Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tołpa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tołpa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 czerwca 2015

188. Czerwcowe śmietnisko - czyli hity i kity minionych miesięcy

Witam, dziś nadeszła pora pokazania swoich kosmetycznych śmieci :P.
Spodobała mi się podział na produkty:
  • dobre, godne polecenia;
  • dobre ale mające jakiś minus/ defekt,  który obniżają ich wartość;
  • złe, buble, przeze mnie niepolecane;

więc i tym razem przedstawię Wam denko właśnie w ten sposób.



PRODUKTY DOBRE, GODNE POLECENIA


Trzy z tych produktów skończyłam dwa miesiące temu, od tamtej pory leżały sobie w szufladzie czekając na recenzję zbiorczą.

1. Eveline - argan i mleko kozie - krem na noc - genialny bardzo bogaty krem. Dość intensywnie mlecznie pachnie, ma konsystencję masła do ciała. Jest to najlepszy krem jaki miałam. Więcej o nim tu.

2. Eveline - argan i mleko kozie - krem na dzień - fantastyczny, lekki i bardzo wydajny krem na dzień. Nadaje się pod makijaż, przepięknie (choć intensywnie) pachnie. Więcej o nim tu.

3. Ava - olej arganowy - serum do twarzy - mój ukochany śmierdziuszek. Bardzo fajny, niezwykle wydajny produkt. Miałabym go jeszcze bardzo długo ale wykorzystałam go w połączeniu z mleczkiem z Tołpy, o którym później. Wspaniały kosmetyk, genialnie wpływał na moją skórę twarzy i ciała.

4. Eveline - argan - krem pod oczy. Genialny produkt. Przegrywa co prawda z Avą, ale jeśli macie niezbyt duże sińce pod oczami i suchą, zmęczoną skórę, to ten kosmetyk może okazać się idealny. Fantastycznie nawilża skórę okolicy oczu, nie pachnie, nie podrażnia. Jest bardzo wydajny.



5. Bielenda - brązujące masło do ciała - genialny, genialny, genialny. Pisałam o nim tu. Jeśli ktoś potrzebuje dobrego, długotrwałego nawilżenia i niemalże natychmiastowego przybrązowienia się ten produkt jest strzałem w 10. Świetny, wydajny produkt. Zdecydowanie będę do niego wracać.

6. Delia - peeling solny z arganem - następny ulubieniec. To już chyba moje trzecie opakowanie. Bardzo wydajny, mocny zdzierak. Ma dość specyficzny zapach ale to co robi ze skórą, to bajka. Pisałam o nim tu.

7. Ziaja Med - emulsja do ciała - mocznik 5%. Przepiękny zapach, fantastyczne działanie. To mój pierwszy produkt (nieapteczny), który nie tylko odżywiał moją skórę ale jeszcze ją koił, uspokajał. Jedyny problem to jego wydajność, ta jest mizerna. Mimo to, ja jestem kupiona, będę wracać do tego produktu i z całą pewnością wypróbuję inne z tej serii.

8. Physiogel - emulsja do twarzy - matko boska jaki to jest wydajny produkt - kupiłam go w lutym, używałam go niemalże cały czas. To idealny kosmetyk dla osób z cerą bardzo wrażliwą, skłonną do podrażnień. Przepięknie myje twarz. Teoretycznie zmyje również makijaż twarzy (ale trzeba go użyć w większej ilości), dobrze zmiękcza skórę, jest delikatny, nie pachnie. Genialny.



9. Alterra - pomarańcza i wanilia - żel pod prysznic  - żel mojej córy. Nieziemski zapach, dobrze się pieni i nie wysusza. Więcej pisać o nim nie trzeba, żele są znane ze swojej jakości.

10. Lirene - 20% mocznika - krem do stóp - oooo lubię go i to bardzo. Genialny mały wydajny produkt. Nie mam mu nic do zarzucenia. Zmiękcza, zabezpiecza i pielęgnuje.

