Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 września 2018

428. Wielkie odkurzanie - denko

Po cichutku, po malutku powracam tutaj, na swoje ukochane stare śmieci. 
Nie będę się tłumaczyć bo wydaje mi się, że nie będzie to miało większego sensu. Zaniedbałam bloga straszliwie i tyle.
Denko było zawsze moim ulubionym postem i mimo że zawsze długaśny i upierdliwy w edytowaniu, to właśnie ten post przyszedł mi pierwszy do głowy. 





CLARINS - krem pod oczy
 

O żesz ty orzeszku! Używanie tego badziewia kosztowało mnie sporo nerwów. Nie przesadzam, nie koloryzuje.
Nałożony w normalniej ilości ginął, znikał, nie robił nic. Po dwóch tygodniach moje okolice pod oczami były suche i nieprzyjemne w dotyku. Kiedy zaczęłam stosować go w większej ilości, wyglądałam jak kula disco. Nie dość, że zostawiał perłową poświatę to jeszcze rolował się jak tylko się go dotknęło. Nie ważne czy używałam podkładu, kremu bb czy był nałożony solo, po jakimś czasie rolował się jak wściekły.
Jedynym małym plusem był aplikator (srebrna końcówka) ale to nie w najmniejszym stopniu nie wystarcza, by wrócić to  tego koszmarku. 


AVENE - krem do rąk 


Bardzo przyjemny, treściwy krem do rąk. Pomógł mi niesamowicie, kiedy moje dłonie krzyczały o pomoc. Wydajny jak diabli. Polecam każdemu kto ma problem z suchością, pękaniem czy łuszczeniem się skóry na dłoniach.


B-LENS - płyn do soczewek


Mówiąc całkowicie szczerze nie pamiętam jak się u mnie znalazł, wiem jednak, że więcej nie zawita. 
 Wiele osób nie widzi różnicy między płynami, ja do nich jednak nie należę. Nie sprawdził mi się kompletnie. Soczewki po całonocnej kąpieli w tym płynie nie były komfortowe podczas noszenia. Po południu oczy mnie szczypały, czułam suchość a same soczewki jakby się odklejały od oka.


TBS - maski do twarzy



 Jest naprawdę niewiele produktów ze stajni TBS, które lubię, wracam, polecam. Te kupiłam z czystej ciekawości... Niestety ta zielona (z herbatą) zapchała mnie na dobre dwa tygodnie.
Drugą otworzyłam po jakimś miesiącu i kiedy nałożyłam na twarz ta zareagowała pieczeniem.


 ORIGINALS - krem do twarzy na noc


Produkt genialny ale nie dla mnie. Bardzo gęsty, bogaty w swojej formule.
Rewelacyjnie sprawdził się jako masło do ciała.
Jedyne co mnie wkurzało (mówię o całej linii) to opakowanie. W połowie krem zamienia się w prawdziwą "szklaną pułapkę". Trudno jest wydobyć produkt nie łamiąc sobie przy tym palców.


BIELENDA - masło do ciała



To masło jak i reszta z tej serii jest genialna. Polecam każdemu. Nie za ciężkie, nie za bogate, nie za tłuste. Przyjemnie pachnie, dobrze się wchłania. Same ochy i achy.


BUNA - płyn micelarny


.... nie wiem czy go polecać czy nie. Zmywał i odświeżał skórę. Nie mazał podkładu po twarzy podczas zmywania. Nie potrzebowałam tony wacików by zrobić demakijaż.... ALE ten zapach.... Mocny, wyraźny, wszechobecny. Niby przyjemny, wcale nie mdły ale w połowie butelki na samą myśl o nalaniu go na wacik doprowadzał mnie o bólu głowy.



UNDER 20 - antybakteryjny tonik


Dla mnie była to siekiera, nie byłam w stanie go używać. Nie mówię tu nawet o okazjonalnej aplikacji, nawet jednorazowa akcja była ryzykowna. Natomiast moja córa uwielbiała ten produkt. Bardzo ładnie oczyszczał i odświeżał jej cerę. W jej produkt całkowicie się sprawdził.



EVELINE - krem do twarzy



Lubię ich produkty. Nie przypominam sobie bym była rozczarowana, którymś kremem od nich. Wiem, że składy są delikatnie mówiąc różne ale nie zmienia to faktu, że krem świetnie się wchłaniał, pięknie współpracował z innymi produktami i przyjemnie mi się go używało.
Teraz mam coś innego ale nie wykluczam, że skuszę nie na kolejny krem z tej firmy.



