wtorek, 13 stycznia 2015

111. Akcja reanimacja

Jak być ofiarą to już przez duże "O".

Jak co rano tak i dziś malowałam się przy swojej toaletce. Nałożyłam na pędzel róż i lekko otrzepałam go o opakowanie...
Jakież było moje zdziwienie, kiedy połowa różu wypadła mi na wykładzinę. Po włożeniu niedobitków mój róż wyglądał właśnie tak



W związku z tym, że jest to mój prezent od Mikołaja postanowiłam go reanimować.

Pokruszyłam go na drobne kawałeczki......


Popryskałam alkoholem i przycisnęłam świeczką zawiniętą w papierowy ręcznik....
Po całej tej akcji przedstawiała się tak:



Zostawiłam go do wyschnięcia i sprawdziłam czy aby nie schrzaniła się pigmentacja.

Na moje szczęście okazało się, że jest tak jak być powinno





To było fajne ćwiczenie - muszę tylko pamiętać, by następnym razem bardziej rozdrobnić produkt i dodać mniejszą ilość alkoholu.



Zdarzyło Wam się reanimować jakiś kosmetyk?


14 komentarzy:

  1. reanimowałam tak kiedyś róż, ale szybko po tym "kamieniał" i praktycznie co kilka dni musiałam skrobać wierzchnią warstwę, żeby dostać się do produktu ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm zobaczymy jak będzie ten się zachowywał - dzięki za info, zwrócę na to uwagę

      Usuń
  2. Nigdy jeszcze tego nie robilam... Dobry sposob.. Ja pokruszony kosmetyk po prostu wyrzucałam... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, teraz będziesz wiedziała, że można go "ratować".
      Ja się cieszę, że mogłam poćwiczyć na tańszym produkcie - teraz wiem co robić inaczej.

      Usuń
  3. Ja kiedyś tak z cieniem zrobiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak dobrze się później sprawował?

      Usuń
  4. Raz w podobny sposób ratowałam cień:) dało radę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super. Zawsze to jakiś sposób na odratowanie np. ulubionego produktu.

      Usuń
  5. Jestem taką zdolniachą, że prawie każdy puder sypki kończy w taki sposób :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepadam za sypkimi pudrami - to jeden z powodów. W takim przypadku to chyba tylko odkurzacz zostaje...

      Usuń
  6. Jeszcze nie miałam okazji reanimować żadnego z moich kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był mój pierwszy. Róż spisuje się tak jak wcześniej ale obchodzę się z nim jak z jajkiem :)

      Usuń
  7. Moj brazer sie polamal i chyba tez z nim tak zrobie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj - niewiele ryzykujesz a zyskać możesz całkiem sporo. Pochwal się jak Ci poszło.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz :)