czwartek, 18 września 2014

64. Cukrowa róża


Czekolada i karmel; soczysta wiśnia; awokado; granat; pomarańcza i wanilia dla każdego coś dobrego. Mowa oczywiście o peelingach do ciała, których wybór zapachów i konsystencji jest po prostu oszałamiająca. Mimo że mam już swojego ulubieńca (Delia), kiedy poszłam do Hebe sięgnęłam po peeling cukrowy z różą piżmową i zieloną herbatą z Green Pharmacy.


Wiadomości podstawowe

Opakowanie – standardowe, plastikowe pudełko
Pojemność - 300 ml
Konsystencja – niezbyt zbita, treściwa. 


 Skład
 
Sucrose, paraffinm liquidum, petrolatum, ceteareth-20, slica, parfum, tocopheryl acetate, rosa moschata seed oil, camellia sinensis leaf extract, linalol, hexyl cinnamal, geraniol, citronellols, limonene, Cl 14720.





 Pierwsze wrażenie

O mój Boże on pachnie totalnie obłędnie. Ten zapach w nawet najmniejszym stopniu nie przypomina niczego sztucznego – pachnie jak nadzienie pączka, jak płatki dzikiej róży – ten aromat absolutnie mnie zawojował.
W opakowaniu produkt wydaje się lekko galaretowaty ale to tylko wrażenie, konsystencja jest standardowa – lekko zbita, ścisła.


Moja opinia

  • Peeling posiada dużo, całkiem sporych kryształków cukru. Cukier rozpuszcza się wolniej niż np. w peelingach Perfecty; rewelacyjnie usuwa martwy naskórek.  
  • Nieźle nawilża skórę – nie jest to może mistrzostwo świata ale da się przeżyć. Bez balsamu czy masła moje nogi były w stanie przetrwać cały dzień w dobrym stanie. 
  • Zapach jest zdecydowanie różany – trochę czuć herbatę ale zdecydowanie jest tu róża. 
  • Zapach nie utrzymuje się specjalnie długo – ulatnia się tak po 2-3 godzinach.
  • Jest wydajny. Do tej pory użyłam go 5 razy i zostało go tyle ile widać poniżej.


Jeśli chodzi o aromat to jest to mój zdecydowany faworyt. Lubię peelingi z Perfecty - zapachy, które oferują są zabawne, niecodzienne, "smakowite" ale Green Pharmacy i ich róża piżmowa z herbatą jest absolutnie fantastyczny, odurzający, chce się go więcej i więcej. Wczoraj widziałam balsam do ciała z tej samej serii i już się na niego zasadzam.  ;-)

Jeśli bierzemy pod uwagę nawilżenie to tutaj niestety jest to produkt standardowy - radzi sobie ale mogłoby być lepiej. W tym przypadku nie pobił Delii i ich peelingu argonowego  a trochę szkoda....

Czy kupię ponownie?
Tak, może powącham również inne nuty zapachowe ale ten na pewno jeszcze nie raz zagości u mnie w łazience.

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Daj znać po zakupie, Jestem ciekawa czy będzie Ci się podobał :)

      Usuń
  2. Właśnie kończy mi się peeling z Bielendy i rozglądam się za czymś. Muszę przyjrzeć się tym w drogerii :)
    Zapraszam do siebie na ewkabloguje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam jest bardzo dobry - no i ten zapach - jest boski. Dodatkowo polecam Ci Delię - nie pachnie tak spektakularnie jak inne ale właściwości nawilżające i ścierające są po prostu doskonałe.

      Usuń
  3. czekałam na jakąś fajną opinie na temat tych pilingów, chętnie kupie :)
    zapraszam do mnie: www.esentialss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że się Ci podobało. Ja zamierzam jeszcze wypróbować inne zapachy, jestem ciekawa czy będą równie urocze co ten.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz :)