Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Green Pharmacy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Green Pharmacy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 stycznia 2015

118. Styczniowe denko


Jestem w lekkim "niedoczasie" i trochę się blog zakurzył. Zwalę winę jak prawdziwa baba na: brak Internetu i mój szał sprzątania, który mnie ostatnio ogarnął. 

No ale dobra ale do rzeczy. Dziś zapraszam Was na styczniowe denko.

 


ŻELE POD PRYSZNIC


Le petit Marseillais – biała brzoskwinia i nektarynka. Pisałam o nim tutaj. Przepiękny zapach, dobrze się pieni. Niestety spowodował u mnie tak dużą reakcję alergiczną, że moja skóra nadal jest w bardzo złym stanie. Nie kupię więcej – nigdy przenigdy.


Fresh juice – marakuja i magnolia. Bardzo, bardzo wydajny produkt. Lekko galaretowata konsystencja. Dobrze się pieni, przyjemnie pachnie. Zapach nie zostaje na skórze. Nie wysusza. Kupię, inny zapach.


Biały Jeleń – łopian i jagoda. Najfajniejsza wersja żelu pod prysznic z tej serii. W całości zużyty przez moją córę, której tak podobał się zapach, że mi go zabrała. Przyzwoicie się pieni, nie wysusza, nie podrażnia. Kupię z całą pewnością.



TWARZ



Bielenda – olej do  mycia twarzy – sebu control. Pisałam o nim tutaj. Nie byłam fanką zapachu ani pseudo pianki, w którą się zamienia. Bardzo dobrze zmywał makijaż. Był wydajny. Nie kupię – znam inne lepsze produkty; zapach mi nie odpowiada.


Delia – żel do mycia twarzy. Niesamowicie wydajny produkt. Używałam go codziennie, wystarczył mi na kilka dobrych miesięcy. Przyjemnie pachnie, rewelacyjnie odświeża twarz, dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu. Kupię, to bardzo dobry produkt.


Bielenda – płyn micelarny. Kiedyś bardzo lubiłam ten kosmetyk. Teraz też uważam go za wart uwagi ale mam wrażenie, że jakość jego trochę się opuściła (albo co bardziej prawdopodobne moje oczekiwania są większe). Płyn całkiem wyraźnie pachnie, całkiem nieźle zmywa tusz. Trochę się pieni, jest tak sobie wydajny. Ze dwa razy mnie zapiekł w oczy podczas demakijażu.  Na razie nie kupię, pojawia się tak dużo nowych produktów z tej półki a ja lubię je testować.



CIAŁO I WŁOSY

Veroni – mleczny peeling olejeowo-cukrowy. Ten produkt również doczekał się recenzji. Ten zapach mniej mi odpowiadał niż w pomarańczowej wersji. Niesamowicie dobrze radził sobie z oczyszczaniem mojej skóry. Zbita konsystencja powodowała, że peeling był bardziej wydajny. Zostawiał delikatną powłoczkę oleistą ale można było ją zmyć wodą. Kupię, pomarańczową wersję.


Bielenda – masło z awokado. Mój totalny ulubieniec w tej kategorii – recenzja. Przepiękny,  trwały zapach. Produkt bardzo wydajny, odżywiał , nawilżał moją skórę przez cały dzień. Genialny produkt. Kupię, zdecydowanie.


Biovax – mgiełka do włosów skłonnych do wypadania i przetłuszczających się. Następny niesamowicie wydajny produkt, miałam go całe wieki. Włosy po tym mgiełce mniej mi się przetłuszczały, nie były takie suche. Już kupiłam.


Green Pharmacy – żel do higieny intymnej. Bardzo przyjemny produkt. Dobrze myje, nie podrażnia, przyjemnie pachnie. Jedynym minusem jest pompka – po zużyciu ponad połowy opakowania, produkt pryska na wszystkie strony.  Na dwie pompki jedna zawsze lądowała gdzieś poza moją dłonią. Kiedyś do niego wrócę ale na razie mam co innego.