AVA - serum pod oczy



Ich krem pod oczy ma u mnie status legendy, uwielbiam go, polecam każdemu. Ten produkt natomiast jest totalnie przeciętny. Krzywdy nie zrobił ale pozytywów również nie widziałam. To produkt z kategorii czy użyjesz czy zapomnisz to i tak nie ma różnicy.


BIAŁY JELEŃ - serum do twarzy


Uwielbiam tą serię, uwielbiam ten produkt. Lekki w formule, zostawia cerę przyjemnie nawilżoną, sprężystą pod palcami. To jest produkt, do którego się tęskni po skończeniu.
Nie byłabym jednak sobą gdybym nie popsioczyła na pompkę. Mniej więcej po zużyciu 2/3 pompka nie daje rady, trzeba się nieźle napocić by wydobyć produkt.
Nie należy również do najbardziej wydajnych ale za tą cenę (ok. 30 pln) i rezultaty jakie daje jestem w stanie przeboleć problemy z opakowaniem.



ORGANIQUE - masło do ciała


Teoretycznie to bardzo dobry produkt. Jednak zapach, (szczególnie po nałożeniu masła na całe ciało), jest mdły i ciężki do przebrnięcia.
 Nie mogę mu jednak odmówić tego, że świetnie nawilża i odżywia skórę. Trochę się maże i nie wnika w skórę zbyt szybko ale jeśli nie przeszkadza Wam zapach to polecam.


ORIGINALS - scrub do twarzy


Trochę mydlany zapach, zastrzeżenia do opakowania mam takie same jak w przypadku kremu do twarzy. Jest to jednak świetny produkt, który bardzo lubiłam używać. Skóra zarówno moja jak i mojej córki była zawsze gładka i przyjemna w dotyku po peelingu tym produktem.


DOLL FACE - gąbeczka konjac


Gdzieś zapodziało mi się opakowanie od konjaca z zieloną herbatą. Nieważne. Ten biały jest bardzo, bardzo przeciętny. Miałam już wiele gąbeczek i ta pierwsza twardniała tak szybko i ta pierwsza  tak dużo czasu potrzebowała by zmięknąć. Białej więc nie polecam. Natomiast tą z zieloną herbatą wspominam bardzo dobrze i jak tylko ją znajdę kupię kilka sztuk.



EVA SIMPLE - płyn micelarny


Zadziwiająco dobry micel. Nie pachnie jak perfumeria, nie jest "wodą", która bardziej maże niż zmywa. Kupiony z ciekawości za pierwszym razem, kupię z przyjemnością następnym.



ISANA YOUNG - peeling do twarzy


Chryste jak to pachnie różowym plastikiem ( o ile plastik może mieć różowy zapach). Lepkie paskudztwo z zatopionymi znikomą ilością drobinek. Nie polecam.
 

BUNA - płyn pod prysznic / do kąpieli 


Świetny płyn do kąpieli. Dobrze się pieni, jest wydajny jak diabli. Całkiem nieźle radzi sobie ze zmiękczeniem wody, W tym momencie jestem w trakcie testowania płynów dla mojego syna i do tej pory ten jest najlepszy z całej bandy.


JOANNA - spray do włosów


.... Ogromne, przeogromne rozczarowanie. Po raz pierwszy spotkałam się z tym produktem u fryzjerki. Byłam zachwycona. Przepięknie podnosił i utrzymywał włosy, nie robił z nich chrupiących suchelców. Ideał. Niestety w połowie opakowania coś się stało. Nie wiem czy to moje włosy czy sam produkt. Po spryskaniu włosy niemalże natychmiastowo wyglądały na nieumyte, tłuste, oklapłe i nie miłe w dotyku. Próbowałam na kilka sposobów wrócić do fazy ochów i achów ale po jakichś 6 miesiącach prób dałam sobie spokój. Szkoda



BANDA PRZECIĘTNIAKÓW








Szczerze to nie chce mi się o nich pisać. Nie robiły zbyt wiele, poświęcanie im kilku zdań uważam za zbytnią uprzejmość. Jak ktoś chce więcej proszę o pytanko w komentarzach.



CIEKAWOSTKA




Dostałam kilka sztuk podczas zakupów. Ekologiczny, wegański płyn do kąpieli. Przyjemne cudeńko, widocznie zmiękcza wodę, skóra mojego potworka była delikatna po kąpieli. Nie pamiętam dokładnie ale cena jest z kosmosu.




Uff... mam nadzieję, że nie zanudziłam Was zbytnio :)

czwartek, 26 lutego 2015

130. Lutowe śmietnisko

Po pierwsze chciałoby się krzyknąć: HA HA HA NARESZCIE MAM INTERNET!
Po drugie powiem, że mam przygotowane 3 posty, więc w sumie nie jest najgorzej.

Dziś pomęczę Was swoimi śmieciami :-)


Zapraszam





TWARZ

Eveline - krem na dzień - Argan i mleko kozie
Mój boski ulubieniec, mam już przygotowaną recenzję kremu na dzień, noc i pod oczy. Fantastyczny produkt.
Już kupiłam

Bielenda - olejek arganowy do twarzy
Następny boski produkt. Bardzo wydajny, fantastycznie wpłynął na moją skórę. Napisałam o nim recenzję.
Na pewno do niego wrócę ale kupiłam coś innego do wypróbowania.




Ziaja - żel z peelingiem - liście manuka
Bardzo go lubię, dobrze oczyszcza, nie podrażnia, jest wydajny. Jak dla mnie to produkt, który będzie bardzo trudno zastąpić - robi wszystko czego od niego oczekuję. Jedyny mały zonk miałam do opakowania, które w tym przypadku zawodziło - pompka zacinała się non stop, często zdarzało mi się pompować powietrze dobre kilka razy zanim cokolwiek wyszło (poprzednie opakowanie tego nie miało)
Kupię jak skończę pastę do twarzy z Ziai

Ziaja - kremowy olejek myjący do twarzy i ciała
Do twarzy był niezły, zmywał makijaż, nie podrażniał. Jako kosmetyk do ciała sprawiał się tak sobie, przynosił ulgę skórze ale był niewydajny. Niestety również zapach sprawiał, że nie mam ochoty do niego wracać.
Nie kupię.

CIAŁO

Veroni - mleczny peeling cukrowo-olejowy o zapachu pomarańczy i wanilii
Bardzo przyjemny produkt. Zbita konsystencja, dobry zdzierak, ciekawy zapach. Posiada wszystkie przymioty dobrego, ponad przeciętnego produktu do ciała.
Jak kupię, te które mam kupię na pewno.

Organic shop - masło do ciała - wanilia i orchidea
By nie było tak słodko i jednostronnie - ten kosmetyk to moje małe rozczarowanie. Rzadka, balsamowa konsystencja, takie sobie właściwości nawilżające, nie grzeszył również wydajnością. Na plus mogę powiedzieć, że zapach był niezgorszy, nie podrażniał.
Nie kupię



Joanna Naturia - żel pod prysznic - wiśnia i porzeczka
O mój Boże, co za boski zapach. Żel prawie w 3/4 użyty przez moich gości - tylko kilka razy udało mi się go użyć i bardzo tego żałuję. Boski, niesamowity zapach, bardzo wydajny, fantastycznie się pieni, nie wysusza skóry.
Zdecydowanie kupię

Isana - żel pod prysznic - marakuja
Bardzo dobry, przepięknie pachnący produkt. Pachnie nieziemsko, bardzo ładnie się pieni i jest wydajny.  Same plusy za niewielką cenę.
Kupię ponownie - choć jeśli mam wybór między Joanna a Isaną to wybiorę Joannę - zapach jest zarąbisty!


DŁONIE


Verona - zmywacz do paznokci
Tragedii nie ma ale fanfarów również. Całkiem niezgorszy produkt z pompką. Pompka niestety się czasami zacinała lub płyn pryskał na wszystkie strony. Zapach taki sobie, niezbyt intensywny.
Nie kupię - Isana jednak jest lepsza

Isana Med - krem do rąk z 5,5% mocznikiem
Nie przekonałam się o jego wspaniałości  dopiero w momencie kiedy już mi się skończył. Zapach może nie jest zachęcający a konsystencja mogłaby być bardziej ścisła ale działanie jest wprost genialne. Jest również bardzo wydajny.
Kupię ponownie


RESZTA


Apteczka Agafii - balsam do włosów
Miałam spore oczekiwania co do tego produktu. I trochę się rozczarowałam - dobrze odżywia włosy, jest wydajny, ładnie pachnie. Jest jednak małe ALE - on nie jest lepszy od innych balsamów, dostępnych u nas. Nie wybija się niczym szczególnym ani od balsamu z Biowaxu ani maski  odżywki z Alterry.
Nie kupię

Rossmann - myjka 
Znalazła się tylko i wyłącznie, by przypominać mi, bym nie kupować ich  już nigdy w Rossmannie - bardzo szybko mi się rozwaliła - po ok dwóch tygodniach rozpadła mi się i myłam się długim paskiem plastikowego nieszczęścia.
Nie kupię

Colgate - pasta do zębów
Mój mąż jest totalnie zafiksowany na punkcie past z Colgate. Do tej pory kupowaliśmy te w czerwonym opakowaniu - Optic o ile się nie mylę - mnie denerwowały te małe niebieskie granulki, które zostawały wszędzie i brudziły mi umywalkę. Kupiłam tę i jak nie za bardzo widziałam różnicę pomiędzy pastami, to tu różnica była ogromna. Używając tej pasty dużo szybciej znikało poczucie świeżości, mięty i "czystości" na zębach. Jest również mniej wydajna.
Nie kupię

Eveline - tusz do rzęs - Big volume Lash
 Bardzo przyzwoity tusz. Lubię go. Za taką cenę jest to produkt, którego należy kupić chociaż raz. Daje ładny naturalny efekt, nie skleja rzęs, nie kruszy, nie osypuje.
Kupię

Uff tyle - sporo się tego nazbierało

sobota, 29 listopada 2014

93. Listopadowe denko

Jak co miesiąc nadeszła wiekopomna chwila na wywalenie śmieci kosmetycznych. W tym miesiącu trochę skromniejsze ale nadal całkiem sporo się tego nazbierało. Znalazła się nawet kolorówka, HA!





WŁOSY


1. Szampon - Joanna Naturia - do włosów przetłuszczających się.
Bardzo fajny, porządny produkt. Konsystencja nie jest lejąca, to bardziej coś między żelem a płynem. Ładnie oczyszcza włosy, nie plącze ich, całkiem przyjemnie pachnie.
Kupię ponownie, jak tylko znajdę.

2. Maska do włosów - Alterra - aloes i granat.
Uwielbiam tę maskę, fantastycznie działała na moje włosy. Teraz, odkąd używam innych masek / odżywek, widzę jak dobrze się sprawowała. Przyjemnie pachnie i była szalenie wydajna. Nie wiem jak długo ją miałam ale było to kilka ładnych miesięcy.
Kupię na pewno jak tylko zużyję te, które mam.

3. Maska do włosów - Biovax - do włosów słabych ze skłonnością do wypadania.
Super produkt. Przy regularnym stosowaniu widziałam, że rzeczywiście pomagał mi w zachowaniu większej ilości moich włosów na moim własnym skalpie nie w odpływie prysznica. Był wydajny, ładnie się rozprowadzał. Zauważyłam również, że po zastosowaniu maski moje włosy wytrzymywały jeden dzień dłużej bez mycia. Jedyne co mnie wkurzało to opakowanie, pod koniec miałam problem z wyjęciem produktu.
Z całą pewnością kupię.


TWARZ



1. Krem do twarzy - Tołpa - skóra wrażliwa, odwodniona
Po pierwsze jestem ciekawa, kto wpadł na pomysł nazwania tego kremu relaksującym ale ok. to nie temat na dziś. Miałam spore oczekiwania ale po jakimś czasie zostały one zrewidowane. Krem jest przeciętny, tak sobie nawilżał, nie wydaje mi się, by był dobry dla skóry suchej czy odwodnionej. Ja mam mieszaną i czasami po kilku minutach po użyciu, miałam wrażenie suchej i  odwodnionej skóry.  Do tego ten plastikowy pojemniczek ehhh, ten rodzaj twardego plastiku mnie denerwuje, wg mnie jest nieprzyjemny w użytkowaniu.
Nie kupię, nie sprawdził się za bardzo.

2. Krem pod oczy - Ziaja - zmniejszający obrzęki, szałwiowy
Delikatnie chłodził okolice oczu, delikatnie je napinał. Dobrze się wchłaniał, całkiem przyzwoicie nawilżał. Dużo o nim nie powiem bo okazało się, że w zużyciu pomogła mi najmłodsza córa. Myślała, że to krem do rąk, więc jak tylko wysłałam ją do łazienki by nakremowała ręce, używała właśnie jego. Dzięki niej ten krem stał się pustakiem w rekordowym tempie - jednego miesiąca.
Nie kupię, znalazłam coś lepszego.



1. Drobnoziarnisty peeling - Lirene - lilia wodna i cytryna
Mój ulubieniec, fantastyczny produkt do peelingu mojego dekoltu i ramion. Przepięknie pachnie, jest fantastycznym połączeniem delikatności i skuteczności.
Już kupiłam, stoi pod prysznicem.

2. Żel peelingujący - Ziaja - liście manuka
Kolejny ulubieniec. Totalnie uwielbiam ten żel. I widzę, że działa cuda. Miałam mały problem z kupieniem tego peelingu i moja skóra wzburzyła się i mściła.  Bardzo wydajny, nie podrażniał, nie ściągał skóry. Dawał uczucie zdrowej, czystej skóry. Ładnie matowił skórę.
Już kupiony.

3. Płyn micelarny - Tołpa 
Przyzwoity produkt, nie rzucał na kolana ale też nie wkurzał.... Chociaż podczas dwóch ostatnich demakijaży podrażnił mi oczy, więc mały minus mu się należy.
Raczej nie kupię, jest mnóstwo równie dobrych lub lepszych.


PIELĘGNACJA CIAŁA


1. Peeling do ciała - Delia - peeling argonowy
Mój ulubieniec. Mimo że uwielbiam, kiedy peeling pachnie owocowo to ten totalnie mnie zauroczył. Jest bardziej zbity niż te z Perfecty, jest również bardziej wydajny. Niesamowicie nawilżający, przepięknie usuwa wszystko co powinien.
Z pewnością kupię ponownie.

2. Masło do ciała - Eveline - olejek arganowy do suche skóry
Pisałam o nim osobny post. Z przyjemnością go używałam i z przyjemnością go zużyłam ale muszę również nadmienić, iż moja skóra, która była wtedy bardzo wymagająca, potrzebowała całkiem sporej ilości tego masła by być dobrze nawilżona. Lubię ten produkt ale zdecydowanie nie uważam, by był on odpowiedni do suchej skóry, nadal myślę, że będzie on za słaby.
Dużym, ogromnym plusem jest zapach, szybkość wchłaniania i rozprowadzania.
Kupię, jak moja skóra nie będzie tak wymagająca.

3. Peeling do ciała - Green Pharmacy - róża piżmowa i zielona herbata
O nim również pisałam post.
Jakimś cudem to opakowanie ukryło mi się podczas robienia denka w zeszłym miesiącu. Kiedy się zorientowałam było już za późno na dodatnie go do postu.
Bardzo dobry produkt. Niesamowicie pachnie, bardzo dobrze ściera i jest wydajny. Miałabym problem z wybraniem, który jest lepszy - Delia czy Green Pharmacy.
Zdecydowanie go kupię.



KOLORÓWKA



1. Tusz do rzęs - Eveline 
Nadal zastanawiam się czy nie zrobić o nim dłuższego postu (o nim i jego zielonym koledze) - CO  o tym myślicie?
Przyjemny produkt, dobrze mi się go używało. Fantastycznie rozdzielał rzęsy, wytrzymywał bez osypywania przez cały dzień.
Kupię ponownie.

2.  Trio cieni do oczu
O matko, znalazłam go w zabawkach do kąpieli moich dzieci, nie wiem jak tam się znalazł ale nie chciałam już go używać do oczu. Bardzo przyjemne, bezproblemowe cienie. Ładnie się nakładały, blendowały i wytrzymywały cały dzień.
Nie kupię, wolę Inglota

3. Trio cieni do oczu - Miss sporty.
Bardzo długo miałam te cienie i niestety zmieniły swoją konsystencję. Przyzwoita pigmentacja, nieźle się blendują.
Na razie nie kupię, wolę Inglota.

4. Kredka na linię wodną - Catrice
Kolejny porządny produkt. Nie cenię go tak wysoko, jak niektóre dziewczyny ale bardzo przyjemnie mi się go używało. Nie wysechł, dobrze się rozprowadzał, nie powodował podrażnienia moich oczu.
Nie kupię, chce spróbować czegoś nowego

5. Lakier do paznokci - Softer
Lakier kupiony o ile dobrze pamiętam w Inmedio. Przepiękny kolor. Malowałam 2 warstwy i wyglądało to nieziemsko. Wytrzymywał 2-3 dni (nie używam ani bazy ani top coatu), ładnie się zmywał, nie barwił paznokcia.
Nie kupię, chce zużyć te co mam

6. Próbka perfum Si
Podobny do mojego ulubieńca  ale jest bardziej duszący, słodki, w szczególności po dłuższej chwili.
Nie kupię

No i tyle tego dobrego. Czas wyrzucić torbę do śmieci.