11. Ziaja Med - szampon przeciw wypadaniu włosów - on też mi się gdzieś zagubił i znalazłam go po opublikowaniu zeszłego denka. Ma bardzo przyjemny lekko mentolowy zapach, dobrze oczyszcza skórę i włosy, nie wysusza ich, nie powoduje puszenia czy plątania. Wydajny jak diabli.

12. AVA - krem pod oczy - jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się kupić drugiego opakowanie tego samego kremu pod oczy - w tym przypadku odstąpiłam od tej reguły. Jest genialny - rozjaśnił moje cienie, pięknie odżywia i pielęgnuje okolice pod oczami. Ma jednak dwa minusy - po pierwsze dość długo wsiąka i się świeci (nie brokat ani nic z tych rzeczy ale widać go) i pod koniec opakowania miałam problem z wydobyciem resztek produktu. Mimo to, jest to ideał.



13. Cleanic - płatki kosmetyczne - moje ulubione - nie rozdwajają się, są zrobione z dobrej jakości bawełny.

14. Life - patyczki do uszu - patyczki z Superpharm dodane do jakichś zakupów za 1 grosz. Nie spodziewałam się wiele, ale to naprawdę porządne patyczki za niewielkie pieniądze.

15. Rossmann - myjka - niby głupotka ale jednak ważna rzecz. Wypróbowałam już kilka z różnych firm i te z Rossmanna są najlepsze. Inne np. z Hebe czy Carrefoura szybko rozpadają  się, te trzymają formę bardzo długo.

16. Oral B - końcówka do szczoteczki elektrycznej - to też taki mały bonus - ta żółta gumowa część genialnie domywa i jest bardzo delikatna dla dziąseł. Widziałam a raczej czułam różnicę na swoich zębach już po pierwszym użyciu.



17. Isana - miód i mleko - płyn do rąk - bardzo przyjemnie pachnie, nie za słodko, nie za mdło. Nie wysusza rąk, jest gęsty przez co nie ucieka przez palce.

18. Essence - cień do powiek. Nie pamiętam jak nazywa się ten odcień. Cień ma już prawie 2 lata i niestety to już nie jest to - pigmentacja drastycznie się zmniejszyła, potrafi zniknąć / osypać się z oka. Nadszedł jego czas. Kiedy był dobry bardzo go lubiłam i regularnie po niego sięgałam.

19. Eveline - lakier do paznokci - produkt z mojego projektu pan, zużyty leżał sobie prawie miesiąc. Piękny kolor przy dwóch warstwach. Może nie jest zbyt trwały na paznokciach ale to akurat nigdy nie było dla mnie najważniejsze.



DOBRE ALE COŚ W NICH NIE GRA I NIE FURCZY


1. Isana - aloes z jogurtem - żel pod prysznic. Ten żel znalazł się tu tylko dlatego, że tak sobie pachniał, aromat był odrobinę zbyt mdły.

2. Palmolive - makadamia i ekstrakt z kakao - żel pod prysznic.  Przyjemny produkt ale trochę niewydajny no i zapach, jak dla mnie był zbyt słodki i mdły, co jest uciążliwe w szczególności przy dużej pojemności. No i jeszcze jedno, nie jestem chemikiem i nie wiem jakie stężenia poszczególnych półproduktów są wystarczające, by działały na naszą skórę ale jeśli ekstrakty z kakao, makadamii czy migdałowca są na 18 - 21 na 26 składników, to chyba coś jest nie tak...

3. Ziaja - sopot spa - peeling wygładzający - bardzo wydajny produkt i naprawdę niezły. Znam jednak lepsze i ich będę się trzymać. Działać, działa (jest lepszy od Ziai Ulga) ale trudno go zmyć, i zawsze miałam wrażenia jakbym nakładała klej.

4. Gillette - desodorant w żelu -  trzymał poziom. Nie przepadam za tą formą, nie lubię czekać, aż produkt się wchłonie ale był niezły. Tu znalazł się dlatego, że znalazłam coś o wiele lepszego - Old Spice.. :)



5. Gorgio Armani - Acqua di Gioia - przyjemny zapach, dla mnie odrobinę zbyt kwiatowy i jednowymiarowy. Acqua di Gio jest bardziej w moim guście. Zapach jest dość trwały, dobry na lato.

6. Hean - wild cat eyes - tusz do rzęs. Dobry codzienny tusz, dający naturalny wygląd rzęsom. Znalazł się tu bo: a) nie wyróżnia się niczym szczególnym, b) nie przepadam za jego suchą formułą. To zdecydowanie nie jest zły produkt, tylko po prostu jest wiele, równie dobrych tuszy, na rynku.

7. Mr. Nail - odżywka do paznokci z witaminami - ta odżywka działa przepięknie ALE tak dłuuuuugo schnie a pędzelek jest tak rachityczny, że jestem w szoku, że udało mi się go zużyć.


PRODUKTY ZŁE, BUBLE, KTÓRYCH JA NIE POLECAM


1. Isana - szampon do włosów - cholernie wysuszał włosy moich córek, plątał je, włosy po nim były matowe i nieprzyjemnie tępe. Moje pędzle też nie za bardzo się z nim polubiły. Zapach dość przyjemny, wydajny.

2. Evree - krem do stóp - pod koniec zmuszałam się, by go użyć. Na początku jeszcze coś tam robił dla moich stóp ale pod koniec nie było różnicy czy go użyłam czy też nie. Więcej o nim tu.

3. Rossmann - przyrząd do skórek. Badziew kompletny. Druga strona, służąca do wycinania skórek była tak tępa i nieprzyjemna w użyciu, że ten egzemplarz szybko wylądował w koszu.



4. Tołpa - nawilżająca mleczko łagodzące - nie sprawdził mi się, zużyłam tylko dzięki temu, że łączyłam go z olejkiem arganowym. Dość intensywny (i dla mnie na początku mdlący) zapach, przeciętne właściwości nawilżające (mam bardzo suchą skórę). By wydobyć produkt trzeba rozciąć opakowanie. Nie jest to produkt dla mnie.

5. Catrice - cień do oczu - pisałam o nim tu. Znika, kruszy się, blenduje do zera. "Zeswatchowany" wygląda pięknie ale na oku to porażka. Szkoda.

6. Bebeauty - płyn micelarny. Pisałam o nim tu. Dla mnie to bardzo zaskakujący bubel. Strasznie podrażniał moje oczy, trudno wykonywało mi się demakijaż. Na pewno więcej go nie kupię.


Uff tyle, napiszcie proszę jak Wam się czytało i czy któryś z tych produktów miałyście przyjemność / nieprzyjemność używać.


Miłego weekendu.

środa, 27 maja 2015

171. Moje zabawy z Joybox'em - cz.1

Na Joyboxa napaliłam się niemalże jak szczerbaty na suchary, może nie do poziomu siedzenia przed komputerem z zaciśniętą szczęką czekając, aż się pojawią ale byłam bardzo ciekawa jak to wyjdzie i ostatecznie czy złapię bakcyla. Od otrzymania boxa minęło już miesiąc, czas więc na małe podsumowanie. Dziś przestawię 6 produktów, które do tej pory przetestowałam.


1. Embryolisse - krem BB
  • krycie jest standardowe;
  • przy jednej warstwie nie widać na skórze, dobrze się z nią stapia;
  • przy dwóch warstwach zaczyna być widoczny i odcina się;
  • nie podkreśla suchych skórek;
  • nie podobał mi się zapach, różany, pudrowy, babciny, co prawda wietrzeje po kilkunastu minutach ale nie, to nie moja bajka;
  • trwałość jest taka sama jak w innych kremach BB
Ocena: nie kupiłabym, ze względu na zapach i zbyt ciemny kolor


2. Etre belle - maseczka do twarzy
  • bardzo mocno nasączona;
  • po nałożeniu czuć przyjemne chłodzenie i nawilżenie;
  • niestety po jakichś 10 minutach zaczęła mnie piec na żuchwie i policzkach;
  • kiedy ją zdjęłam nie miałam czerwonej skóry, po chwili jednak zauważyłam małe suche placki na policzkach, jedna z nich została ze mną 2 dni.
Ocena: produkt nie dla mnie, nie podobało mi się co stało się z moją cerą


3. Tołpa - nawilżające mleczko łagodzące
  • po pierwsze bardzo zdziwił mnie intensywny zapach - zostaje na bardzo długo;
  • daje nawilżenie ale nie na długo - mam suchą skórę na ciele i jak dla mnie to co oferował było niewystarczające;
  • zapach mimo, że intensywny, jest przyjemny dla nosa - pachnie bawełną, kwiatami;
  • dość szybko się wchłania, nie zostawia smug, nie klei się;
  • jest wydajny.
Ocena: przyjemny produkt gdyby jeszcze nawilżał na dłużej to może byłoby super





4. AA - krem do twarzy cera wrażliwa i skłonna do alergii
  • zapach jest wyczuwalny ale bardzo delikatny, nie przeszkadza;
  • by dobrze, trwale nawilżył muszę nałożyć całkiem pokaźną ilość kremu a najlepiej dwie warstwy;
  • nie wałkuje się, nie waży, nie zapycha, nie podrażnia;
  • całkiem nieźle nadaje się pod makijaż.
Ocena: niezły produkt ale mógłby dawać większe nawilżenie


5. Stenders - mydło żurawinowe

Wg mojego taty, który dostał ode mnie to mydełko produkt:
  • nie wysusza rąk;
  • całkiem nieźle się pieni;
  • dobrze myje;
  • przyjemnie pachnie.
Ocena: niezły produkt ale nic rewolucyjnego


6. Glov - ściereczka do demakijażu
  • genialnie zmywa produkty z brwi, jeśli zrobimy się na drag quenn można liczyć, że bez zepsucia reszty makijażu zmyjemy tylko to, co potrzebujemy;
  • całkiem nieźle zmywa makijaż oka ale tu ta wielkość trochę przeszkadza, bardziej trzeba uważać
  •  dobrze się myje i ekspresowo schnie
Ocena: niestety to największe rozczarowanie. Gdybym nie znała kompletnie produktów Glov  i nie miała wcześniej dwóch dużych wersji, to po tej na pewno nie sięgnęłabym / nie szukałabym innych produktów. Jak dla mnie, to już nawet nie gadżet to zbędny produkt a to chyba najgorsze, co może być.


Ostatecznie, tylko maska Etre belle okazała się bublem - inne może nie powalają, nie staną się moimi ulubieńcami ale nie jest źle.... mimo wszystko mam pozytywne odczucia.

Część 2 opublikuje w przyszłym tygodniu, muszę jeszcze pobawić się trochę z podkładem Rimmel.


czwartek, 30 kwietnia 2015

160. Ulegając szałowi - WIosenny Joy Box.

Jak wszyscy to i ja!
Uległam szałowi i postanowiłam zobaczyć o co w ogóle chodzi, kupiłam sobie Joy Boxa. Nie obyło się bez długiego oczekiwania, lekkiego poślizgu w punkcie Ruchu i całkiem sporego spaceru ale nareszcie mam go już w domu.


Mimo, że najpewniej już każda z Was zna / rozpoznaje poszczególne produkty, pokrótce je opiszę.


  1. AA - Hydro Algi - krem matujący intensywnie nawilżający dla cery mieszanej i normalnej (dzień i noc)
  2. Timotei - odżywka z olejkiem arganowym do włosów normalnych i suchych
  3. Stenders - mydełko żurawinowe
  4. Rimmel - podkład lasting finish - nude 100 ivory
  5. Tołpa - nawilżające mleczko łagodzące - nawilża i wygładza łagodzi podrażnienia i uleastycznie 


  1. Glov - mała ściereczka do demakijażu
  2. Embryolisse - Krem BB SPF 20
  3. Etre Belle - Maska kolagenowa i aloesowa
  4. Eclair - lakier do paznokci nr 48
  5. MAC - pogrubiający i podkręcający tusz do rzęs

Dodatkowo w paczce znalazłam: majowy Joy,  próbkę kremu na dzień z Stenders i kupon promocyjny 15% do Embryolisse.


Moje pierwsze wrażenia? ---> mydełko żurawinowe wspaniale pachnie, nie zgadłabym, że to żurawina ale zapach jest przyjemny, krem BB jest tak mały, że aż uroczy i ściereczka Glov - no cóż nie wiem, na co ją będę używać -- może na jedno oko wystarczy.... nawet nie wiedziałam, że robią aż tak małe ściereczki :P

Obiecałam, że napiszę jak mi się sprawdził Ruch i ich odbiór paczek.... No cóż taka mała historia z tego wyszła ale od początku..

Wtorek - popołudniu otrzymałam info, że paczka wyszła z Joy;
Środa - info z Ruchu, że paczka dociera do nich i jest procesowana. O 14 miałam status z 9:44, że paczka  jest przygotowywana do wysłania do punktu odbioru;
Czwartek - rano otrzymałam sms z kodem i informacją o odbiorze.

Jest piękna pogoda więc poszłam na spacer i trafiłam pod numer 144


Pod numerem 144 (wg mapy zumi i mojego gps) jest myjnia autokarów :-) - a moja paczka (po dwóch rozmowach telefonicznych z infolinią (bo za pierwszym razem kobieta nie potrafiła odnaleźć mojej paczki) znajdowała się na dworcu (który na mapie nie ma numeru) Zachodnim (czerwona strzałka).

Generalnie nie mam zażaleń - to mój błąd, nie spojrzałam dokładnie ale mając lokalizację w telefonie stwierdziłam, że to wystarczy.

Jeśli zdecyduje się na następne pudełko, mocno rozważę wbór Ruchu - nie dlatego, że nie do końca zgadza się lokalizacja (bo już wszystko wiem) ale dlatego, że to wszystkozabiera więcej czasu - cały jeden dzień Ruch procesował przesyłkę, moim zdaniem to całkiem sporo.

sobota, 29 listopada 2014

93. Listopadowe denko

Jak co miesiąc nadeszła wiekopomna chwila na wywalenie śmieci kosmetycznych. W tym miesiącu trochę skromniejsze ale nadal całkiem sporo się tego nazbierało. Znalazła się nawet kolorówka, HA!





WŁOSY


1. Szampon - Joanna Naturia - do włosów przetłuszczających się.
Bardzo fajny, porządny produkt. Konsystencja nie jest lejąca, to bardziej coś między żelem a płynem. Ładnie oczyszcza włosy, nie plącze ich, całkiem przyjemnie pachnie.
Kupię ponownie, jak tylko znajdę.

2. Maska do włosów - Alterra - aloes i granat.
Uwielbiam tę maskę, fantastycznie działała na moje włosy. Teraz, odkąd używam innych masek / odżywek, widzę jak dobrze się sprawowała. Przyjemnie pachnie i była szalenie wydajna. Nie wiem jak długo ją miałam ale było to kilka ładnych miesięcy.
Kupię na pewno jak tylko zużyję te, które mam.

3. Maska do włosów - Biovax - do włosów słabych ze skłonnością do wypadania.
Super produkt. Przy regularnym stosowaniu widziałam, że rzeczywiście pomagał mi w zachowaniu większej ilości moich włosów na moim własnym skalpie nie w odpływie prysznica. Był wydajny, ładnie się rozprowadzał. Zauważyłam również, że po zastosowaniu maski moje włosy wytrzymywały jeden dzień dłużej bez mycia. Jedyne co mnie wkurzało to opakowanie, pod koniec miałam problem z wyjęciem produktu.
Z całą pewnością kupię.


TWARZ



1. Krem do twarzy - Tołpa - skóra wrażliwa, odwodniona
Po pierwsze jestem ciekawa, kto wpadł na pomysł nazwania tego kremu relaksującym ale ok. to nie temat na dziś. Miałam spore oczekiwania ale po jakimś czasie zostały one zrewidowane. Krem jest przeciętny, tak sobie nawilżał, nie wydaje mi się, by był dobry dla skóry suchej czy odwodnionej. Ja mam mieszaną i czasami po kilku minutach po użyciu, miałam wrażenie suchej i  odwodnionej skóry.  Do tego ten plastikowy pojemniczek ehhh, ten rodzaj twardego plastiku mnie denerwuje, wg mnie jest nieprzyjemny w użytkowaniu.
Nie kupię, nie sprawdził się za bardzo.

2. Krem pod oczy - Ziaja - zmniejszający obrzęki, szałwiowy
Delikatnie chłodził okolice oczu, delikatnie je napinał. Dobrze się wchłaniał, całkiem przyzwoicie nawilżał. Dużo o nim nie powiem bo okazało się, że w zużyciu pomogła mi najmłodsza córa. Myślała, że to krem do rąk, więc jak tylko wysłałam ją do łazienki by nakremowała ręce, używała właśnie jego. Dzięki niej ten krem stał się pustakiem w rekordowym tempie - jednego miesiąca.
Nie kupię, znalazłam coś lepszego.



1. Drobnoziarnisty peeling - Lirene - lilia wodna i cytryna
Mój ulubieniec, fantastyczny produkt do peelingu mojego dekoltu i ramion. Przepięknie pachnie, jest fantastycznym połączeniem delikatności i skuteczności.
Już kupiłam, stoi pod prysznicem.

2. Żel peelingujący - Ziaja - liście manuka
Kolejny ulubieniec. Totalnie uwielbiam ten żel. I widzę, że działa cuda. Miałam mały problem z kupieniem tego peelingu i moja skóra wzburzyła się i mściła.  Bardzo wydajny, nie podrażniał, nie ściągał skóry. Dawał uczucie zdrowej, czystej skóry. Ładnie matowił skórę.
Już kupiony.

3. Płyn micelarny - Tołpa 
Przyzwoity produkt, nie rzucał na kolana ale też nie wkurzał.... Chociaż podczas dwóch ostatnich demakijaży podrażnił mi oczy, więc mały minus mu się należy.
Raczej nie kupię, jest mnóstwo równie dobrych lub lepszych.


PIELĘGNACJA CIAŁA


1. Peeling do ciała - Delia - peeling argonowy
Mój ulubieniec. Mimo że uwielbiam, kiedy peeling pachnie owocowo to ten totalnie mnie zauroczył. Jest bardziej zbity niż te z Perfecty, jest również bardziej wydajny. Niesamowicie nawilżający, przepięknie usuwa wszystko co powinien.
Z pewnością kupię ponownie.

2. Masło do ciała - Eveline - olejek arganowy do suche skóry
Pisałam o nim osobny post. Z przyjemnością go używałam i z przyjemnością go zużyłam ale muszę również nadmienić, iż moja skóra, która była wtedy bardzo wymagająca, potrzebowała całkiem sporej ilości tego masła by być dobrze nawilżona. Lubię ten produkt ale zdecydowanie nie uważam, by był on odpowiedni do suchej skóry, nadal myślę, że będzie on za słaby.
Dużym, ogromnym plusem jest zapach, szybkość wchłaniania i rozprowadzania.
Kupię, jak moja skóra nie będzie tak wymagająca.

3. Peeling do ciała - Green Pharmacy - róża piżmowa i zielona herbata
O nim również pisałam post.
Jakimś cudem to opakowanie ukryło mi się podczas robienia denka w zeszłym miesiącu. Kiedy się zorientowałam było już za późno na dodatnie go do postu.
Bardzo dobry produkt. Niesamowicie pachnie, bardzo dobrze ściera i jest wydajny. Miałabym problem z wybraniem, który jest lepszy - Delia czy Green Pharmacy.
Zdecydowanie go kupię.



KOLORÓWKA



1. Tusz do rzęs - Eveline 
Nadal zastanawiam się czy nie zrobić o nim dłuższego postu (o nim i jego zielonym koledze) - CO  o tym myślicie?
Przyjemny produkt, dobrze mi się go używało. Fantastycznie rozdzielał rzęsy, wytrzymywał bez osypywania przez cały dzień.
Kupię ponownie.

2.  Trio cieni do oczu
O matko, znalazłam go w zabawkach do kąpieli moich dzieci, nie wiem jak tam się znalazł ale nie chciałam już go używać do oczu. Bardzo przyjemne, bezproblemowe cienie. Ładnie się nakładały, blendowały i wytrzymywały cały dzień.
Nie kupię, wolę Inglota

3. Trio cieni do oczu - Miss sporty.
Bardzo długo miałam te cienie i niestety zmieniły swoją konsystencję. Przyzwoita pigmentacja, nieźle się blendują.
Na razie nie kupię, wolę Inglota.

4. Kredka na linię wodną - Catrice
Kolejny porządny produkt. Nie cenię go tak wysoko, jak niektóre dziewczyny ale bardzo przyjemnie mi się go używało. Nie wysechł, dobrze się rozprowadzał, nie powodował podrażnienia moich oczu.
Nie kupię, chce spróbować czegoś nowego

5. Lakier do paznokci - Softer
Lakier kupiony o ile dobrze pamiętam w Inmedio. Przepiękny kolor. Malowałam 2 warstwy i wyglądało to nieziemsko. Wytrzymywał 2-3 dni (nie używam ani bazy ani top coatu), ładnie się zmywał, nie barwił paznokcia.
Nie kupię, chce zużyć te co mam

6. Próbka perfum Si
Podobny do mojego ulubieńca  ale jest bardziej duszący, słodki, w szczególności po dłuższej chwili.
Nie kupię

No i tyle tego dobrego. Czas wyrzucić torbę do śmieci.



sobota, 20 września 2014

65. Codzienna porcja mazideł czyli moja pielęgnacja twarzy



Przeglądając inne blogi zauważyłam, że sporo dziewczyn opisuje swoją pielęgnację twarzy. Pomysł spodobał mi się na tyle, że postanowiłam pokazać mój arsenał tubek, słoiczków i mazideł.

Pielęgnacja poranna



Z samego rana pod prysznicem myję twarz Emulsją do mycia twarzy z Białego Jelenia (1). Emulsja jest bardzo delikatna, umyta twarz jest miękka i niepodrażniona. Na szyję, dekolt i ramiona stosuję peeling drobnoziarnisty z Lirene (2). Nie przepadam za tym kosmetykiem na twarz ale do dekoltu sprawdza się wprost idealnie. Po wyjściu spod prysznica tonizuje cerę tonikiem z Ziaji (7) i korzystam z jednego z dwóch kremów. Jeśli nie jest gorąco albo się nie maluję używam kremu relaksującego z Tołpy (4), jeśli potrzebuję długotrwałego zmatowienia twarzy korzystam z kremu matującego z Bandi (5). Krem nawilżający sprawdza się całkiem dobrze ale chyba spodziewałam się lepszego produktu – irytuje mnie równieżjego twarde plastikowe opakowanie. Stosuje go od ok. miesiąca i mam wrażenie, że nie do końca nawilża moją skórę, całkiem przyzwoicie natłuszcza ale nie nawilża jej dogłębnie. Taki przeciętny produkt. Bandi natomiast to mój produkt do zadań specjalnych – zapewnia dobry, długotrwały mat, przyjemnie pachnie . Jedyny jego feler jest taki, że trzeba go dobrze rozprowadzić na twarzy bo potrafi zostawić delikatne białe smugi.
Pod oczy stosuje dwa produkty – zapomnianego przeze mnie roll-on z Delii (6)  i Floslek z arniką (3) . Obydwa produkty są, jak na moje potrzeby, dość przeciętne. Delia dobrze schładza okolice pod oczami (trzymam go w lodówce) i zmniejsza opuchliznę ale tylko na krótki czas, natomiast Floslek jest po prostu zbyt delikatny. Moim zdaniem jest to produkt skierowany dla młodszych dziewczyn, które nie potrzebują aż tak dużego nawilżenia jak ja.