RÓŻNOŚCI


Green Pharmacy – arganowy krem do rąk. Super produkt. Fantastyczny zapach, dobrze nawilżał i zabezpieczał dłonie. Bardzo wydajny.  Zdecydowanie kupię.


Pumeks. Nie wiem jakiej jest firmy, kupiłam go w Tigerze. Dobrze ścierał zrogowaciały naskórek, nie kruszył się. Miałam go bardzo długo (najpewniej nawet za długo) i prawie nie widać po nim zużycia. Kupię

Nivea – mleczko do ciała. Miałam kilka próbek, niestety nadal nie lubię tego zapachu. Samo mleczko jest przeciętne. Nie kupię


Himalaya – pomadka ochronna. Pod koniec nieźle się z nią namęczyłam. Góra pomadki miała normalną konsystencję niestety środkowa część zmiękła na tyle, że pomadka „złożyła się” jak domek z kart. Właściwości odżywcze dość przeciętne.  Wydajny. Nie kupię, znalazłam lepszy produkt.


Nivea 0 Q10 krem na dzień. Bardzo przyjemny zapach, niestety jako krem na dzień u mnie się nie sprawdził, był zdecydowanie dla mnie zbyt bogaty, do tego nie nadawał się pod makijaż i jakby nie wchłaniał się. Do tego dość mocno się świeciłam. Nie kupię.

I to tyle w tym miesiącu, jestem ciekawa czy coś z tego miałyście, macie?


sobota, 29 listopada 2014

93. Listopadowe denko

Jak co miesiąc nadeszła wiekopomna chwila na wywalenie śmieci kosmetycznych. W tym miesiącu trochę skromniejsze ale nadal całkiem sporo się tego nazbierało. Znalazła się nawet kolorówka, HA!





WŁOSY


1. Szampon - Joanna Naturia - do włosów przetłuszczających się.
Bardzo fajny, porządny produkt. Konsystencja nie jest lejąca, to bardziej coś między żelem a płynem. Ładnie oczyszcza włosy, nie plącze ich, całkiem przyjemnie pachnie.
Kupię ponownie, jak tylko znajdę.

2. Maska do włosów - Alterra - aloes i granat.
Uwielbiam tę maskę, fantastycznie działała na moje włosy. Teraz, odkąd używam innych masek / odżywek, widzę jak dobrze się sprawowała. Przyjemnie pachnie i była szalenie wydajna. Nie wiem jak długo ją miałam ale było to kilka ładnych miesięcy.
Kupię na pewno jak tylko zużyję te, które mam.

3. Maska do włosów - Biovax - do włosów słabych ze skłonnością do wypadania.
Super produkt. Przy regularnym stosowaniu widziałam, że rzeczywiście pomagał mi w zachowaniu większej ilości moich włosów na moim własnym skalpie nie w odpływie prysznica. Był wydajny, ładnie się rozprowadzał. Zauważyłam również, że po zastosowaniu maski moje włosy wytrzymywały jeden dzień dłużej bez mycia. Jedyne co mnie wkurzało to opakowanie, pod koniec miałam problem z wyjęciem produktu.
Z całą pewnością kupię.


TWARZ



1. Krem do twarzy - Tołpa - skóra wrażliwa, odwodniona
Po pierwsze jestem ciekawa, kto wpadł na pomysł nazwania tego kremu relaksującym ale ok. to nie temat na dziś. Miałam spore oczekiwania ale po jakimś czasie zostały one zrewidowane. Krem jest przeciętny, tak sobie nawilżał, nie wydaje mi się, by był dobry dla skóry suchej czy odwodnionej. Ja mam mieszaną i czasami po kilku minutach po użyciu, miałam wrażenie suchej i  odwodnionej skóry.  Do tego ten plastikowy pojemniczek ehhh, ten rodzaj twardego plastiku mnie denerwuje, wg mnie jest nieprzyjemny w użytkowaniu.
Nie kupię, nie sprawdził się za bardzo.

2. Krem pod oczy - Ziaja - zmniejszający obrzęki, szałwiowy
Delikatnie chłodził okolice oczu, delikatnie je napinał. Dobrze się wchłaniał, całkiem przyzwoicie nawilżał. Dużo o nim nie powiem bo okazało się, że w zużyciu pomogła mi najmłodsza córa. Myślała, że to krem do rąk, więc jak tylko wysłałam ją do łazienki by nakremowała ręce, używała właśnie jego. Dzięki niej ten krem stał się pustakiem w rekordowym tempie - jednego miesiąca.
Nie kupię, znalazłam coś lepszego.



1. Drobnoziarnisty peeling - Lirene - lilia wodna i cytryna
Mój ulubieniec, fantastyczny produkt do peelingu mojego dekoltu i ramion. Przepięknie pachnie, jest fantastycznym połączeniem delikatności i skuteczności.
Już kupiłam, stoi pod prysznicem.

2. Żel peelingujący - Ziaja - liście manuka
Kolejny ulubieniec. Totalnie uwielbiam ten żel. I widzę, że działa cuda. Miałam mały problem z kupieniem tego peelingu i moja skóra wzburzyła się i mściła.  Bardzo wydajny, nie podrażniał, nie ściągał skóry. Dawał uczucie zdrowej, czystej skóry. Ładnie matowił skórę.
Już kupiony.

3. Płyn micelarny - Tołpa 
Przyzwoity produkt, nie rzucał na kolana ale też nie wkurzał.... Chociaż podczas dwóch ostatnich demakijaży podrażnił mi oczy, więc mały minus mu się należy.
Raczej nie kupię, jest mnóstwo równie dobrych lub lepszych.


PIELĘGNACJA CIAŁA


1. Peeling do ciała - Delia - peeling argonowy
Mój ulubieniec. Mimo że uwielbiam, kiedy peeling pachnie owocowo to ten totalnie mnie zauroczył. Jest bardziej zbity niż te z Perfecty, jest również bardziej wydajny. Niesamowicie nawilżający, przepięknie usuwa wszystko co powinien.
Z pewnością kupię ponownie.

2. Masło do ciała - Eveline - olejek arganowy do suche skóry
Pisałam o nim osobny post. Z przyjemnością go używałam i z przyjemnością go zużyłam ale muszę również nadmienić, iż moja skóra, która była wtedy bardzo wymagająca, potrzebowała całkiem sporej ilości tego masła by być dobrze nawilżona. Lubię ten produkt ale zdecydowanie nie uważam, by był on odpowiedni do suchej skóry, nadal myślę, że będzie on za słaby.
Dużym, ogromnym plusem jest zapach, szybkość wchłaniania i rozprowadzania.
Kupię, jak moja skóra nie będzie tak wymagająca.

3. Peeling do ciała - Green Pharmacy - róża piżmowa i zielona herbata
O nim również pisałam post.
Jakimś cudem to opakowanie ukryło mi się podczas robienia denka w zeszłym miesiącu. Kiedy się zorientowałam było już za późno na dodatnie go do postu.
Bardzo dobry produkt. Niesamowicie pachnie, bardzo dobrze ściera i jest wydajny. Miałabym problem z wybraniem, który jest lepszy - Delia czy Green Pharmacy.
Zdecydowanie go kupię.



KOLORÓWKA



1. Tusz do rzęs - Eveline 
Nadal zastanawiam się czy nie zrobić o nim dłuższego postu (o nim i jego zielonym koledze) - CO  o tym myślicie?
Przyjemny produkt, dobrze mi się go używało. Fantastycznie rozdzielał rzęsy, wytrzymywał bez osypywania przez cały dzień.
Kupię ponownie.

2.  Trio cieni do oczu
O matko, znalazłam go w zabawkach do kąpieli moich dzieci, nie wiem jak tam się znalazł ale nie chciałam już go używać do oczu. Bardzo przyjemne, bezproblemowe cienie. Ładnie się nakładały, blendowały i wytrzymywały cały dzień.
Nie kupię, wolę Inglota

3. Trio cieni do oczu - Miss sporty.
Bardzo długo miałam te cienie i niestety zmieniły swoją konsystencję. Przyzwoita pigmentacja, nieźle się blendują.
Na razie nie kupię, wolę Inglota.

4. Kredka na linię wodną - Catrice
Kolejny porządny produkt. Nie cenię go tak wysoko, jak niektóre dziewczyny ale bardzo przyjemnie mi się go używało. Nie wysechł, dobrze się rozprowadzał, nie powodował podrażnienia moich oczu.
Nie kupię, chce spróbować czegoś nowego

5. Lakier do paznokci - Softer
Lakier kupiony o ile dobrze pamiętam w Inmedio. Przepiękny kolor. Malowałam 2 warstwy i wyglądało to nieziemsko. Wytrzymywał 2-3 dni (nie używam ani bazy ani top coatu), ładnie się zmywał, nie barwił paznokcia.
Nie kupię, chce zużyć te co mam

6. Próbka perfum Si
Podobny do mojego ulubieńca  ale jest bardziej duszący, słodki, w szczególności po dłuższej chwili.
Nie kupię

No i tyle tego dobrego. Czas wyrzucić torbę do śmieci.



środa, 19 listopada 2014

90. Green Pharmacy po raz drugi


Moim pierwszym produktem z Green Pharmacy był wspaniały peeling do ciała z różą piżmową. Zachęcona zarówno działaniem jak i zapachem skusiłam się na żel do higieny intymnej. Trochę obawiałam się tego produktu, gdyż pojemność jest dość spora ale z perspektywy czasu widzę, że ta obawa była całkowicie bezpodstawna.



Żel do higieny intymnej - Green Pharmacy 
Szałwia lekarska i Alantoina 

Dane podstawowe

Pojemność: 370 ml
Konsystencja: przezroczysty żel, który podczas aplikacji pieni się
Zapach: bardzo przyjemny, kojący, łagodny, lekko lawendowy
Skład:




Moja opinia










  •  Produkt zamknięty jest w ciemnej butelce z pompką - zarówno pompka jak i butelka jest wykonana z dobrej jakości plastiku i sprawdza się idealnie;
  • Żel bardzo ładnie pachnie, zdecydowanie nie przypomina kolegi z Sylveco (recenzja) - ten zapach jest bardzo przyjemny, subtelny i szczerze mi się podoba;
  • Żel pieni się i należy uważać, by nie nabrać go zbyt dużo, bo wrażenia są jak przy używaniu szamponu do włosów :-) ;
  • Jest delikatny i ładnie radzi sobie z ewentualnymi podrażnieniami czy rankami.
Używam go już od dłuższego czasu, zawsze porównywałam go z kolegą z Sylveco i za każdym razem stwierdzam, że jeśli chodzi o działanie, to nie widzę żadnych, ale to żadnych różnic. Obydwa dobrze myją, łagodzą podrażnienia, przyjemnie odświeżają.

Jeśli jednak brać pod uwagę, drugo- albo dla niektórych trzeciorzędną sprawę jaką jest zapach - to tu zdecydowanie wygrywa żel z Green Pharmacy. Wiem, że się powtarzam ale zapach jest totalnie przyjemny i łagodny, w odróżnieniu od wspomnianego już kilkakrotnie Sylveco i dlatego też, biorąc pod uwagę brak przewagi w działaniu, następny mój żel będzie również z Green Pharmacy.


Miałyście, lubiłyście czy wręcz przeciwnie?

czwartek, 13 listopada 2014

88. Arganowy przyjemniaczek



źródło: www.demotywatory.pl


Spora część kobiet tak właśnie wyobraża sobie mężczyzn na samodzielnych zakupach, w szczególności, kiedy mają kupić określony produkt: szampon do włosów, odżywkę czy krem do rąk.
Przez krótki moment ja również zaliczałam się do tej grupy kobiet. Kiedy małż był na zakupach odbierałam jakieś milion dwieście telefonów, po których chciałam go zabić jego własną pięścią (oczywiście po wniesieniu tych wszystkich toreb na trzecie piętro). 
Wiele się od tego czasu zmieniło  - teraz spokojnie mogę napisać "kup krem, balsam czy proszek do prania" i wiem, że będzie ok.
Kilka zakupów wcześniej małż dostał zadanie kupienia kremu do rąk. Było mi kompletnie obojętne co kupi, kremy należą do tej kategorii produktów, które wcześniej czy później i tak zużyję, może mi to zabrać więcej czasu ale zejdzie zawsze.