środa, 16 lipca 2014

35. Owocowe zdzieraki

Lekko się obijałam ostatnio i było mi z tym całkiem dobrze :-) ale przyszedł czas wyprodukować coś, nad czym ostatnio siedziałam.


Na wstępie przyznam, że sporo frajdy dało mi testowanie tych wszystkich skrobaków. Uwielbiam peelingi, używam ich dużo, bardzo dużo i bardzo lubię efekt jaki dają.
Dla mnie peeling idealny to taki, który przede wszystkich dobrze usuwa martwy naskórek, dobrze nawilża i ładnie pachnie. W takiej właśnie kolejności. 


 I.



Na pierwszy ogień idzie Farmona i ich owocowa rozkosz. To mój pierwszy kosmetyk tej firmy (linii) i nie ukrywam, że miałam duże oczekiwania, które były jeszcze dodatkowo podsycane przez sprzedawczynię z drogerii. 




Czy kupię go ponownie?  Nie.

Odstrasza mnie ten smrodek. Używanie tego peelingu w taki małej przestrzeni jaką jest prysznic jest mało przyjemnym przeżyciem. Smrodek dość szybko znika ale ten moment aplikacji jest odpychający.

P.S. Farmona to jedyny peeling w tej grupie, który przy spłukiwaniu ma czerwony kolor, tzn. przy spłukiwaniu woda jest czerwona.


II.

 
Znane i lubiane peelingi od Perfecty. Przerobiłam już kilka wersji i moje zdanie się nie zmieniło, jak dla mnie produkty z tej linii są bardzo podobne do siebie.Trzymają przyzwoity poziom.


 
Czy kupię ponownie? Tak, aczkolwiek lubię zmieniać i jeśli rzuci mi się coś innego w gałkę to na pewno sięgnę po nowość. Ten produkt jest moim pewniakiem, po który sięgam jak nie mam czasu / chęci na poszukiwanie czegoś innego.


III.


Papaja wraz z masłem winogronowym została przeze mnie upolowana w Biedronce. Awokado kupiłam bo kiedyś byłam z niego bardzo zadowolona i miałam ochotę do niego wrócić.

 Czy kupię ponownie? Tak. 

Uważam, że są równie dobre w działaniu co Perfecta i dodatkowo w przypadku Bielendy zapachy bardziej do mnie przemawiają. Są ciekawsze, nie takie słodkie i cukierkowe.


IV.


Po niewypale jakim jest dla mnie masło do ciała, postanowiłam dać jeszcze jedną szansę tej linii i kupiłam peeling do ciała.... i tym razem nie pożałowałam zakupu.




Czy kupię ponownie? Tak, ale inny zapach.

Ten peeling, jak dla mnie, jest dla ludzi, którzy lubią się podrapać i dosłownie "zrzucić" skórę. 
W porównaniu z resztą ten jest kompletnie z innej półki - to zawodnik ciężkiej wagi. 


V.


Do tej pory jedynym kosmetykiem z firmy Delia był dwufazowy płyn do demakijażu, moja wiedza o tej firmie i produktach jest dość znikoma. Zakup Delii nie był zaplanowany ale nie żałuję, że dałam się na niego skusić.

Czy go kupię ponownie? Tak, zdecydowanie. 

Bardzo spodobał mi się ten peeling.Mogę trochę narzekać, że nie pachnie owocami jak inne ale jego konsystencja, aplikacja i nawilżenie jest dokładnie takie jakiego bym sobie życzyła.


 VI.


Znane i lubiane. To były pierwsze peelingi, które kupowałam będąc nastolatką. Używałam wielu wersji zapachowych, ostatnio była to czarna porzeczka, kawa i żurawina.

Czy kupię je ponownie? Nie, raczej nie.

Nie są złe ale są lepsze. A nawet jeśli się skuszę to na pewno nie na żurawinę. Odradzam również wszystkim, którzy mają choćby przeciętny zmysł węchu.


Podsumowując:

Dla mnie zwycięzcą jest Delia. To czarny koń w tej grupie. Cieszę się, że na niego trafiłam i jestem pewna, że jeszcze nie raz go kupię. 

Bielenda czy Perfecta zdecydowanie nie wiele ustępują Delii ale, jak dla mnie, nie zagrażają jej pozycji. 

Zdecydowanie odradzam Wam Farmonę. Może inne wersje są przyjemniesze i nie śmierdzą tak mocno jak moja owocowa "rozkosz" ale dla mnie ten produkt jest skreślony. 

A Wy jakich używacie? Które są Wasze ulubione? Które warte są spróbowania?