trochę długie ale tak ma być
źródło: youtube.com - film Rocky
Pochwalę się, choć tak po cichutku, by nie zapeszyć....
Otóż po roku zmagań, po roku łażeniu do miliarda pięciuset lekarzy i wypróbowaniu niemalże wszystkich specyfików - moje włosy nareszcie przestały wypadać, ba nawet pojawiły się jakieś malutkie nowe włoski. Dzięki dobremu zdiagnozowaniu i sensownemu lekarzowi i suplementacji mogę powolutku myśleć o zakończeniu horroru pt.: "Jestem / będę łysa".
Niby zboczyłam z tematu ale nie do końca.
Stosując szampony przeciw wypadaniu włosów zauważyłam, że moje włosy stały się ekstremalnie sianowate. Nigdy nie miałam z tym problemu a teraz to totalnie snopowiązałka - nieprzyjemne w dotyku, suche jak pieprz siano na głowie.
Nie lubiąc i nie chcąc zaakceptować tego stanu, zaczęłam szukać rozwiązania i dziś chciałabym pokazać 3 odżywki, które, dla mnie, były kompletnymi nowościami a miały być rozwiązaniem dla mojego problemu.
Pierwszą - najsłabszą, w moim odczuciu, okazało się:
Serum ziołowo - witaminowe
Radical, 100 ml
Pisząc tego posta miałam problem z wybraniem zdecydowanych plusów tego serum, po użyciu już całego opakowania mogę stwierdzić, że:
- całkiem przyzwoicie oswaja moje siano w dniu mycia, natomiast całkowicie źle to wygląda w dniu następnym, wtedy siano powraca i bez wideł nie podchodź;
- serum zdecydowanie pachnie skrzypem - dla mnie to sprawa całkowicie obojętna ale jeśli ktoś nie lubi, to może mieć problem;
- Przy 100 ml miałam wrażenie, że bardzo szybko mi się skończył, mistrzem wydajności to on nie jest.
Drugą nowością w mojej łazience była:
Kuracja dla włosów z olejkiem arganowym
Isana, 150 ml
Isana, 150 ml
W tym przypadku opis jest już łatwiejszy:
- bardzo fajnie, przyjemnie pachnie - trochę owocowo, trochę jak perfumy;
- z całej trójki ma najbardziej gęstą konsystencję;
- ładnie ogarnia i wygładza włosy pierwszego dnia;
- drugiego dnia radzi sobie jako tako - niby są miękkie ale tak nie do końca, włosy stają się suche i niezbyt przyjemne w dotyku;
- nie zauważyłam, by jakoś specjalnie nadawał dodatkowego blasku moim włosom;
- nie obciąża;
- jest wydajny, mała ilość wystarcza na pokrycie włosów produktem.
Tak na marginesie - argan występuje tu na bodajże 10 miejscu.
Ostatnią rodzynką, którą wypróbowałam jest:
Odżywka pielęgnacyjna do włosów suchych i zniszczonych
Biovax 200 ml
O tym produkcie słyszałam same dobre opinie i w związku z tym, że 2 poprzednie mnie nie zachwyciły, zdecydowałam się na wypróbowanie tegoż oto cudu:
- ma przyjemny lekko owocowy zapach;
- ma również najbardziej płynną konsystencję i jeśli się nie uważa to potrafi spłynąć z włosów;
- bardzo dobrze wygładza włosy pierwszego dnia, na drugi dzień też jest w porządku. Włosy są miękkie, ogarnięte, miłe w dotyku;
- jest wydajny;
- niestety ma również spory minus - zawsze kiedy jej użyję, to traktuje wszystkich i wszystko prądem, moje włosy też potrafią stanąć dęba, czego bardzo nie lubię (także 6 punkt w obietnicach producenta mogę wsadzić między bajki);
- nie zauważyłam, by dodawał blasku moim włosom, czy większej łatwości w rozczesywaniu.
Najlepiej z całej trójki wypadł Biovax i jego odżywka. Włosy są przyjemne w dotyku, miękkie, nie wyglądam jak stóg siana. Niestety przez elektryzowanie się, jestem zmuszona do poszukiwania czegoś innego, czegoś co będzie odżywiało moje włosy bez traktowania wszystkich i wszystkiego prądem.
Sądzę, że oprócz dobrej odzywki, będę musiała również poszukać dwóch innych produktów:
- dobrej maski do włosów - może powrócę do zielonego Biovaxu, który sprawował się bardzo dobrze,
- specyfiku na porost włosów.
Macie jakieś sugestie?