Moja, czasami lepsza, połowa powróciła po kilku godzinach z zakupów z 3 torbami, a w jednej z nich był ten oto niepozorny kurczaczek.



Arganowy krem do rąk i paznokci (ochronny, odżywczy)

Green Pharmacy 


Pojemność: 100 ml

Skład: Aqua, paraffinum liquidum, glycerides, stearic acid, glycerin, argania spinosa kernel oil, cetearyl alcohol, cera alba, lanolin, dimethicone, hippophae rhaminoides oil, chelidonium majus extract, plantago major leaf extract, hydrolyzed keratin, allantoin, propylene glycol, PEG-40 hydrogenated castrol oil, alcohol, hammelis virginiana distillate, Panthenol, butylene glycol, arnica montana flower water, niacinamide, thiamine HCI, tocopheryl acetate, retinyl palmitate, retinyl  acetate, biotin, acrylates/C10-30, alkyl acrylate crosspolymer, sodium hydroxide, parfum,  phenoxyethanol, caprylyl glycol, benzyl salicylate, linalol, coumarin, limonene.





 

Obietnice producenta: 

  • zatrzymuje młodość skóry; odżywia i regeneruje; 
  • Alantoina przyspiesza gojenie ubytków i uszkodzeń naskórka, działa przeciwzapalnie, koi, nawilża i wygładza; 
  • keratyna i witaminy z grupy B wzmacniają płytkę paznokciową, chronią przed łamliwością i rozwarstwianiem; 
  • gliceryna nawilża i uelastycznia skórę.



 Pierwsze wrażenia i opinia

  • Po pierwsze krem przepięknie pachnie, nie jest to zapach zbyt mocny, czy narzucający się ale na prawdę przyjemnie się go wącha. Zapach zostaje  na czas wchłaniania się kremu, co robi całkiem szybko, i później zostaje z nami przez dłuższą chwilę.
  • Jak widać, na zdjęciu powyżej, konsystencja jest bardziej stała niż u większości kremów do rąk. Nie wpływa to jednak ani na aplikację czy wchłanianie samego produktu.
  • Krem nie klei się, nie lepi i nie zostawia powłoczki na skórze. 

  •  Zdecydowanie nawilża i odżywia - nie używam przy pracach domowych rękawiczek więc moje ręce są ciągle narażone na wysuszenie i zniszczenie a krem z Green Pharmacy zdecydowanie pomaga mi utrzymać dłonie w dobrej kondycji.
  •  nie mam problemów z płytką paznokcia więc nie wiem jakby, ewentualnie, działał na odbudowę płytki ale przy moim częstym malowaniu i zmywaniu paznokci widzę, że nic złego się nie dzieje. Paznokcie nie są wysuszone, łamliwe czy odwarstwione. 

  • Moja skóra jest zdecydowanie bardziej elastyczna i miła w dotyku.


Podsumowanie

Używam tego kremu od przeszło 2 tygodni, jak na razie nie zdetronizował mojego ulubieńca (Ziaja z ceramidami) ale jest to naprawdę porządny krem. 
Zadziwiła mnie długość składu kremu - nie będę udawać tu eksperta ale wydaje mi się, że mogłoby być lepiej. Krem zdecydowanie podbił moje serce zarówno jeśli chodzi o zapach jak i działanie i poza wspomnianym już składem nie mam mu nic do zarzucenia.
Jeśli ktoś poszukuje kremu, który przyjemnie pachnie i dobrze działa to jest to produkt, któremu warto się przyjrzeć i dać szansę.

Jestem ciekawa czy używałyście tego kremu? A może jakiś inny podbił Wasze serca?

środa, 5 listopada 2014

86. Skok na żurawinę

Moja córa miała niecny plan, który się powiódł dobrze, a nawet bardzo dobrze. Jestem chora i niestety mój zapchany mózg nie chce myśleć, wyduszenie jednej sensownej myśli kosztuje mnie bardzo dużo.

W związku z tym post prosty i krótki.