Pielęgnacja wieczorna





Do demakijażu oczu używam dwufazowej Delii (1). Sprawdza się bardzo dobrze zarówno do zmywania tuszu do rzęs jak i cieni w musie z Biedronki. Cerę dodatkowo oczyszczam płynem micelarnym z Bielendy (7) jak i żelem z peelingiem z Ziai (2). Bielendę znam już od dawna i bardzo lubię do niej powracać. Nie szczypie, nie podrażnia, zostawia skórę czystą i nawilżoną. Żel natomiast dokładnie oczyszcza cerę z wszelkim zabrudzeń i dobrze matuje. Po oczyszczeniu stosuję tonik z tej samej serii z Ziai (3). Tonik jest ok. ale nie powala na kolana jak to jest w przypadku żelu. Na twarz stosuję krem z Bielendy (6). Niestety nie pamiętam jaka to seria. Krem dostałam w jakimś komplecie na Boże Narodzenie i kiedy powyjmowałam produkty z opakowań okazało się, że obydwa kremy są kompletnie pozbawione etykiet – myślałam, że będę pamiętać, co to za seria ale jestem już Panią w średnim wieku (jak to ostatnio mnie uświadomiła kobieta w aptece) i zapomniałam :-). Wiem, że jest dobry, dobrze natłuszcza i odżywia skórę. Nie zapycha, nie podrażnia, moja skóra go lubi a to najważniejsze. 
Pod oczy stosuję krem z Ziaji z jaśminem +50 (4). Polecała go któraś z  dziewczyn  z blogosfery, robiła to na tyle umiejętnie że się skusiłam. Jest to bardzo dobry krem – treściwy, wydajny  - w stopniu wystarczającym nawilża moje okolice pod oczami. Jednym jego małym minusem (w mojej ocenie) jest fakt, że nie jest przejrzysty – kolorem przypomina korektor pod oczy.  Ostatnim moim zakupem jest sztyft z Himlaya (5) – nie znalazłam w aptece pomadki z Sylveco i po dywagacjach wzięłam to cudo. Używam go od jakiegoś tygodnia, dobrze natłuszcza, przyjemnie pachnie ale  jest dość tępy w konsystencji. 



Peleton zamykają kosmetyki do zadań specjalnych

Od dłuższego czasu moja cera ma dobry albo bardzo dobry okres. Ilość wyprysków i zaskórników zmniejszyła się prawie do zera, co mnie bardzo cieszy. By utrzymać ten stan mam w swojej łazience kilka kosmetyków do zadań specjalnych.




W tej kategorii znalazły się moje hity. Wszystkie te produkty mogę w 100% polecić. 

Maska oczyszczająca z Ziaji (1) to bardzo dobra i wydajna maska z szarą glinką. Ładnie oczyszcza  skórę twarzy. 
Krem złuszczający na noc z Bandi (2) to delikatny krem o przepięknym owocowym zapachu. On również jest niesamowicie wydajny, bezproblemowo się rozprowadza na skórze, przy regularnym stosowaniu widać różnicę na skórze. Cera ma jednolity kolor, jest  promienna i wyrównana. 
Do kosmetyków do zadań specjalnych zdecydowanie można zaliczyć również oczysczającą maskę drożdżową (4)  również z Bandi (pisałam o niej tutaj) - to wspaniały kosmetyk, którego wyniki widać już po kilkukrotnym stosowaniu. Pory są wygładzone, niemalże niewidoczne, cera jest bardziej wyrównana, pomaga mi w ograniczeniu zaskórników  - jednym słowem bardzo dobry kosmetyk.
Ostatnią moją perełką jest olejek z drzewa herbacianego (3) - to małe, śmierdzące cudo pomaga mi w poskromieniu potworów, jeśli się zaczynają pojawiać.



Patrząc na zdjęcia i ilość tekstu widzę, że jest tego sporo ale szczerze powiedziawszy oprócz wyelimiwania jednego kremu pod oczy nie widzę możliwości zmniejszenia ilości używanych przeze mnie kosmetyków.