam za tym kosmetykiem na twarz ale do dekoltu sprawdza się wprost idealnie. Po wyjściu spod prysznica tonizuje cerę tonikiem z Ziaji (7) i korzystam z jednego z dwóch kremów. Jeśli nie jest gorąco albo się nie maluję używam kremu relaksującego z Tołpy (4), jeśli potrzebuję długotrwałego zmatowienia twarzy korzystam z kremu matującego z Bandi (5). Krem nawilżający sprawdza się całkiem dobrze ale chyba spodziewałam się lepszego produktu – irytuje mnie równieżjego twarde plastikowe opakowanie. Stosuje go od ok. miesiąca i mam wrażenie, że nie do końca nawilża moją skórę, całkiem przyzwoicie natłuszcza ale nie nawilża jej dogłębnie. Taki przeciętny produkt. Bandi natomiast to mój produkt do zadań specjalnych – zapewnia dobry, długotrwały mat, przyjemnie pachnie . Jedyny jego feler jest taki, że trzeba go dobrze rozprowadzić na twarzy bo potrafi zostawić delikatne białe smugi.
Pod oczy stosuje dwa produkty – zapomnianego przeze mnie roll-on z Delii (6)  i Floslek z arniką (3) . Obydwa produkty są, jak na moje potrzeby, dość przeciętne. Delia dobrze schładza okolice pod oczami (trzymam go w lodówce) i zmniejsza opuchliznę ale tylko na krótki czas, natomiast Floslek jest po prostu zbyt delikatny. Moim zdaniem jest to produkt skierowany dla młodszych dziewczyn, które nie potrzebują aż tak dużego nawilżenia jak ja.



Pielęgnacja wieczorna





Do demakijażu oczu używam dwufazowej Delii (1). Sprawdza się bardzo dobrze zarówno do zmywania tuszu do rzęs jak i cieni w musie z Biedronki. Cerę dodatkowo oczyszczam płynem micelarnym z Bielendy (7) jak i żelem z peelingiem z Ziai (2). Bielendę znam już od dawna i bardzo lubię do niej powracać. Nie szczypie, nie podrażnia, zostawia skórę czystą i nawilżoną. Żel natomiast dokładnie oczyszcza cerę z wszelkim zabrudzeń i dobrze matuje. Po oczyszczeniu stosuję tonik z tej samej serii z Ziai (3). Tonik jest ok. ale nie powala na kolana jak to jest w przypadku żelu. Na twarz stosuję krem z Bielendy (6). Niestety nie pamiętam jaka to seria. Krem dostałam w jakimś komplecie na Boże Narodzenie i kiedy powyjmowałam produkty z opakowań okazało się, że obydwa kremy są kompletnie pozbawione etykiet – myślałam, że będę pamiętać, co to za seria ale jestem już Panią w średnim wieku (jak to ostatnio mnie uświadomiła kobieta w aptece) i zapomniałam :-). Wiem, że jest dobry, dobrze natłuszcza i odżywia skórę. Nie zapycha, nie podrażnia, moja skóra go lubi a to najważniejsze. 
Pod oczy stosuję krem z Ziaji z jaśminem +50 (4). Polecała go któraś z  dziewczyn  z blogosfery, robiła to na tyle umiejętnie że się skusiłam. Jest to bardzo dobry krem – treściwy, wydajny  - w stopniu wystarczającym nawilża moje okolice pod oczami. Jednym jego małym minusem (w mojej ocenie) jest fakt, że nie jest przejrzysty – kolorem przypomina korektor pod oczy.  Ostatnim moim zakupem jest sztyft z Himlaya (5) – nie znalazłam w aptece pomadki z Sylveco i po dywagacjach wzięłam to cudo. Używam go od jakiegoś tygodnia, dobrze natłuszcza, przyjemnie pachnie ale  jest dość tępy w konsystencji. 



Peleton zamykają kosmetyki do zadań specjalnych

Od dłuższego czasu moja cera ma dobry albo bardzo dobry okres. Ilość wyprysków i zaskórników zmniejszyła się prawie do zera, co mnie bardzo cieszy. By utrzymać ten stan mam w swojej łazience kilka kosmetyków do zadań specjalnych.




W tej kategorii znalazły się moje hity. Wszystkie te produkty mogę w 100% polecić. 

Maska oczyszczająca z Ziaji (1) to bardzo dobra i wydajna maska z szarą glinką. Ładnie oczyszcza  skórę twarzy. 
Krem złuszczający na noc z Bandi (2) to delikatny krem o przepięknym owocowym zapachu. On również jest niesamowicie wydajny, bezproblemowo się rozprowadza na skórze, przy regularnym stosowaniu widać różnicę na skórze. Cera ma jednolity kolor, jest  promienna i wyrównana. 
Do kosmetyków do zadań specjalnych zdecydowanie można zaliczyć również oczysczającą maskę drożdżową (4)  również z Bandi (pisałam o niej tutaj) - to wspaniały kosmetyk, którego wyniki widać już po kilkukrotnym stosowaniu. Pory są wygładzone, niemalże niewidoczne, cera jest bardziej wyrównana, pomaga mi w ograniczeniu zaskórników  - jednym słowem bardzo dobry kosmetyk.
Ostatnią moją perełką jest olejek z drzewa herbacianego (3) - to małe, śmierdzące cudo pomaga mi w poskromieniu potworów, jeśli się zaczynają pojawiać.



Patrząc na zdjęcia i ilość tekstu widzę, że jest tego sporo ale szczerze powiedziawszy oprócz wyelimiwania jednego kremu pod oczy nie widzę możliwości zmniejszenia ilości używanych przeze mnie kosmetyków.