Nie wiem czy wiedziałyście ale Green Pharmacy wprowadziło kolejny zapach do linii swoich kosmetyków. To już wspomniana w tytule żurawina.


Anti-aging krem odżywczy ŻURAWINA
Krem odżywczy - skóra dojrzała, wymagająca odnowy, wrażliwej.

Zawiera olejek różany, olej z oliwek, masło shea i pantenol.
Ekstrakt z owoców żurawiny i liczi działa przeciwstarzeniowo i delikatnie rozjaśnia przebarwienia.
Peeling cukrowo - solny ŻURAWINA i MALINA MOROSZKA








Peeling cukrowo-solny Żurawina i Malina moroszka.


 Delikatne  złuszczanie naskórka i poprawa mikrokrążenia. Gładka, miękka skóra. Ochrona jej młodości, odżywienie i wzmocnienie dzięki owocowym ekstraktom z żurawiny i maliny moroszki.


Pharma Care Ochronny żel do higieny intymnej Kora Dębu, Żurawina




Żel do higieny intymnej

  Zawiera kwas mlekowy i ekstrakt kory dębu, sprawdzone składniki w pielęgnacji miejsc intymnych. Ekstrakt z żurawiny, naturalny składnik przeciwbakteryjny i przeciwzapalny, sprzyja profilaktyce dróg moczowych i wspomaga pielęgnację intymną. Pantenol i gliceryna nawilżają.




Krem do rąk i paznokci nawilżający z efektem rozjaśniania ŻURAWINA
   

Krem do rąk i paznokci

Nawilża, chroni przed wysuszaniem i podrażnieniami, odżywia. Przywraca gładkość i miękkość. Lekko rozjaśnia przebarwienia.

Masło do ciała ŻURAWINA i MALINA MOROSZKA









 Masło do ciała

Aromatyczne, lekkie masło do ciała wspaniale pielęgnuje skórę, przywraca naturalną miękkość i elastyczność. Skóra staje się gładka, jędrna i przyjemna w dotyku.











Znalazłyście coś ciekawego?

piątek, 10 października 2014

76. Na miły początek weekendu - mini zakupy

Generalnie nie ogarniam rzeczywistości - nie wiem gdzie i kiedy podziały mi się dni tego tygodnia - z lekkim przerażeniem odkryłam, że mamy już prawie połowę piątku za sobą.

By nie było tak pesymistycznie pochwalę się swoimi mikro zakupami. Mikro bo kupiłam tylko to, czego potrzebowałam.
Nie wiem jak Wy ale ja lubię kupować tylko to, czego aktualnie potrzebuję. Zdarza mi się kupować jakiś dodatkowy kosmetyk na zapas ale  zazwyczaj jest to jedna sztuka czegoś tam.
Preferuję takie rozwiązanie, bo wiem, że zaraz już za chwileczkę będę używać tego specyfiku, nie będę musiała czekać miesiąc / dwa jak wykończę te, których właśnie użyję, czy czekają w kolejce.

Poza tym uważam, że w tym momencie mamy tak dużo różnorakich promocji i trochę bez sensu jest kupować na zapas.

A więc jedziemy:

1. Perfecta - jagodowa muffinka - cukrowy peeling do ciała. To już któryś tam z rzędu peeling z Perfecty, bardzo je lubię i dobrze nam się współpracuje :-). Zapach, jak zawsze bardzo słodki, przyjemny, wprost smakowity.

2. Bielenda - awokado - masło do ciała. Swojego czasu miałam peeling i bardzo mi się podobał, przyszedł czas na masło. Zapach jest wprost przepiękny, słodki ale nie za słodki - mam nadzieję, że zostanie na mojej skórze po aplikacji.

3. Eveline - bio olejek arganowy ze złotem Maroka - krem do ciała. Nigdy nie miałam tego produktu, ale zapach przebija zapach produktów powyżej. Cytrusowy, orzeźwiający. Zdecydowanie ma coś w sobie. Przypomina mi oranżadkę w proszku z dzieciństwa, która strzelała na języku.... Mam teraz dylemat, którego kosmetyku używać najpierw....


4. Green Pharmacy - szałwia lekarska i Alantoina -  żel do higieny intymnej - mój z Sylveco już się kończy a tego jeszcze nie miałam więc zobaczymy jak się będzie sprawował. Nie wiem jak określić zapach, przyjemny, zdecydowanie daje się wyczuć szałwię ale nie wiem co tam jest jeszcze.

5. Ados cosmetics - cytyrusowy olejek do skórek i paznokci z witaminą E. Miałam do wyboru Eveline, które mi nie służą i ten oto specyfik. Pierwszy raz widzę tą firmę ale w sumie czemu nie, warto spróbować.

6. Fresh Juice (Elfa Pharma) - marakuja i magnolia - żel pod prysznic. Postanowiłam dać tym żelom drugą szansę. FJ ma w swojej ofercie dużo, różnych zapachów - wybrałam ten, bo jest absolutnie niesamowity. Zdecydowanie daje się wyczuć tu i marakuje i magnolię. Nie jest zbyt słodki, mdły, ma w sobie tą lekko cierpką nutę, którą lubię. Zobaczymy jak sprawi się ten kolega.

czwartek, 18 września 2014

64. Cukrowa róża


Czekolada i karmel; soczysta wiśnia; awokado; granat; pomarańcza i wanilia dla każdego coś dobrego. Mowa oczywiście o peelingach do ciała, których wybór zapachów i konsystencji jest po prostu oszałamiająca. Mimo że mam już swojego ulubieńca (Delia), kiedy poszłam do Hebe sięgnęłam po peeling cukrowy z różą piżmową i zieloną herbatą z Green Pharmacy.


Wiadomości podstawowe

Opakowanie – standardowe, plastikowe pudełko
Pojemność - 300 ml
Konsystencja – niezbyt zbita, treściwa. 


 Skład
 
Sucrose, paraffinm liquidum, petrolatum, ceteareth-20, slica, parfum, tocopheryl acetate, rosa moschata seed oil, camellia sinensis leaf extract, linalol, hexyl cinnamal, geraniol, citronellols, limonene, Cl 14720.





 Pierwsze wrażenie

O mój Boże on pachnie totalnie obłędnie. Ten zapach w nawet najmniejszym stopniu nie przypomina niczego sztucznego – pachnie jak nadzienie pączka, jak płatki dzikiej róży – ten aromat absolutnie mnie zawojował.
W opakowaniu produkt wydaje się lekko galaretowaty ale to tylko wrażenie, konsystencja jest standardowa – lekko zbita, ścisła.


Moja opinia

  • Peeling posiada dużo, całkiem sporych kryształków cukru. Cukier rozpuszcza się wolniej niż np. w peelingach Perfecty; rewelacyjnie usuwa martwy naskórek.  
  • Nieźle nawilża skórę – nie jest to może mistrzostwo świata ale da się przeżyć. Bez balsamu czy masła moje nogi były w stanie przetrwać cały dzień w dobrym stanie. 
  • Zapach jest zdecydowanie różany – trochę czuć herbatę ale zdecydowanie jest tu róża. 
  • Zapach nie utrzymuje się specjalnie długo – ulatnia się tak po 2-3 godzinach.
  • Jest wydajny. Do tej pory użyłam go 5 razy i zostało go tyle ile widać poniżej.


Jeśli chodzi o aromat to jest to mój zdecydowany faworyt. Lubię peelingi z Perfecty - zapachy, które oferują są zabawne, niecodzienne, "smakowite" ale Green Pharmacy i ich róża piżmowa z herbatą jest absolutnie fantastyczny, odurzający, chce się go więcej i więcej. Wczoraj widziałam balsam do ciała z tej samej serii i już się na niego zasadzam.  ;-)

Jeśli bierzemy pod uwagę nawilżenie to tutaj niestety jest to produkt standardowy - radzi sobie ale mogłoby być lepiej. W tym przypadku nie pobił Delii i ich peelingu argonowego  a trochę szkoda....

Czy kupię ponownie?
Tak, może powącham również inne nuty zapachowe ale ten na pewno jeszcze nie raz zagości u mnie w łazience.